12 mar 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Zbrodnia i karaś' A. Rumin


Opis:

Na terenie kampusu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie dwie sprzątaczki znajdują ciało Ernesta Karasia, znienawidzonego przez współpracowników i studentów profesora. Gdy wykładowca wydawał ostatnie tchnienie, w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych przebywało tylko dziesięć osób: czy którejś z nich mogło zależeć na usunięciu Karasia? A może po prostu doszło do nieszczęśliwego wypadku? Tak byłoby lepiej dla wszystkich zainteresowanych i samej uczelni, bo skandal mógłby zniszczyć jej i tak nienajlepszą opinię...

Opinia:

Przyznam, że spodziewałam się zupełnie czegoś innego - może bardziej kryminału związanego z morderstwem. Dostajemy jednak lekko napisaną satyrę środowiska uniwersyteckiego z nieco przerysowanymi problemami XXI wieku (oczywiście jako zabieg celowy). Aleksandra Rumin w powieści umieściła mnóstwo humoru oraz absurdu, dzięki czemu czyta się ją błyskawicznie.

Akcja ma miejsce w Warszawie, a dokładnie na Młocinach, gdzie mieści się UKSW - Uksford. W 2006 roku dochodzi tam do morderstwa, choć za denatem nikt nie tęskni, a sprawa szybko zostaje zamieciona pod dywan. Nie o tym opowiada jednak książka. To historia bohaterów, którzy byli w tym momencie w budynku uczelni. Powieść jest o tyle zabawna, że opowiada także o wykładowcach księżach, przedstawiając ich jako zwykłych ludzi z wadami i problemami codziennego życia. Druga część książki to historie tych samych postaci, ale dwanaście lat później - dojrzalszych, z nowymi problemami oraz sukcesami. Dopiero na sam koniec powieści poznajemy mordercę z przeszłości i, choć dla mnie nie było to w pewnym momencie już tajemnicą, autorka stosuje bardzo ciekawy zabieg: nazywa tę postać właśnie mordercą, nie zdradzając do samego końca tożsamości ani nawet płci.
Nikt nie wiedział, co bada Pierożek, nikt nie wiedział, po co to bada ani kto mu zezwolił na te badania. Nie wiedział tego sam Pierożek.
Każdego z naszych bohaterów poznajemy bardzo dokładnie. Autorka przedstawia ich obecną sytuację, ale i przeszłość. Najbardziej polubiłam Jadwigę - energiczną starszą panią sprzątającą na Uksfordzie. Bezkompromisowa i niedająca sobie w kaszę dmuchać. Ciekawą postacią okazał się też denat - Karaś, a dokładnie profesor Ernest Karaś. Znienawidzony szantażysta, który pada ofiarą, a nie żałuje tego nawet jego własna matka. Bohaterowie są naprawdę różnorodni - od kleptomanów po ukrytych homoseksualistów.  Wzbudzają w czytelniku naprawdę żywe emocje.

Powieść to ukazanie problemów dzisiejszego świata w krzywym zwierciadle - księża zrzucający sułtany w imię miłości, homoseksualiści, studenci poszukujący pracy po latach spędzonych na uczelni... Aleksandra Rumin nie napisała kryminału, a komedię z morderstwem w tle, ale czyta się tę powieść świetnie! Zdecydowanie polecam, ponieważ to nie fantastyka, nie sensacja, a pokazanie życia - nieco przerysowane, ale jednak -  stolicy kraju, w Polsce. Z niektórymi rzeczami aż nie można się nie zgodzić :D

27 komentarzy:

  1. Usilnie się zastanawiam, czy ta książka, mogłaby mi się spodobać. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, szczerze mówiąc to chyba tobie akurat nie :D

      Usuń
  2. Ja się nad nią bardzo zastanawiałam :) Biłam się z myślami i jednak odpuściłam, bo okładka mnie zniechęciła XD A ja sroką okładkową jestem :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. O, a po okładce wydawało mi się, że to jakaś literatura dziecięca/młodzieżowa. xD Coś w stylu "Alicji w Krainie Zombie".

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę już czytałam o tej książce i myślę, że mi też mogłaby się spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji. Sam tytuł mnie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie czasem przeczytać coś z humorem, jak będę miała okazję chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już o niej czytałam na blogach, być może kiedyś przeczytam - na pewno zajrzę jeśli zobaczę w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, w bibliotece to może się pojawić dopiero za jakiś czas, ale mam nadzieję, że na nią trafisz :P

      Usuń
    2. Wszystko w swoim czasie ;)

      Usuń
  8. Już sam tytuł jest dość intrygujący :)
    Z przyjemnością dołączam do grona obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To była świetna książka. Bardzo udany debiut, oby więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby więcej, a styl pani Aleksandry jest cudowny! :)

      Usuń
  10. O cudach na Uksfordzie słyszałam od znajomych, ale chyba bardziej jestem ciekawa w jaki sposób została ukazana Warszawa. Powieść wydaje się być lekka, idealna na leniwe popołudnie. Może kiedyś uda mi się ją dorwać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ci się uda. Ja o tych cudach nie słyszałam, ale ja nie jestem Warszawianką, a tylko się tu sprowadziłam po szkole :D

      Usuń
  11. Wydaje się warta przeczytania, więc się nad nią zastanowię :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻