18 kwi 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Żelazny Kruk. Szalony Mag' R. Dębski


Opis:


Evah, wraz z czwórką towarzyszy, wciąż usiłuje odnaleźć gniazdo Żelaznego Kruka. Przed nimi wiele niebezpiecznych przygód, ale przede wszystkim muszą przekonać Szalonego Maga, by zdradził kryjówkę bestii.


Opinia:

Szalony Mag pełen jest tajemnic, które autor dawkuje w sposób doskonale utrzymujący napięcie. Niektórych rzeczy dowiadujemy się później niż bohaterowie, ale daje nam to lepszy obraz sytuacji, ponieważ mamy wtedy pełne informacje.

Jednocześnie więcej się dzieje niż w tomie pierwszym, który był wprowadzeniem w świat. Tutaj zaczynamy przeżywać przygody o wiele ciekawsze, ale też często niebezpieczniejsze niż poprzednio. Evah także więcej rozmyśla - o swojej misji, jej celu, ale także o roli przywódcy, która przypadła mu w udziale. Szalony Mag to opowieść o oddaniu, o celu oraz o intencjach i ich wartości. Jednak mam ochotę kląć przez zakończenie - urwanie akcji w samym jej środku, tak się nie robi! Ja chcę więcej, a pewnie będę musiała poczekać na trzeci tom dłuższą chwilę.
Potem zrozumiałem, że naprawdę nie jesteś taki, jak ci, których znałem do tej pory. Dlatego pójdę z tobą do samego końca. Choćby miał to być również mój koniec.
Evah dojrzewa, co widać w sposobie jego myślenia o całym przedsięwzięciu. Zmienia się także Grzywa i w tym tomie wreszcie mogłam mu zaufać. Genialnie został także wykreowany wątek przyjaźni między tymi dwoma chłopcami. Do misji Evaha niespodziewanie dołącza dwóch kolejnych uczestników: uzależniony od alkoholu arystokrata oraz postać, która wie więcej, niż chciałaby zdradzić. I o ile o tym pierwszym mogę powiedzieć, że dodawał humoru, ale bywał też irytujący, tak o tym drugim ciężko coś opowiedzieć, ponieważ sama jego kreacja pozostaje tajemnicą, której nie chciałabym wam przedwcześnie zdradzić. W pewnym momencie poznajemy też bohaterkę kobiecą, choć w wieku zbliżonym do Evaha. Okazuje się ona wulkanem energii, a przy okazji bardzo pyskatą młodą panną.

Szalony Mag okazał się świetną kontynuacją, bardzo dynamiczną oraz wartościową. Dodatkowo towarzyszą nam bohaterowie z krwi i kości, niektórzy znani z tomu pierwszego, a niektórzy całkiem nowi. Jednak w związku z zakończeniem: Panie Rafale, bardzo proszę o jak najszybciej dostępną kontynuację! Nie wolno zostawiać czytelnika w takiej niepewności, gdy tak doskonale prowadzi się akcję i teraz będę rozmyślać nocami, co będzie dalej!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

16 kwi 2019

'Arlo Finch i Dolina Ognia' J. August


Opis:

Dwunastoletni Arlo Finch przeprowadza się do Pine Mountain w Kolorado. Odkrywa, że las otaczający miasto jest magiczny, a zamieszkujące go siły są bardzo niebezpieczne. Na szczęście zaprzyjaźnia się z Indrą i Wu, dzięki którym dołącza do patrolu Skautów. Dowiaduje się, jak poskromić dziką magię, która najwyraźniej czyha na jego życie. Wykorzystując nabyte umiejętności staje oko w oko ze swoim wyjątkowym przeznaczeniem i weryfikuje wartości, które są podstawą Przysięgi Skauta: lojalność, odwagę, życzliwość i prawdę.

Opinia:

Dobrze wiecie, że często czytam książki dla młodszych czytelników, a historia Arlo zdecydowanie się do takich zalicza. Język książki jest bardzo prosty, ale jednocześnie autor wplótł w treść ważne życiowe wartości, jak lojalność czy wagę pracy zespołowej.

To nie tylko historia o magii. Całą historię poznajemy oczami Arlo i chociaż autor zastosował narrację trzecioosobową, daje nam bardzo bogaty wgląd w myśli głównego bohatera. I to właśnie on przekazuje czytelnikowi pewne wartości, często zastanawiając się nad ich istotą. Jednak magia czy też Cudowność odgrywa znaczącą rolę. Czytelnik nie będzie miał problemu ze zrozumieniem praw, jakie rządzą światem w powieści, ponieważ poznajemy je razem z Arlo. Tempo akcji natomiast dostosowane jest do wydarzeń, które mają miejsce, a zakończenie skłania ku intensywnym rozmyślaniom, co stanie się w kolejnym tomie! Tym bardziej, że w opowieść autor wplata wątki, które zdecydowanie zostaną rozwinięte, a mega intrygują.
Wierność, lojalność nie wynikały z przysiąg składanych przy świadkach czy plucia na rękę dla przypieczętowania obietnicy. Nie były układem. Wierności i lojalności nie trzeba było obiecywać.
Arlo to dwunastoletni chłopiec, którego ojciec musiał uciec do Chin ścigany przez FBI, a matka ma problem ze znalezieniem pracy. W związku z tym ostatecznie przeprowadzają się do Pine Moutain. To chłopiec z pewną paranoją, rozważający drogi ucieczki i przewidujący mnóstwo wydarzeń, które mogą mieć miejsce (ale nie muszą). Dodatkowo cechuje go upartość i szybkie kojarzenie faktów, ale to także bohater z wadami, który się boi i musi sobie radzić ze swoimi słabościami. Uważam, że w literaturze dla młodzieży powinni przeważać właśnie tacy bohaterowie! Jego przyjaciół natomiast dopiero poznajemy, więc ich charaktery na pewno rozwiną się z kolejnym tomem.

Powieść przeczytałam w jakieś dwie i pół, trzy godzinki. Ta prosta, ale wartościowa historia dosłownie mnie pochłonęła. Rozdziały są krótkie, a tekst poprzeplatano ilustracjami, więc tym bardziej powinna się spodobać grupie docelowej. Jeśli więc macie młodsze rodzeństwo bądź dzieciaki lubiące czytać i zastanawiacie się nad odpowiednią książką - ta zdecydowanie nią jest! Także, jeśli lubicie sami tego typu historie (jak ja) nie wahajcie się! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

14 kwi 2019

'Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko' T. Phillips


Opis:
W ciągu ostatnich siedemdziesięciu tysięcy lat, odkąd homo sapiens chodzi po Ziemi, przebyliśmy długą drogę. Sztuka, nauka, kultura, handel – w ewolucyjnym łańcuchu pokarmowym jesteśmy prawdziwymi zwycięzcami. Ale powiedzmy sobie szczerze, to wcale nie była bułka z masłem, a do tego czasami, zupełnie przypadkiem, udawało się nam coś naprawdę wybitnie spieprzyć.

Opinia:

Szok - Kitty przeczytała popularnonaukową książkę! I jest nią zachwycona! Ale nie myślcie sobie, to jednorazowa akcja. Po prostu książka pana Phillipsa jest wyjątkowa. 
"Co było pierwsze, przywódcy czy wojny" - to pytanie trochę typu "jajko czy kura" [...].
Zacznijmy od samego tytułu. Przyciągnął mnie już w zapowiedziach. Stwierdziłam, że to może być coś dla mnie. Nie oszukujmy się - każdy lubi czytać o czyichś porażkach i niepowodzeniach. Kiedy tytuł wpadł w moje ręce, urzekł mnie styl autora. Pisze do nas, czytelników. Często każe nam się nad czymś zastanowić. Ma genialne poczucie humoru i podejście do tematu! Nie jest to stricte naukowa książka. Znajdziecie tu na przykład bardzo karykaturalną drogę wynalezienia koła (oczywiście autor od razu zaznacza, że to tylko miało coś pokazać, uwydatnić) czy próbę zgadywania, co powiedzieli niektórzy ludzie w sytuacjach, do których doprowadzili.
Nasz umysł potrafi wymyślać koncerty, miasta i teorię względności, a jednak bez pięciu minut bolesnych rozważań nie umie zadecydować, jakie chipsy chcemy sobie kupić.
Widać ogromny research zrobiony przez autora: w samym tekście wspomina źródła, z których korzystał, a na koniec w podziękowaniach wymienia osoby, z którymi się konsultował. Porusza w pozycji naprawdę wiele przeróżnych dziedzin - od ewolucji, poprzez wielkie odkrycia, aż do próby bawienia się ekosystemami. Zahacza również o politykę czy wojnę - nieodłączne elementy istnienia ludzkiego. Wszystko to opowiedziane z humorem i pewną dozą krytycznego spojrzenia.
Dyplomacja jest sztuką, która polega na tym, żeby duże grupy ludzi nie traktowały się wzajemnie po chamsku - albo żeby chociaż były skłonne przyznać, że no tak, niekiedy każdy zachowuje się jak cham, ale może spróbujemy odrobinę to zmienić.
Bohaterami całości jesteśmy my jako gatunek ludzki, a z książki można dowiedzieć się naprawdę fascynujących rzeczy. Jedynym poważniejszym rozdziałem okazał się ten o kolonializmie, co jednak nie dziwi, widząc podejście autora do tego tematu. Generalnie pozycja dostarcza wiedzy o tym, jak nie uczymy się na błędach, powielamy je na nowo i jesteśmy ofiarami gromadomyślenia oraz efektu potwierdzenia. Czyta się ją błyskawicznie, ale zapada w pamięć. Sądzę również, że nie ma stricte docelowej grupy - uważam, że to wartościowa książka dla każdego człowieka.

6 kwi 2019

NOPE BOOK TAG

TAG spodobał mi się już w momencie, gdy znalazłam go na anglojęzycznym blogu książkowym. Nie chciało mi się jednak robić wtedy tłumaczenia, potem zapomniałam, a dzisiaj szukając inspiracji na post, znalazłam go na tym oto blogu w polskiej wersji :) Zapraszam więc do lektury :) Podlinkowałam też recenzje dla ciekawskich :D


Nope zakończenie. Czyli takie zakończenie, z którym się nie zgadzam, doprowadza mnie do wściekłości, lub zwyczajnie jest do kitu.

Generalnie nie znoszę zakończeń otwartych. Ostatnio takie jedno wielkie niedopowiedzenie napotkałam w Cieniach Nowego Orleanu...

Nope bohater. Protagonista, którego nie lubię, lub doprowadza mnie do szaleństwa.

Tytułowa bohaterka Sashy to chodząca, irytująca doskonałość... 

Nope seria. Seria, w którą zainwestowałam za wiele czasu i pieniędzy.

Nie zainwestowałam w nią na szczęście pieniędzy, ale czas owszem. Trylogia Czasu - pierwszy tom był całkiem niezły, ale drugi doprowadził mnie do rozpaczy, a mimo wszystko przeczytałam też trzeci... 

Nope para, której nie popieram.

Hasło reklamowe z okładki głosi: Anna i Abel – historia miłości, rozwiewająca wszelkie wątpliwości. Tak, bo (uwaga spoiler) to, że facet cię zgwałcił stanowi doskonały powód do kontynuowania związku, a dodajmy do tego, że jest mordercą... Książka mi się podobała, ale realność tego wątku pozostawiała wiele do życzenia. (Baśniarz)


Nope plot twist. Taki, którego się nie spodziewałam, lub którego nie lubię.

Nie znoszę zwrotu akcji w Mieście kości (spoiler: gdy okazuje się, że są rodzeństwem)

Nope decyzja głównego bohatera. Decyzja protagonisty, której nie popieram.

Nie popierałam decyzji Jude, gdy Cardan zaproponował jej zamianę więzi na inną. I miałam rację :D (Zły król)

Nope gatunek. Taki, którego nigdy nie przeczytam.

Na pewno książki religijne, brr. 

Nope format. Format książki, który nienawidzę i nigdy nie kupię.

Nie bardzo wiem, jak rozumieć format. Niezbyt lubię pockety, ale od biedy ujdą. Natomiast wersja audio w ogóle nie zyskała sobie mojego uznania i nie sięgam.

Nope wątek lub motyw

Nieśmiertelny trójkąt miłosny!

Nope rekomendacje. Rekomendacje, które sprawiają, że nie mam ochoty sięgnąć po książkę.

Osobiście uwielbiam recenzje typu ponad połowa recenzji to opis, a reszta to ze 3-10 zdań opinii :D

Nope frazes. Coś, co powoduje wywracanie oczu.

Dużo tego :D Ale najczęściej wywracam oczami, gdy bohaterowie są zdziwieni czymś, co ja wiem już od jakiegoś czasu, ale oni byli zbyt głupi, aby się kapnąć i skojarzyć fakty.

Nope obiekt westchnień, czyli taki, który nie jest wart obdarzenia miłością.

Z tą kategorią miałam największy problem, nie chcąc się powtarzać. Jednak przeglądając swoje recenzje, znalazłam! Otóż, przypomniało mi się, jak Mare traktowała w drugim tomie Kilorna i stwierdzam, że choćby za to nie zasłużyła na znalezienie miłości. (Szklany miecz)

Nope książka. Taka, która nie powinna, moim zdaniem, istnieć.

A tutaj nie musiałam się zastanawiać ani chwili, mam nawet dwa typy: Humaniści w kosmosie oraz Zakon Achawy :D Zresztą nazwanie tych tworów książkami to obraza dla słowa książka...

Nope czarny charakter lub złoczyńca, na którego widok bym uciekła.

Mimo wszystko nie znajdę tutaj nikogo, ponieważ antagoniści nie przerażają mnie, a raczej intrygują :D  W Zniewolonym księciu była dość mocna postać czarnego charakteru - Laurent.

Nope śmierć. Śmierć bohatera, która mnie nawiedza.

Niestety, nie chcąc skłamać - takiej nie ma. Mogę się wkurzać na zabicie jakiegoś bohatera, ale żadna z tych śmierci mnie nie nawiedzała.

Nope autor, któremu podziękuję.

Aby jeden? Pff, mam kilkoro: Mróż, Hoover, Ziemiański, Rowell. To z takich bardziej znanych :D

4 kwi 2019

'Wyklęta' R. Caine


Opis:

Kiedyś Cassiel była potężnym dżinnem. Mogła wszystko poza jednym- nie powinna była sprzeciwiać się swojemu panu. Za odmowę wypełnienia rozkazu zostaje skazana na ludzką postać i życie wśród śmiertelników- i wśród Strażników Pogody, odwiecznych wrogów dżinnów. Ale najtrudniej jest jej radzić sobie z własnymi ludzkimi słabościami, zwłaszcza z uczuciem do niezwykłego mężczyzny. Lecz gdy zawiśnie nad nim potworna groźba, ludzkie słabości mogą okazać się najskuteczniejszą bronią Cassiel...

Opinia:

Nie pamiętam już, jak trafiła do mnie kolejna książka fantasy od Amber. Na pewno nie przyciągnęła mnie okładka, ponieważ (w mojej opinii) to zwykły kicz. Jednak dżiny? Jeju, coś nowego! No przecież musiałam to poznać!

Nie znałam wcześniej stylu autorki, który ogółem wypada całkiem nieźle, chociaż niektóre opisy wciśnięte w akcję (przyznaję bez bicia) pomijałam. Jak w środek pościgu można wstawiać charakterystykę jakiegoś budynku na przykład? Dodatkowo momentami zabrakło mi humoru, który akurat w danej sytuacji by pasował. Mimo wszystko książkę czytało się szybko i to nawet bardzo, ponieważ zaczęłam ją jednego dnia wieczorem i skończyłam kolejnego.
Niekiedy zemsta i powinność są jednym.
Cassiel została wyrzucona ze sfery eterycznej, naturalnego środowiska dżinów, za sprzeciwienie się swojemu szefowi (nie wiem, czemu w opisie jest słowo pan, ponieważ wnioskując z treści książki to był bardziej szef-opiekun). Stała się pełnokrwistym człowiekiem, który jednak nie może przeżyć bez energii eterycznej. Do akcji wkraczają więc Strażnicy, a potem cała akcja zostaje wystrzelona z armaty i mknie siłą wyrzutu - aczkolwiek osobiście uznaję to za plus, ponieważ do tej konkretnej powieści zupełnie nie pasowałaby wolniejsza. Dodatkowo szybkość akcji pozwala przymknąć oko na błędy logiczne oraz pewne absurdy. Ustalmy jednak jedną rzecz - sięgając po tę powieść, wiedziałam, że to nie będzie ambitna lektura. Takie czytadełko na jeden, góra dwa wieczory, aby oderwać się od rzeczywistości. Powiem wam, że nawet romans nie jest zbytnio wyczuwalny, chociaż z opisu wynika inaczej! Raczej to jego zalążek i rozwinie się dopiero w drugim tomie.

Co do samej fabuły, bywa ona momentami schematyczna, a sam upadek Cassiel kojarzy mi się z jakąś inną książką (tylko nie jestem w stanie przypomnieć sobie tytułu) o aniele, którego wyrzucono z nieba za pomoc podopiecznej. Najważniejsze jest jednak to, że powieść wciąga, choć nie porywa. Sama idea dżinów i Strażników została przedstawiona ciekawie i z pewnym rozmachem, chociaż chciałabym bardziej poznać świat dżinów.
Czas przypomina długą drogę, z tragediami na każdym zakręcie. Nie da się niczego cofnąć; można jedynie przywołać urywki przeszłości na fotografiach i we wspomnieniach.
Cassiel to bohaterka dość przewidywalna, chociaż powinno być inaczej. Po kilku dniach instynkty dżina zanikają, a ona staje się coraz bardziej człowiekiem, chociaż nie chce (nieco zalatuje główną wadą Diaboliki). Mimo to da się ją polubić, osobiście jej kibicowałam w ułożeniu sobie wszystkiego. Najbardziej podobała mi się jej upartość oraz dążenie do celu. Reszta bohaterów zdecydowanie zasługuje na miano drugo- lub nawet trzecioplanowych. Autorka skupiła się na Cassiel, ale możemy też w miarę dobrze poznać Manny'ego bądź Luisa. Nie jestem jednak przekonana czy główny antagonista przypadnie mi do gustu - chociaż tożsamość poznajemy dopiero pod koniec, więc jego charakter nie zdążył zostać nam przedstawiony, jakoś nie zapałałam do niego żadnymi ciepłymi uczuciami.

Ależ mi dzisiaj wyszła mocno subiektywna opinia (pomińmy też ilość nawiasów :D). Generalnie książka jest dobra, ponieważ spełnia swoje zadanie. Nie miała być to - przynajmniej w moim przekonaniu - rozbudowana i wciągająca fantasy, która zabierze mnie do zupełnie innego uniwersum, a fantastyczne czytadełko z oryginalniejszym tematem, jakim były dżiny oraz zdeterminowaną bohaterką. Powieść miała umilić mi wieczór i zdecydowanie umiliła, ale pewnie dość szybko wyleci z głowy. Jeśli więc macie ochotę na coś lekkiego i niezobowiązującego, co nie wymaga dużo skupienia, a dzieje się tam magia - możecie sięgnąć po Wyklętą :) 

1 kwi 2019

PODSUMOWANIE MARCA


Marzec minął mi bardzo szybko. Może nawet nieco zbyt szybko, jednak już cieszę się na kwiecień, ponieważ robi się coraz cieplej i coraz dłużej nie trzeba zapalać światła. Zaczęłam codziennie ćwiczyć, testując jeden z popularnych programów do wymodelowania sylwetki (jeśli będzie skuteczny to nawet powiem wam, który to :D). Trzeba zrobić mięśnie do lata! :D 

Jestem z siebie też dumna, bo wyczytałam WSZYSTKIE egzemplarze recenzenckie, które miałam. Teraz już tylko czekam na nowe i mam chwilę, aby wyczytać coś swojego (czego przykładem jest choćby Ewangelia według Lokiego). W tym miesiącu trafiłam też na średnią książkę oraz 43 sprzedałam na SkupSzop w celu zrobienia miejsca na nowe :D (Humaniści w kosmosie poszli za ok. 40 groszy, ale przynajmniej się jej pozbyłam i absolutnie nie uważam, abym była na tym stratna - prędzej będzie ten, kto to kupi xD)

Powinno być Zbrodnia i Karaś, ale zauważyłam to już z telefonu, więc nie miałam jak poprawić :D

Cieszy mnie bardzo ta kreseczka przy otrzymana od :D Mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu tych kreseczek będzie więcej (z drugiej strony ostatnia część Szklanego tronu, yaaay <3)...


Na razie to największa ilość książek, jaką udało mi się przeczytać w ciągu miesiąca :D Jednocześnie średnia jest najniższa, ponieważ mocno zaniżają ją Cienie Nowego Orleanu. Gdyby jednak wziąć pod uwagę średnią trzech miesięcy, wypada ona nieźle: 8,00. 

Przede mną kwiecień - święta, prezentacja na studiach na zaliczenie, zmiana lokalizacji pracy i dwie nocki na inwentaryzacjach. Zastanawiam się także nad konkursami z okazji urodzin bloga, jednak ostatnio niezbyt się w nie angażujecie, więc nie wiem czy jest sens... A może Book Tour? Co myślicie? :)

30 mar 2019

'Gdzie jest skrytka generała Grota' A. Pacuła


Opis:

Każda stara kamienica ma swoje sekretne historie, Warszawa zaś pełna jest takich budynków. W trakcie wojny ludzi chowali w swoich mieszkaniach prawdziwe skarby: pamiątki, pieniądze i dokumenty. A gdyby tak dotrzeć do tajnej skrytki legendarnego dowódcy Armii Krajowej, generała Grota-Roweckiego?

Opinia:

I wracamy do powieści młodzieżowych pana Artura. Tym razem opowiem wam o - na razie - ostatnim tomie przygód genialnej paczki przyjaciół.

Ferie zimowe w mieście nie zawsze muszą być nudne. Zwłaszcza, gdy wpadają do ciebie przyjaciele i razem ruszacie na poszukiwania skarbów po przysypanych śniegiem ulicach Warszawy. No, prawie razem. Od razu na okładce zaintrygowało mnie to, że Igor chodzi o kulach. Moim zdaniem to ciekawe urozmaicenie szukania skarbu, który tym razem nie miał wartości monetarnej, a historyczną. Osoby mieszkające w stolicy mogły również odbyć tę podróż - nawet, jeśli bez wychodzenia z domu, to kojarząc ulice, po których poruszaliśmy się z bohaterami. Oczywiście nie samą zagadką książki pana Artura żyją. Porusza on bowiem problemy współczesnej młodzieży oraz ich rodziców: samotne wychowywanie, polski rynek pracy, uzależnienie od technologii. Zwłaszcza poruszyła mnie pewna sytuacja w życiu Igora związana z jego matką.
[...] kilku beznadziejnych małolatów nie oznacza, że cała młodzież jest taka. Jak pan znajdzie jedną zgniłą truskawkę, to nie wyrzuca pan całej kobiałki.
Tym razem poruszamy się głównie z naszymi bohaterami, ale przy okazji możemy lepiej poznać ojca Igora, a także nowych bohaterów - starsze małżeństwo o niezwykłej historycznej wiedzy oraz Aśkę, o której nie będę się wypowiadać (chociaż dla mnie jej zachowanie nie było zaskoczeniem, nie chciałabym psuć komuś lektury). Mam też wrażenie, że paczka dojrzała. Miras, chociaż nadal bywa porywczy, przykłada się do wyszukiwania informacji. To w nim widać największą zmianę, ale te mniejsze dostrzegalne są również w zachowaniu reszty przyjaciół. Lekcję życia odbiera również Boss, co może wydawać się zaskakujące ze względu na jego wiek - jednak to uniwersalna prawda, że człowiek uczy się całe życie.

Tym razem powieść opowiada o odpowiedzialności - zarówno za innych, jak i za własne czyny. Gdzieś w tle poruszony jest również wątek samotności oraz chciwości. Pan Artur zabiera nas w spacer śladami generała Grota, jednocześnie zwracając uwagę na tło obyczajowe. Powieść dla młodszych, która na pewno spodoba się też starszym!

Za egzemplarz dziękuję autorowi.

28 mar 2019

'Ewangelia według Lokiego' J. Harris


Opis:

Podstępny i złośliwy Loki jest szczerze znienawidzony przez innych bogów. Postanawia doprowadzić do upadku krainy Asgard i do upokorzenia swoich prześladowców. Kierowany chęcią zemsty za prawdziwe i urojone upokorzenia, cierpliwie knuje spisek aż do czasu, kiedy okazuje się, że znacznie potężniejsi wrogowie połączyli siły, by zniszczyć nordyckich bogów. Zbliża się Ragnarok – wielka bitwa, która zdecyduje o losach świata, a nawet o jego istnieniu. Po czyjej stronie ostatecznie opowie się Loki? Kto wyjdzie zwycięsko z tytanicznych zmagań? Czy świat ocaleje, a jeżeli tak, to kto będzie sprawował nad nim władzę?

Opinia:

Dzięki Marvelowi chyba mało jest obecnie osób, które nie wiedziałyby, kim jest Thor czy Loki. Mimo wszystko nie przedstawia on mitologii, a tylko postaci oraz atrybuty z niej zaczerpnięte. Jeśli więc znacie jedynie marvelowskich bohaterów, lektura Ewangelii według Lokiego będzie dla was doskonałym wstępem do mitologii nordyckiej. Napisana z perspektywy boga Oszusta, pełna ironii, dowcipu oraz nordyckeigo klimatu powieść wciągnie was w swój świat i pewnie nie raz zaskoczy.

Jeśli jednak - jak ja - znacie już mity nordyckie (choćby z Mitologii nordyckiej Gaimana), nie zostaniecie zaskoczeni. Nie znaczy to jednak, że lektura nie sprawi wam przyjemności. Obierając Lokiego za narratora, Harris wykorzystala potencjał tego bóstwa i chociaż w momentach, w których próbowała utrzymać napięcie, wiedziałam, co się wydarzy, i tak bawiłam się świetnie. Oczami Oszusta poznajemy Asgard - nie jako krainę bogów, ale jako świątynię podziałów, uprzedzeń i pychy. Niektóre bóstwa bywają dla niego życzliwe, inne na każdym kroku okazują mu pogardę, a on pozbywa się złudzeń, że kiedyś może zostać jednym z nich. 

To także opowieść o demonie, który z czystej, pierwotnej formy staje się na swój sposób bogiem, a jego umiejętnościami są wyłącznie spryt oraz zmiana postaci. Loki nie ma Mjölnira czy miecza Freja. Ma natomiast głowę i bogatą wyobraźnię, potrafi przewidywać oraz knuć. Harris przedstawia go jednak jako poszkodowanego w całej tej historii. Zwabiony przysięgą Odyna, trafia do Asgardu, gdzie nie zostaje mile przyjęty. Jego działania nie są jedynie wynikiem psotliwej natury Chaosu, ale także zemsty za doznane krzywdy. 

Ewangelia według Lokiego bawi, ale także w przystępnej formie przedstawia mitologię nordycką - od wojny Asów z Wanami aż do Ragnaroku. Zdecydowanie polecam, ponieważ nawet, jeśli jesteście znawcami, na pewno nie opowiadał wam jej Loki :)

26 mar 2019

Słowiański Book TAG

Nie mam czasu czytać, ale nie przeszkadza to mojej kreatywności :D Także dziś przedstawiam wam Słowiański Book TAG mojego autorstwa. Nikogo nie zmuszam, ale byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście go wykonali i podrzucili link :)

Dziki Gon z gry Wiedźmin



OCZY UROCZNE, CZYLI POSTAĆ SPROWADZAJĄCA NA INNYCH NIESZCZĘŚCIA
Posługując się innym mitologicznym przykładem i świeżo po lekturze Ewangelii według Lokiego, na pewno obstawiam głównego bohatera, czyli boga Oszusta. Pomińmy fakt, że ostatecznie sprowadził je także na siebie ;)

KWIAT PAPROCI, CZYLI NIEOSIĄGALNE MARZENIE BOHATERÓW
 Ida Brzezińska z pewnością ma nierealne marzenie - nie być medium, ale na jej nieszczęście jest to zapisane w jej genach. (O Pechu nie wspominajmy :D)

RODZANICE, CZYLI DZIECKO-BOHATER, KTÓREGO LOS Z GÓRY ZOSTAŁ ZAPLANOWANY
Mam wrażenie, że w pewien sposób może to dotyczyć Harry'ego Pottera, który zgodnie z przepowiednią miał zmierzyć się z Voldemortem. Innym przykładem może być głowna bohaterka powieści Bez serca, ponieważ ostatecznie wyszło na to, co postanowiono, gdy była młodą damą, choć próbowała to zmienić.

TĘSKNICA, CZYLI BOHATER Z DEPRESJĄ
 Jedyną osobą, która przychodzi mi na myśl w tej chwili jest ojciec głownej bohaterki Tancerki Burzy. Niewątpliwie po śmierci żony mógł popaść w depresję i alkoholizm.

WELES, CZYLI BARDZO WIĄŻĄCA PRZYSIĘGA
 I tutaj miałam największy problem. Problem zrtesztą bardzo paradoksalny, ponieważ przysięgi w fantastyce spotyka się często, ale... Czy są one wiążące? Zawsze mają jakieś haczyki, kruczki i drobny druk. Mimo wszystko przypomniałam sobie o Okrutnym księciu i przysiędze Cardana, co chyba łapie się jako bardzo wiążąca :D

JAROWIT, CZYLI BOHATER PEŁEN ŻYCIA
 Leo z Olimpijskich Herosów z pewnością, mimo demonów przeszłości, cieszył się życiem i starał się zawsze poprawiać innym nastrój.

WIESZCZY, CZYLI BOHATER SZKODZĄCY SWOIM BLISKIM
 Z pewnością będzie to jeden z bohaterów Pustułki, ale nie mogę zdradzić ktory, ponieważ byłby to spoiler do całości fabuły.

20 mar 2019

'Onyx&Ivory' M. Arnett


Opis:
Wypędzona z szeregów szlachty Kate pracuje jako kurierka pocztowa. W tym fachu mogą przetrwać tylko najlepsi i najszybsi z jeźdźców, bo kiedy zapada noc, na świat wychodzą gadźce – mordercze bezskrzydłe smoki. Na szczęście Kate ma sekret, który zapewnia jej przewagę. Jest dzikunką, władającą zakazaną magią, która pozwala jej wpływać na umysły zwierząt. I właśnie ta magia doprowadza ją do miejsca, gdzie gadźce za dnia dokonały masakry całej karawany, z której ocalał tylko Corwin Tormane, syn króla. Jej pierwsza miłość, chłopak, którego poprzysięgła zapomnieć po tym, jak skazał jej ojca na śmierć.

Opinia:

Autorka ma bardzo lekki i zarazem opisowy styl. Książkę czyta się bardzo szybko, poznając tradycje i bohaterów oraz zasady rządzące magią. 

Historia jest jednocześnie ciekawa, ale opiera się na pewnych znanych już motywów, jak choćby romans z przeszłości i dodatkowo pomiędzy księciem, a zwykłą szlachcianką czy rywalizacja braci w walce o tron. Przez to niestety książka rzadko bywa nieprzewidywalna i zaskakująca, ale autorka nadrabia to kreacją bohaterów i świata. W politycznym świecie ścierają się dwie siły: Powstanie walczące o prawa dzikunów oraz Liga, tępiąca tych, którzy używają innej magii niż oni. I choć niektórych rzeczy naprawdę łatwo się domyślić, książka mimo wszystko wciąga i oczarowuje wymyślonym światem.
Nie możesz pozwolić, by inni określali, kim masz być.
Kate to bohaterka, do której łatwo zapałać sympatią. Piętnowana za czyny, których nie popełniła i kochająca konie. Zresztą widać, że autorka przelała do książki swoją miłość do tych czworonożnych zwierząt. Dziewczyna chciałaby tylko normalnego życia, gdy wszystko staje na głowie. Widać, że życie w ukryciu i poza szlachetnym dworem nauczyło ją doceniać rzeczy, których bogacze nie dostrzegają. Jej najlepsza przyjaciółka Signe to pełna życia i wyobraźni młoda kobieta, która nie do końca rozumie rządzące w Rime zasady - sama pochodzi z zupełnie innego kraju, gdzie nie ma magii. Corwin to bohater typowy dla swojego schematu, choć wykreowany równie dobrze, co pozostali. Książę nienawidzący dziuknów ze względu na wydarzenia z przeszłości, ale w trakcie lektury zmieniający się w prawdziwego przywódcę. Natomiast Dal, jego przyjaciel, to kwintesencja humoru oraz dowcipu, który wie, co powiedzieć w każdej sytuacji. Postaci drugoplanowe są równie dobrze wykreowane,  a na kartach powieści poznajemy ich bardzo dużo, co urozmaica lekturę.

Nie jest to arcydzieło, ale czyta się zdecydowanie przyjemnie. Co prawda autorka mogłaby trochę odejść od schematów. Mimo to wykreowany świat oraz bohaterowie urozmaicają powieść i nadają jej oryginalności. Polecam fanom high fantasy z wątkiem miłosnym, który w sumie nie wcinał się aż tak mocno w fabułę, aby zacząć mnie irytować. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

12 mar 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Zbrodnia i karaś' A. Rumin


Opis:

Na terenie kampusu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie dwie sprzątaczki znajdują ciało Ernesta Karasia, znienawidzonego przez współpracowników i studentów profesora. Gdy wykładowca wydawał ostatnie tchnienie, w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych przebywało tylko dziesięć osób: czy którejś z nich mogło zależeć na usunięciu Karasia? A może po prostu doszło do nieszczęśliwego wypadku? Tak byłoby lepiej dla wszystkich zainteresowanych i samej uczelni, bo skandal mógłby zniszczyć jej i tak nienajlepszą opinię...

Opinia:

Przyznam, że spodziewałam się zupełnie czegoś innego - może bardziej kryminału związanego z morderstwem. Dostajemy jednak lekko napisaną satyrę środowiska uniwersyteckiego z nieco przerysowanymi problemami XXI wieku (oczywiście jako zabieg celowy). Aleksandra Rumin w powieści umieściła mnóstwo humoru oraz absurdu, dzięki czemu czyta się ją błyskawicznie.

Akcja ma miejsce w Warszawie, a dokładnie na Młocinach, gdzie mieści się UKSW - Uksford. W 2006 roku dochodzi tam do morderstwa, choć za denatem nikt nie tęskni, a sprawa szybko zostaje zamieciona pod dywan. Nie o tym opowiada jednak książka. To historia bohaterów, którzy byli w tym momencie w budynku uczelni. Powieść jest o tyle zabawna, że opowiada także o wykładowcach księżach, przedstawiając ich jako zwykłych ludzi z wadami i problemami codziennego życia. Druga część książki to historie tych samych postaci, ale dwanaście lat później - dojrzalszych, z nowymi problemami oraz sukcesami. Dopiero na sam koniec powieści poznajemy mordercę z przeszłości i, choć dla mnie nie było to w pewnym momencie już tajemnicą, autorka stosuje bardzo ciekawy zabieg: nazywa tę postać właśnie mordercą, nie zdradzając do samego końca tożsamości ani nawet płci.
Nikt nie wiedział, co bada Pierożek, nikt nie wiedział, po co to bada ani kto mu zezwolił na te badania. Nie wiedział tego sam Pierożek.
Każdego z naszych bohaterów poznajemy bardzo dokładnie. Autorka przedstawia ich obecną sytuację, ale i przeszłość. Najbardziej polubiłam Jadwigę - energiczną starszą panią sprzątającą na Uksfordzie. Bezkompromisowa i niedająca sobie w kaszę dmuchać. Ciekawą postacią okazał się też denat - Karaś, a dokładnie profesor Ernest Karaś. Znienawidzony szantażysta, który pada ofiarą, a nie żałuje tego nawet jego własna matka. Bohaterowie są naprawdę różnorodni - od kleptomanów po ukrytych homoseksualistów.  Wzbudzają w czytelniku naprawdę żywe emocje.

Powieść to ukazanie problemów dzisiejszego świata w krzywym zwierciadle - księża zrzucający sułtany w imię miłości, homoseksualiści, studenci poszukujący pracy po latach spędzonych na uczelni... Aleksandra Rumin nie napisała kryminału, a komedię z morderstwem w tle, ale czyta się tę powieść świetnie! Zdecydowanie polecam, ponieważ to nie fantastyka, nie sensacja, a pokazanie życia - nieco przerysowane, ale jednak -  stolicy kraju, w Polsce. Z niektórymi rzeczami aż nie można się nie zgodzić :D

6 mar 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Oczy uroczne' M. Kisiel


Opis:

Gdzie anioł nie może, tam czorta pośle. Laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla powraca z nowymi dożywotnikami w kolejnej odsłonie bestsellerowego cyklu! Wraz z nieoczekiwanym atakiem zimy nadciągają równie niespodziewane kłopoty. Ktoś lub coś grasuje po okolicy, atakując przypadkowe osoby. Tymczasem Bazyl wyraźnie coś knuje i w tej intrydze niespodziewanie zyskuje sprzymierzeńca, zaś przyjaźń Ody z Rochem zostaje wystawiona na poważną próbę. Lecz wszystko to blednie w obliczu tajemnic sprzed wielu lat, jakie skrywa pobliski cmentarz — i niewielki staw w samym sercu ciemnego lasu. Nadciąga czas nieprzejednanej nocy. Czas śmierci.

Opinia:

Od czasu Dożywocia pałam do Ałtorki miłością nieprzejednaną i pochłaniam wszystko, co spod jej pióra wyjdzie. Trzeci tom Dożywocia? Czy to już niebo? Co prawda tym razem bez Licha czy Konrada, ale za to z czortem Bazylem, Rochem oraz Odą. Polecam zdecydowanie wcześniej zapoznać się z Dożywociem oraz Siłą niższą, a także opowiadaniem Szaławiła - co prawda nie jest to konieczne, ale zdecydowanie wiedza z nich urozmaica lekturę :)

Oda wykupiła działkę, na której spłonęła Lichotka i postawiła tam własny dom. Dowiedziała się także o swoim dziedzictwie oraz poznała nowych przyjaciół - mrukliwego Rocha, nie robiącego sobie większego problemu z dykcją Bazyla oraz uroczą Kuleczkę, którą uratowała z rowu. Razem tworzą team, który rozbawi was do łez i choć niektóre wątki były oczywiste - jak na przykład romans czy (przynajmniej dla mnie) tożsamość tego złego bohatera - to nie czytam Marty Kisiel dla kryminału, a dla niepowtarzalnego humoru oraz narracji. Dla przedstawiania mitów oraz podań w unikalny sposób. Oraz dla tętniących życiem postaci, które poznajemy na swojej drodze! Dodatkowo motyw przywiązania Ody do miejsca, gdzie była wcześniej Lichotka okazał się niesamowitym zaskoczeniem, nieco smutnym, ale pasującym do całości historii jak ulał.
Otóż nie, pani Gieniu, nie mam chorej tarczycy. Nie mam też okresu, menopauzy ani innej huśtawki hormonów, jak przyjęło się zakładać, ilekroć kobieta się o coś złości, choć to przecież nieładnie. Mam po prostu dość.
Oda to lekarka zarówno z wykształcenia i powołania. Jednocześnie przekorna oraz obdarzona niesamowitą naturą nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów (czy może kłopoty nie potrafią trzymać się z dala od niej?). To bohaterka, którą polubiłam z marszu, zakochałam się w jej osobowości od pierwszego wyrazu! Bazyl, czort, którego wypowiedzi mogą przyprawić o lekki ból głowy co wrażliwszych na wymowę. No i Roch - najlepiej chyba przyrównać go do gradowej chmury. Spokojny w każdym calu, ale w obronie bliskich potrafi rozpętać burzę. Dodatkowo jego przekomarzanie z Odą - śmiech na sali gwarantowany! Tych bohaterów mamy okazję poznać już w opowiadaniu Szaławiła, ale w Oczach urocznych dostajemy jeszcze trzy postaci, których nie da się nie polubić: panią Gienię rządzącą po cichu przychodnią, w której pracuje Oda, przełożonego głównej bohaterki, czyli Krzysia - dobrodusznego lekarza, który pewnie nabawi się cukrzycy od nadmiaru cukru oraz Michałkę, nowego przyjaciela Bazyla, który bierze go pierw za pewną postać z Opowieści z Narnii

Momentami nie mogłam się powstrzymać, aby nie wybuchnąć niekontrolowanym śmiechem, więc dobrze, że czytałam w domu. Oczy uroczne to Kisiel w najlepszym wydaniu, więc zdecydowanie polecam zarówno fanom, jak i czytelnikom, którzy chcieliby poznać tę niezwykłą historię!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

5 mar 2019

'Cienie Nowego Orleanu' M. Lewandowski


Opis:

John Raymond Legrasse, doświadczony nowoorleański policjant, podczas policyjnego nalotu na przemytników trafia do dziupli handlarzy żywym towarem. Znajduje tam makabrycznie okaleczone zwłoki młodej kobiety. Tropy prowadzą do niewyjaśnionej sprawy z przeszłości, rytualnego mordu dokonanego przez tajemniczą sektę. Zamordowanej dziewczynie wyryto na skórze tajemnicze znaki oraz zdarto płat skóry z pleców. Odsunięty od sprawy Legrasse prowadzi własne śledztwo. Podążając śladem handlarzy żywym towarem, dociera do zakładu fotograficznego, w którym znajduje nagrania brutalnych gwałtów i tortur czarnoskórych kobiet. Kolejny ślad prowadzi do Kaznodziei, przywódcy sekty przywołującej demony…

Opinia:

Styl autora to mieszanka opisowości i chłodnej kalkulacji. Wydarzenia opisuje w formie trzecioosobowej, zachowując pewien dystans do głównego bohatera i opisując targające nim rozterki z boku. Dzięki obrazowemu ukazaniu Nowego Orleanu możemy się poczuć, jakbyśmy tam byli, ale jednocześnie w niektórych momentach wydawało mi się to zbyt rozciągnięte - za dużo porównań w momencie, gdy chciałam się dowiedzieć, co dalej w sprawie.

Powieść nie przypadła mi do gustu tak, jak sądziłam. Jak pięknie brzmiało okultystyczny kryminał z wątkami voodoo! Niestety, ilość niedopowiedzeń skutecznie rozciągnęła czas czytania w czasie. Momentami czułam się wręcz znużona kolejną tajemnicą czy ogólnikowym wspomnieniem o wydarzeniach sprzed lat, które przecież miały ogromne znaczenie dla sprawy. Elementy voodoo i czarnej magii, a nawet samej dzielnicy czarnych oraz podziałów plemiennych niesamowicie mnie wciągały, ale w momencie, gdy na scenę wkraczały kolejne gierki między bohaterami - w większości bandziorami, często wysoko postanowionymi, z którymi mierzy się Legrasse, przerywałam i odkładałam powieść na jakiś czas. Historia to brutalne ukazanie podziałów rasowych w Stanach, a jednocześnie lekki horror, choć z dużo mniejszym dreszczykiem emocji niż się spodziewałam. Zakończenie natomiast to jedno wielkie niedopowiedzenie, a większość z was wie, że kompletnie za tym nie przepadam.
Co innego okrutna i zdehumanizowana wojna, a co innego sadystyczny mord.
Legrasse to były żołnierz, obecnie policjant z dużym doświadczeniem oraz demonami przeszłości. Momentami przypominał mi Jacka Reachera z chłodnym dystansem podchodząc do spraw, do których normalni ludzie pochodzą z ogromnym. Bohater bardzo dobrze wykreowany, ale mimo wszystko nie potrafiący wzbudzić mojej sympatii. Zdobył ją natomiast Stuglik, Polak i przyjaciel Legrasse'a, który niestety dość szybko schodzi ze sceny. Przez powieść przewija się całą masa różnych postaci - jedne wykreowane lepiej, jak na przykład pewien Francuz, inne bardziej papierowe i służące tylko określonemu wątkowi jak Owens. 

Podsumowując, powieść to mocny kryminał z elementami horroru, ale momentami nużący. Autor niekiedy zwalnia akcję tam, gdzie chciałabym iść dalej i wtrąca długie opisy, za którymi nie przepadam. Co do porównania do Lovecrafta się nie odniosę, ponieważ jeszcze nie czytałam nic tego autora. Jeśli chcecie jednak poznać brutalny Nowy Orlean z całą nielegalną siatką, podziałami rasowymi i prohibicją z jednoczesnym wątkiem czarnej magii, który dopiero pod koniec nabiera większych rumieńców, zdecydowanie powinniście spróbować!

1 mar 2019

PODSUMOWANIE LUTEGO


Nawet nie będę komentować, że pierwszą książkę w lutym przeczytałam dopiero w środku miesiąca :D Ale cóż - sesja. A w marcu sesja poprawkowa, na szczęście na samym początku, więc wtedy będę mogła wrócić do bloga, zamiast wieczorami ślęczeć nad matmą (brrr, będę miała koszmary do końca życia, a przynajmniej studiów, nt. np. granicy funkcji i szukania płaszczyzn).

Te pięć (z tym 6) postów w lutym to istna tragedia, a do recenzji czekają jeszcze dwie książki ze stycznia - pochlastać się idzie. Tym bardziej, że zawsze biorę tylko to, co chcę przeczytać, więc one patrzyły na mnie smutnym wzrokiem, a ja matma ;/ Natomiast w weekend mam nadzieję dokończyć Cienie Nowego Orleanu, więc możecie spodziewać się recenzji i ogarnięcia blogów (relaks na odstresowanie po egzaminach :D) Potem na pewno Gdzie jest skrytka generała Grota?, Zbrodnia i Karaś oraz Oczy uroczne :D I może uda mi się wreszcie przeczytać coś pożyczonego :D 

Przy okazji nauki do egzaminów poprawkowych z matmy odkryłam też super kanał na YT - MATEMATYKA NA PLUS :) Osobiście udało mi się czegoś z nich nauczyć i uważam, że dziewczyna bardzo dobrze tłumaczy, no i ma szeroki wybór materiału - nie jedno zagadnienie, jeden przykład.


Jak widzicie, ostatnio udaje mi się czytać same dobre książki i z jednej strony bardzo mnie to cieszy, a z drugiej to obawiam się, że jak już trafię na shit to konkretny... Znów też jest mi przykro, że poznałam tak mało książek. I to wcale nie chodzi o wynik, a o to, że chciałam czytać więcej, ale niestety musiałam siedzieć i się uczyć... :(


Średnia ocen jest powalająca - przy czterech książkach średnia ocena 9, czyli miesiąc perełek, znów bez żadnej złej książki.

O planach już wam opowiedziałam... A jak wy planujecie marzec? :D 

Na koniec, obiecałam się pochwalić styczniowym tatuażem, więc wrzucam link do zdjęcia na fanpage :) Kotek jasnej strony mocy jest mój :D (PS. gdyby ktoś zauważył w moim tatuażu coś dziwnego - jest on dobrze wykonany, ta nierówność to pieprzyk, który akurat tam miałam xD)


22 lut 2019

'Gdzie jest skrzynia z karabinami' A. Pacuła


Opis:

Podczas gdy Igor wyjeżdża na, jego zdaniem, najnudniejszy wyjazd wakacji - do Katowic, nie wie, że to tylko początek nowej niesamowitej przygody. Wraz z Krzyśkiem, nowopoznanym kolegą rozpoczną poszukiwania i poszerzanie wiedzy o historii Śląska.

Opinia:

Pan Artur ma lekki styl, a w książce przemyca bardzo dużo historycznej wiedzy. Czyni to z rozmachem i humorem, więc powieść jest idealna dla młodzieży, ponieważ łączy przyjemne z pożytecznym.

Tym razem przenosimy się na Śląsk, a dokładniej do Katowic, gdzie mieszka wujek Michał, u którego Igor ma spędzić wakacje. Chłopiec, jak wiemy z pierwszej części, nie jest z tego powodu szczęśliwy, ale szybko okazuje się, że niepotrzebnie robi z igły widły. Poznając Krzyśka, zapewnia sobie kolejną wakacyjną przygodę. Tym razem zamiast gonić za skarbem, rozwiązuje jednak rodzinną zagadkę z okresu powstań śląskich. Oczywiście z przyjaciółmi. Mimo wszystko tym razem obecność niektórych z nich wydała mi się naciągana i chociaż razem rzeczywiście stanowią team nie do pokonania, to naprawdę trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka na ich ponowne spotkanie. Sama zagadka okazała się tym bardziej fascynująca, że wiele mówiło się przy okazji o polskości oraz wcielaniu polskich (i nie tylko) żołnierzy do niemieckiej armii. 
Michał zrobił taki gest, jakby odganiał natrętnego owada. Mężczyźni mają zdolność ocierania łez bezdotykowo i błyskawicznie.
Alę, Igora, Mirasa oraz Monikę znamy już z poprzedniego tomu i przez tak krótki okres nie bardzo się zmienili. Natomiast poznajemy kilkoro nowych fascynujących bohaterów, a prym wśród nich wiedzie pan Rudolf. Ten uparty i obeznany z historią swojej rodziny oraz Śląska staruszek potrafi zagiąć nawet Bossa! Dodatkowo jego wnuk okazał się idealnym towarzyszem dla stałego teamu poszukiwaczy ze względu na nowe spojrzenie na pewne sprawy. Podobało mi się też to, że autor nadał książce klimat poprzez wprowadzenie gwary śląskiej, która uwiarygodniła mieszkańców Katowic.

Powieść nadal przeznaczona jest dla młodszej ode mnie grupy wiekowej, ale zdecydowanie poleciłabym ją uczniom podstawówki (zaczynając oczywiście od tomu pierwszego). To doskonale wyważone połączenie wakacyjnej przygody, informacji historycznych oraz relacji rodzinnych naszych bohaterów. Pan Artur nie skupia się bowiem jedynie na skarbach, a także na budowaniu tła historycznego i obyczajowego!

20 lut 2019

'Adeptka' R. E. Carter


Opis:

Ry dostała się do wymarzonej frakcji bojowej, ale musi stawić czoła nauczycielowi, którego nie znosi, i wrogo nastawionej Priscilli. Sytuacji nie ułatwia też relacja z Darrenem, oscylująca między wrogością a sympatią, może nawet fascynacją…
Kiedy jeden z uczniów zostaje zabity w nieprzyjacielskim ataku, nauka schodzi jednak na dalszy plan. W powietrzu wisi wojna, być może Ryiah będzie musiała wykorzystać swoje umiejętności szybciej, niż sądziła.

Opinia:


Historię poznajemy oczami Ryiah, która prowadzi nas przez wszystkie cztery lata swoich praktyk. Wędrujemy po kraju, a w pewnym momencie na horyzoncie zaczyna majaczyć widmo wojny. Jednocześnie uczestniczymy we wspaniałych balach i ceremoniach nominacji adeptów piątego roku na magów. Carter idealnie nie rozwlekła akcji, skupiając się na kilku latach na raz i cieszy mnie, że nie rozpisywała osobno każdego roku. Dodatkowo tym razem potrafiła oddać emocje bohaterów co stanowiło duży plus!

Książka to cudowna opowieść o nauce, przyjaźni i dojrzewaniu, ale jednocześnie ma wadę: romans. Nie pasował mi już w pierwszym tomie, a w tym stał się jeszcze gorszy - to ciągłe kłamstwa, wyznawanie miłości i nienawiści, ale najbardziej dobiło mnie to, że mimo wszystko Ry na koniec zareagowała tak, a nie inaczej. Sprawiło to, że znów poszła po najmniejszej linii oporu schematu i nie zaskoczyła mnie żadna sytuacja z tym związana. Ach, gdyby zakończyła to w inny sposób i przełamała konwencjonalne bariery! Mimo wszystko powieść wciąga - szkolenie, pozorowane walki oraz lekcje z seksistowską świnią, Byronem.
Każda dziewczyna chce mieć księcia. Każdy książę pragnie dziewczyny, której mieć nie może. To żadne zaskoczenie.
Bohaterowie dojrzewają, a powieść wraz z nimi. Dylematy z pierwszego roku nauki wydają się błahe przy tych z trzeciego, a kiedy do gry wkracza wróg niebawiący się w pozorowaną bitwę, adepci naprawdę muszą wziąć się w garść. Ryiah byłaby wspaniałą bohaterką, gdyby w książce nie występował Darren. Kiedy nie przebywała z nim, naprawdę ją lubiłam, ale w momencie, gdy pojawiał się na horyzoncie... Ciekawym bohaterem okazał się natomiast Derrick - młodszy brat Alexa i Ry. Chłopak wiedział czego chce i potrafił cieszyć się życiem. 

Podsumowując, powieść wciągnęła mnie i zachwyciła, ale byłaby cudem, gdyby nie wątek miłosny między Darrenem a Ry (lub gdyby został on poprowadzony mniej schematycznym torem). Mimo to polecam wam serię Czarnego Maga, bo to genialna opowieść o nauce w trudnych warunkach, o zawieraniu relacji oraz o dojrzewaniu.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros

18 lut 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Zły król' H. Black


Opis:

Na tronie elfów zasiada zły król, Cardan, a Jude przybiera niewdzięczną rolę szarej eminencji. Nie dość, że w świecie opętanych żądzą władzy magicznych istot wciąż zmieniają się sojusze i układy, to niełatwo jest zapanować nad kapryśnym władcą. Cardan nie zaniedbuje żadnej okazji, by sponiewierać i upokorzyć Jude, choć wcale nie słabnie jego deliryczna fascynacja dziewczyną.
Gdy staje się aż nazbyt jasne, że za sprawą knowań kogoś z bliskiego otoczenia śmiertelne niebezpieczeństwo zagraża wszystkim, których Jude darzy miłością, nadchodzi pora, by zdemaskować zdradę, a przy tym przecież trzeba jakoś sobie radzić z mieszanymi i bardzo żywymi uczuciami, które w niej budzi Cardan – ongiś zepsute książątko, teraz król – król, nad którym należy panować, bo stawką jest utrzymanie się kruchej lecz zdeterminowanej ludzkiej istoty przy władzy (i przy życiu) w czarodziejskim świecie.

Opinia:

Pierwszy tom serii oceniłam na sześć gwiazdek, podobał mi się, ale nie był niczym niezwykłym - po prostu dobrze skonstruowaną opowieścią fantasy i rozkręcił się pod koniec. Tym razem autorka dosłownie zbiła mnie z nóg, a kończąc ostatnią stronę, nie mogłam uwierzyć, że nie dowiem się teraz, natychmiast, co dzieje się dalej! To okrutna tortura czekać na następny tom!

Wspaniałym zabiegiem autorki było przypomnienie nam kolei wydarzeń z pierwszego tomu za pomocą wspomnień Jude. Najgorsze jest jednak to, że nie mogę wam napisać nic o fabule, ponieważ mogłabym coś zdradzić, a tego nie chcę. Holly Black doskonale zbudowała świat intryg, matactw i wykrętów, w którym śmiertelniczka ma jedną przewagę - może kłamać i nie dotrzymywać obietnic, na co elfy nie mogą sobie pozwolić. Nieustannie rzuca kłody pod nogi bohaterce, która próbuje z tego wybrnąć. Jednocześnie pokazuje, że dosłownie nikomu w tym świecie nie można zaufać. 
Mówiłam już, że Cardan posiada wyjątkową zdolność prawienia komplementów w taki sposób, że bolą. Potrafi jednak też powiedzieć coś na pozór obraźliwego, co naprawdę schlebia.
Intrygujący jest także wątek miłosny między dwojgiem bohaterów, którzy jednocześnie nienawidzą się, wzajemnie wykorzystują, ale i pożądają. Narracja natomiast prowadzona z pierwszej osoby pochłania i pozwala cudownie wczuć się w bohaterkę. Razem z Jude przeżywamy upokorzenia i trudy życia w elfim świecie. Postaci są realne, choć w większości nie należą do świata śmiertelników. Elysium to okrutny świat, pełen kombinacji oraz zdrady, w którym nie chciałabym zamieszkać.

Autorka porwała mnie do świata elfów i aż do ostatniej strony nie chciała wypuścić. Z niecierpliwością będę czekała na dalszy ciąg tej niezwykłej, nieoczywistej historii, w której zdrajcą może być każdy. Jeżeli lubicie dworskie intrygi, zaskakujące relacje oraz nieustanną akcję - to ta seria Holly Black jest właśnie dla was! Tylko pamiętajcie, że śmiertelników w świecie elfów obowiązują zasady, o których nie możecie zapomnieć!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

12 lut 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Czarcie słowa' G. Wielgus


Opis:


Austria, rok 1279. Po zakończeniu krwawej wojny o koronę Królestwa Niemiec kraj cieszy się chwilowym spokojem. Chcąc zadowolić krnąbrnych wasali, król Rudolf Habsburg nakazuje zorganizować turniej na zamku Rappottenstein − zaprasza na niego wojowników i władców z ościennych krajów. Atmosfera towarzysząca rycerskim zmaganiom wydaje się beztroska, jednak wystarczy iskra, aby na nowo wzniecić wojenną pożogę.
Kiedy możni ścierają się o doczesną chwałę, na traktach wokół zamku dochodzi do serii brutalnych ataków. W miejscach masakry pozostają tylko okaleczone zwłoki i wyryte na drzewach słowa. Ci, którzy je widzieli, mawiają, że kraj nawiedził Titivillus – demon słów. Do walki z czartem staje brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor i członek zakonu dominikanów – oraz jego wierni towarzysze z Małopolski: Jaksa Gryfita i Lambert z Myślenic.
Szybko okazuje się, że krążący po gościńcu diabeł nie jest jedynym złem, jakie wkroczyło między austriackie doliny.

Opinia:

Tym razem oczami autora zwiedzamy Austrię. Język nadal pozostaje mocno stylizowany, ale tym razem więcej słów zostało wyjaśnionych i ani razu nie musiałam sama szukać ich znaczenia.

Od wydarzeń z tomu pierwszego (książki nie są powiązane fabularnie, aczkolwiek pojawia się kilka luźnych odniesień do tamtych wydarzeń) mija sześć lat. Nasi bohaterowie spotykają się w Austrii w związku z turniejem rycerskim organizowanym przez króla Rudolfa. Nie wiedzą jednak, że i tym razem przyjdzie im wplątać się w polityczny spisek oraz słowiańskie mity. Tym razem na tapecie polityka niemiecka oraz ożywieńcy, a wszystko to w malowniczych krajobrazach austriackich dolin.

Kłamstwo, gniew, kradzież zostały przez człowieka obłaskawione i udomowione niczym psy, stając się jego nieodłącznymi towarzyszami. Żywiąc się zazdrością, dumą swych właścicieli czy zatajonymi słowami, grzechy każdego dnia wzrastały w siłę, oplatając człowieka lepką pajęczyną.

Brat Gotfryd nadal kojarzy mi się z Sherlockiem. W tym tomie mamy jednak też okazję poznać nieco  faktów z jego przeszłości oraz dowiedzieć się, dlaczego obrał drogę zakonną. Jaksa z Lambertem nadal tworzą nierozerwalny duet, którego początki bardzo chciałabym poznać. Są idealną parą przyjaciół! Dodatkowo poznajemy Gniewka - uroczego chłopaka, który terminuje u Lamberta na rycerza. Oczywiście mamy też do czynienia z mnóstwem postaci pobocznych, które urozmaicają nam lekturę, ale najważniejsza nadal pozostaje trójca z poprzedniego tomu.

Pan Grzegorz idealnie łączy średniowieczną Europę z kryminalno-politycznymi wątkami. Na równi z zabójcą tropimy ożywieńca grasującego po pobliskich lasach, poznajemy tożsamość białej damy wędrującej nocami po korytarzach (a jest ona bardziej niż zaskakująca!) oraz łamiemy kopie na turnieju rycerskim. I tym razem zakończenie pozostaje otwarte, ale mając nadzieję na kolejną część przygód Gotfryda, Lamberta i Jaksy, przeszkadza mi to mniej. Zdecydowanie polecam fanom średniowiecznego klimatu i osadzonych w tamtych czasach politycznych kryminałów!

2 lut 2019

PODSUMOWANIE STYCZNIA


Właśnie minął pierwszy miesiąc nowego roku. I co sądzicie o 2019? :D Jak tam noworoczne postanowienia (o ile ktoś je podejmował)? :)

Dzisiaj nowa forma graficzna podsumowań. Dajcie znać, czy bardziej wam odpowiada :)


Nie jestem zadowolona, że jest to tylko 5 książek. Głównie dlatego, że stos tych do przeczytania rośnie, zamiast maleć... I mogłam poświęcić na to więcej czasu, ale wolałam na przykład oglądać Pogromców Mitów (chcielibyście o nich post? :D) Wiem, że mogłam przeczytać więcej, ale jakoś nie mogłam zacząć książki, a kiedy już zaczęłam, szły mi jakoś opornie przez pierwsze kilka stron, choć mi się podobały.


Cieszy mnie natomiast to, że nie trafiłam na żadną złą książkę. Może Czerwony szkwał nie okazał się mega zachwycający, ale generalnie nie był też zły i było widać pracę autora włożoną w pisanie i research.

Z prywatnego życia mogę się pochwalić zaliczeniem angielskiego! Oraz nowym tatuażem, ale zdjęcie wrzucę, gdy mojej przyjaciółce też się wygoi, ponieważ stanowią one niejako całość i nie chciałabym wam pokazywać tylko połowy. Mój miał mniej czarnych elementów, więc już jest wygojony i muszę tylko pamiętać o nawilżaniu :D

W planach na luty mam dwa kolejne tomy Gdzie jest korona cara?, Adeptka oraz drugi tom Pękniętej korony. Może uda mi się wyczytać też coś mojego? Planuję też ułożyć piękne puzzle, które kupiłam! Skąd takie ambitne plany pomimo sesji? Otóż w lutym muszę wykorzystać zległy urlop, więc w sumie obliczyłam, że w pracy będę całe 11 dni na 28 :D Żyć nie umierać! Więcej czasu na czytanie (tym bardziej, że u babci jest słaby zasięg, a jadę tam na kilka dni).

A jakie są wasze plany na luty? :)

31 sty 2019

'Więź' A. Lewicka


Opis:

Korzystając z zimowej przerwy międzysemestralnej, Alicja, warszawska studentka, postanawia wybrać się w Bieszczady. Zupełnie nie spodziewa się jednak dramatycznej zmiany pogody i przez swoją lekkomyślność ulega poważnemu wypadkowi. Zostaje szczęśliwie uratowana przez mieszkającego samotnie w okolicy Wiktora, mającego za towarzysza jedynie wielkiego, szarego wilczarza.
Uwięzieni przez wielodniową śnieżycę Alicja i Wiktor zaczynają zbliżać się do siebie i zauważać, że choć wydają się pochodzić z kompletnie różnych światów, to jednak łączy ich o wiele więcej, niż którekolwiek z nich mogło przypuszczać. Chociaż zaczyna się między nimi rodzić uczucie, starają się z nim walczyć, ponieważ każde z nich nosi w sobie tajemnicę i dziedzictwo, mogące okazać się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.

Opinia:

Kolejna cudowna polska autorka z lekkim piórem oraz rozbrajającym humorem. Książkę czyta się niezwykle szybko, chłonąć informacje o magii oraz tajemnicy jeziora. Niestety, nie jest ona idealna.

Autorka początkowo zbytnio skupia się na romansie i o magii dowiadujemy się naprawdę mało. Powiedziałabym wręcz, że do pewnego momentu jest to romans z elementami fantastycznymi. Później jednak schodzi to na dalszy plan i zarówno Wiktor, jak i Alicja zaczynają opowiadać o swoich dziedzictwach. Zakończenie też wydało mi się raczej banalne, ale sama opowieść o wiedźmach i berserkerach wciągnęła mnie bez reszty. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie będzie więcej o mitach i samej magii, ponieważ porównanie jej do programowania było cudownym posunięciem! Autorka skupia się na samej istocie czynienia, nie traktuje daru jako mocy, którą wiedźmy kryją w sobie, a to ciekawe podejście do tematu. Pomimo banalnego i nieco zbyt szybkiego romansu (może będzie to wyjaśnione w kolejnym tomie?), sama idea fantastycznego świata i praw, które nimi rządzą wynagradza to w zupełności!
 - A czy wszystkie ubrania twojej ciotki pochodzą z epoki wiktoriańskiej? [...]- Nie wiem. [...] Ale jestem pewien, że nadają się na bieszczadzkie zimy zdecydowanie lepiej niż twoje współczesne.
Alicja to postać niejednoznaczna - posiada ogromną wiedzę na tematy magiczne, ale jednocześnie nie potrafi odnaleźć się w zwykłym, obecnie studenckim świecie i gdyby nie jej dwie przyjaciółki, stałaby się totalnym odludkiem. Jednocześnie nie została wykreowana na wycofaną, a raczej niepotrafiącą zrozumieć ludzi niewiedzących o magicznym świecie. Chwilami bywa nieco infantylna (w jednej kwestii wręcz nie mogłam uwierzyć w jej niewiedzę, skoro tak często siedzi w internecie), ale jednocześnie to dziewczyna, z którą mogłabym się zaprzyjaźnić. Natomiast Wiktor to samotnik żyjący w głuszy bieszczadzkiej, za jedynego towarzysza mając Dzikuna. Perspektywa zmiany przeraża go i stara się jej zapobiec. W tym tomie autorka najbardziej skupiła się na tej dwójce, a reszta bohaterów stanowi raczej tło, jak siostry Alicji - bardziej niż je same możemy poznać relacje pomiędzy nimi a Alą. Mimo wszystko nie przeszkadza to w odbiorze książki, a konkretne postaci możemy skojarzyć z konkretnymi cechami charakteru.

Dużym plusem okazało się także to, że autorka nie rozpieszcza czytelnika. Możecie się przygotować na prawdziwie żenujące czy wręcz okropne sytuacje spotykające bohaterów, których powinniście zdecydowanie polubić. Zdecydowanie wyczekuję kolejnego tomu, aby dowiedzieć się więcej o historii jeziora oraz tajemniczej tytułowej więzi!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

27 sty 2019

Minie recenzje książek z czasów zamierzchłych: Inne

A dzisiaj, w ostatnim poście z serii, taka zbieranka książek niefabularnych :) 
Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi - zapraszam tutaj :)

Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć z zabawny i niezobowiązujący sposób - polecam.
Przy książce na pewno można się cudownie pośmiać :D
Dodatkowo zawiera wiele ciekawych, a przydatnych informacji nt. naszego ciała :) Nie musicie interesować się medycyną, aby ją przeczytać - jest napisana z myślą o młodszym czytelniku, ale spodoba się i starszemu :)







O medycynie już było, to teraz o historii :) Ja osobiście czytałam tylko o Słowianach, ale gdyby było o Grekach i Rzymianach, też bym chętnie sięgnęła :D
Już sama okładka mnie przyciągnęła <3 (tam jest po kolei: Do boju/ Do boru/ Do baru) :D
Moim zdaniem tak, jak poprzednia - zarówno dla starszych, jak i młodszych czytelników :)






Z początku nieco się przy tej lekturze nudziłam, ale z czasem się wciągnęłam <3
Ponadto uwielbiam swój egzemplarz! Mam ten stary, którego nie chcą wznowić i jestem z tego faktu bardzo zadowolona, bo nowa wersja mi się zupełnie nie podoba. 
I te dopiski Harry'ego na marginesach :D







Tutaj też zdecydowanie bardziej jestem zadowolona z mojego wydania niż z nowego :D
I ta książka jest dużo ciekawsza niż historia Quiddicha, również posiada zabawne dopiski :)
Dowiecie się tutaj o wszelkich fantastycznych zwierzętach w porządku alfabetycznym z uniwersum Harry'ego :)







Według mnie niektóre wyjaśnienia były głupie i bardzo naiwne. Może to jednak mój wiek miał na to wpływ, bo i tak większość z nich już znałam. Książa może okazać się przydatna, ale raczej dla dziecka. Ja jako nastolatka byłam tą książką znużona.









Pomysł był świetny! Wykonanie, dużo gorsze.
W tej książce to TY czytelniku wybierasz, jak potoczy się historia. I ogółem to to bardzo mnie do tej książki przyciągnęło. Tylko, że to opcje były takie nuuudne i sama historia też mnie znużyła mimo faktu, że miałam możliwość zbudowania jej sama.
Chciałabym przeczytać taką książkę, ale poprowadzą w naprawdę ciekawy sposób! Tej jednak nie polecam.






Na koniec mój ukochany dodatek do HP <3 Nie wyobrażam sobie, abym mogła nie posiadać tej książki!
Odkrywamy nie tylko świat Harry'ego Pottera, ale także inne podania i wierzenia, a to mnie kręci od zawsze. Dzięki temu poznałam numerologię, która dość często się sprawdza w przypadku moich znajomych, dowiedziałam się więcej o Irlandii oraz wielu innych fascynujących rzeczach. Mam wrażenie, że HP to tylko pretekst do napisania tej encyklopedii, ale jestem z tego w sumie zadowolona, bo tyle, co z HP to wiem i ja - to dodatkowe informacje są świetne.
Poza tym encyklopedia jest świetnie napisana <3



Coś was zaciekawiło? :)

23 sty 2019

'Gdzie jest korona cara?' A. Pacuła


Opis:

Przygoda na obozie wspinaczkowym zamienia się w poszukiwanie skarbów.
Igor chodzi do klasy z Moniką, ale zaczyna z nią rozmawiać dopiero na obozie w Zamku Czocha. Kiedy dołączy do nich kuzynka Ala i dopiero poznany Miras okaże się, że stworzą znakomity zespół.
Na szczęście kilku szalonych pomysłów nie zrealizują. Opiekuje się nimi pan Marcin Krygier - zafascynowany historią nauczyciel. To on wprowadzi młodzież w świat historycznych zagadek związanych z zaginionymi tuż po Drugiej Wojnie Światowej klejnotami.
Wszyscy oni nie przypuszczają, że stare, opowiedziane wielokrotnie historie o skradzionych skarbach mają w sobie ziarno prawdy. Nauczyciel zauważy, że świeże, młode spojrzenie może okazać się pomocne i otworzyć nowe ścieżki w poszukiwaniach. 
Nasi bohaterowie będą się wspinać w skałkach, zjada na tyrolce i złapią bakcyla wspinaczki górskiej. Wyruszą na poszukiwania tajnych, zamkowych tuneli. Wezmą udział w pościgu za złodziejem i rozwiążą kilka łamigłówek zanim odnajdą… 
Odnajdą Koronę Cara?

Opinia:

Książka to powieść młodzieżowa, więc cofnęłam się też trochę w czasie. Autor ma lekki styl, a jednocześnie przemyca dużo informacji historycznych związanych z Zamkiem Czocha. Jednocześnie możemy śledzić perspektywę kilku osób, więc mamy bardzo duży pogląd na wydarzenia.

Bohaterowie są nastolatkami, uczą się w piątej klasie podstawówki. Nieco dziwnie zaczynało mi się czytać, gdy poznajemy Monikę - boi się dyrektorki. Dodatkowo to nie fantastyka, więc trzymamy się przyziemnych spraw. Wszystko szybko się jednak rozkręca, dzieci wyjeżdżają na obóz i od tamtego momentu nie można się oderwać od poszukiwania skarbu. To cudowne cofnięcie się w czasie dla osób starszych od potencjalnej grupy wiekowej! Ekscytacja dzieci prostymi sprawami, którymi nie każdy dorosły człowiek potrafi się cieszyć. Same poszukiwania opierały się na sile historii i dedukcji (oraz odrobinie niesubordynacji).
Wszystko to pan Marcin Krygier wiedział, ale postanowił nie zawracać głowy młodzieży będącej pod jego opieką. A młodzież nie miała do niego o to żalu.
Nasza paczka poszukiwaczy to doskonały kwartet osobowości: mamy zaskakującą Monikę - w szkole cichą myszkę, a na obozie aktywną uczestniczką wydarzeń, odważną Alę doskonale znającą angielski, lubianego na obozie Igora, który potrafi także wysilić szare komórki oraz Mirasa - może mniej bystrego, ale zawsze uczynnego nowego wśród grupy, który jednak szybko się w nią wpisał. Boss także okazał się ciekawą postacią i takich nauczycieli powinny mieć dzieci!

Podsumowując, chociaż książka jest dla zdecydowanie młodszej grupy wiekowej, także bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Lubię tego typu historyczne zagadki, więc zdecydowanie wciągnęłam się w opowieść o zamku Czocha. Sądzę, że seria jest dużo lepsza od kultowych już Felixa, Neta i Niki, w których nie mogłam się wciągnąć. Jeśli więc macie ochotę na lekką młodzieżówkę, coś świeżego na polskim rynku, jeśli chcecie odkryć cudowną podróż po ściankach wspinaczkowych oraz sekretach zamku Czocha - zapraszam was do lektury!

Za egzemplarz dziękuję autorowi.