23 sty 2019

'Gdzie jest korona cara?' A. Pacuła


Opis:

Przygoda na obozie wspinaczkowym zamienia się w poszukiwanie skarbów.
Igor chodzi do klasy z Moniką, ale zaczyna z nią rozmawiać dopiero na obozie w Zamku Czocha. Kiedy dołączy do nich kuzynka Ala i dopiero poznany Miras okaże się, że stworzą znakomity zespół.
Na szczęście kilku szalonych pomysłów nie zrealizują. Opiekuje się nimi pan Marcin Krygier - zafascynowany historią nauczyciel. To on wprowadzi młodzież w świat historycznych zagadek związanych z zaginionymi tuż po Drugiej Wojnie Światowej klejnotami.
Wszyscy oni nie przypuszczają, że stare, opowiedziane wielokrotnie historie o skradzionych skarbach mają w sobie ziarno prawdy. Nauczyciel zauważy, że świeże, młode spojrzenie może okazać się pomocne i otworzyć nowe ścieżki w poszukiwaniach. 
Nasi bohaterowie będą się wspinać w skałkach, zjada na tyrolce i złapią bakcyla wspinaczki górskiej. Wyruszą na poszukiwania tajnych, zamkowych tuneli. Wezmą udział w pościgu za złodziejem i rozwiążą kilka łamigłówek zanim odnajdą… 
Odnajdą Koronę Cara?

Opinia:

Książka to powieść młodzieżowa, więc cofnęłam się też trochę w czasie. Autor ma lekki styl, a jednocześnie przemyca dużo informacji historycznych związanych z Zamkiem Czocha. Jednocześnie możemy śledzić perspektywę kilku osób, więc mamy bardzo duży pogląd na wydarzenia.

Bohaterowie są nastolatkami, uczą się w piątej klasie podstawówki. Nieco dziwnie zaczynało mi się czytać, gdy poznajemy Monikę - boi się dyrektorki. Dodatkowo to nie fantastyka, więc trzymamy się przyziemnych spraw. Wszystko szybko się jednak rozkręca, dzieci wyjeżdżają na obóz i od tamtego momentu nie można się oderwać od poszukiwania skarbu. To cudowne cofnięcie się w czasie dla osób starszych od potencjalnej grupy wiekowej! Ekscytacja dzieci prostymi sprawami, którymi nie każdy dorosły człowiek potrafi się cieszyć. Same poszukiwania opierały się na sile historii i dedukcji (oraz odrobinie niesubordynacji).
Wszystko to pan Marcin Krygier wiedział, ale postanowił nie zawracać głowy młodzieży będącej pod jego opieką. A młodzież nie miała do niego o to żalu.
Nasza paczka poszukiwaczy to doskonały kwartet osobowości: mamy zaskakującą Monikę - w szkole cichą myszkę, a na obozie aktywną uczestniczką wydarzeń, odważną Alę doskonale znającą angielski, lubianego na obozie Igora, który potrafi także wysilić szare komórki oraz Mirasa - może mniej bystrego, ale zawsze uczynnego nowego wśród grupy, który jednak szybko się w nią wpisał. Boss także okazał się ciekawą postacią i takich nauczycieli powinny mieć dzieci!

Podsumowując, chociaż książka jest dla zdecydowanie młodszej grupy wiekowej, także bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Lubię tego typu historyczne zagadki, więc zdecydowanie wciągnęłam się w opowieść o zamku Czocha. Sądzę, że seria jest dużo lepsza od kultowych już Felixa, Neta i Niki, w których nie mogłam się wciągnąć. Jeśli więc macie ochotę na lekką młodzieżówkę, coś świeżego na polskim rynku, jeśli chcecie odkryć cudowną podróż po ściankach wspinaczkowych oraz sekretach zamku Czocha - zapraszam was do lektury!

Za egzemplarz dziękuję autorowi.

27 komentarzy:

  1. Cóż ja się będę powtarzać kochana, Ty wiesz dokładnie, jak to ze mną jest. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz, że dla młodszych czytelników, ale mnie osobiście przekonałaś.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie bardzo lubię książki dla młodszych czytelników - ach ta dusza dziecka :D

      Usuń
  3. Seria "felix, Net i Nika" również mnie nie ciągnęła - nie poczułam klimatu, ciężko mi się czytało. Tutaj zachęciłaś mnie praktycznie od razu. Najpierw fragmentem opisu "wprowadzi młodzież w świat historycznych zagadek związanych z zaginionymi tuż po Drugiej Wojnie Światowej klejnotami."
    a potem w recenzji... "przemyca dużo informacji historycznych związanych z Zamkiem Czocha". Jeśli będę miała okazję to zajrzę, wezmę do reki - w prawdzie docelowy wiek już za mną ale nadal lubię niektóre powieści młodzieżowe i są takie do ktorych wracam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie skończyłam pierwszego tomu, bo w połowie odpadłam, a czytałam to, będąc w grupie docelowej :D
      Oj tam, najważniejsze to mieć w sobie coś z dziecka :D

      Usuń
    2. A ja podołałam... z trudem ale mi się udało xD
      Podobno każdy ma a sądząc po tym jak różne książki czytam i fakt, że są wśród nich baśnie, ja na pewno xD

      Usuń
    3. To gratuluję, bo dla mnie to było zbyt ciężkie :D
      No ja mam nadzieję, że mi nie przejdzie ten pierwiastek dziecięcy :D

      Usuń
    4. Jestem wytrwała. A może głupia, że się męczę? :P
      A to tak samo może przejść? Weź nie strasz.... xD

      Usuń
    5. Hm, wiesz teraz też staram się kończyć książki, jako dziecko to coś mnie nudziło - odkładałam :)
      No nie wiem, gust czytelniczy może się zmienić w sumie, ale mam nadzieję, że to się akurat nie zmieni :D

      Usuń
    6. Ja tak samo.. nie podobało mi się, to nie "męczylam" ;)
      Masz rację ale to pokaże tylko czas.... ja tam ciesze się ze swojego wewnętrznego dziecka - gorzej kiedy budzi się ono wtedy kiedy nie powinno (teraz nie o sobie ale znam takie osoby) :P

      Usuń
  4. Kosik to po prostu taki geniusz, że czasem aż za bardzo próbuje męczyć. :P Młodzieżowej serii nie czytałam, ale znam jego książki dla dorosłych. Z "Verticala" nie zrozumiałam kompletnie nic, za to "Różaniec" słusznie zgarnął wszystkie nagrody za 2017. Aczkolwiek chociaż jest dobry to jednak chyba trochę przekombinowany i nie sądzę, by Tobie się spodobał. Prędzej Zajdel by ci siadł, bo jest prostszy, krótszy oraz - choć bardziej klasyczny i jednak dużo starszy - łatwiejszy w odbiorze.
    Nie sądzę, bym po tę konkretną książkę jednak sięgnęła... Pewnie gdybym miała ją na półce, połknęłabym ją w godzinkę i napisała opinię, ale no nie mam. xD I nie zapowiada się, abym miała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ja próbowałam i mi nie podeszło, właśnie ze względu na styl, ale i samą męczącą historię :D
      A może, w przyszłości, ale na razie na pewno nie będę próbowała :D
      Ale jak gdzieś trafisz, to spróbuj :)

      Usuń
    2. W sumie chyba widziałam fragment filmu, ale kompletnie mi nie siadają motywy dzieciaków z super-SF-gadżetami. To ja już wolę romansiki fantasy, z których można się pośmiać przynajmniej.
      Pewnie gdybym trafiła to tak by było (zawsze to szybki, zapasowy post), no ALEEE... trafienie tak łatwe nie jest, zwłaszcza, że ostatnio olewam kosze z książkami nawet, bo mam za dużo wszystkiego.

      Usuń
  5. Sama chętnie bym przeczytała :D Pozdrawiam!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że sobie odpuszczę. Może kilka lat temu byłoby to coś innego :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dwóch lat obiecuję sobie, że przeczytam tę książkę i nadal nawet jej jeszcze nie kupiłam. A Zamek Czocha mam jakieś 10 km od siebie;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie :) Wpisuje ja na moją listę
    Zaczytane-dziewczyny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. No okładka nie jest superowa, ale historia tak :D

      Usuń
  10. Chętnie sięgam po książki skierowane do młodszych czytelników, więc czemu tej nie miałabym dać szansy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie, nie, nie. Chyba mam za starą duszę xd

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻