1 kwi 2020

Podsumowanie marca


Marzec był chyba dla wszystkich miesiącem trudnym. Wirus zmienił nasze życie i postawił wiele pod znakiem zapytania. Ograniczył nasze codzienne funkcjonowanie. 

Wiecie, to dziwne siedzieć prawie cały czas w domu. Pracuję w księgarni w Galerii Handlowej, więc w sumie od połowy miesiąca mam wolne. Czasem trzeba tylko podjechać, sprawdzić komputer, zrobić jakiś zwrot, ale wiecie - pracuje tam kilka osób. Większość czasu spędzam w domu. I nie powiem, co już mnie trafia. Może gdybym jeszcze ten czas mogła spędzać z narzeczonym, ale on akurat pracuje w wypożyczalni i normalnie musi chodzić do pracy. Porządki? Nawet mi się nie chce wiedząc, że w maju już mnie tu nie będzie. Nauka? Wiecie, mając tyle czasu na wykonanie tych wszystkich zadań mam 0 motywacji. Jednym, co regularnie robię, są ćwiczenia, bo przecież forma na lato się nie zrobi. Ambitnie podeszłam też do tematu rozciągania i planuję, że w niedalekiej przyszłości zrobię szpagat! Forma na lato, właśnie, jakie będzie to lato?

W ten weekend miałam też pierwszy e-learning, ale właściwie powiem wam, że taka forma zajęć bardziej mi odpowiada niż tradycyjna. Zwłaszcza grafika komputerowa, gdzie mogłam pracować na swoim, znanym i uwielbianym sprzęcie. 

W maju już mnie tu nie będzie, a tak po prawdzie w tym momencie nie wiemy, jak będzie wyglądała nasza przeprowadzka. Jedno jest pewne - odbędzie się, bo musi, nie zamierzamy przedłużać umowy najmu, skoro mamy już połowę mieszkania i zostało tylko wykupić drugą. Tylko w tym momencie, gdy wszystko jest zamknięte, to, czego potrzebujemy do podstawowego funkcjonowania, trzeba zamówić przez internet, a resztę dokupić po tym chaosie. Moja wymarzona wycieczka do IKEI i innych tego typu sklepów się odwlecze ;/

Widzicie, człowiek ma tyle planów, tyle do zrobienia, a utknęliśmy w tym momencie w martwym punkcie. Osobiście to już zorganizowałam kartony i będę powoli pakować to, co w tej chwili nie jest nam potrzebne (w tym całą moją biblioteczkę, odkładając tylko te nieprzeczytane książki), bo skoro siedzę już w tym domu, to mogę się tym zająć, a kto wie - może do maja się to ogarnie i wtedy wątpię, abym miała czas, bo w pracy trzeba będzie wiele nadrobić. Chociaż to raczej czcze mrzonki, patrząc na rozwój sytuacji.

Paradoksalnie to mając tyle czasu, nie przeczytałam wcale jakoś specjalnie dużo. Dodatkowo trafiłam na najgorszą książkę tych trzech miesięcy!


Jak widzicie, nadal czytam dużo powieści dla młodszych czytelników, ale potrafią one zaskoczyć! Udało mi się przeczytać też książki, które nie były egzemplarzami recenzenckimi i przy obecnej sytuacji sądzę, że w kwietniu będzie ich więcej. Najgorsza książka, którą do tej pory przeczytałam to Ciężko być najmłodszym. Dawno nie zetknęłam się z tak głupią powieścią, a ratował ją jedynie humor!

Dwie strony więcej dziennie niż w lutym (pomijając różnicę dni w danym miesiącu), ale dużo mniejsza średnia ocen. Znacząco zaniżyła ja pierwsza w tym roku 4. 





W kwietniu na pewno wezmę się wreszcie za Wojnę makową, która dzielnie siedzi na półce od stycznia i czeka. Może zrobię też reread Eragona, którego skompletowałam po ukazaniu się najnowszej książki z uniwersum. Czytałam to wieki temu, a chciałabym zapoznać się z tą najnowszą, więc zdecydowanie muszę odświeżyć serię. Dorwałam też najnowszą Karinę Bonowicz, a poza tym to mam cały stosik hańby w razie kryzysu! Nie jestem w stanie powiedzieć, co przyjdzie z egzemplarzy recenzenckich, więc nie będę ich tu rozpisywać.

A jak marzec minął wam i jakie macie plany na kwiecień? :)

30 mar 2020

Serie, które zabiorą was w daleką, pełną emocji podróż (part 1)

Nie będę robiła z tego żadnej TOP czy innego tego typu zestawienia. Po prostu uważam, że w okresie, gdy jesteśmy zmuszeni fizycznie przebywać w domu najwięcej, jak się da (a za oknem pogoda coraz ładniejsza chlip, chlip), nasza wyobraźnia powinna udać się w długą, fascynującą podróż, aby odciągnąć nas trochę od obecnej sytuacji. Także #zostańwdomu #czytajksiążki a najlepiej tylko książki dobre, bo chociaż większość z nas ma teraz dużo czasu, to nie ma go po co marnować.

Przed wami kilka(naście) książkowych podróży. Może się skusicie? :)

Wyrusz w podróż...

z dziećmi i zapoznaj ich z historią w łatwiej i przystępnej formie
Justyna Drzewicka 'Ratownicy Czasu'

Te książki pozwolą wam rozkochać swoje dzieci w historii! Przy okazji polecam zapoznać się samemu, ponieważ to lektura dla małych i dużych. 
W pierwszym tomie zawędrujecie do Bolonii za czasów Mikołaja Kopernika, ale złośliwe oprogramowanie namiesza w historii i słynny astronom będzie potrzebował pomocy naszych bohaterów - z charyzmatycznym animaloidem Mutkiem na czele. Po wykaraskaniu się z tych kłopotów powędrujemy do starożytnego Egiptu, gdzie pod lupę wzięty zostanie Imhotep (geniusz czy złoczyńca z Mumii?). Cóż bohaterowie nabroją w tomie trzecim? Strach się bać!
Gwarantuję, że książka poza porywającą przygodą, dostarczy wam także ogrom historycznej wiedzy oraz rozświetli uśmiechem te przykre dni. 

po Araluenie, Skandii oraz innych intrygujących krainach 
John Flanagan 'Zwiadowcy' oraz 'Drużyna'

Grafika co prawda stara, bo mamy już Nieznany ląd, ale postanowiłam zapożyczać je bezpośrednio od wydawnictw na potrzeby tego postu. 
John Flanagan - czyż muszę mówić coś jeszcze? Mało który autor potrafi tak rozbudować serię (bo szczerze powiedziawszy to jedna seria, wzajemnie się przeplatają i traktuję je jako całość), która nie nudzi się po kilku tomach, a bohaterowie wciągają nas coraz głębiej w swoje historie. 
O tak, ta seria zapewni wam dłuuugą, pełną przygód i emocji przygodę na kilka wieczorów! Zapolujcie razem z Haltem iWillem oraz wybierzcie się na rejs w nieznane z Drużyną Czapli. Pokrzyżujcie spiski przeciwko władcą, zmierzcie się z mroczną armią i... odczujcie atmosferę przyjaźni, jaka panuje między bohaterami.



z klasyką polskiej fantasy!
Andrzej Sapkowski 'Wiedźmin'

Może ten czas to najwyższa pora, aby nadrobić klasykę gatunku w wykonaniu polskiego autora? Wiedźmin to już seria kultowa, którą każdy fan fantastyki powinien chociaż spróbować przeczytać.
A Geralt, Ciri, Jaskier oraz Yen zabiorą was w niezapomnianą podróż przez mrok, miłość i poświęcenie. W tej sadze śmiech przeplata się ze łzami, radość ze zdradą, a świat chyli się ku upadkowi. Dziki Gon czyha za rogiem. Kto przetrwa w tym mrocznym świecie? Jak dużo do powiedzenia ma przeznaczenie?








z Kamykiem, Jagodą, Iskrą, Myszką i resztą tej fantastycznej bandy!
Ewa Białołęcka 'Kroniki Drugiego Kręgu'

To doceniona ponownie po latach seria o młodzieży dla młodzieży (i nie tylko). Zaraz obok magii oraz niezwykłych darów stoją więzi między bohaterami. W tej krainie nie ma także nic za darmo - każdy talent okupiony jest zapłatą.
Zdrada, polityczne machinacje, obłuda - nasi bohaterowie muszą zmierzyć się z wieloma rzeczami w bardzo młodym wieku, na swej drodze spotykając zarówno przyjaciół i wrogów. Komu zaufać? Jak zachować się wśród smoków?
To nie tylko podróż po lądach czy krainach - to także podróż w dorosłość, a z każdym tomem bohaterowie dojrzewają. Autorka bardzo skupia się na rozwoju postaci za co należą się jej oklaski!




z Frodo oraz Samem ku mrocznemu przeznaczeniu
J. R. R. Tolkien 'Władca Pierścieni'

Kolejna klasyka, tym razem gatunku ogółem. Któż nie słyszał o Władcy Pierścieni? Chociaż romans z Tolkienem może być doprawdy trudny, to według mnie naprawdę warto spróbować.
Wybierzcie się w podróż z Drużyną Pierścienia ku terytorium Saurona. Zawitajcie do krainy elfów, rozgośćcie się w Minas Tirith, ale bądźcie czujni, ponieważ świat się zmienia, a armia Mordoru niebawem zastuka do bram, by nieść rozpacz i zniszczenie. Nie zapomnijcie o przyjaciołach oraz swoim przeznaczeniu!









do Hogwartu, gdzie czeka was wiele niespodzianek
J. K. Rowling 'Harry Potter'

Jak klasyka, to lecimy za koleją. Tu nie będę się rozpisywać - w końcu Harry to Harry i o nim też słyszał każdy.
Ta seria to podróż w dorosłość pełna magii oraz niebezpieczeństw. Śmierci. I nadziei.
Chłopiec Który Przeżył i odwieczna walka dobra ze złem to idealna lektura dla młodszych czytelników na dobranoc, zdecydowanie polecam, ponieważ sama poznałam ją w tej formie!


z Zabójczynią ku przeznaczeniu
Sarah J. Maas 'Szklany tron'

Historia Aelin to zdecydowanie nie seria dla wymagających, ponieważ nie ukrywam, że występuje tam ogrom błędów logicznych, ale osobiście ją uwielbiam. Dlaczego?
Bo gdy zignorujemy ten mankament, otrzymujemy pełną rozmachu, akcji, magii oraz emocji podróż! Do tego pełną przystojniaków, charyzmatycznych bohaterek i zaskakujących postaci. Zdecydowanie pod kątem dzieje się możecie oczekiwać fajerwerków.
To także zdecydowanie długa podróż, u mnie zajmuje ponad pół półki na biblioteczce, ale czyta się ją błyskawicznie płynąc z nurtem akcji!








do krainy, gdzie rozpoczyna się Piąta Pora Roku
N. K. Jemisin 'Pęknięta Ziemia'

To prawdziwy majstersztyk, jeśli chodzi o wykonanie i ogólną kreację świata! W tej podróży aż miło się zatracić, choć pełna jest bólu. To historia wieloznaczna, poruszająca wątki trudne, ale także pełna specyficznej magii.
Tylko pamiętajcie się przygotować, bo Piąta Pora Roku nie oszczędza nikogo!





z Kendrą i Sethem do tajemniczego rezerwatu
B. Mull 'Baśniobór'

To raczej podróż dla młodszych czytelników, choć w sekrecie powiem, że moja mama też dała się wciągnąć.
Pełna fantastycznych stworzeń i reguł rządzących światem, którego nie widzimy.  Kendra i Seth to wymarzeni przewodnicy po rezerwacie oraz innych wspaniałych miejscach, które dane jest nam poznać.
Z drugiej strony to przygoda pełna mroku, zdrady oraz niegodziwości. Pokazuje, że życie nie bywa czarno-białe, a już zwłaszcza różowe. Chwali także kreatywność działania, własną inicjatywę i przestrzega przed głupotą.






z Lokim, aby wykiwać wszystkich
Jakub Ćwiek 'Kłamca'


A to zdecydowanie podróż nie dla dzieci, choć pewnie chętnie spotkałyby Świętego Mikołaja. Loki to złudny przewodnik, nie można mu wierzyć, choć to szalenie magnetyczny bohater!
To także podróż przez wierzenia, mitologie oraz kultury. Autor nie ogranicza się do jednego folkloru, a czerpie, co najlepsze z wielu! Ponadto podczas tej podróży gwarantuję, że uśmiech rzadko zejdzie z waszej twarzy, a jej zakończenie, będzie zaskoczeniem.









z Alcatrazem, ale pamiętajcie, że jemu nie wolno wierzyć!
Brandon Sanderson 'Alcatraz kontra Bibliotekarze'

Czy lubicie, gdy główny bohater zwodzi was na manowce? Kiedy toczy z wami dialog? Otóż, ja z takim zabiegiem spotkałam się dopiero u Sandersona i to w mistrzowskim wykonaniu.
Wybierając się w podróż z rodziną Smerdych nie zapomnijcie, że to najbardziej pozytywna i najbardziej szurnięta zgraja, z jaką mieliście do czynienia. A najgorszy z nich, Alcatraz w dodatku napisał te powieści i będzie was okłamywał, zanudzał, zmuszał, abyście robili głupoty. Nie dajcie się! Nawet, gdy zabrania wam zaglądać na ostatnią stronę, wyczuwajcie w tym podstęp.
Ta seria gwarantuje podróż pełną przewrotności oraz humoru!









z Owenem ku zdradzie
J. Wheeler 'Królewskie Źródło'

Na dworze Severna musicie mieć się cały czas na baczności, ponieważ inaczej nie ujdziecie żywi. To niejako podróż po trupach do celu, gdzie nawet miłość nie ma prawa sprzeciwiać się temu, co trzeba uczynić.
Gierki, machinacje, manipulacje oraz nieoczekiwaniu sojusznicy. Owen zabierze was w podróż, której na długo nie zapomnicie, a nie zostały wydane jeszcze wszystkie tomy!
Czy ziemia spłynie krwią? A może jednak Owenowi uda się osiągnąć swój cel?
Żeby było ciekawiej, spotkacie tu trzy bardzo silne postaci kobiece, w których nie sposób się nie zakochać!








z Niepowszednimi, odkrywając brutalną stronę świata
Justyna Drzewicka 'Niepowszedni'


To seria Justyny skierowana do starszego czytelnika niż Ratownicy. Bohaterowie porwani ze względu na swe niezwykłe umiejętności poznają okrutną stronę życia i ciemne oblicza natury ludzi. Najważniejszą wartością wyniesioną z tej podróży będzie dla was niewiarygodna moc przyjaźni, ale także siła, aby przeciwstawić się wszelkim trudnościom.
Justyna wykreowała także ciekawy, pełen różności świat, przez który będziecie wędrowali z zapartym tchem. To nietypowa walka dobra ze złem, które czaić może się w najmniej oczekiwanych miejscach.








W kolejnej części poznacie jeszcze więcej niesamowitych podróży, choćby z Lichem i Konradem, Ryiah czy bohaterami nordyckiej sagi Marcina Mortki :)
To jak, gdzie wybierzecie się w podróż? :D

28 mar 2020

'Ciężko być najmłodszym' K. Basztowa & W. Iwanowa


Opis:

Naprawdę trudno jest być najmłodszym, szczególnie w rodzinie Mrocznego Władcy. Szczególnie kiedy cała reszta braci prowadzi już samodzielne życie, a ciebie nadal próbują karmić z łyżeczki. Jedyna możliwość to uciec z domu, najlepiej do jakiejś szkoły magii. A żeby nie było za nudno to zawsze można zabrać do towarzystwa drużynę bohaterów, siedzących w zamkowych lochach... i chyba lepiej zrobić to incognito, tak na wszelki wypadek

Opinia:

Tę powieść mogę oceniać w dwóch kategoriach, jeśli chodzi o ocenę ogólną. Jako fantasy to tragedia. Zaraz przejdę do szerszych zarzutów, ale leży tam dosłownie wszystko po kolei. Natomiast jako komedia - pół książki płakałam ze śmiechu, niestety pierwsze pół. Poczucie humoru autorek trafia do mnie totalnie, co było powodem, dla którego w ogóle skończyłam tę książkę (choć im dalej w las, tym żartów mniej). UWAGA: MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY W DWÓCH NASTĘPNYCH AKAPITACH. Jeśli nie chcesz ich czytać, przejdź od razu do podsumowania.

Drużyna, która do niczego się nie nadaje - to na początek. Ciągle ładują się w kłopoty, nie potrafią bronić i po prawdzie nie zostaje to nawet wyjaśnione: jakieś fatum, zły los? Ich jedyną nadzieją jest, o losie, syn faceta, którego chcą zabić. A on ochoczo ich tam prowadzi pewien, że i tak na nic się im to nie zda, a w ogóle to chciałby być gdzie indziej, ale składa przysięgę, którą po kilku godzinach chce rozwiązać... Ups, nie wychodzi. No to trzeba zaprowadzić pechowców do celu i ciągle ratować ich tyłki, uważać za idiotów, a siebie za tego złego ciemnego. Jednocześnie autorki wtrącają inne perspektywy - braci Di, jego ojca, czasem myśli towarzyszy podróży. I tak wychodzi nam, że jego brat poznaje dziewczynę i po... trzech dniach? Chyba tak, po trzech dniach już wyznaje jej płomienną miłość i się oświadcza (bez konsultacji z ojcem, który jest królem!). Linia czasowa ogółem trochę leży - nawet nie będę podliczać, ile trwała cała ta wyprawa, ale przez ten krótki okres WSZYSCY w drużynie zmieniają zdanie na temat ciemnych, bo Di!
– Czyś ty zwariował, ciemny?! To przecież delikatna rzecz!Dziwne, znosząc jego energią góry, polując na komary i tłukąc tymże berłem orzechy, jakoś nie zauważyłem jego szczególnej delikatności. Ale kto tych jasnych zrozumie?
O tak, Di, wisienka na torcie. Siedemnaście lat? Maksymalnie trzynaście! Irytujący bachor vel cudowne dziecko. Kogo słuchają artefakty? Kogo nie zjada smok brata? Kto przywołuje magiczny kapryśny miecz? Kto wykaraska się z każdych kłopotów? Di! Tatuś mówił, nie dokonuj przemiany przed poświeceniem, ale przecież dokonałem tego już trzy razy i słyszę tylko jakiś głos w głowie, luz. Bohaterowie to tak ogółem porażka, płascy, niewymiarowi i w ogóle bez wyrazu. Czarny charakter? No, wspomnimy o nim chyba trzy razy, zanim bohaterowie go spotkają i to wymieniając jego imię, raz zobaczymy go w akcji, a potem przegra - cóż za mroczna charyzma! Nasza pechowa drużyna to zbiorowisko tak samo beznadziejne. Przywódca, który nie potrafi rozwiązać najprostszych sporów, kapłanka, która chyba nie potrafi korzystać z magii ani być zalotna. Najbardziej bawi mnie postać Szamita, który tak skrzywdzony, rusza z nienawiścią do ciemnych w sercu, a pod koniec mógłby zakładać funklub Dirana. Jeżeli chodzi o kreację samego świata, to ten pomysł z Władcami miał zdecydowany i niezaprzeczalny potencjał! Tylko autorki nie potrafiły go zupełnie wykorzystać.

Akcja napędzana została sztucznie przez bezsensowne decyzje, których bohaterowie nie musieli wcale podejmować. Tak naprawdę jedyną zaletą tej powieści okazał się świetny humor, ale cóż, z tego co pamiętam to fantasy, a nie komedia. Szczerze powiedziawszy, myśląc o tej powieści, nasuwa mi się jedynie jedno słowo poza zabawna i jest nim głupia. Ciekawi mnie, co widzieli w niej wszyscy ci, którzy tak wysoko ją ocenili na LubimyCzytać, ale ile ludzi, tyle gustów. Moim zdaniem to lektura niewarta zmarnowanego na nią czasu.

26 mar 2020

'Nad wodami Nilu' J. Drzewicka


Opis:

Bohaterowie serii to dwójka współczesnych trzynastolatków, Sara i Daniel, którzy zostają zabrani w podróż do przeszłości przez sympatycznego nicponia z 2118 roku. Można by go nazwać humanoidem, gdyby nie to, że ma postać kota o osobowości na pół kociej, na pół „nastoletniej”. To nie działanie czarów – podróż w czasie jest możliwa dzięki technologii z czasów kota.

Opinia:


Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że jestem bezkompromisowo zakochana w prozie tej autorki, a Justyna nigdy jeszcze mnie nie zawiodła. Zwłaszcza śledząc jej fanpage i widząc, jak wiele czasu poświęca, aby Ratownicy byli serią nie tylko bawiącą, ale i uczącą, mam dla niej wielki szacunek jako dla autorki powieści młodzieżowych. Tym razem zabiera nas w podróż do starożytności - mojej ulubionej epoki, pełnej mitologii oraz tak bardzo odległej od tego, co znamy.

Także i w tym tomie motyw przewodni stanowi postać ważna dla danej epoki. W Bolonii towarzyszyliśmy Mikołajowi Kopernikowi, w antycznym Egipcie natomiast możemy bliżej poznać Imhotepa. Co ciekawe, autorka zestawia postać, jaką znamy ze źródeł historycznych z jego wizerunkiem wykreowanym przed Hollywood. Wypada to bardzo ciekawie, a czytelnik sam w pewnym momencie nie wie, której wersji zawierzyć. 
Nieważne, kto i jak długo cię będzie pamiętał. Liczy się w jaki sposób. Czy jako obłąkaną bestię, czy naukowca i przyzwoitego człowieka? [...] Jesteś sam. Jeżeli tak dalej pójdzie, na tych waszych Polach Trzcin też będziesz pałętał się identycznie jak za życia. W pojedynkę.
Przyznam, że zaskoczeniem tego tomu okazała się Giulia. Wyobrażacie sobie to zderzenie wychowania piętnastowiecznej panny z współczesnymi nowinkami niezależności oraz dość roznegliżowanym stylem bycia antycznych Egipcjan? To bohaterka idealna dla dziewczynek, które nie są pewne siebie, które chciałyby czegoś dokonać, ale się boją. Bardzo podobało mi się zestawienie jej oraz pełnej niezależności i wychowującej Mutka w kwestii traktowania kobiet Sary. To prawie dwa przeciwległe bieguny, ale mimo to dziewczynki potrafiły zostać przyjaciółkami. Bardzo słodka jest także relacja Giulii oraz Daniela, który w tym tomie nabrał zdecydowanie większego rozmachu. O Mutku chyba nie muszę pisać - tego kota na pewno na długo nie zapomnicie!

Podoba mi się, jak Justyna bawi się historią, jak podaje ją na tacy w bardzo przyjemnej formie, która na pewno wciągnie zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. Poza wspaniałą przygodą podczas lektury nauczycie się także wiele o starożytnym Egipcie, o tamtejszych pochówkach oraz zabobonach, ale przede wszystkim o przyjaźni i braniu odpowiedzialności za swoje czyny (chociaż Mutek miewa z tym jeszcze problemy). W tym szczególnie trudnym okresie, kiedy zmuszeni jesteśmy siedzieć w domu, może warto podrzucić dzieciakom bądź samemu zagłębić się w lekturę zarówno bawiącą, jak i przekazującą wiedzę? :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

24 mar 2020

Book Tour: 'Indygo' C. Gale


Opis:

Skye, trzydziestoletnia rozwódka, wiedzie uporządkowane i nieco nudne życie agentki nieruchomości. Wszystko zmienia się, gdy w jej biurze pojawia się tajemniczy brunet Daniel, który okazuje się wilkołakiem. Pracując dla Daniela, Skye pakuje się w tarapaty, gdy na jaw wychodzi, że jest ona człowiekiem indygo odpornym na hipnozę wampirów. By ochronić dziewczynę przed ich zakusami, Daniel i jego wataha przyjmują ją pod swoją opiekę, wtedy poznaje ona trudne zależności hierarchiczne panujące w stadzie. Tymczasem odkrycie specyficznych zdolności indygo staje się dla Skye dopiero początkiem problemów, zwłaszcza gdy okazuje się, że rodzące się między nią a Danielem uczucie nie wszystkim jest na rękę…

Opinia:

To powieść, z którą miło spędziłam czas, chociaż ma także swoje wady - do których przejdę później. Zacznę od zalety, jaką niewątpliwie stanowi lekki oraz humorystyczny styl autorki! Dzięki niemu czytanie było niewątpliwą przyjemnością.

Podczas lektury towarzyszyło mi jednak nieodparte uczucie, że to powieść inspirowana serią o Sookie Stackhouse (choć nie wiem czy autorka rzeczywiście czytała tę historię). Zaczynając w sumie od samego początku - ON i ONA poznają się, gdy ON przychodzi do jej pracy. Co prawda tutaj wersje nieco się różnią, Sookie od razu wie, że Bill to wampir, a Skye może się jedynie domyślać, że Daniel nie jest człowiekiem natomiast tych dwóch przystojniaków łączy też bycie ciepłymi kluchami i straszny terytorializm. Poza tym obydwie panie przyciągają w równym stopniu zarówno kłopoty, jak i facetów. Camille Gale nie boi się także poruszać tematów erotycznych, co akurat bardzo mi odpowiadało. Czy to jednak źle, że w jakiś sposób Indygo przypominało mi o Sookie? Z mojej perspektywy absolutnie nie! (Dostałam w pakiecie drugiego Erica, no weźcie, kto by płakał?).

Przechodząc więc do samego Indygo, to historia kobiety po rozwodzie, o dość niskiej samoocenie, która przypadkiem wkracza w świat nadludzi. W wykreowanym przez autorkę świecie istnienie wampirów czy wilkołaków to powszechna wiedza, choć nadal okryta woalem niedopowiedzeń i domysłów. Poznajemy rządzące nim prawa razem ze Skye, co bardzo ułatwia poznanie uniwersum. To także zdecydowanie powieść akcji, w której non stop coś się dzieje, a zakończenie nie pozostawia złudzeń - w tomie drugim też będzie się działo!
Za możliwość przeczytania dziękuję autorce oraz ekipie Fantastyka na luzie, czyli organizatorkom Book Touru :)

22 mar 2020

CZARNY MAG BOOK TAG (Z OKAZJI PREMIERY 4. TOMU)


Już za kilka dni premiera ostatniego tomu Czarnego Maga Rachel E. Carter! Dokładnie 25 marca będziecie mogli poznać dalsze losy Ryiah i Darrena. Z tej okazji przygotowała dla was TAG książkowy związany z serią - może będziecie mili ochotę wykonać u siebie :)



RYIAH - BOHATER, KTÓRY MUSI WYBIERAĆ

Wydawałoby się, że takich postaci jest mnóstwo (i zapewne jest), ale chodzi mi o tak ciężki wybór, jakiego musiała dokonać Ryiah. I nikogo, kto czyta mojego bloga na pewno nie zdziwi, że tutaj wymienię Arina z serii M. Rutkoski - Pojedynek oraz Zdrada.

DARREN - BOHATER, KTÓREGO CIĘŻKO POKONAĆ

No cóż. Aelin z pewnością można przypisać do tej kategorii, ponieważ niełatwo było ją złamać. Powiedziałabym nawet, że w pewnym sensie okazała się niezniszczalna.

ALEX - BOHATER, KTÓRY POTRAFI WYBACZAĆ

W pewien sposób na pewno będzie to Jude z Okrutnego księcia. W świecie elfów pełno jest zdrady, a ona mimo wszystko potrafiła wybaczać - siostrze, przyjacielowi i w pewien sposób Cardanowi.

DERRICK - BOHATER DRUGOPLANOWY, KTÓRY MA BARDZO DUŻY WPŁYW NA FABUŁĘ

Do głowy przychodzi mi Król z Bez serca. Nie był główną postacią, ta historia została bez reszty oddana Cath i Figlowi, ale z drugiej strony jego zauroczenie dziewczyną miało ogromny wpływ na fabułę!

PAIGE - BOHATER, KTÓRY LUBI MIEĆ WSZYSTKO POD KONTROLĄ

Loki, czyli tytułowy Kłamca z pewnością nie znosił, gdy coś szło po nie jego myśli. Był też bardzo elastyczny, więc potrafił przemienić prawie każdą sytuację na swoją korzyść, co też niejako można przyrównać do kontrolowania wszystkiego.

BLAYNE - BOHATER, KTÓRY POTRAFI DOSKONALE KŁAMAĆ

Uważam, że można tu przypisać Mavena z Czerwonej królowej, ale zdecydowanie zostaję przy jego wersji z tomu pierwszego, ponieważ w drugim autorka przekręciła jego postać zupełnie ;/

NYX - BOHATER, KTÓRY JEST DOSKONAŁYM STRATEGIEM

Od razu pomyślałam o którymś z bohaterów Red Rising i mam dylemat czy będzie to Darrow, który ucząc się na błędach stał się tym doskonałym strategiem czy Sevro, który kombinowanie ma w żyłach i potrafi tworzyć złożone akcje. Stwierdzam jednak, że w tej kategorii bardziej pasuje Darrow, pomysły Sevra bywały baaardzo ryzykowne!

ELLA - BOHATER, KTÓRY POTRAFI SŁUCHAĆ

Idealnie pasuje tutaj Abeke, która zdecydowanie potrafiła być doskonałą przyjaciółką dla innych bohaterów Spirit Animals. Potrafiła także słuchać w dosłownym tego słowa znaczeniu - więź z Urazą zdecydowanie wyostrzała jej zmysły :)

IAN - BOHATER, KTÓRY OKAZUJE LOJALNOŚĆ, GDY BYŁO TO NAJBARDZIEJ POTRZEBNE

Lysandra zdecydowanie okazała lojalność Aelin, kiedy ta najbardziej tego potrzebowała, chociaż musiała okłamać wiele innych osób. (Szklany tron)

PRISCILLA - BOHATER, KTÓREGO NIE MOŻNA OCENIAĆ PO POZORACH

Na myśl przychodzą mi siostry Bolesne z Cyklu Wrocławskiego. To niepozorne staruszki, które w życiu niejedno już zrobiły, czasem rzeczy, o które ciężko byłoby je posądzić. Na pewno uczniowie pani Matyldy nie wyobrażali sobie, czym w czasie wolnym zajmuje się ich wykładowca.

OSTATNIA WALKA - SYTUACJA, GDY BOHATER POŚWIĘCA SIĘ DLA CZEGOŚ/KOGOŚ

A to kategoria o tyle trudna, że można zrobić niezły spoiler. Powiem więc o innym rodzaju poświęcenia niż to w Czarnym Magu. Kuba oraz Michał w pewien sposób poświęcają się, aby ratować Monikę, nie są żołnierzami, jak Krzysiek, dla nich to coś odmiennego i zmieniającego całe życie. (Radykalni)

20 mar 2020

'Casanova. Sonata złamanych serc' M. Strukul


Opis:

Okryty niesławą Giacomo Casanova powraca do Wenecji i przyjmuje osobliwe wyzwanie od austriackiej hrabiny Margarethe von Steinberg, znanej ze swej niecodziennej, lecz olśniewającej urody. Casanova będzie mógł posiąść hrabinę, jeśli uwiedzie młodziutką Francescę Erizzo, córkę jednego z najbardziej wpływowych weneckich możnych. Uczucie, które miało być tylko okrutną zabawą, przeradza się w głęboką więź. Casanova zakochuje się we Francesce, ale ich miłość będzie musiała pokonać gniew szlachty oraz inkwizytorów stanu.

Opinia:

Powieść zachwyciła mnie stylem - lekkim, pełnym swego rodzaju melodramatyzmu oraz przerysowania, ale z drugiej strony bardzo pasującym do Casanovy, jakiego wykreował autor. Bohaterami targają bardzo silne namiętności oraz emocje, a cała historia opowiedziana została w awanturniczym stylu, zahaczając o polityczne zawiłości oraz piękno Wenecji opisywane z wielką pieczołowitością.

Nie będę odwoływała się do wartości historycznych, ponieważ osobiście potraktowałam bardziej powieść jako coś na pograniczu kryminału a prozy obcej z wątkami historycznymi. Poza tym uważam, że ten temat lepiej zostawić osobom, które się na tej historii znają. Traktując powieść tak, jak ja możemy zagłębić się w epizod z życia człowieka, którego imię pozostaje na ustach całej Wenecji - Casanovy. Ta książka to w pewien sposób także hołd dla wolności, dla pewnej beztroski i carpe diem. Przepłyniecie przez nią, poznając osiemnastowieczną Wenecję oraz tamtejsze życie, jego skandale oraz uroki. 
Czuł, że żyje, jego serce kipiało męstwem i fantazją. To było bez znaczenia, czy go mieli skazać na śmierć, czy utopić w którymś z kanałów. Otrzymał niespodziewany prezent od losu, teraz mógł stawić czoła choćby i wiecznemu potępieniu.
Bardzo ważnym aspektem byli bohaterowie, zwłaszcza Giacomo pełen pasji dla życia, nieodpowiedzialny, choć inteligentny, potrafiący zjednać sobie ludzi oraz tworzyć groźnych wrogów. To postać wieloznaczna, przyjmująca wszystko niczym nowe wyzwanie! Jestem zachwycona jego kreacją, choć z drugiej strony to szarlatan, kłamca i uwodziciel. Jego prawdziwą naturę zdaje się dostrzegać jedynie młodziutka Francesca, bohaterka tragicznie romantyczna - nie dająca mu się uwieść bez poważnych deklaracji. Tak naprawdę to jej decyzje są punktami kulminacyjnymi w ich historii miłosnej. Każdy z bohaterów cechuje się także pewnym przerysowaniem, ale powiem wam, że to dodaje tylko tej powieści uroku, zupełnie do niej pasuje. 

Biorąc tę pozycję do ręki, nie spodziewałam się aż tak świetnej lektury! Powieść zaskakuje swoich rozmachem, pewnym przerysowaniem; jest niczym obraz malowany szybkimi, energicznymi pociągnięciami grubego pędzla. To historia niemalże tragiczna, naznaczona polityką oraz dążeniem do władzy, przepełniona skrajnymi emocjami. Zdecydowanie warto zapoznać się z tą pełną radości życia oraz jego okrucieństw książką!

17 mar 2020

'Iskra' A. Wlazło


Opis:


Laureen z całych sił próbuje sprostać pokładanym w niej oczekiwaniom, ale strach i tęsknota za utraconą rodziną sprawiają, że trudno jej pogodzić się z obojętnością Sigarra i wymaganiami Ladysława. Intrygi pośród Zaprzysiężonych zataczają coraz szersze kręgi i nie wiadomo kto jest przyjacielem a kto wrogiem.


Opinia:



Drugi tom przygód Laureen oraz Sigarra zdecydowanie zaskakuje, mąci oraz wciąga głębiej w wykreowany przez Alicję świat. Najgorsze okazało się zakończenie - Alicjo, tak się nie robi! Żądam natychmiast tomu trzeciego, ponieważ kończysz w samym środku akcji!

A tak serio, jedynym mankamentem, który mnie drażnił okazał się, hm, czworokąt miłosny. Laureen pozostając wierna Joshowi, jednocześnie pozostaje w bliskich relacjach zarówno z Sigarrem jak i Silimirem. Natomiast ogółem nie pozostaję fanką tak skomplikowanych wątków miłosnych, więc po prostu to zignorowałam. Ważniejsza i bardziej wciągająca pozostaje sama akcja oraz wychodzące na jaw sekrety, niektóre zwalające z nóg. Bardzo podobało mi się także zgłębianie przez Liz wiedzy o różnych dziedzinach magii, ponieważ dzięki temu i my mamy okazję zagłębić się w ten niezwykły świat. 
Godna zaufania, nieustraszona - zaczął. - Choć strach nie odstępuje jej choćby na moment. Zupełnie, jakby każda źle podjęta decyzja miała sprowadzić na nią mrok.
Liz to bohaterka niejednoznaczna, skrywająca w sobie wiele sekretów oraz niespodzianek. Jedyną jej irytującą cechą okazało się miotanie między wspomnianym wcześniej gronem mężczyzn. Poza tym podobało mi się, że przejmowała inicjatywę, nie polegała jedynie na innych, chociaż ten świat był dla niej jeszcze obcy. Sigarr to bardzo ciężki bohater, trudno zrozumieć targające nim emocje oraz motywy i to nie materiał na mojego książkowego męża. Osobiście skłaniałabym się ku Silimirowi, który wydawał mi się zdecydowanie bardziej przystępny oraz zrozumiały, a przy tym podobało mi się, jak drażnił przeciwnika. Tak, gdybym miała wybierać team to zdecydowanie dołączyłabym do fanklubu tego fascynującego się wieloma dziedzinami mężczyzny! Intrygującą bohaterką okazała się również Tessa, ale tutaj nie chciałabym zdradzać więcej.

Podsumowując, poza nieco irytującym czworokątem miłosnym powieść to porywająca oraz pełna akcji kontynuacja Zaprzysiężonych. Widać, że Alicja jako pisarka się rozwinęła, tutaj nie miałam już takich zastrzeżeń, jak przy tomie pierwszym i mam nadzieję, że dalej będzie już tylko i wyłącznie lepiej (i mam nadzieję, że to dalej nastąpi szybko, bo nie kończy się tak cudownych historii w ten sposób!)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Inanna.

15 mar 2020

'Wskazówki' B. Szczygielski


Opis:


Gdyby tylko Maks nie poszedł na wagary… Gdyby tylko nie wpadł na tę tajemniczą kobietę... Gdyby tylko nie pomylił swojego plecaka z jej plecakiem... Przed Maksem najbardziej pechowy i najdłuższy dzień w życiu, a to wszystko za sprawą tajemniczej Milady i magicznego zegarka pradziadka.

Opinia:


Moim pierwszym spostrzeżeniem będzie fakt, że zdecydowanie nie łapię się już w grupę wiekową tej powieści i chociaż lubię takie dla młodszych czytelników, to osobiście przy tej lekturze nieco się nudziłam. Natomiast moim drugim spostrzeżeniem będzie to, jak ocenię tę książkę - pod kątem podrzucenia jej dziecku w wieku mniej więcej 8-14 lat, ponieważ w moim odczuciu to jej grupa docelowa.

Maks nie ma kolorowego życia, wychowywany jedynie przez ojca nie chce mu przysparzać problemów i postanawia w dzień wagarowicza sam zarobić na smartfona. Nie zdaje sobie sprawy, że doprowadzi to do ciągu nieprzewidywalnych zdarzeń, a towarzyszyć mu będzie koleżanka z klasy - Marta. Otrzymany od dziadka zegarek pozwala cofnąć mu się w czasie, ale chłopiec oczywiście korzysta z niego bez wysłuchania instrukcji, co przysparza dodatkowych kłopotów nie tylko jemu. To barwna opowieść dla dziecka, która ma jeden ważny morał - powinniśmy rozważnie podejmować decyzje nie myśląc tylko o sobie, ale także o konsekwencjach. Maks o nich zapomina.
Wszystko ma swój cel i czasem nie możesz nic z tym zrobić. Nieważne, jak bardzo byś chciał. Czasem jest po prostu za późno. Wtedy możesz zrobić tylko jedno. Spojrzeć w przyszłość.
To także powieść z zagadką - co stało się z prababcią chłopaka? Chociaż ten wątek wydaje mi się akurat mało przemyślany, skoro nikt nie poznał kobiety, której poszukiwano, że skoro Maks mieszkał tak blisko to jego ojciec wcześniej jej nie spotkał. Nie jestem co do niego przekonana, ale zaciekawiło mnie, jak autor zamierza to rozwiązać i co rzeczywiście stało się z Krysią.

I sama historia całkiem mi się podobała, ale bohaterowie nieco zawadzali. Natomiast wiem, że wynika to z różnicy wiekowej. Dla mnie po prostu niektóre ich decyzje były bezsensowne, nieprzemyślane, ale już dawno minął czas, gdy sama miałam trzynaście lat i tak naprawdę ciężko mi się do tego realnie odnieść, na co dzień nie obcuję też z dziećmi w tym wieku. Maks działa strasznie pochopnie i przejawia pewien egoizm w swoim działaniu. Tak naprawdę przez większość czasu jego decyzje sprowadzają się do tego, aby nie dostać szlabanu. 

Także dla dorosłego czytelnika powieść może być infantylna i niezbyt zaskakująca, ale uważam, że dla dziecka to fajna opowieść z ważnym przesłaniem. Dodatkowo ma duży druk, więc dzieci chętnie będą ją także czytać same, a ja już wiem, co polecać w pracy, gdy rodzice będą pytali o wartościową książkę do początków samodzielnego czytania.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

11 mar 2020

PREMIEROWO: 'Piekielna głębina' L. Galvin


Opis:

Kiedy Aster budzi się w samotności na tropikalnej wyspie, nie ma pojęcia, gdzie jest, jak się tutaj znalazła ani gdzie szukać swojej młodszej siostry Poppy. W tym sam czasie Sam, chłopak, z którym obie dziewczyny zawarły znajomość kilka dni wcześniej w samolocie, powiązuje ich niespodziewane zaginięcie z podejrzanymi wydarzeniami następującymi w jego życiu. Trójkę nastolatków łączy jedno – choroba nowotworowa dotknęła kogoś z ich najbliższej rodziny. Odpowiedzi, których szukają, okażą się spoczywać w tajemniczym podwodnym świecie – otoczonym bezludnymi wyspami, a mimo to zamieszkanym przez niezwykłe istoty…


Opinia:

Przyznam zupełnie uczciwie, że spodziewałam się zupełnie czegoś innego - bardziej lektury na rozluźnienie, czegoś z takim typowo młodzieżowym romansikiem. Potem w jakiejś recenzji przeczytałam, że w powieści nie ma wątku miłosnego, co już wprowadziło w moje wyobrażenie o tej książce lekkie zachwianie. Przecież opis cudownie pasuje do romansu - on ją poznaje, ona znika, więc on jej szuka, choć widzieli się tylko raz! Wyobraźcie sobie więc moje zdziwienie, gdy okazuje się, że rzeczywiście nie użyczymy tu ani grama romansu, a autorka bardzo ciekawie umotywowała chłopaka w poszukiwaniach!

W ogóle całość zaskoczyła mnie mega pozytywnie! To połączenie powieści fantasy (czy może bardziej sci-fi, skoro mamy do czynienia z nauką?), lekkiego thillera oraz genetyki w postaci eksperymentów mających na celu odkrycie lekarstwa na raka. To historia, jakiej zupełnie się nie spodziewałam i zaskoczyła mnie także w trakcie intrygującymi rozwiązaniami fabularnymi. Zakończenie pozostaje jednak bardzo otwarte, a za tym nie przepadam. Aczkolwiek, gdyby autorka zdecydowała się na jakąś kontynuację, mam wrażenie, że mogłoby to już nie wyjść aż tak ciekawie. 
To może zabrzmieć jak żart, ale czy moglibyśmy przenieść naszą rozmowę na pokład? Moje zwisające nogi wyglądają jak przynęta dla rekinów.
Aster to bohaterka naprawdę oryginalna - ze stanami lękowymi, którą dotknęła ogromna strata w tak młodym wieku. Mimo to potrafi być silna, aby odnaleźć swoją młodszą siostrę. Nie została natomiast wykreowana na jakąś wonder woman. Tak naprawdę to jej historia, Poppy stanowi raczej tło, osobisty cel, ale nie została dobrze wykreowana i prawie nie poznajemy tej postaci, prędzej relację między siostrami. Tak naprawdę poza Aster bardzo spodobała mi się kreacja dwojga bohaterów - Iony oraz doktora. To postaci nieoczywiste, nawet po zakończeniu lektury nie potrafię wam powiedzieć czy ciotka dziewczynek była czarnym charakterem. Na pewno zafiksowała się na własnej idei, ale z drugiej strony intencje miała dobre. To bardzo nieoczywista kobieta!

Opis zupełnie nie oddaje tego, co kryje powieść. Tak naprawdę motyw tajemniczych istot ujawnia się w pełni dopiero pod koniec, a wcześniej ważniejsze są walka o przetrwanie oraz zdobycie informacji. Uważam, że to literatura młodzieżowa, która z powodzeniem może spodobać się osobom dorosłym - pełna nauki, psychologii i może nawet bardziej pasowałoby do niej określenie thriller z elementami fantastycznymi niż młodzieżówka, chociaż zarówno opis, jak i okładka sugerują zupełnie coś innego.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu YA!

9 mar 2020

'Żelazny Kruk. Gniazdo' R. Dębski


Opis:


Evah i jego przyjaciele znaleźli już siedzibę Szalonego Maga. Teraz pozostało wydobyć od niego informację, gdzie należy szukać siedziby Żelaznego Kruka. Tyle że od razu po wejściu do podziemi stało się dla chłopca jasne, iż nie będzie to łatwe. Lecz od czego ma się wypróbowanych przyjaciół? Wspólnymi siłami na pewno zdołają tego dokonać. Należy jednak pamiętać, że przekonanie Szalonego Maga do wyjawienia tajemnicy to dopiero początek, zaledwie część drogi do celu.

Opinia:

Zakończenie przygód Evaha nie okazało się tak zaskakujące, jak oczekiwałam - w pewnym momencie zaczęłam domyślać się, jaki naprawdę będzie Żelazny Kruk. Nie przeszkodziło mi to jednak cieszyć się lekturą! 

Na reszcie dowiedziałam się także, jaką mroczną przeszłość skrywa Jakub, a to chyba intrygowało mnie bardziej niż sama tajemnica Kruka. I po prawdzie okazało się bardziej niespodziewane. Cała powieść w ogóle obfituje w pewne zaskoczenia, choć w moim przypadku akurat nie było to zakończenie. Mam wrażenie, że ta część była też wolniejsza niż poprzednie, częściej następują chwile rozmyślań oraz opowieści Jakuba. Atmosfera przesycona napięciem towarzyszy nam natomiast cały czas - w końcu to już coraz bliżej gniazda!
Podejrzewałem, że jesteś upiorem z przeszłości [...]. Ale nie przypuszczałem, że właśnie moim upiorem.
Bohaterowie zdecydowanie dojrzewają, zacieśniają się więzy w grupie, a niektórzy pokazują swoje inne oblicza. Najbardziej podobała mi się metamorfoza Maravena, a także delikatny rozwój relacji między Cellarą, a jednym z chłopców. Tak naprawdę w całym tym zamieszaniu ciekawa jestem losów jednej postaci, o której autor zdaje się pamiętać i zapomnieć zarazem - bardzo pasowałby mi epilog z momentem, w którym pokazuje, co stało się z Arnilką. 

To dobre zakończenie trylogii, choć bez wielkiego efektu wow na końcu. Natomiast autor zamknął prawie wszystkie wątki, wymyślił postaciom ciekawe motywy oraz ścieżki. Nie starał się jak najszybciej dotrzeć do rozwiązania, co czasami ma miejsce w ostatnich tomach, ale też nie rozciągał tego. Wiele wyjaśnił i pozwolił nam poznać świat Przodków i Przedwiecznych oraz bogów. Uważam. że całościowo trylogia wypada bardzo ciekawie i powinna spodobać się zarówno młodzieży, jak i dorosłym jako wartościowa i pełna dynamiki opowieść drogi.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

3 mar 2020

PRZEDPREMIEROWO: 'Płacz' M. Kisiel


Opis:

Kiedy prawda o przeszłości, zamiast wyzwolenia, przynosi jedynie nową traumę, trzem pannom Stern pozostaje już tylko ucieczka od siebie nawzajem. Dopiero wołanie z zaświatów sprawia, że ścieżki dawnych przyjaciół spotykają się raz jeszcze. Czy tajemnicze zaginięcie sprzed wielu lat i dramatyczna wyprawa na ratunek Eleonorze zdołają na dobre scementować rodzinę? Czy też kolejna wyprawa w czasie dla wszystkich okaże się tą ostatnią?

Opinia:

Cykl Wrocławski Marty Kisiel cechuje dość duża dawka historii - wynikało to zdecydowanie z miejsca akcji, jakim jest oczywiście Wrocław. W tym tomie przenosimy się w zupełnie inne rejony, przepiękne okolice Gór Sowich...


... które skrywają bardzo mroczną tajemnicę. Akcja toczy się dwutorowo. Poznajemy wydarzenia, które mają miejsce obecnie oraz te, które do nich doprowadziły. Od razu wspomnę, że przyda się dobrze pamiętać przynajmniej Toń, a najlepiej także Nomen omen, ponieważ znajdziecie wiele nawiązań do tego, co się tam działo.


- Przecież sama pani klnie!- Ale po łacinie, jak przystało damie.

Magia pozostaje w tle, ma miejsce gdzieś obok. Na scenie głównej rozgrywają się ludzkie dramaty oraz historie, a tych jest do opowiedzenia naprawdę wiele w tak zacnym gronie postaci. Marta Kisiel ma ten cudowny dar, że nie pieści się ze swoimi bohaterami - raczej spuszcza na nich sforę dzikich psów i patrzy, kto przeżyje i się po tym podniesie. W tym tomie więcej także historii oraz legend, w które obfituje zamek Grodno oraz jego okolice. Bardzo podobało mi się tu wprowadzenie postaci Huberta, który doskonale zna te podania oraz przejawia pewnego rodzaju fascynację tym rejonem i spotykając Eleonorę jeszcze nie wie, jak wiele będzie musiał skonfrontować z tym, co wiedział. 


Karolek to najlepsza polisa na wypadek końca świata. Osobiście uważam, że powinno się go klonować.

Siostry Bolesne nie byłyby siostrami Bolesnymi, gdyby nie ich cudowne charaktery. Co prawda więcej w tym tomie Matyldy, której postać pokazuje, jak siła ciała nie nadąża za siłą ducha, ale bez jej łacińskich sentencji oraz piorunującego spojrzenia z pewnością nie byłoby tego specyficznego klimatu. Drugą przebijającą się bohaterką okazała się Dżusi z uroczym Karolkiem do kompletu. Doprawdy uwielbiam zestawienie tej pary! Niezwykle oryginalne i chyba do tej pory się z takim nie spotkałam, a przynajmniej nie tak fenomenalnie przedstawionym. Gwarantuję wam także, że sama Dżusi skrywa w tym tomie pewien sekret, którego osobiście się nie spodziewałam. I chociaż wszystko zaczyna się od Eleonory, to nie ona wiedzie prym. Pozostaje nieco w cieniu, choć dużo wyraźniej niż poprzednio. Mimo wszystko to do niej pasuje. Każda z postaci trzyma się swojego unikalnego charakteru, który mogliśmy poznać w dwóch poprzednich tomach, a ja bardzo chętnie poznałabym ich dalsze losy!


Płacz to wciągająca lektura pisana z typowym dla Kisiel rozmachem oraz humorem, który - jak wiecie - kupuje mnie totalnie. Zresztą, nie wiem czy o tym wspomniałam, ale zaraziłam swoją mamę miłością do tej autorki, więc już wiecie, kto w następnej kolejności przeczyta tę powieść po mnie :) I wiem, że będzie równie zachwycona jak ja. Dlatego zdecydowanie polecam, ponieważ to cudowna, pełna akcji, humoru oraz ciekawych historii powieść. A poza tym to Marta Kisiel, czyli klasa sama w sobie!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

1 mar 2020

Podsumowanie lutego


Kolejny miesiąc za nami, przed nami cieplejsze miesiące (choć o zimie to ciężko mówić bez śniegu). Luty był dla mnie bardzo szybkim miesiącem - po prostu minął. Sesja zaliczona w pierwszym terminie, w miarę regularne chodzenie na siłownię, tak naprawdę non stop gdzieś byłam - w szkole, w pracy, na siłowni. Udało nam się z narzeczonym skoczyć na wyjazd na weekend, choć pogoda nie dopisała - Poznań poznaliśmy w deszczu i totalnie nie zrobił na nas wrażenia. Natomiast Kotlet Bistro mogłoby być też w Warszawie - kocham kotlety, zwłaszcza schabowe <3 Choć bez bicia przyznaję, nie zmogłam, dobrze, że mają przygotowane pojemniczki na wynos!


W tym miesiącu trafiłam na więcej dobrych, ale nie niezwykłych książek. Zaczęłam co prawda Ostatnią walką Carter, czyli zakończeniem Czarnego Maga, które wbiło mnie w fotel, ale potem przyszła pora na trzeci tom Canavan, który okazał się gorszy od swoich poprzedniczek i nie zamierzam dalej kontynuować. Później przeczytałam Mortkę w nieco innym wydaniu i chociaż była dobra, jednak nadal moją miłością pozostaną Morza Wszeteczne oraz Trylogia Nordycka. Pomiędzy lekturami zapoznałam się z opowiadaniem z uniwersum Okrutnego księcia, które uzupełnia obraz tego, co zrobiła Taryn - możecie spokojnie przeczytać je po tomie pierwszym. Ritus okazał się książką ciekawą w połowie, ale cóż - na pewno nie będę czytała drugiego tomu po niemiecku. Potem przyszła pora na nieco banalną młodzieżówkę z fajnie rozplanowanym wątkiem magii - Nocturnę. Na sam koniec natomiast poszła Kisiel z trzecim tomem Cyklu Wrocławskiego, a recenzję Płaczu będziecie mogli przeczytać już we wtorek (a premiera już 11.03!).


Jak widać, średnia ocen też pokazuje, że nie był to tak obfitujący w niezwykłe książki miesiąc jak styczeń. Przeczytałam także o dwie książki mniej, natomiast grubsze niż w styczniu. 

Przede mną na pewno jeszcze kilka premier: trzeci tom Żelaznego Kruka od Jaguara - Gniazdo (4 marzec), Piekielna głębina od YA! (11 marca), Wskazówki od Wilgi (11 marca),  Gdzie jest dukat króla Zygmunta Artura Pacuły (25 marca) oraz Przedsionek Piekła od Uroborosa (15 kwietnia). W marcu planuję także post z okazji premiery Ostatniej walki Carter - będzie to TAG książkowy dla fanów lub osób, które po prostu lubią takie zabawy :) Jeśli znajdę czas, pragnę też przeczytać Wojnę makową, ale to cegiełka i do tej pory go nie znalazłam. Ale być może na urlopie, który mam pod koniec marca, kto wie. 

Zrobi się cieplej, a to oznacza, że będę więcej wychodzić (po coś są te schodki w Warszawie :D). Mam też plan rozwinięcia Instagrama, tym bardziej, że musiałam zakupić nowy telefon (Redmi po dwóch utopieniach miał prawo pokazać mi faka, nie przeczę, i tak cud, że po obydwu jeszcze działał). Mój wybór padł na OPPO Reno - zakochałam się w ekranie bez notcha oraz tej płetewce (aparat). Jedyny jego minus to wielkość, ale ma też plus - dużo lepszą jakość aparatu niż Redmi, który miał już swoje lata.

A jak luty minął u was? Jakie plany na marzec? Czy też wyczekujecie już słoneczka i ciepełka? :D

27 lut 2020

'Nocturna' M. Motayne



Opis:

Magia jest wszędzie i we wszystkim.
Mroczna opowieść o postkolonialnym świecie, w którym magia także stała się dobrem luksusowym – na jej studiowanie mogą sobie pozwolić tylko ci najbogatsi.
Wyjątkowa, wielowymiarowa opowieść fantasy, epicka batalia światła i mroku, która spodoba się fanom wielkich bestsellerów fantasy ostatnich lat.
Witamy w świecie, w którym każdy ma nadnaturalny talent… tylko nie każdy powinien z niego korzystać.

Opinia:

Magia dla wszystkich - ale nie propio. W stworzonym przez Mayę Motayne świecie podstawową magią potrafi posługiwać się z grubsza każdy, choć do edukacji mają dostęp tylko elity. Jednak propio to wyjątkowa zdolność, nie patrząca na pochodzenie - szczególna dla każdego, przez co bardzo trudno ją zbadać. Sam motyw magii został przedstawiony bardzo barwnie, fascynacja Alfiego oraz jego propio pozwalają nam dokładnie poznać tę stronę powieści. 

Gorzej natomiast wypada początek historii. Powiedziałabym wręcz, że stereotypowo - on to książę, następca tronu, ona wyrzutek, poszukiwana złodziejka. Oczywiście coś musiało ich połączyć! Ta banalność nieco nużyła, ale na szczęście autorka potrafi także ciekawie snuć bieżącą historię o obudzeniu mrocznej magii oraz następstwach tego bezmyślnego czynu. Dużym plusem okazało się także przemyślenie od początku do końca historii - coś, co przydarza się na początku pozornie przypadkiem, potem zostaje wykorzystane.
Potem przez wiele lat Alfie zastanawiał się, jakim cudem znaleźli w sobie dość energii, by śmiać się po tym wszystkim, co przeszli. W końcu jednak doszedł do wniosku, że śmiali się, ponieważ w końcu mieli na to czas.
Finn to postać bardzo przekorna. Uciekając przed strachem, stawia czoła wszelkim niebezpieczeństwom. W ogóle nie przejmuje się swoją bezczelnością czy brakiem wyczucia. Cała sytuacja ją zmienia, ale zakończenie tej powieści może was zaskoczyć, jeśli liczycie na romans z bajki. Finn pomimo wszystkiego nadal zostaje sobą, nie dając się zapędzić w wymyślne role, jakie ktoś chciałby jej narzucić. Alfie natomiast to zupełne przeciwieństwo tej pyskatej złodziejki. Strasznie przejmuje się wszystkim, ale mimo to dąży do wyznaczanego celu. Momentami nie potrafi stawić czoła konsekwencjom swoich decyzji i woli wszystko rozwiązać po swojemu, niż przyznać się do błędu przed osobami, które już kiedyś zawiódł. Bardzo podobała mi się delikatność ich relacji, chociaż wiedziałam, jak to się skończy - chociaż nie do końca. 

To powieść dobra, ale cechuje ją pewna banalność, jeśli chodzi o samo zderzenie dwóch światów - Finn oraz Alfiego. Tak naprawdę wciągnęłam się od momentu w więzieniu, wcześniej miałam wrażenie, że błądzą i bardziej poznają siebie niż działają. To, co było dużym plusem to sam wątek magii, jej kreacja jako wszechobecnej. Nocturna to powieść zdecydowanie młodzieżowa i może nie przypaść do gustu weteranom high fantasy, ale uważam, że idealnie nadaje się na luźniejszy wieczór, gdy mamy ochotę odpocząć.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

25 lut 2020

KSIĄŻKOWE IRYTACJE

Po zakręconym tygodniu wracam do was z postem okołotematycznym. Pojutrze także recenzja Nocturny, którą właśnie kończę. Znów powoli zakopuję się w egzemplarzach recenzenckich, więc recenzje będą pojawiać się częściej. Myślę też nad wybraniem konkretnych dni tygodnia na posty, aby utrzymać regularność. 

A MOŻE SĄ JAKIEŚ TEMATY OKOŁOKSIĄŻKOWE LUB TOP10, KTÓRE CHCIELIBYŚCIE PRZECZYTAĆ? Dajcie koniecznie znać w komentarzach :D

Dzisiaj pogadajmy o tym, co wkurza mnie (a może także i was?), kiedy wybieram lub chcę dowiedzieć się czegoś o książce.

Pomyłki w opisach

Krew mnie zalewa, kiedy czytam opis, nastawiam się na coś, a w książce otrzymuję coś rozbieżnego. Na przykład czytana teraz Nocturna. Alfie wcale nie bierze udziału w nielegalnych rozgrywkach, aby móc korzystać z najsilniejszych zaklęć tylko, aby wygrywać artefakty powiązane z magią, która go interesuje. Przy okazji tworzy to fałszywy obraz samego bohatera.
Czasem zdarza się także, że w opisie pomylone jest imię bohatera, a to już w ogóle tragedia i masakra jednocześnie! Nie pamiętam przy jakiej książce, ale w opisie czytałam sobie o panu X. Po czym okazuje się, że to pan Y, ale w angielskiej wersji był panem X - w treści imię zmieniono, w opisie już zapomniano... (po co w ogóle zmieniać imiona bohaterów? o.O)

Spoilery w opisach

Najczęściej dotyczy to co prawda opisów kolejnych tomów serii, ale zdarza się też, że czytając opis powieści, już wiem, co się stanie i to tak mega irytuje i psuje lekturę! Nigdy nie czytam opisów kolejnych części jakiejś książki, ponieważ nie lubię wiedzieć, co mniej więcej się będzie działo, a niestety - najczęściej one to sugerują. Zamiast ogólnikowo wspomnieć o historii, potrafią naprowadzić na rozwiązanie jakiejś zagadki lub relacji...

Porównania do innych znanych powieści


Dla fanów Harry'ego Pottera lub Połączenie Ojca chrzestnego z 50 twarzy Greya... Jasne, książki na pewno są do siebie podobne, ale kurczę marketing na tej podstawie mnie dobija. Zresztą nie wszystkim, którym spodobał się Baśniobór, spodoba się Spirit Animals, chociaż pierwszy tom pisał ten sam autor! Co do drugiego przytoczonego przeze mnie tekstu - uważam, że to profanacja Ojca chrzestnego ;/ Powoływanie się na popularne tytuły od razu zapala w moim umyśle lampkę, że skoro ktoś musi się do czegoś porównać, to chyba niekoniecznie napisał coś oryginalnego...

Brak numeru tomu na książce lub informacji, że to seria


Czytelnicy mojego bloga wiedzą, ile razy zaczęłam już serię od środka, ponieważ kupując tę książkę, nie widziałam nigdzie info, że to tom np. 3. Najbardziej lubię, gdy seria ma także numery tomów, najlepiej na grzbiecie w jakiś fajny sposób wpasowane w design oprawy. Wtedy bardzo fajnie wygląda to także na półce! Dodatkowo kocham Zwiadowców, ale nie wyobrażam sobie spamiętać ich kolejności - kiedy klient przychodzi kupić konkretną część, bardzo często muszę spojrzeć na okładkę, aby dowiedzieć się, który to tom. 

Wydawanie w innych oprawach

To temat poruszany bardzo często, ale cóż - chyba nie w wydawnictwach. Kiedy mam już kupiony pierwszy tom w jakimś wydaniu i kolejny wychodzi w innym (i potem cała reszta serii też) to nie mam ochoty wydawać znów kasy, aby mieć dwa pierwsze tomy ;/ (Osobiście mnie to nie dotyczyło, ale wiem, że wiele osób miało ten problem z Red Rising). Nie rozumiem także wydawania np. od nowa Szklanego tronu w innych, twardych oprawach... To znaczy okej, rozumiem - jeśli nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze, a że nie wszyscy lubią miękkie oprawy, na pewno kupią te nowe, a stare postarają się gdzieś odsprzedać. Tylko w tym czasie mogliby wydać kolejną fajną książkę, a nie skupiać się na odgrzewaniu kotleta... 

Grzbiety bez tytułu

Ja doprawdy nie wiem, kto wpadł na taki pomysł, ale mamy kilka takich w księgarni. Choćby książka Jak możesz uratować świat? - znalezienie tego w półce przyprawia mnie o ku***wicę. Na pewno w biografii stoi też jakaś powieść z kremowym grzbietem - czyściutkim i totalnie nie zdradzającym, co to za pozycja. I tak szczerze, pomijając trudność w szukaniu takich pozycji w półce w księgarni, w życiu nie postawiłabym czegoś takiego u siebie w biblioteczce, bo to nieestetyczne ;/ Najgorsza była jednak pozycja dla dzieci z tak samo szytym grzbietem, jak książka wspomniana powyżej. W regałach dziecięcych i tak można dostać oczopląsu, a jeszcze znajdź coś takiego biedny księgarzu, gdy nawet nie wiesz, że ta powieść nie ma grzbietu ;/

A co was drażni dotyczącego książek, ich wydań czy co wam przyjdzie do głowy? :)

15 lut 2020

'Ritus' M. Heitz


Opis:

Południowa Francja, rok 1764.
Ludzie żyją w wielkim strachu. W łapach przerażającej bestii, której nie może dopaść żaden myśliwy, giną dzieci i dziewice. Wśród wielu mężczyzn wyruszających na polowanie jest również Jean Chastel i jego dwaj synowie: Pierre i Antoine. Wszyscy trzej skrywają mroczną tajemnicę…
Tymczasem nikt nie domyśla się, że bezlitosna bestia jeszcze dwa wieki później będzie żądała ofiar…, a do walki z nią stanie Eryk von Kastell.

Opinia:

Tak naprawdę tym, co najbardziej urzeka w powieści to jej szata graficzna, którą pokazywałam wam na instagramie. Czytanie pod tym względem to czysta przyjemność! Jeśli chodzi o treść, to początek nieco męczyłam. Niby od razu coś zaczyna się dziać, ale zostało to tak szybko opisane, że po prostu... się stało. Styl autora chwilami mnie nudził, zwłaszcza opisy aktów - miałam wrażenie, że każdy jest taki sam, jakby ludzkie upodobania się nie różniły.

Jednak największą wadą tej powieści jest to, że ma ona drugi tom, którego nigdy nie poznam, bo nie znam na tyle niemieckiego, aby przeczytać ją w oryginale! Niestety, dowiedziałam się o tym dość brutalnie, przewracając ostatnią stronę i nie znajdując ciągu dalszego. I to dopiero z anglojęzycznej Wikipedii ;/ 

Sama historia wciągnęła mnie mniej więcej od połowy - przy czym i tak bardziej interesowały mnie losy Jeana Chastela i jego synów niż Eryka. Ta część osadzona w latach 1764 i późniejszych intryguje bardziej. Może dlatego, że im wszystko nie przychodziło tak łatwo, jak w przypadku czasów współcześniejszych? Dodatkowo sam wątek pomiędzy Pierre a Florence bardzo mnie urzekł, a raczej wychodzące na jaw tajemnice z nim związane. W przypadku von Kastella (który na pewno jest przodkiem poprzednich bohaterów, tego nie trudno się domyślić choćby po nazwisku) wszystko się po prostu działo. 

Bardzo podobało mi się natomiast podejście do wilkołaków czy też innych przemieńców. Bardzo intrygującym okazała się przepaść pomiędzy Jeanem a Erykiem, choć obydwaj chcieli także ocalić osobę zarażoną z tego samego powodu - z miłości. Wilkołak został pokazany jako istota okrutna oraz bardzo rozumna, choć.. niepowiązana z człowieczą częścią zarażonego. Heitz opierał się na legendzie wilkołaka z Gevaudan, na podaniach z tamtych okresów, więc np. sam Jean to postać bardziej prawdziwa niż się nam wydaje.

Bohaterowie są ukazani w szarościach - sami Chastelowie, choć chcą zniszczyć bestię, skrywają swój mroczny sekret. Bardzo dużą rolę odgrywa także religia chrześcijańska, która przewija się w tle pokazując swoje jasne i ciemne strony. Bohaterem najbardziej irytującym okazał się Antoine, którego doprawdy nie trudno posądzić o skłonności do okrucieństwa. Zaraz za nim w moim osobistym rankingu plasowała się Lena, której chora fascynacja powoli mnie znużyła.

Ritus to książka dobra, chociaż momentami nieco nudnawa. Najbardziej rozkręca się tak naprawdę, gdy pozornie nic się nie dzieje. Dodatkowo chętnie obyłabym się bez części współczesnej, ponieważ to rok 1764 naprawdę urzeka - zwłaszcza poprzez pokazanie w tamtejszej społeczności bestii. Bardzo dużym minusem jest jednak brak kontynuacji, a powieść urywa się w takim momencie, że naprawdę aż trudno tego nie odczuć. Nieco żałuję, że nie została pokazana tylko osiemnastowieczna historia w jednym tomie. 

12 lut 2020

'Zagubione siostry' H. Black

 

Opis:

Historia zawiłych relacji pomiędzy bliźniaczkami, Taryn i Jude, uzupełniona o opis rozgrywek, toczonych pomiędzy Lokim, Nicassią a Cardanem.

Opinia:

Niezwykle ciekawym doświadczeniem było przeczytać coś z perspektywy Taryn, za którą aż tak nie przepadam. To w pewnym sensie nawet nie opowiadanie, a list - próba wyjaśnienia Jude, dlaczego podjęła takie decyzje, a nie inne. W pewnym sensie to także uzupełnienie motywów Lokiego, pewnych reakcji Cardana. I może rzeczywiście Jude nie doceniała swojej siostry, ponieważ w tym opowiadaniu widać trochę inną naturę Taryn.

Podobała mi się forma - Taryn zwraca się bezpośrednio do siostry, przytacza historię ich matki oraz pewną baśń. Mówi o śmiałości, o swoich obawach i marzeniach. To swego rodzaju spowiedź, ale wiecie co - w moim przypadku nie sprawiła, że zrozumiałam lub polubiłam tę bohaterkę. To w pewnym sensie usprawiedliwianie samej siebie z błędów, które popełniła. 
W każdym razie dzieje naszej mamy to lekcja. Wszystkie historie są lekcjami.
Możemy spojrzeć na początkowe wydarzenia z innej perspektywy, ale to nie wymazuje w moich oczach zdrady, jakiej dopuściła się Taryn. To nadal bohaterka, która skrywa drugą twarz, która szuka zupełnie innego sposobu, aby odnaleźć się w świecie elfów. To również zupełnie inne spojrzenie na odejście Vivi do świata śmiertelników i jej związek z Heather. Chociaż Taryn i Jude są bliźniaczkami, nie mogłyby się bardziej od siebie różnić, co bardzo dobitnie pokazuje ta opowieść.

Zdecydowanie godne uwagi uzupełnienie do trylogii Okrutnego księcia. Prawdziwa gratka dla każdego fana - zwłaszcza, jeśli ktoś lubi Taryn w przeciwieństwie do mnie. Z chęcią przeczytałabym jeszcze coś podobnego z perspektywy Cardana! <3

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

11 lut 2020

PRZYPOMNIENIE O KONKURSIE :)

Przypominam o trwającym do Walentynek konkursie - zgłaszać można się zarówno na Facebooku, jak i na blogu :) A do wygrania poniższy cudowny pakiet książek :)

Recenzje możecie przeczytać tutaj: Kropla Życia, Kropla Nadziei :)

9 lut 2020

PRZEDPREMIEROWO: 'Żółte ślepia' M. Mortka



Opis:

Najnowsza fantastyczno-historyczna powieść Marcina Mortki! Jest 995 rok. Medvid to potężny, barczysty wojownik, który od zawsze wiernie towarzyszy księciu Bolkowi, próbującemu zjednoczyć kraj pod swoim panowaniem. Medvid doradza księciu, jak okiełznać słowiańskie moce magiczne jak postępować z żercami, gdzie szukać wilkołaków i wodników, czym przekupić miejscowe wiedźmy i rusałki, jak przepędzić licha, leszych i latawice. Jednak na książęcym dworze coraz więcej do powiedzenia mają niemieccy księża misjonarze.

Opinia:

Szczerze powiedziawszy nawet nie przeczytałam opisu tej powieści - w końcu to Mortka i chociaż z wytęsknieniem czekam na kolejny tom Mórz Wszetecznych, to Żółte ślepia też oczywiście musiałam poznać.

I tak jak kocham Mortkę, to tutaj czegoś mi zabrakło. Nie potrafię sprecyzować czego, po prostu czytając (a przeczytałam ją w jeden wieczór), odczuwałam ten brak. Z drugiej strony jestem ciekawa czy i tutaj czeka nas kontynuacja, ponieważ zostało kilka wątków, które zdecydowanie można by rozwinąć bądź nie zostały jednoznacznie zakończone.

Bardzo przeszkadzał mi także stworzony trójkąt miłosny, ponieważ wszyscy, którzy o nim wiedzieli, zdawali się go akceptować... W ogóle relacje w tej powieści były bardzo jasno wyrażone i nie pozostawiały wiele pola do manewru. Niejednoznaczne okazały się natomiast same postaci, a ich motywy nie zawsze łatwo było odgadnąć. Już sama Gosława kryje wiele sprzeczności i magicznych sztuczek. Bohaterów cechują także różne światopoglądy w związku z nadchodzącym do Polski chrześcijaństwem i wypieraniem starej wiary, co dodatkowo urozmaica lekturę.
Po prawdzie to zazdroszczę ci tylko tego, że nie zadajesz sobie żadnych pytań.
To w pewnym sensie opowieść o zderzeniu chrześcijaństwa ze starymi wierzeniami. Pod tym względem przypominało mi nieco nordycką trylogię autora. To także historia o zmianie oraz walce z własną strefą komfortu. Medvid jako dziecko puszczy nie zawsze chce lub nawet nie zawsze stara się zrozumieć pewne rzeczy, często powodują nim instynkty, ale w określonych sytuacjach potrafi przezwyciężyć zwierzęce lęki. Ciekawym, a zarazem humorystycznym elementem jest również domownik, który wbrew swojej woli podróżuje wraz z bohaterami, chociaż wolałaby miłe gospodarstwo (koniecznie bez kotów!). Ścieranie się kultur autor zaznacza też poprzez obecność Niemca w grupie podróżników. Chrześcijanin, który podróżuje z wiedźmą oraz dzieckiem puszczy ma naprawdę wiele okazji, które wystawiają jego wiarę na próbę. Osmund to także postać, która przechodzi największą metamorfozę podczas powieści i powoli zdobywa sympatię czytelnika. 

Bohaterką wyidealizowaną według mnie była Hajna. Dodatkowo jej imię samo nasunęło mi skojarzenie z Helenę Trojańską - w końcu Madviv też w jakiś sposób wywołał wojnę z siłami ciemności, aby ją odzyskać. Fragmenty wspomnień związane z ich schadzkami nadają pewną nutę zmysłowości w powieści, ale przeciwstawia się jej bardzo swobodne podejście Gosławy do tych spraw.
Morze [...] potrafi być też łagodne. Cierpliwe.  Umie nucić, zamiast krzyczeć i przewalać się z hukiem.
Autor nieustannie rzuca bohaterom kłody pod nogi, zawsze znajdując jakieś intrygujące wyjście z sytuacji. Bardzo podoba mi się także ukazanie Madviva - jako główny bohater nie okazał się postacią idealną oraz potrafiącą samemu poradzić sobie ze wszystkim. Często potrzebuje pomocy, nie odnajduje się tak dobrze w gierkach politycznych, często ma ochotę uciec do puszczy, ale do działania pcha go myśl o uratowaniu ukochanej. To postać, która bywa egoistyczna i brutalna, ale ma także dobre strony i potrafi troszczyć się o innych.

Podsumowując, uważam, że Żółte ślepia to dobra i wciągająca książka, chociaż nie posiadająca czegoś, co dostrzegałam w każdej innej powieści autora, choć nie potrafię tego uchwycić. Autor funduje nam podróż, podczas której  bohaterowie muszą walczyć z przeciwnościami losu, opierać się własnym systemom wartości oraz działać wbrew instynktowi. To jednocześnie historia pełna mrocznej magii, która czai się w puszczy oraz Półmroku, z którą Madvid, Osmund oraz Gosława muszą się zmierzyć. I na sam koniec - to bardzo ciekawie i niejednoznacznie skonstruowane postaci, którym towarzyszymy w tej niełatwej podróży.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

7 lut 2020

'Obietnica Następcy' T. Canavan


Opis:

Od konfrontacji buntowników z Raenem minęło pięć lat. W tym czasie Qall, chłopiec ocalony przez Rielle, bezpiecznie dorósł wśród Podróżników, a Tyen znalazł sobie nowy dom i ukrył się przed ludźmi, którzy okrzyknęli go zdrajcą i nazwali Szpiegiem.

Pięć lat chaosu, nad którym Baluka i Odnowiciele ledwie byli w stanie zapanować. Wszędzie toczą się wojny, niektóre światy zostały opanowane przez machiny wojenne, inne pozbawili mocy magowie pragnący nieśmiertelności.

Opinia:

Nie wiem czy to dlatego, że dawno temu czytałam dwa pierwsze tomy i mało pamiętałam (przypominałam sobie w trakcie czytania) czy może po prostu to nie to czego oczekiwałam... Natomiast mam wrażenie, że to najgorsza ze wszystkich części. Nadal dobra, z ciekawie poprowadzoną główną historią, ale zaczynając czytać miała wrażenie, że nic się nie dzieje...

Po pięciu cyklach (bawi mnie określenie rok w opisie, ponieważ czas w tym uniwersum nie jest liczony w latach) zarówno Tyen jak i Rielle próbują ułożyć sobie życie. Pierwszy zgrzyt - nie odniosłam wrażenia, aby to, co się stało, w ogóle miało wpływ na te pięć cykli! Niby potem coś jest uzupełniane, ale nadal nie brzmi to dla mnie przekonująco. Potem historia niby się toczy, oczywiście między tą dwójką dochodzi do nieuniknionego. Właściwie mam może problem z tą książką, ponieważ nie była tak zaskakująca, jak na przykład tom pierwszy, który z perspektywy czasu wydaje mi się najciekawszy i pamiętam go lepiej niż tom drugi.

Wszystko co robimy jest egoistyczne.- Ulma wzruszyła ramionami.- Kiedy decydujemy się kogoś ocalić, to dlatego że chcemy czuć się w porządku względem samych siebie.
Pewnym elementem nieprzewidywalności jest Quall. Spoiler: Młody mężczyzna uratowany przez Rielle, który nie posiada własnych wspomnień. To kopalnia nieprzewidzianych decyzji! Mam jednak wrażenie, że jak na osobę nieposiadającą wspomnień, zbyt szybko stał się tym, kim się stał. Był zbyt... Idealny.


To niby nie koniec serii Prawo Milenium, ale osobiście nie sięgnę po kolejną część (która teoretycznie w maju). W tym tomie znów miałam wrażenie, że część Tyena nie jest równa części Rielle, chociaż tym razem umiałam wybrać tę gorszą połowę - okazała się nią historia dziewczyny. Podróżowanie przez tyle światów i szukanie schronienia sprawiało, że pomijałam całe akapity opisów kolejnych i kolejnych światów, ponieważ stało się to nużące. Tyen w tym tomie zdecydowanie się wybija, a w jego opowieści dzieje się więcej i to ona nadaje rozpęd powieści.

Podsumowując, to dobra książka, ale nie jestem usatysfakcjonowana lekturą. Za dużo opisów, za dużo intryg, aby w ostatecznym rozrachunku doprowadzić do krótkiego i wcale nie tak zaskakującego zakończenia. Muszę też przyznać, że pomysł z czytaniem w myślach, który wcześniej mi się podobał, teraz został przekształcony w duże ułatwienie dla bohaterów i to w sumie przez to powieść dużo traci na nieprzewidywalności. Nadal zamierzam poznać resztę trylogii Czarnego Maga, ale do Prawa Milenium już na pewno nie wrócę. Pierwszy tom mnie zafascynował, chociaż miał wady. Drugi także był ciekawy, chociaż widziałam rozbieżności między poziomem historii. Co ciekawe lepiej wspominam pierwszy, choć to drugi oceniłam po przeczytaniu wyżej. Trzeci natomiast bez szału. Także decyzję czy w ogóle zacząć serię, pozostawiam wam. Sama nie zamierzam jej kontynuować.