15 lut 2020

'Ritus' M. Heitz


Opis:

Południowa Francja, rok 1764.
Ludzie żyją w wielkim strachu. W łapach przerażającej bestii, której nie może dopaść żaden myśliwy, giną dzieci i dziewice. Wśród wielu mężczyzn wyruszających na polowanie jest również Jean Chastel i jego dwaj synowie: Pierre i Antoine. Wszyscy trzej skrywają mroczną tajemnicę…
Tymczasem nikt nie domyśla się, że bezlitosna bestia jeszcze dwa wieki później będzie żądała ofiar…, a do walki z nią stanie Eryk von Kastell.

Opinia:

Tak naprawdę tym, co najbardziej urzeka w powieści to jej szata graficzna, którą pokazywałam wam na instagramie. Czytanie pod tym względem to czysta przyjemność! Jeśli chodzi o treść, to początek nieco męczyłam. Niby od razu coś zaczyna się dziać, ale zostało to tak szybko opisane, że po prostu... się stało. Styl autora chwilami mnie nudził, zwłaszcza opisy aktów - miałam wrażenie, że każdy jest taki sam, jakby ludzkie upodobania się nie różniły.

Jednak największą wadą tej powieści jest to, że ma ona drugi tom, którego nigdy nie poznam, bo nie znam na tyle niemieckiego, aby przeczytać ją w oryginale! Niestety, dowiedziałam się o tym dość brutalnie, przewracając ostatnią stronę i nie znajdując ciągu dalszego. I to dopiero z anglojęzycznej Wikipedii ;/ 

Sama historia wciągnęła mnie mniej więcej od połowy - przy czym i tak bardziej interesowały mnie losy Jeana Chastela i jego synów niż Eryka. Ta część osadzona w latach 1764 i późniejszych intryguje bardziej. Może dlatego, że im wszystko nie przychodziło tak łatwo, jak w przypadku czasów współcześniejszych? Dodatkowo sam wątek pomiędzy Pierre a Florence bardzo mnie urzekł, a raczej wychodzące na jaw tajemnice z nim związane. W przypadku von Kastella (który na pewno jest przodkiem poprzednich bohaterów, tego nie trudno się domyślić choćby po nazwisku) wszystko się po prostu działo. 

Bardzo podobało mi się natomiast podejście do wilkołaków czy też innych przemieńców. Bardzo intrygującym okazała się przepaść pomiędzy Jeanem a Erykiem, choć obydwaj chcieli także ocalić osobę zarażoną z tego samego powodu - z miłości. Wilkołak został pokazany jako istota okrutna oraz bardzo rozumna, choć.. niepowiązana z człowieczą częścią zarażonego. Heitz opierał się na legendzie wilkołaka z Gevaudan, na podaniach z tamtych okresów, więc np. sam Jean to postać bardziej prawdziwa niż się nam wydaje.

Bohaterowie są ukazani w szarościach - sami Chastelowie, choć chcą zniszczyć bestię, skrywają swój mroczny sekret. Bardzo dużą rolę odgrywa także religia chrześcijańska, która przewija się w tle pokazując swoje jasne i ciemne strony. Bohaterem najbardziej irytującym okazał się Antoine, którego doprawdy nie trudno posądzić o skłonności do okrucieństwa. Zaraz za nim w moim osobistym rankingu plasowała się Lena, której chora fascynacja powoli mnie znużyła.

Ritus to książka dobra, chociaż momentami nieco nudnawa. Najbardziej rozkręca się tak naprawdę, gdy pozornie nic się nie dzieje. Dodatkowo chętnie obyłabym się bez części współczesnej, ponieważ to rok 1764 naprawdę urzeka - zwłaszcza poprzez pokazanie w tamtejszej społeczności bestii. Bardzo dużym minusem jest jednak brak kontynuacji, a powieść urywa się w takim momencie, że naprawdę aż trudno tego nie odczuć. Nieco żałuję, że nie została pokazana tylko osiemnastowieczna historia w jednym tomie. 

12 lut 2020

'Zagubione siostry' H. Black

 

Opis:

Historia zawiłych relacji pomiędzy bliźniaczkami, Taryn i Jude, uzupełniona o opis rozgrywek, toczonych pomiędzy Lokim, Nicassią a Cardanem.

Opinia:

Niezwykle ciekawym doświadczeniem było przeczytać coś z perspektywy Taryn, za którą aż tak nie przepadam. To w pewnym sensie nawet nie opowiadanie, a list - próba wyjaśnienia Jude, dlaczego podjęła takie decyzje, a nie inne. W pewnym sensie to także uzupełnienie motywów Lokiego, pewnych reakcji Cardana. I może rzeczywiście Jude nie doceniała swojej siostry, ponieważ w tym opowiadaniu widać trochę inną naturę Taryn.

Podobała mi się forma - Taryn zwraca się bezpośrednio do siostry, przytacza historię ich matki oraz pewną baśń. Mówi o śmiałości, o swoich obawach i marzeniach. To swego rodzaju spowiedź, ale wiecie co - w moim przypadku nie sprawiła, że zrozumiałam lub polubiłam tę bohaterkę. To w pewnym sensie usprawiedliwianie samej siebie z błędów, które popełniła. 
W każdym razie dzieje naszej mamy to lekcja. Wszystkie historie są lekcjami.
Możemy spojrzeć na początkowe wydarzenia z innej perspektywy, ale to nie wymazuje w moich oczach zdrady, jakiej dopuściła się Taryn. To nadal bohaterka, która skrywa drugą twarz, która szuka zupełnie innego sposobu, aby odnaleźć się w świecie elfów. To również zupełnie inne spojrzenie na odejście Vivi do świata śmiertelników i jej związek z Heather. Chociaż Taryn i Jude są bliźniaczkami, nie mogłyby się bardziej od siebie różnić, co bardzo dobitnie pokazuje ta opowieść.

Zdecydowanie godne uwagi uzupełnienie do trylogii Okrutnego księcia. Prawdziwa gratka dla każdego fana - zwłaszcza, jeśli ktoś lubi Taryn w przeciwieństwie do mnie. Z chęcią przeczytałabym jeszcze coś podobnego z perspektywy Cardana! <3

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

11 lut 2020

PRZYPOMNIENIE O KONKURSIE :)

Przypominam o trwającym do Walentynek konkursie - zgłaszać można się zarówno na Facebooku, jak i na blogu :) A do wygrania poniższy cudowny pakiet książek :)

Recenzje możecie przeczytać tutaj: Kropla Życia, Kropla Nadziei :)

9 lut 2020

PRZEDPREMIEROWO: 'Żółte ślepia' M. Mortka



Opis:

Najnowsza fantastyczno-historyczna powieść Marcina Mortki! Jest 995 rok. Medvid to potężny, barczysty wojownik, który od zawsze wiernie towarzyszy księciu Bolkowi, próbującemu zjednoczyć kraj pod swoim panowaniem. Medvid doradza księciu, jak okiełznać słowiańskie moce magiczne jak postępować z żercami, gdzie szukać wilkołaków i wodników, czym przekupić miejscowe wiedźmy i rusałki, jak przepędzić licha, leszych i latawice. Jednak na książęcym dworze coraz więcej do powiedzenia mają niemieccy księża misjonarze.

Opinia:

Szczerze powiedziawszy nawet nie przeczytałam opisu tej powieści - w końcu to Mortka i chociaż z wytęsknieniem czekam na kolejny tom Mórz Wszetecznych, to Żółte ślepia też oczywiście musiałam poznać.

I tak jak kocham Mortkę, to tutaj czegoś mi zabrakło. Nie potrafię sprecyzować czego, po prostu czytając (a przeczytałam ją w jeden wieczór), odczuwałam ten brak. Z drugiej strony jestem ciekawa czy i tutaj czeka nas kontynuacja, ponieważ zostało kilka wątków, które zdecydowanie można by rozwinąć bądź nie zostały jednoznacznie zakończone.

Bardzo przeszkadzał mi także stworzony trójkąt miłosny, ponieważ wszyscy, którzy o nim wiedzieli, zdawali się go akceptować... W ogóle relacje w tej powieści były bardzo jasno wyrażone i nie pozostawiały wiele pola do manewru. Niejednoznaczne okazały się natomiast same postaci, a ich motywy nie zawsze łatwo było odgadnąć. Już sama Gosława kryje wiele sprzeczności i magicznych sztuczek. Bohaterów cechują także różne światopoglądy w związku z nadchodzącym do Polski chrześcijaństwem i wypieraniem starej wiary, co dodatkowo urozmaica lekturę.
Po prawdzie to zazdroszczę ci tylko tego, że nie zadajesz sobie żadnych pytań.
To w pewnym sensie opowieść o zderzeniu chrześcijaństwa ze starymi wierzeniami. Pod tym względem przypominało mi nieco nordycką trylogię autora. To także historia o zmianie oraz walce z własną strefą komfortu. Medvid jako dziecko puszczy nie zawsze chce lub nawet nie zawsze stara się zrozumieć pewne rzeczy, często powodują nim instynkty, ale w określonych sytuacjach potrafi przezwyciężyć zwierzęce lęki. Ciekawym, a zarazem humorystycznym elementem jest również domownik, który wbrew swojej woli podróżuje wraz z bohaterami, chociaż wolałaby miłe gospodarstwo (koniecznie bez kotów!). Ścieranie się kultur autor zaznacza też poprzez obecność Niemca w grupie podróżników. Chrześcijanin, który podróżuje z wiedźmą oraz dzieckiem puszczy ma naprawdę wiele okazji, które wystawiają jego wiarę na próbę. Osmund to także postać, która przechodzi największą metamorfozę podczas powieści i powoli zdobywa sympatię czytelnika. 

Bohaterką wyidealizowaną według mnie była Hajna. Dodatkowo jej imię samo nasunęło mi skojarzenie z Helenę Trojańską - w końcu Madviv też w jakiś sposób wywołał wojnę z siłami ciemności, aby ją odzyskać. Fragmenty wspomnień związane z ich schadzkami nadają pewną nutę zmysłowości w powieści, ale przeciwstawia się jej bardzo swobodne podejście Gosławy do tych spraw.
Morze [...] potrafi być też łagodne. Cierpliwe.  Umie nucić, zamiast krzyczeć i przewalać się z hukiem.
Autor nieustannie rzuca bohaterom kłody pod nogi, zawsze znajdując jakieś intrygujące wyjście z sytuacji. Bardzo podoba mi się także ukazanie Madviva - jako główny bohater nie okazał się postacią idealną oraz potrafiącą samemu poradzić sobie ze wszystkim. Często potrzebuje pomocy, nie odnajduje się tak dobrze w gierkach politycznych, często ma ochotę uciec do puszczy, ale do działania pcha go myśl o uratowaniu ukochanej. To postać, która bywa egoistyczna i brutalna, ale ma także dobre strony i potrafi troszczyć się o innych.

Podsumowując, uważam, że Żółte ślepia to dobra i wciągająca książka, chociaż nie posiadająca czegoś, co dostrzegałam w każdej innej powieści autora, choć nie potrafię tego uchwycić. Autor funduje nam podróż, podczas której  bohaterowie muszą walczyć z przeciwnościami losu, opierać się własnym systemom wartości oraz działać wbrew instynktowi. To jednocześnie historia pełna mrocznej magii, która czai się w puszczy oraz Półmroku, z którą Madvid, Osmund oraz Gosława muszą się zmierzyć. I na sam koniec - to bardzo ciekawie i niejednoznacznie skonstruowane postaci, którym towarzyszymy w tej niełatwej podróży.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

7 lut 2020

'Obietnica Następcy' T. Canavan


Opis:

Od konfrontacji buntowników z Raenem minęło pięć lat. W tym czasie Qall, chłopiec ocalony przez Rielle, bezpiecznie dorósł wśród Podróżników, a Tyen znalazł sobie nowy dom i ukrył się przed ludźmi, którzy okrzyknęli go zdrajcą i nazwali Szpiegiem.

Pięć lat chaosu, nad którym Baluka i Odnowiciele ledwie byli w stanie zapanować. Wszędzie toczą się wojny, niektóre światy zostały opanowane przez machiny wojenne, inne pozbawili mocy magowie pragnący nieśmiertelności.

Opinia:

Nie wiem czy to dlatego, że dawno temu czytałam dwa pierwsze tomy i mało pamiętałam (przypominałam sobie w trakcie czytania) czy może po prostu to nie to czego oczekiwałam... Natomiast mam wrażenie, że to najgorsza ze wszystkich części. Nadal dobra, z ciekawie poprowadzoną główną historią, ale zaczynając czytać miała wrażenie, że nic się nie dzieje...

Po pięciu cyklach (bawi mnie określenie rok w opisie, ponieważ czas w tym uniwersum nie jest liczony w latach) zarówno Tyen jak i Rielle próbują ułożyć sobie życie. Pierwszy zgrzyt - nie odniosłam wrażenia, aby to, co się stało, w ogóle miało wpływ na te pięć cykli! Niby potem coś jest uzupełniane, ale nadal nie brzmi to dla mnie przekonująco. Potem historia niby się toczy, oczywiście między tą dwójką dochodzi do nieuniknionego. Właściwie mam może problem z tą książką, ponieważ nie była tak zaskakująca, jak na przykład tom pierwszy, który z perspektywy czasu wydaje mi się najciekawszy i pamiętam go lepiej niż tom drugi.

Wszystko co robimy jest egoistyczne.- Ulma wzruszyła ramionami.- Kiedy decydujemy się kogoś ocalić, to dlatego że chcemy czuć się w porządku względem samych siebie.
Pewnym elementem nieprzewidywalności jest Quall. Spoiler: Młody mężczyzna uratowany przez Rielle, który nie posiada własnych wspomnień. To kopalnia nieprzewidzianych decyzji! Mam jednak wrażenie, że jak na osobę nieposiadającą wspomnień, zbyt szybko stał się tym, kim się stał. Był zbyt... Idealny.


To niby nie koniec serii Prawo Milenium, ale osobiście nie sięgnę po kolejną część (która teoretycznie w maju). W tym tomie znów miałam wrażenie, że część Tyena nie jest równa części Rielle, chociaż tym razem umiałam wybrać tę gorszą połowę - okazała się nią historia dziewczyny. Podróżowanie przez tyle światów i szukanie schronienia sprawiało, że pomijałam całe akapity opisów kolejnych i kolejnych światów, ponieważ stało się to nużące. Tyen w tym tomie zdecydowanie się wybija, a w jego opowieści dzieje się więcej i to ona nadaje rozpęd powieści.

Podsumowując, to dobra książka, ale nie jestem usatysfakcjonowana lekturą. Za dużo opisów, za dużo intryg, aby w ostatecznym rozrachunku doprowadzić do krótkiego i wcale nie tak zaskakującego zakończenia. Muszę też przyznać, że pomysł z czytaniem w myślach, który wcześniej mi się podobał, teraz został przekształcony w duże ułatwienie dla bohaterów i to w sumie przez to powieść dużo traci na nieprzewidywalności. Nadal zamierzam poznać resztę trylogii Czarnego Maga, ale do Prawa Milenium już na pewno nie wrócę. Pierwszy tom mnie zafascynował, chociaż miał wady. Drugi także był ciekawy, chociaż widziałam rozbieżności między poziomem historii. Co ciekawe lepiej wspominam pierwszy, choć to drugi oceniłam po przeczytaniu wyżej. Trzeci natomiast bez szału. Także decyzję czy w ogóle zacząć serię, pozostawiam wam. Sama nie zamierzam jej kontynuować.

5 lut 2020

PRZEDPREMIEROWO: 'Ostatnia walka' R. E. Carter


Opis:


On jest Czarnym Magiem, a ona zdrajczynią. Świat Ryiah runął, gdy odkryła niecne plany króla Blayne'a. Teraz musi zdradzić wszystko, co kocha, aby uchronić królestwo przed wojną. Rozdarta między miłością a obowiązkiem, sercem a rozsądkiem Ry podejmuje się niebezpiecznej misji. Ma pomóc rebeliantom i przekonać przedstawicieli królestwa Pythus, aby zerwali pakt ze skorumpowanym królem Jeraru, jednocześnie oszukując najpotężniejszego maga w królestwie, a zarazem swojego męża. Wcześniej czy później będzie musiała stanąć do walki.



Opinia:


Nie powiem, abym nie spodziewała się podobnego zakończenia. Nie mam tego jednak autorce za złe, ponieważ w innym przypadku chyba nawet ja bym nie wybaczyła. Dobrze radzę - zarezerwujcie sobie na lekturę cały wieczór, a nawet całą noc, ponieważ kiedy zaczniecie pierwszą stronę... nie oderwiecie się aż do ostatniej.

Relacja love/hate to jedna z moich ulubionych ostatnimi czasy. Rachel Carter od początku taką kreuje i chociaż wydawałoby się, że po ostatnich wydarzeniach wszystko powinno się ustabilizować, rzeczywistość okazuje się zupełnym przeciwieństwem stabilizacji. To powieść pełna zdrady, cierpienia i nienawiści, intryg oraz złamanych obietnic. To szereg złych decyzji podejmowanych ze szlachetnych pobudek, wielu nieporozumień i braku zaufania. Z drugiej strony to historia miłosna - bardzo trudna, ale dająca nadzieję, doprowadzająca do łez i pokazująca, że miłość potrafi rozjaśnić najczarniejsze chwile. To opowieść, która was zniszczy.
O, bogowie, czemu tylko w bajkach bohaterowie dokonują słusznych wyborów?
Ryiah oraz Darren to bardzo, bardzo złożone postaci. Tak naprawdę bardzo wybijają się na tle reszty bohaterów. To ich historia - o chłopaku i dziewczynie, którzy pragnęli żyć jak w bajce. Los miał dla nich jednak zupełnie odmienne plany. Rozwój ich relacji pełen jest wzlotów oraz upadków, które łamią czytelnikowi serce. Lojalność przeplata się ze zdradą, a kłamstwo z prawdą. Tak naprawdę do ostatniej chwili aż ciężko określić, które z nich okaże się silniejsze, które bardziej skłonne jest do okrucieństwa oraz poświęcenia. Autorka nie określa swojego świata w bieli i czerni - mnóstwo w nim szarości.

To zdecydowanie nie bajka, gdzie piękny książę poślubia plebejuszkę i żyją razem - długo i szczęśliwie. Chociaż głównym wątkiem staje się relacja Ryiah oraz Darrena, pełno w niej polityki, niedomówień oraz sytuacji, które złamią wam serce. To bardzo satysfakcjonujące zakończenie serii, chociaż z drugiej strony bardzo żałuję, że moja przygoda z tą historią się skończyła. Jeżeli pokochaliście poprzednie tomy - na pewno nie poczujecie się zawiedzeni. Natomiast, gdy jeszcze nie zaczęliście tej podróży, a lubicie magię, relację love/hate oraz satysfakcjonujące zakończenia wyciskające z oczu łzy - zdecydowanie powinniście sięgnąć!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros:

3 lut 2020

Podsumowanie stycznia



Pierwszy miesiąc nowego roku już za nami, teraz luty, a więc sesja. Chociaż ta już prawie za mną! W styczniu w sumie nie działo się u mnie nic niezwykłego poza ilością książek, jakie udało mi się przeczytać :D


Cztery pierwsze pozycje zakończyły na ten moment moją przygodę ze Spirit Animals, chociaż Opowieści zwierzoduchów nieco jeszcze zatrzymały mnie w tym magicznym świecie. Odnośnie Córki lasu miałam zdecydowanie większe oczekiwania, ale nie okazała się zła. Po prostu spodziewałam się więcej. Królowa Niczego była premierą, której wyczekiwałam i przyznam wam, że bardzo, bardzo żałuję, że to już koniec (chociaż mam jeszcze opowiadanie z uniwersum do przeczytania!). Kropla Nadziei, czyli mój patronat to cudowna i pełna humoru powieść fantasy (KONKURS). Instytut miał bardzo duży potencjał, który został wykorzystany i jestem ciekawa, co będzie dalej. Jak widać moja dobra passa odnośnie książek trwa - tym bardziej, że luty zaczęłam od zakończenia cyklu Czarny Mag


Na 9 przeczytanych książek średnia ocena 9 - yuhu! Ale przyznam wam, że czysto masochistycznie przeczytałabym w końcu jakąś złą książkę, aby móc ją skląć :D 

Wprowadziłam też nową formę grafiki do podsumowania - co sądzicie? :) 

Na luty też nie mam wielkich planów. Sesja, sesja, nadzieja na brak sesji poprawkowej :D Takie życie studenta. Czytelniczo przede mną najnowszy Mortka, opowiadanie z uniwersum Okrutnego księcia, trzeci tom Trudi Canavan (Prawo Milenium), kolejny tom Żelaznego Kruka i na ten moment to wszystko, choć na pewno coś jeszcze wpadnie (pod koniec lutego otrzymam też do recenzji Pięść B. Walewskiej, więc możecie spodziewać się recenzji :)).

A jak wam minął pierwszy miesiąc stycznia? Też z prędkością światła? :D

1 lut 2020

KONKURS PATRONACKI


KONKURS PATRONACKI


Oto przygotowana przeze mnie i Oliwię niespodzianka!

WYGRAJ KROPLĘ ŻYCIA ORAZ KROPLĘ NADZIEI odpowiadając na jedno proste pytanie :)


Zasady konkursu są wręcz banalnie proste!
1. Wyraź chęć udziału w konkursie w komentarzu.
2. Podaj odpowiedź na pytanie konkursowe.
3. W Walentynki śledź uważnie mój fanpage - nastąpi ogłoszenie wyników :)
Będzie oczywiście bardzo miło, jeśli polubicie mój fanpage lub zaobserwujecie Biblioteczkę :)


Konkurs trwa zarówno na fanpage, jak i na Biblioteczce do 12 lutego 2020. Przyjmuję zgłoszenia w obydwu miejscach :) Zwycięzca będzie zobowiązany do podania adresu do wysyłki w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników. Wygrywa najciekawsza odpowiedź, którą wybierzemy wspólnie z Oliwią.


Pytanie konkursowe: 
JAK UWAŻASZ - CZYM JEST TYTUŁOWA KROPLA NADZIEI? :) 
Oczywiście możecie odnieść się do treści pierwszego tomu (jeśli go czytaliście) bądź potraktować to w całości metaforycznie :)

Adres przesłany przez zwycięzcę zostanie wykorzystany tylko do wysłania nagrody, a dostęp do niego będę miała jedynie ja (jako organizatorka konkursu) oraz Oliwia (która wysyła nagrodę).

27 sty 2020

PRZEDPREMIEROWO: 'Instytut' K. C. Archer


Opis:

Kiedy seria złych decyzji prowadzi Teddy do wpadki z policją, interweniuje tajemniczy nieznajomy. Zaprasza ją do złożenia podania do instytutu dla mediów, placówki ukrytej u wybrzeży San Francisco, gdzie studenci są szkoleni niczym pracownicy Delta Force: uczelnia ta jest konkurencyjna, bezwzględna i ściśle tajna. Studenci uczą się tam telepatii, telekinezy, umiejętności śledczych i taktyki SWAT. A jeśli przetrwają szkolenie, kontynuują służbę na najwyższych szczeblach władzy, wykorzystując swoje umiejętności do ochrony Ameryki i świata.


Opinia:

Jeśli spodziewacie się kolejnego Hogwartu lub Akademia Magii (Czarny Mag), to jesteście w błędzie. Pani Archer rzeczywiście udało stworzyć się coś oryginalnego w tej materii. Dorośli ludzie, którzy szkolą się, aby opanować swoje zdolności, a następnie pracować dla takich organizacji jak CIA czy FBI. Dodatkowo samo jasnowidzenie zostało potraktowane zarówno nieco magicznie, jak i z wykorzystaniem zasad fizyki.

To powieść nie tylko o intrydze w świecie jasnowidzów, o ciężkim szkoleniu oraz zastosowaniach jasnowidztwa w kryminalistyce. Ważną rolę odgrywają w niej relacje. Teddy nie potrafi zaufać i generalnie ma problem z kontaktami międzyludzkimi, ponieważ czuje, kiedy ludzie kłamią. Wypracowała w sobie bardzo samolubne i egoistyczne odruchy, a ta historia to po części walka z nimi. Możecie jej nie polubić. Momentami zachowuje się paskudnie, wręcz karygodnie. Dostaje jednak szansę od losu i uwierzcie mi, nie zamierza z niego łatwo zrezygnować. To także powieść o przyjaźni, o poświęceniu i o odkrywaniu prawdy o samym sobie. Autorka pokazuje, że czasami lojalność oraz oddanie są ważniejsze niż to, czego potrafimy się nauczyć.
 Czasami samo próbowanie nie wystarczy.
Chociaż zachowuje się paskudnie i egoistycznie przez bardzo dużą część powieści, to jednak jestem w stanie zrozumieć Teddy. Wyobraźcie sobie, że wiecie, gdy wasza najlepsza przyjaciółka bądź chłopak was okłamują? Ludzie kłamią nieustannie - w sprawach błahych oraz ważnych, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy lub robiąc to nieświadomie. Życie z darem Teddy byłoby okropne! Nie dziwię się więc, że początkowo nie potrafi zachowywać się inaczej. Jednak z tej skorupy pod wpływem przyjaciół wyłania się zupełnie inna Teddy, którą zdecydowanie polubiłam! 

Chociaż w powieści występuje bardzo wiele postaci, autorka większość traktuje jako tło. Natomiast bohaterów drugoplanowych ciężko rozgryźć, ale taki chyba urok ich relacji z Teddy, która sama nie potrafi wiele o sobie mówić. W pewnym momencie autorka zaczęła też trójkąt miłosny, ale chyba się rozmyśliła, co bardzo mnie cieszy, chociaż nie wiem czy sama wybrałabym akurat tego faceta na obiekt westchnień. Jedynym mankamentem było to, że cały czas miałam wrażenie, że czytam o nastolatkach, nie o dorosłych ludziach! Potajemne imprezy w Kantynie, włamywanie się do laboratorium, aby skorzystać z komputera, ponieważ w całej szkole obowiązują pewne zasady... To zdecydowanie pasowało mi do osób poniżej dwudziestego roku życia, chociaż według opisu oraz kilku wzmianek w książce to mamy do czynienia z dwudziestoparolatkami.
Przyjaciele się kłócą, Teddy. Jeśli walczysz z ludźmi, udowadniasz, że ci na nich zależy.
Przyznam wam, że bardzo spodobało mi się zarówno wykreowane przez autorkę uniwersum, jak i sama historia związana z zaginięciami studentów oraz różnymi organizacjami, w których jasnowidze znajdują swoje miejsce. Polecam osobom, które lubią pewien powiew świeżości w literaturze fantasy - tutaj mamy połączenie zarówno fantastyki, jak i kryminału. Osobiście zdecydowanie czekam na kolejny tom!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

25 sty 2020

'Opowieści Zwierzoduchów' B. Mull i inni


Opis:

Historia skupia się wokół czterech Wielkich Bestii – lamparcicy Urazy, pandy Jhi, wilka Briggana, sokolicy Essix – które w imię obrony świata Erdas poświęciły wszystko, co mogły.

Opinia:


To bardzo ciekawe urozmaicenie serii. Czytelnik może poznać Urazę, Jhi, Briggana oraz Essix z perspektywy Wielkich Bestii. Po prawdzie jedynie Essix przemawia własnym głosem - resztę poznajemy poprzez bohaterów, którzy ich poszukują. 

Przekornie pierwszą postacią, jaką dane nam jest poznać z innej strony, został Kovo. I szczerze powiedziawszy nadal nie przemawiają do mnie jego rzekome pobudki, które skłoniły go do wywołania pierwszej wojny Pożeracza. Natomiast ciekawym urozmaiceniem było poznanie samego czarnego charakteru, od którego wszystko się zaczęło. Dlaczego stał się tym, którego ze strachem wspomina się wiele, wiele lat później?
Czy którekolwiek z was naprawdę wierzy, że dążyłam do wojny? - zapytała Jhi. Pytanie to uciszyło całą grupę.
Jhi została w tej powieści ukazana jako uzdrowicielka z Ba,busowego Labiryntu, najbardziej spodobał mi się fragment podczas Rady, gdy spytała czy rzeczywiście ktoś sądzi, że dążyłaby do wojny, gdyby nie było innego wyjścia. To uosobienie spokoju, z którym mierzy się potem Meilin. Pokazuje także swoje zdolności, wspomagając Zielone Płaszcze w walce nie mieczem (a raczej łapą), a swoimi zdolnościami.

Uraza natomiast nie pasowała mi aż tak do jej obrazu, który przedstawia za pomocą swoich uczuć Abeke. Odniosłam wrażenie, że poprzez wydarzenia z wielkiej wojny nieco jednak spokorniała. Jako Wielka Bestia jest bezczelna i powiedziałabym nawet - trochę niewdzięczna. Nie docenia pomocy oraz myśli, że poradzi sobie ze wszystkim sama. Jej historia to lekcja, że tylko z pomocą przyjaciół można coś osiągnąć.
Wykradłem cię moim rywalom. Zgodnie z prawem Vendani należysz do mnie.
Briggan natomiast mało pojawia się w swojej historii. Odniosłam raczej wrażenie, że to opowieść o Katalin, która go poszukiwała. Wydaje się najbardziej pospolitym bohaterem, choć z największą rolą w mających nadejść wydarzeniach - to urodzony przywódca, który mógłby poprowadzić Zielone Płaszcze.

O Essix chyba pisać mi najtrudniej, ponieważ mam wrażenie, że ta z Opowieści oraz ta z całej reszty serii to dwie różne bohaterki. Może to właśnie w związku z wojną i tymi wydarzeniami tak ciężko było jej zaufać Rollanowi? Wierzy też w inne Wielkie Bestie, chociaż wiemy, jak owa wiara się zakończyła.

To nie tylko opowieść o Wielkich Bestiach czy wojnie. To także historia powstania Zielonych Płaszczy oraz wielkiego poświęcenia. To uzupełnienie wydarzeń późniejszych - sposobu, w jaki Bestie odnosiły się do naszej czwórki, gdy ci próbowali pozyskać ich talizmany. To cudowny dodatek do serii, chociaż chętnie poczytałabym coś więcej z perspektywy Jhi, Briggana, Urazy oraz Essix.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

22 sty 2020

PATRONAT PREMIEROWO: 'Kropla Nadziei' O. Tybulewicz



Opis:

Zadawanie się z wampirami to same kłopoty, o tym wie praktycznie każdy, ale gdy topnieją oszczędności, wykonanie drobnego zlecenia dla hrabiny Kraus wydaje się nie najgorszym pomysłem. Do czasu.

Opinia:

Kropla Nadziei to kontynuacja mojego pierwszego patronatu - Kropli Życia, z którym organizowałam także Book Tour. Bardzo dziękuję Oliwii, że gdy przyszło do premiery tomu drugiego, także o mnie pomyślała i oto dziś przedstawiam wam drugi patronat Biblioteczki, dostępny do kupna na razie >tutaj<, ale już niedługo także w innych księgarniach i na Legimi! :)

Życie Wioletty to rollercoaster zdarzeń. Nieoczekiwane zlecenie od Hrabiny oraz nowy chwilowy lokator bardzo komplikują pewne sprawy, ale przecież kto jak kto - Wiola się nie podda! Bardzo podobał mi się nieco baśniowy element tej całej historii. Ponadto Tami także przysparza naszej bohaterce pewnych trosk, ale przyjaźń ma przecież swoje prawa.
Ech, słuchanie jego relacji przypomina czytanie kryminału, z którego ktoś wyrwał ostatni rozdział, bo i jedno, i drugie kończy się w najciekawszym momencie.
Tym, co uwielbiam w powieściach Oliwii, bezsprzecznie jest humor - zarówno sytuacyjny, jak i w dialogach bohaterów. Sama postać Wioletty emanuje pozytywną energią i po prostu nie sposób jej nie polubić. Dodatkowo zadziwia mnie jej kreatywność w rozwiązywaniu problemów - przygotujcie się na masę niebanalnych pomysłów!

Ponownie w fabule bardzo ważną rolę odgrywa Luna - jako miejsce, gdzie stykają się dwa światy. I to tutaj dowiadujemy się wiele o innych rasach, ich przyzwyczajeniach czy zdolnościach. Każda z nich ma także swoje upodobania kulinarne , co według mnie jest bardzo ciekawym urozmaiceniem tej powieści. Ktoś ma może ochotę na kandyzowanego motyla? ;)
[...] okradzenie złodzieja to nie kradzież. To jak zasada, że  dwa minusy dają plus.
Oliwia potrafi także złamać czytelnikowi serce - a to za sprawą wątku miłosnego, który nadal pozostaje na marginesie, bo chociaż ważny dla fabuły, nie przyćmiewa jej głównych wątków. Poza tym Artur zupełnie wyrósł ze swojej mniej pewnej wersji, więc gdyby zjawił się na moim progu z kwiatami... W sprawę miesza się również kuzynka Wioletty, nieznośna Sabina, którą mieliśmy okazję poznać już w poprzednim tomie. Zdecydowane urozmaicenie akcji i w pewien sposób przypomnienie, że karma wraca - zwłaszcza, gdy grzebie się w czyichś kosmetykach bez pytania.

Oliwia wykreowała bardzo urozmaicony świat, w którym przeplata się zwyczajność oraz magia (i dużo, dużo bardzo dobrego humoru!). Pierwszy tom, gdy wędrował w Book Tour zbierał bardzo dobre opinie. Drugi tom pod każdym względem nie ustępuje mu nawet na krok! A z Oliwią szykujemy dla was niespodziankę, więc bądźcie czujni, ponieważ cykl Kropla Życia to idealne powieści na swobodny, pełen dobrej lektury wieczór! :)

20 sty 2020

FILMOWO: 'Vaiana', 'Fernando', 'Na noże'

Bardzo mało ostatnio oglądam, więc postanowiłam zrobić naprawdę bardzo zbiorcze filmowo :D

Już po zwiastunie skojarzyło mi się to z prozą Agathy Christie i detektywem Poirotem. W sumie było to skojarzenie dość słuszne - to bardzo dobrze zbudowana intryga kryminalna, naprawdę zaskakująca i pełna akcji. Co prawda od razu wykluczyłam z grona podejrzanych kilka osób, nie pasowały mi one do profilu zabójcy. I może nie byłą to intryga tak zawiła, jak u Christie, ale detektyw Blanc na koniec przedstawił iście poirotowski tok myślenia! Dodatkowo wiele wątków pozornie niepowiązanych łączy się ze sobą, tworząc spójną całość.
Bardzo spodobało mi się wykreowanie postaci przez aktorów, zwłaszcza Marthy oraz Harlana. O tak, zdecydowanie to dwie bardzo silne postaci!
Z filmu wyszłam zadowolona zarówno ja, jak i mój narzeczony, a wcześniej oglądała go moja chrzestna, której też się podobało. Sądzę więc, że spodoba się on osobom, które docenią dobrą grę aktorską oraz ciekawą intrygę. Niby morderca zostaje nam podany na tacy... Ale czy na pewno?





Mam wrażenie, że to pomieszanie kilku bajek. Nie chcę zdradzać jakich, aby nie psuć nikomu zabawy, jednak Fernando nie był zbyt zaskakujący. Nie przeszkodziło to świetnie bawić się przy jego oglądaniu, ale nie zostanie moją ulubioną animacją. 

Historia o tym, jak walczyć ze stereotypami, przynajmniej moim zdaniem. Ciekawi mnie natomiast, jakim cudem jeżom z bajki zrobiono aż maskotki, ponieważ są trochę jak pomocnicy w Uciekających kurczakach - niezbyt istotni dla fabuły, nie są również dobrze wykreowane. Czemu nie zrobiono maskotki Lupe? Ona to dopiero wymiata!

Komedia familijna, jednak nie wnosząca niczego nowego. Fajna do obejrzenia wieczorem, ale nie zapadnie raczej głęboko w pamięć, przynajmniej mi. 





Będę marudna, ale spodziewałam się więcej. Wpływ na moją ocenę może mieć też fakt, że mimo wszystko przypomina mi Meridę, którą uwielbiam. Natomiast piosenki - ♥♥♥♥

Być może robię się na to już za dorosła, ale Vaiana również niczym mnie nie zaskoczyła. Dodatkowo irytował mnie ten męski bohater z plakatu i było zdecydowanie za mało świniaka!

Czy byłam zaskoczona tożsamością tej złej postaci plującej ogniem? Nie. Ogółem bajka fajna, zabawna, ale taka po prostu do obejrzenia. Babcia jako postać wymiata - to na pewno. Natomiast sama postać Vaiany to typowa disneyowska księżniczka, która robi po swojemu, która ma kryzys, ale ostatecznie wygrywa. Chyba serio robię się na to za stara :D


18 sty 2020

'Córka lasu' J. Marillier


Opis:

Siedmiorzecze to nieprzystępne, tajemnicze miejsce, strzeżone przez milczących zbrojnych przemykających wśród drzew w szarych płaszczach i chronione przez siły starsze niż czas. Spokój jest jednak złudny – najeźdźcy zza mórz, Brytowie i Wikingowie, przynoszą wojnę i zniszczenie. Ale wróg czai się też wewnątrz twierdzy: Lady Oonagh, czarodziejka piękna jak poranek, ale o duszy mrocznej jak noc, opętała serce Lorda Columa i zagroziła jego siedmiorgu dzieciom. Wiedźma rzuca na sześciu braci potworne zaklęcie – zaklęcie, które tylko Sorcha może złamać, wypełniając w zupełnym milczeniu zadanie powierzone jej przez Czarowny Lud. Jeśli przemówi, zanim zrealizuje swój cel, jej bracia przepadną na zawsze.


Opinia:

Bardzo wiele osób wyczekiwało tej powieści, na fanpage wydawnictwa wrzało w okolicach jej premiery. Celtycka mitologia połączona z bajką, którą znam z dzieciństwa? Koniecznie musiałam spróbować!

Bardzo podobał mi się styl autorki, która bardzo płynnie opowiada nam tę historię. Ponadto uwielbiam te zabiegi niby zwiastowania, że coś się stanie i powolnego dążenia do tego momentu. Zdecydowanie zaostrza to ciekawość i pcha czytelnika dalej. Jedynym potknięciem okazała się w tym aspekcie redakcja, ponieważ często napotykałam drobne literówki w stylu to-do i tym podobne.

Przyznam, że to bardzo kreatywne i oryginalne wykorzystanie baśni braci Grimm o sześciu braciach i siostrze, która musiała podjąć śluby milczenia oraz uszyć koszule dla przeklętego rodzeństwa. Jedyną rzeczą, która mi tutaj zgrzytała, był wątek z Simonem, ponieważ nie wyczułam tu żadnej chemii między bohaterami i sama byłam zaskoczona w pewnym momencie. Ważnym aspektem w książce są także legendy i opowieści, co bardzo mi się spodobało. Zakończenie natomiast sprawia, że powieść mogłaby być pojedynczą powieścią. Ciekawa jestem, co wydarzy się w następnym tomie, chociaż i mam pewne obawy - tutaj autorka zaczęła z bardzo rozbudowanym i konkretnym pomysłem oraz zamknęła bardzo dużo wątków.
Znajdziesz drogę, córko lasu. Przez smutek i ból, przez wiele prób, poprzez zdradę i stratę, twoje stopy będą kroczyć prostą ścieżką.
Sorcha to bardzo silna bohaterka, która wbrew przeciwnościom losu oraz przeżytej krzywdzie dąży do wypełnienia swojej misji. Więź między siódemką rodzeństwa pokazana jako bardzo trwała, w rzeczywistości podatna jest na wpływy, co wykorzystuje zła macocha, gdy próbuje ich podzielić. Posiadanie sześciu braci na pewno mocno hartuje w dzieciństwie, zwłaszcza gdy wszyscy różnią się charakterami oraz temperamentem. Irytowała mnie jedynie kreacja Finbara, ciągle skrytego w sobie i stojącego na uboczu.  I chociaż braci jest tak wielu, to autorka skupiła się w szczególności na nim oraz Conorze. Reszta to niejako tło, być może więcej czasu spędzimy z nimi w kolejnym tomie. Poza siódemką dzieci w powieści wielu jest innych, bardzo intrygujących bohaterów, jak na przykład skrzywdzony Simon, dbający o swój lud Rudy oraz jego oddana matka lady Anne, John wraz z żoną czy wiecznie żartujący Ben. Autorka kreuje zarówno postaci, jak i kultury Brytów oraz Irlandczyków.

Powieść wciągnęła mnie, choć zakończenie zupełnie nie było zaskakujące. Być może oczekiwałam więcej zaskoczeń po tych wszystkich zachwytach, jakie czytałam i nastawiłam się na zbyt wiele, bo chociaż to bardzo dobra i ciekawa opowieść pełna magii, uczuć oraz wyrzeczeń, to zmierzająca do jedynego słusznego zakończenia. Czyta się ją niczym baśń, a przeznaczenie odkrywa tu niezwykle ważną rolę. Polecam, jeśli lubicie takie połączenie mitologii oraz pięknie opowiedzianych opowieści. Jedno trzeba przyznać - autorka ma niezwykły talent do snucia opowieści.

15 sty 2020

PREMIEROWO: 'Królowa Niczego' H. Black


Opis:

Jude nudzi się na wygnaniu. Dla zabicia czasu i dla pieniędzy przyjmuje delikatne zlecenia. Ktoś pożera elfy przebywające w krainie ludzi i należałoby położyć temu kres? Oto zadanie w sam raz dla Jude!
Niezbyt mile widzianym urozmaiceniem codzienności są odwiedziny Taryn. Bliźniaczka domaga się od Jude szczególnej przysługi: wygnanka z królestwa elfów ma narazić się na hańbiącą śmierć, byle ocalić siostrę przed konsekwencjami pewnego krwawego nietaktu. Jude ma jednak swoje powody, żeby się zgodzić. Przecież to wyborny pretekst, żeby nieco zamącić w bajecznym Elysium. Wie, że czeka ją konfrontacja z Cardanem. Jude jest śmiertelnie niebezpieczną przeciwniczką dla swoich wrogów, ale czy dość potężną, by pokonać magię? Czy zwykła śmiertelniczka przemocą lub przemyślnością zdoła przełamać klątwę?

Opinia:

Długo wyczekiwane zakończenie trylogii Okrutnego księcia napawało mnie również obawą. W końcu serie mają to do siebie, że kiedy się kończą, trzeba jakoś rozstrzygnąć bardzo wiele rzeczy, a od tej trylogii wymagałam naprawdę wiele po dwóch pierwszych tomach. 

Przyznam wam, że jedyną wadą tej powieści okazało się właśnie zakończenie. Być może dlatego, że spodziewałam się po niej zupełnie czegoś innego, czegoś tak samo zaskakującego jak końcówka tomu drugiego. W końcu to zakończenie trylogii! I samo w sobie nie jest złe, ale widocznie postawiłam mu poprzeczkę za wysoko. Widocznie nie da się przebić tego szoku i wstrząsu, który autorka zafundowała nam poprzednio. Pomijając, że rozwiązanie tej sytuacji okazało się komiczne, miałam ochotę płakać ze śmiechu, gdy zostało to wyjaśnione.

Poza tym książka w całości dorównuje poprzedniczkom. To zaskakująca i przewrotna opowieść, pełna chytrości oraz przemyślanych decyzji. Co prawda podejrzewałam inny powód wygnania, ale zarówno po Cardanie, jak i po Jude można spodziewać się wszystkiego. Autorka zgrabnie zamyka wiele wątków, bardzo ciekawie rozwiązuje także konflikt, który miesza w życiu Vivi. 
- Może byś zechciał walczyć bardziej po rycersku? [...] Na przykład z jedną ręką za plecami. Dla wyrównania szans.
Przyznam, że nadal nie lubię Taryn, choć nie spodziewałam się po niej tego, co uczyniła. Dodatkowo widać ewidentną różnicę między siostrami - Jude po prostu poradziłaby sobie sama. W tym tomie poznajemy także bardzo ciekawą bohaterkę - Grimę Mog. Bardzo intrygująca sama w sobie, a jeśli dodać do tego jej relację z otoczeniem, tworzy się mieszanka wybuchowa. Jude w tym tomie bardziej się odsłania, to samo zresztą tyczy się Cardana. Kocham ich wspólne dialogi i przekomarzanie się!

Na zakończenie napiszę tylko jedno: chcę więcej! Zwłaszcza więcej Cardana! Po pierwszym tomie nie wiedziałam, co o nim sądzić. Po zakończeniu tej trylogii uznaję, że to bardzo złożona, nieprzewidywalna postać, ale ma w sobie nieodparty urok i naprawdę chciałabym go dużo, dużo więcej, zwłaszcza zaś przeczytać coś dłuższego z jego perspektywy! Jude natomiast pokazała, że nawet owca w stadzie wilków potrafi wszystko obrócić na swoją korzyść. To bardzo ważna lekcja, aby nigdy w siebie nie wątpić i w najgorszych momentach znaleźć siłę do działania!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

13 sty 2020

'Szeptacz Burz' C. Diaz Gonzalez



Opis:

Conor, Abake, Meilin i Rollan, wciąż uznawani za zdrajców i winnych zbrodni, której nie popełnili, próbują oczyścić się z zarzutów. Jednocześnie są na drodze do rozwiązania pradawnego sekretu. Poszukiwania prowadzą czwórkę Zielonych Płaszczy do Trunswicku. Zastają miasto zniszczone i mieszkańców pogrążonych w rozpaczy.

Opinia:

Przyznam, że tym tomem zostałam totalnie zaskoczona. Tym bardziej, że (chociaż i tak wiem, jaki będzie główny finał) dostałam to, czego brakowało mi poprzednio. Dodatkowo nie podejrzewałam zdrady konkretnie tej jednej osoby. I bardzo żałuję, że nie mam tomu ósmego!

Zyskujemy więcej informacji, ale nagle wszystko zaczyna się sypać. Dosłownie. Nie mogłam uwierzyć, że autorzy zdecydowali się aż na tyle tak drastycznych posunięć. Zwłaszcza, że ostatnio na to narzekałam.

Bohaterowie stanowią bardzo zgrany zespół, ale wydaje mi się, że ich relacja z Xanthe ma dawać pewien przykład tego, jak nie powinno się postępować. Dziewczyna zresztą dobitnie im to wypomina. Rozwija się także relacja wątku miłosnego, który idzie w dość ciekawą stronę, ale najbardziej podoba mi się jego delikatność. Zwłaszcza, że to książka dla młodzieży. 
W życiu, tak jak i podczas polowania, zawsze musisz zwracać uwagę na to, co cię otacza. 
Przez całą serię zachwyca mnie przyjaźń pomiędzy głównymi bohaterami, a te trzy ostatnie tomy, które przeczytałam to tak jakby próba tej więzi. Bywają momenty zwątpienia, ale książki uczą, że prawdziwi przyjaciele zawsze dbają o siebie oraz nie pozwalają nikomu wkroczyć pomiędzy. Najważniejsze wydają mi się rozmowy oraz szczerość w tej grupie. Kiedy pojawia się problem - rozmawiają o tym, dyskutują. To cenne wartości, które poprzez ciekawą lekturę możemy przekazać dzieciom.

To chyba najbardziej zaskakujący i zwalający z nóg tom! Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam, że to nie zakończenie serii i teraz z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnej części. Ciekawa jestem czym zaskoczą mnie autorzy, więc mam nadzieję, że książka niedługo pojawi się na rynku polskim. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

12 sty 2020

'Pazur Żbika' V. Johnson


Opis:

Conor, Abake, Meilin i Rollan, wciąż uznawani za zdrajców i winnych zbrodni, której nie popełnili, próbują oczyścić się z zarzutów. Jednocześnie są na drodze do rozwiązania pradawnego sekretu. Poszukiwania prowadzą czwórkę Zielonych Płaszczy do Trunswicku. Zastają miasto zniszczone i mieszkańców pogrążonych w rozpaczy.

Opinia:

W tym tomie na jaw wychodzą nowe zaskakujące fakty, a pradawna tajemnica nabiera rumieńców. Wracamy też w rodzinne strony Connora, zresztą nie po raz pierwszy. Powiem wam, że największym plusem okazują się legendy powiązane z danymi artefaktami - ciekawe oraz wciągające, pozwalają samemu odkryć, jakie moce będą miały znaki więzi.

Akcja nawet przez moment nie pozwala złapać oddechu, non stop podkładając kłody pod nogi naszych bohaterów. W pewnym momencie prowadzi to do tragedii, z którą ciężko się pogodzić. Bohaterowie wiele ryzykują, ale ich największą siłę stanowi przyjaźń oraz stanie za sobą murem.

Najciekawszą postacią był dla mnie Warty - być może dlatego, że tak jak czworo głównych bohaterów już znamy i raczej nie zaskakują, tak on stanowi zagadkę, którą chce się rozwiązać. Ponadto znając jego przeszłość, aż trudno uwierzyć w tę wielką metamorfozę. 

Ten tom opowiada o przebaczeniu, o marzeniach oraz zmianie priorytetów. To opowieść o przynależności oraz dbaniu o innych. Jednocześnie okraszony wspaniałą legendą o Pazurze Żbika oraz przygodami naszych bohaterów. 

10 sty 2020

'Serce Ziemi' S. Prineas


Opis:

Conor, Abeke, Meilin i Rollan, czwórka przyjaciół z grupy Zielonych Płaszczy, wciąż nie mogą zaznać spokoju. Uknuta przez wrogów intryga sprawiła, że Zieloni znaleźli się w niebezpieczeństwie. Uznani za zdrajców muszą uciekać, by ocalić swoje życie i swój świat.

Opinia:

Obawiałam się nieco, z czym przyjdzie się zmierzyć bohaterom tym razem, ale uważam, że autorzy obrali ciekawy kierunek. Z drugiej strony czytając już kolejną powieść z cyklu, odnoszę wrażenie, że ich hobby stało się pakowanie Bohaterów Erdasu w kłopoty bez wyjścia, aby w ostatniej chwili ktoś znalazł rozwiązanie bądź wydarzył się cud. 

Powieści nadal czyta się szybko, są pełne akcji, jednak nawet w momencie, gdy wszystko wydaje się już stracone, wiem, że tak nie jest. Czasami autorzy decydowali się na drastyczniejsze kroki wobec głównych bohaterów, ale mam wrażenie, że generalnie raczej nic im nie grozi, co nieco zaczyna nużyć. Podejrzewam jednak, że dla dzieci będzie to po prostu kolejna ekscytująca przygoda.
Macie kłopoty? [...] Zresztą nieważne. Pewnie, że macie.
Najbardziej podoba mi się rozwój postaci oraz relacji między nimi. Towarzyszą nam dwie nowe postaci, z których jedną poznajemy dopiero w tym tomie, a druga towarzyszy nam prawie od początków tej historii.Co do Anki, ciężko wyrobić sobie o niej jakiekolwiek zdanie - wydaje się skryta niczym jej zwierzoduch. Natomiast rozwój Wartego to oszałamiająca metamorfoza oraz urozmaicenie humoru w powieści. Zostaje nam przedstawiona także Song, młoda księżniczka, która mimo wszystko trochę przypomina mi Meilin. Ciekawa jestem jak postąpi z rozwojem akcji.

W pewnym sensie od tego tomu można by zacząć osobną historię, ponieważ ma miejsce kilka miesięcy po wydarzeniach z poprzedniego. Tym razem nasi bohaterowie nie ratują świata dosłownie, a jedynie przy okazji. Najważniejszym zadaniem okazuje się uratowanie jedności, którą zapewniały Zielone Płaszcze. Serce Ziemi to ciągła ucieczka, a pewna postać przypomina mi Zerifa poprzez swoją bezwzględność i chęć zysku. Do końca zostały mi dwa tomy i naprawdę jestem ciekawa, jak autorzy zamierzają to wszystko zakończyć.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

8 sty 2020

'Ognista fala' J. Auxier


Opis:

„Ognista fala” to wciągająca narracja, stymulujące wyobraźnię opisy i frapująca wyprawa w świat, w którym możliwe jest niemal wszystko. Pochwała odwagi, współdziałania, kodeksu moralnego. Lektura, przez którą można stracić kontrolę nad mijającym czasem.

Opinia:

Powiem wam, że najbardziej w tej książce podobało mi się jej zakończenie. Nie dlatego, że nim było, ale dlatego, że pięknie pokazało przyjaźń między Abeke a Urazą, siłę przyjaźni i przywiązania. Drugim takim momentem był sam początek, kiedy mogliśmy obejrzeć świat oczami Kovo i poznać historię, która pośrednio doprowadziła do wydarzeń, z jakimi mierzą się bohaterowie. 

Nie mamy tu strasznych przeskoków między Abeke i Rollanem, a Meilin i Conorem, co bardzo mnie cieszyło, ponieważ mogliśmy skupić się na tej konkretnej sytuacji przez dłuższą chwilę zamiast miotać się między nimi... A działo się naprawdę mnóstwo! Tylko chyba tłumacz też się zaczytał (i za to musiałam obniżyć jedną ocenę), ponieważ czasami pomylone są imiona bohaterów, co strasznie drażni, gdy w środku akcji czytamy nagle jedno imię, gdy w jego miejscu ewidentnie powinno być drugie, bo inaczej cała sytuacja nie ma sensu (wiem, co mówię, bo czytałam te fragmenty po kilka razy, aby zrozumieć, o co chodziło).

Poza tym jednak, pod względem historii, ta powieść podobała mi się chyba najbardziej, chociaż bardzo żałuję, że zginął jeden bohater - nawet, jeśli byłby to wątek miłosny. A propos miłości, jedyny wątek, jaki w książce jest ciągnięty, zachwyca mnie swoją delikatnością! Poza tym ci bohaterowie tak bardzo do siebie pasują, mając zupełnie odmienne charaktery oraz wychowanie.

Przyznam wam, że bardzo ciekawi mnie, o czym będzie tom kolejny, choć nie mogę zdradzić dlaczego. Nie czytam opisów, bojąc się spoilerów, więc będzie to dla mnie zagadką, mam nadzieję, że udaną, jak cała seria do tej pory.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

6 sty 2020

GWIAZDKI I POTWORKI 2019

W tym roku nie będzie standardowego podsumowania z rankingiem, ponieważ nie uważam, abym była w stanie taki ranking utworzyć. Przedstawię wam po prostu książki lub serie, które zachwyciły bądź mega rozczarowały mnie w minionym roku.

GWIAZDKI

POLSCY AUTORZY

Jak wiecie, bardzo cenię rodzimych autorów. W 2019 również zachwyciło mnie kilka powieści spod ich pióra!


Jak widać, trzy topowe nazwiska znalazły się także u mnie - Marta Kisiel, Katarzyna Berenika Miszczuk oraz Martyna Raduchowska, ale cóż poradzę, skoro kocham ich pióra oraz wyobraźnię! Moim odkryciem roku 2019 okazała się natomiast Karina Bonowicz, a w jej powieści zakochałam się zarówno ja, jak i moja mama i obydwie wyczekujemy tomu kolejnego! Powieść pani Magdaleny Kubasiewicz to bardzo ciekawa i oryginalna lektura, nad którą łatwo przejść do refleksji, a Maria Zdybska ponownie zachwyciła mnie historią Lirr i Raidena! W zestawieniu pojawiło się także dwóch panów - Grzegorz Wilegus ponownie zabiera nas do świata brata Gotfryda, gdzie kryminał miesza się z fantastyką, a jedynym typowo kryminalnym tytułem okazał się Odwyk - najlepszy kryminał 2019, jaki przeczytałam!

DLA DZIECI (I NIE TYLKO)

W 2019 wyjątkowo dużo powieści, które przeczytałam, było przeznaczone dla niższej grupy docelowej ode mnie. 


Nikogo chyba nie dziwi Flanagan, tym bardziej, że Drużyna to seria, od której de facto zaczęłam i zawsze wyczekuję kolejnych losów tej wesołej skandiańskiej gromady! Powieść Marty Kisiel podobała się zarówno mi, jak i mojej mamie, którą zaraziłam miłością do tej autorki, więc jak sami widzicie - to zdecydowanie nie tylko dla dzieci! Odkryciem roku w tej kategorii okazała się natomiast seria Spirit Animals oraz jej kontynuacja (wliczając w to także Upadek Bestii, który czytam jeszcze w roku obecnym). Zakochałam się w niej bezgranicznie! Dalej - Arlo Finch to bohater idealny w literaturze dla dzieci - posiadający wady oraz swoje dziwactwa, walczący ze słabościami i rozważający, jak ważne są dla nas niektóre wartości. Justyna Drzewicka tym razem zabiera nas w podróż w czasie z czarującym Mutkiem, któremu na pewno nikt się nie oprze. W zestawieniu dziecięcym także znalazła się jedna pozycja kryminalna, chociaż na myśli mam całą serię książek pana Pacuły o czworgu przyjaciół, którzy rozwiązują zagadki kryminalne z przeszłości. Obydwie książki wymienione na samym końcu to także doskonała lekcja historii dla dzieci! Zapomniałam też umieścić na grafice Baśniobór Brandona Mulla, który łącznie ze Smoczą Strażą pochłaniałam w zeszłym roku i także mega polecam! 

ZAGRANICZNI AUTORZY

W 2019 kontynuowałam sporo serii, bądź kończyłam, choć nie tylko one pojawią się poniżej.


Tutaj także pojawiają się nazwiska topowe, ale cóż - akurat w Szklanym tronie jestem zakochana od pierwszego tomu (pomijając jego wady), a Anne Bishop poznałam w zeszłym roku i planuję zdecydowanie nadrobić wszystko poza Efemerą. Powieść pani Ciccarelli okazała się równie dobra, co poprzednia, tak samo kontynuacja wróżkowego świata Holly Black (czy tylko ja tak bardzo wyczekuję Królowej Niczego?!). Pani Carter w kontynuacji Czarnego Maga momentami co prawda irytuje, jednak seria trzyma bardzo dobry poziom i czekam na kolejne tomy! Kolejną kontynuacją było Oko pustyni, zaskakujące i pełne niespodziewanych zwrotów akcji! Także i w tym zestawieniu pojawia się kryminał - z dr Hunterem znam się od dawna, więc gdy tylko zobaczyłam tę powieść, wiedziałam, że będzie ona równie genialna, co poprzednie. Zaskoczeniem roku 2019 okazała się natomiast książka Ludzie Toma Phillipsa. Przyznam, że marketingowy podtytuł przyciągnął mnie jak ćmę, nie mogłam się oprzeć i bardzo mnie to cieszy!

NIEKSIĄŻKOWO (PO RAZ PIERWSZY)

W zeszłym roku poznałam także kilka innych fajnych rzeczy czy tytułów, które niekoniecznie da się przeczytać.


Pierwszym z nich są Karty Dżentelmenów. Bardzo fajna gra karciana, gdzie wybieramy najzabawniejsze zakończenie bądź uzupełnienie tego, co czyta Mistrz Gry, bazując na tym, co mamy na swoich kartach. Genialna podczas imprez!


Kolejną taką ciekawostką były fotopuzzle od puzzle4U, które zaskoczyły mnie naprawdę dobrą jakością oraz dokładnością. Zdecydowanie polecam, gdybyście chcieli komuś zrobić prezent :)


Następnie chciałam polecić wam miejsce - przepiękny półwysep w Bułgarii, Kaliakra. Odwiedziłam go podczas wyjazdu i jestem nim zauroczona - zwłaszcza widokami, jakie się z niego rozpościerają.


Ostatnią pozycją jest program, który poznałam w sumie przy okazji zadania domowego z marketingu internetowego. Potrzebowałam złożyć film na zajęcia i pobrałam wersję trialową. Przepadłam totalnie - to najbardziej intuicyjny i najprostszy, a jednocześnie posiadający najwięcej fajnych opcji program do montażu, z jakiego miałam okazję korzystać. Nie jestem ekspertem, więc tym bardziej program mi odpowiada - bardzo łatwo znaleźć tam opcję, których potrzebuję oraz z  nich skorzystać. Może komuś się przyda wiedza o nim :)

POTWORKI

WIELE ICH NIE BYŁO

Tak naprawdę poza dwiema złymi książkami, reszta potworków to rozczarowania.


Najgorszą książką okazało się Vicious, a styl pani Schwab nie odpowiada mi w takim stopniu, że nawet powieść, którą pisała w ramach Spirit Animals oceniłam najniżej z całej serii. Książka o kotach to dość duża pomyłka, która dla mnie nie miała zbytnich wartości edukacyjnych. Dwa kryminały w tym zestawieniu, czyli Powódź i Cienie Nowego Orleanu byłyby fajnymi książkami, gdyby nie kilka niedociągnięć, które mi osobiście przeszkadzały. Co do Everless to po prostu rozczarował mnie wykorzystaniem wielu stereotypów oraz nieoryginalnością. Jedyna powieść biograficzna zachwyciła mnie opisem Kleopatry, ale im dalej czytałam, tym było gorzej.

4 sty 2020

'Powrót' V. Johnson



Opis:

Conor, Abeke, Meilin i Rollan starają się uratować świat przed starożytnym złem, ale więź łącząca zwierzoduchy z ich opiekunami jest coraz słabsza. Przyjaciele stają oko w oko z wrogiem, który posiada zdolność niewolenia umysłów i rozdzielania zwierzoduchów z ich prawowitymi opiekunami. W czasach gdy nawet sojusznicy pogrążają się w mroku, bohaterowie muszą bardziej niż zwykle wierzyć w pradawną więź, by odnaleźć nadzieję. Czy wszystkim uda się powrócić z niebezpiecznej wyprawy?

Opinia:

Tak się nie robi! Co prawda spodziewałam się, że pewna rzecz musi się w końcu wydarzyć, aby nie było zbyt kolorowo, ale i tak nie mogę uwierzyć, że autorzy mogli doprowadzić do wydarzeń z końca książki. Natomiast tożsamość Czerwonego Płaszcza bez maski nie zaskoczyła mnie totalnie, domyślałam się jej już od drugiego tomu.

Bardzo podoba mi się to, że więzi przyjaźni są bardzo silnie budowane w tej serii. Dodatkowo  nasi  bohaterowie non stop uczą się pewnych wartości - takich, jak poświęcenie, opieka nad najbliższymi oraz pomoc innym. Zwłaszcza widać to w przypadku Conora oraz Meilin, ponieważ początkowo mają jednak większe trudności niż Rollan i Abeke. 

Ten tom urozmaicają dwie postaci - nieco niezdarna Tasha, która bardzo szybko musi odnaleźć się w nowej sytuacji oraz poznany poprzednio Takoda, którego w tym tomie możemy zdecydowanie lepiej poznać. Również osobowość Wielkich Bestii po ponownym wezwaniu to często zaskakujące odkrycie i coraz bardziej zaczynam lubić Kovo. To pełna zagadek postać i bardzo ciekawa jestem rozwiązania tej tajemnicy.

Od tej serii bardzo ciężko się oderwać i najlepiej mieć pod ręką wszystkie tomy. Tworzą tak spójną całość, że pierwsze trzy pochłonęłam jeden za drugim, nawet nie odczuwając (poza stylem Schwab), że to osobne części, tym bardziej pisane przez innych autorów.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

1 sty 2020

PODSUMOWANIE ROKU 2019 / Podsumowanie grudnia


W grudniu niby miałam więcej czasu na czytanie, ale mniej chęci. Wynik więc nie powala, ale w sumie nie jest to ważne. Najbardziej liczy się dla mnie to, że książki, które przeczytałam mi się podobały. Na tapetę powróciło Spirit Animals, uwielbiam tę serię!


Książki, które czytałam to w większości powieści dla dzieci i młodzieży, ale pojawiła się też cięższa pozycja - nowy Beckett <3 W grudniu nie miałam też zbyt wiele do recenzji, więc udało mi się przeczytać coś nierecenzenckiego.



PODSUMOWANIE ROKU 2019


Rok 2019 na pewno zaliczam do udanych - zrobiłam nowy tatuaż, w lipcu skoczyliśmy na Mazury, w sierpniu do Bułgarii, z której przywiozłam nowy pierścionek na odpowiednim palcu, wyszalałam się w Energylandii, zakończyłam pierwszy rok studiów. 

Czytelniczo może nie pobiłam wyników z zeszłego roku, ale nie miałam też aż tyle czasu na czytanie - wolałam spędzać go aktywnie, ze znajomymi lub rodziną.

Przeczytałam 27411 stron w 75 książkach, co daje średnio 365 stron / książkę oraz 75 stron / dzień.

W tym roku zdecydowanie wyrównane były płci autorów, których czytałam, ponieważ 39 to kobiety, a 36- mężczyźni.

Średnia ocen przeczytanych przeze mnie książek to 7,92, czyli najwyższa od czasu, gdy prowadzę tę statystykę (2015 - 7,24; 2016 - 7,15; 2017 - 7,22;, 2018 - 7,69). Cieszy mnie to, ponieważ oznacza, że nie marnuję czasu na złe książki :)

W tym roku nie przyznałam ani jednej oceny 1-3. Najniżej ocenione książki otrzymały 4 gwiazdki, a było ich 2. Ocenę 5 (średnio) przyznałam 5 książkom. Szóstka trafiła do 10 książek, siódemka do 14, ósemka do 9, dziewiątka do 19, a ocenę najwyższą, czyli 10 przyznałam 16 tytułom.

Chociaż przez większość roku prowadzili polscy autorzy to na sam koniec wynik znacząco się wyrównał, ponieważ przeczytałam po 32 książki polskich i amerykańskich autorów. Następnie 4 pozycje literatury brytyjskiej, 2 niemieckiej oraz francuskiej, a także po jednej książce autorstwa pisarzy z Australii, Kanady oraz Południowej Afryki.

Moim ulubionym przedziałem stronicowym pozostaje 301-400 stron (27 książek), potem za sprawą Spirit Animals i innej literatury dziecięcej uplasował się przedział 201-300 (19 książek), a potem kolejno - 401-500 (18 książek), 501-600 (6 książek), 101-200 (2 książki) oraz po jednej pozycji z przedziałów 0-100, 601-700, 701-800.

56 książek należało do gatunku fantasy (nie dzieliłam ich jeszcze na dziecięce czy młodzieżowe), 7 książek to kryminały, 4 - dla młodzieży, 3 - dla dzieci oraz po jednej z gatunków mitologii, popularnonaukowej, romansu, biografii oraz thrilleru medycznego.


A jak wam minął ten rok zarówno czytelniczo, jak i prywatnie? :)