3 kwi 2020

'Pocięte opowieści' M. Kozaczko


Opis:


Książka ma moc by rozbawić czytelnika, do takiego stopnia, że będzie się śmiać na głos. „Pocięte opowieści” wyróżniają, tylko pozornie niezwiązane ze sobą wątki, które w miarę czytania, coraz bardziej się ze sobą zaplatają. Całość utrzymana jest w konwencji humoreski-fantasy, która dostarczy ludziom poczucia prawdziwej przygody, oraz skłoni do refleksji.

Opinia:


Tym, co cechuje tę powieść, zdecydowanie jest dowcip, który bardzo trafia w moje poczucie humoru. To historia wielowątkowa, ale Michał doskonale poradził sobie także na tym polu, wyjaśniając wszelkie zawiłości. Jedna nie do końca przemyślana decyzja potrafi mocno namieszać w życiu, zwłaszcza gdy z daleka przyglądają się nieoczekiwani widzowie...

I ingerują, choć nie powinni. To swoista komedia sytuacyjna, gdzie kluczową rolę pełnią opowieści. Poznajemy historie kilku, wydawałoby się, niepowiązanych ze sobą postaci, ale im dalej wędrujemy ku ich boku, tym bardziej splatają się pogmatwane losy. Przeznaczenie czy raczej drobne machinacje pewnego boga oszustów i złodziei? O tym będziecie musieli akurat przekonać się sami, ale autor nie wymaga zapłaty gwiezdnym pyłem! Największą zaletą tej historii okazała się całkowita i bezsprzeczna nieprzewidywalność. Możemy się po niej spodziewać wszystkiego, a Michał i tak nas zaskoczy! To zabawa losem, czasem oraz dwuznacznościami i niezrozumieniem. 
Teraz w końcu odnalazła swój kierunek i zrozumiał, że ci, którzy dążą tylko do czyichś celów, nie docierają do własnych.
Bohaterowie to istna feeria charakterów oraz ras. Zaczynając od mojej ulubionej bohaterki, kapryśnego, lecz wiernego rodzimka, który nie mógłby przybrać lepszej formy - Leili, kotki związanej z Agnes. Widzicie, to niby postać drugoplanowa, ale absolutnie mnie kupiła! Jej pani bywała irytująca, naginając rzeczywistość do swoich zachcianek, jednak któż winiłby kobietę podążającą za tak ulotną miłością? Idąc za koleją moich ulubieńców, spieszno nam do krasnoluda o niewyparzonym języku oraz nad wyraz zaskakującej ukochanej. Następnie zapoznajcie się z Meryl de Foch (serio, polubiłam ją już za samo nazwisko!), której poczucie moralności ulega znaczącemu spadkowi na kartach tej powieści, ale pozostaje bohaterką niesamowicie charyzmatyczną. Dodatkowo pewna wariacja na temat Lokiego, mojego ulubionego nordyckiego boga, czyli Ruari, który ostro namieszał... dosłownie wszędzie. Postaci w tej powieści można określić wieloma przymiotnikami, ale na pewno wśród nich nie znalazłyby się nudni lub płascy!

Powieść splata przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, ale czytelnik w pewnym momencie nie wie, w którym momencie się znajduje. Tym bardziej historia zaskakuje, bawi oraz wciąga coraz głębiej, aż do wielkiego finału. Autor bawi się słowem oraz opowieścią, co bardzo widać, a to tylko dodatkowo zwiększa wartość tej pozycji. Osobiście totalnie zakochałam się w tej książce, w historii, a zwłaszcza w genialnych przygodach krasnoluda oraz manipulacjach Ruariego.

Za egzemplarz dziękuję autorowi, Michałowi Kozaczko.

12 komentarzy:

  1. Lubię kiedy tak entuzjastycznie piszesz o książkach. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja zachęca, ale mimo to jej przeczytanie nie będzie dla mnie teraz priorytetem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę martwi mnie ten rozchwiany czas i towarzyszące jemu zagubienie. Ale skoro się zakochałaś w książce, to może i ja się zakocham? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale powiem ci, że ten czas nie utrudnia lektury, bardziej urozmaica :)

      Usuń
  4. Lubię humor, więc jak najbardziej pozycja dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dla mnie, ale cieszę się że tobie się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe czy do mnie ten humor z książki też by trafił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był bardziej uniwersalny niż np. u Ćwieka, więc podejrzewam, że mógłby :)

      Usuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.