15 lis 2019

'Więzy krwi' G. Nix & S. Williams

Nie udało mi się jeszcze zakupić nowego komputera, a stary niestety, odszedł na wieki (lub do czasu naprawy, która jest raczej nieopłacalna). Także na razie recenzje nie będą opatrywane metryczkami (program nie działa mi na komputerze narzeczonego).

Akurat z tej pary autorów, nie czytałam żadnego, natomiast nie da się ukryć, że w powieści w ogóle nie wyczułam, aby styl różnił się podczas czytania. Ta część wydała mi się zdecydowanie brutalniejsza od poprzednich.

Tym razem wyruszamy do parnej i niebezpiecznej dżungli, chociaż w niepełnym składzie. Wydarzenia z tomu drugiego znacząco wpłynęły na atmosferę w grupie i czytelnik może to odczuć. Emocje bohaterów są bardzo wyraziście opisane! Wyczuwam też w dalekim tle lekki wątek miłosny, delikatny niczym płatek róży, ale już zauważalny. Przyznam, że para do niego wybrana nie mogła mnie bardziej zaskoczyć. Ten tom także obfituje w niezwykłe zwroty akcji, a końcowe wydarzenia wywołują fale emocji!

Meilin nareszcie przestaje mnie irytować, chociaż na samym początku pragnęłam ją udusić. Tym razem największa przemiana następuje w niej, ale pod koniec i Rollon ma swój bardzo mocny moment. Bardzo podoba mi się to, że wszyscy autorzy do tej pory skupiają się na kreacji nie tylko całej czwórki bohaterów głównych, ale także postaci pobocznych. Bardzo intrygująco są przedstawiane zwierzoduchy, nie tylko Wielkie Bestie.

Moim ulubionym momentem w tej książce został chyba ten, gdy Xue pokazuje Meilin swojego zwierzoducha - to bardzo mocny przekaz dla czytelnika. Dodatkowo cytat o popełnianiu błędów... Ta seria po prostu obfituje w ważne wartości oraz pokazuje istotne elementy w relacjach międzyludzkich. Uważam, że takich książek dla dzieci powinno być zdecydowanie więcej! 

11 lis 2019

'Polowanie' M. Stiefvater

Niestety, padł mi komputer, więc dzisiejsza recenzja pisana jest z telefonu (dlatego brak metryczki i cytatu). Natomiast muszę ją napisać, aby móc zacząć tom kolejny! :) 

Co do opisu - jest to kolejna część przygód czworga bohaterów z tomu pierwszego, tym razem jednak autorką jest inna osoba...

Maggie Stiefvater znałam już wcześniej, więc zdecydowanie zauważyłam lekką zmianę w stylu. Sądzę, że lepiej to widać na pewno w oryginale, ale tłumaczenie też to nieco oddaje. Akcja jest spokojniejsza, chociaż nadal dużo się dzieje. No i tak, jak w pierwszym tomie lepiej wykreowany był Rollon oraz Abeke, tak tutaj bardziej przoduje Meilin.

Zło czai się wszędzie, a wyścig o talizmany trwa. Do życia budzą się legendy. Tym razem w podróż z czwórką bohaterów wyrusza również Finn, tajemniczy i zamknięty w sobie. Droga usłana będzie pułapkami i nieprzewidywalnymi zwrotami akcji. Zakończenie nie pozwala oderwać się od serii, więc kolejny tom już przede mną! 

Bohaterowie dojrzewają i chociaż pisałam, że najwięcej tu Meilin, tak naprawdę największą metamorfozę przechodzi Conor. Z pasterskiego syna przekształca się w przywódcę, co prawda początkującego, ale wilcze instynkty Briggana zdecydowanie działają na niego pozytywnie. Meilin natomiast zaczyna pewne rzeczy dostrzegać, ale nadal pozostaje nieco irytująca bohaterką. Rollon to chyba najbardziej złożona postać, z którą lepiej dogadywał się Brandon, odniosłam wrażenie, że Maggie nieco złagodziła jego charakter. Abeke musi natomiast zmierzyć się z brakiem zaufania ze strony nowych towarzyszy, ale to więź jej i Urazy najbardziej wciąga. Bardzo intrygująca postacią był Finn, ale nie chcę więcej zdradzać.

Spirit Animals to wciągająca seria, o ciekawym zamyśle. Czyta się ją bardzo przyjemnie i szczerze mówiąc nie mogę się doczekać, aż będę miała dzieci, aby móc im ją przeczytać. Przedstawia też ważne wartości takie jak zaufanie, pracę zespołową oraz przyjaźń. 


9 lis 2019

'Zwierzoduchy' B. Mull


Opis:

Czworo dzieci, mieszkających w dużej odległości od siebie, przechodzi ten sam rytuał pod okiem nieznajomych odzianych w płaszcze. Z czterech nagłych strumieni światła wyłaniają się cztery niezwykłe bestie – wilk, lampart, panda i sokół. W jednej chwili los dzieci – i całego świata – zmienia się na zawsze...

Opinia:

Spirit Animals to wyjątkowa seria. Każdy z tomów jest pisany przez innego autora. Do całej historii wprowadza nas autor czytanego przeze mnie ostatnio Baśnioboru - Brandon Mull. I robi to z właściwym sobie rozmachem.

Poznajemy czworo dzieci, które w dniu swoich jedenastych urodzin dokonują niemożliwego. To splata ze sobą ich los oraz daje początek niezwykłym przygodom - niekoniecznie bezpiecznym. Sama opowieść pokazuje nam ich życie przed oraz po dniu cudu i chociaż niestety byłam w stanie dopatrzeć się pewnego niedociągnięcia, historia zaskakuje oraz buzuje od emocji. Z drugiej strony mam wrażenie, że moje spostrzeżenie może wynikać z mojego wieku, a dla dedykowanej grupy docelowej może nie być w tym nic dziwnego. Zakończenie obiecuje wciągający i pełen niebezpieczeństw ciąg dalszy.
Rządy robią to, co robią, czyli rządzą. Tworzą prawa i pilnują ich przestrzegania. Kłócą się o handel i od czasu do czasu toczą wojny.
Abeke nie czuje się doceniana w swojej rodzinie i ma wrażenie życia w cieniu siostry. Przywołanie Urazy to dla niej szansa na lepszą przyszłość. To spostrzegawcza dziewczyna, którą niekiedy dręczą słuszne wątpliwości. Conor natomiast wydaje się prostym chłopcem ze wsi, jednak potrafi doskonale dostosować się do panujących warunków. Jego więź z Brigganem podobała mi się najbardziej, wydawała się najbardziej szczera. Rollan to sierota wychowana na ulicy, pełen zgorzknienia w tak młodym wieku z jednej strony wzbudza współczucie, ale niektóre jego pyskówki sprawiają, że człowiek ma ochotę nim potrząsnąć... Chociaż nie tak bardzo jak w przypadku Meilin. Arystokratka z bardzo rozbudowanym poczuciem obowiązku, zupełnie nie zna się natomiast na relacjach, odpychając od siebie Jih. Momentami żałowałam, że to ona przyzwała tę postać. Bohaterowie są bardzo różni i dobrze zbudowani, również postaci poboczne, które poznajemy jedynie na chwilę.

Pierwszy tom serii bardzo mnie usatysfakcjonował i mam nadzieję, że Meilin zmieni swój stosunek do Jih w kolejnych. Historia oraz bohaterowie zostali dokładnie przemyślani i potrafią zaskoczyć. Zdecydowanie polecam fanom klimatów Opowieści z Narnii - dzieci wrzucone na głęboką wodę, niepewne czy dadzą radę. To chyba podobało mi się najbardziej w tej powieści - pokazuje ona, że każdy powinien mieć wybór i nikt nie powinien go z tego powodu potępiać.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

4 lis 2019

TAG: Książki, które powinny...

Skąd wziął się TAG, możecie poczytać tutaj :) Mi osobiście bardzo się spodobał i postanowiłam go zrobić. Tym bardziej, że listopad i grudzień będzie ciężkim miesiącem pod względem czasu (ach te święta w handlu) i nie chcę, aby na blogu świeciło pustkami, więc pewnie kilka takich oryginalnych okołoksiążkowych postów postaram się stworzyć :D


Książka, która powinna…

…mieć swój sequel


Czytam baaardzo mało jednotomówek. Ostatnio tym bardziej żyję seriami (całe Spirit Animals tylko moje <3 <3), więc powiem wam, że musiałam się meeega długo zastanawiać! Natomiast wreszcie do tego doszłam! Zdecydowanie chętnie przeczytałam ciąg dalszy Przeklętych świętych M. Stiefvater, ponieważ to cudowna, wciągająca historia.

…mieć swój spin-off


Od zawsze uważam, że Rowling powinna napisać przynajmniej jedną książkę z okresu Hogwartu za Huncwotów!

…zakończyć się zupełnie inaczej


Ostatnio raczej zakończenia mnie satysfakcjonują, jednak koniec Trylogii Mocy i Szału zupełnie nie pasował mi do reszty opowieści.

…zostać przeniesiona na duży ekran
…zostać przeniesiona na mały ekran

Ja i oglądanie adaptacji niestety się nie lubimy, więc to pominę. 

…zyskać lepszą okładkę


Strażniczka S. Messenger. To nie znaczy, że ta okładka jest zła, ale po przeczytaniu powieści nadal nie odkryłam, w jaki sposób miałaby do niej pasować o.O 

Seria, która powinna zakończyć się na pierwszym tomie


Falcon. Nie czytałam reszty. I nie zamierzam. Pierwszy tom dobił mnie dostatecznie, nie potrafię zrozumieć, jakim cudem powstała kontynuacja i to się sprzedaje.

Autor, który powinien więcej pisać


To było jedyne pytanie, na które odpowiedź znałam od razu! John Flanagan, ponieważ przeczytałam już wszystkie jego książki wydane w PL i zdecydowanie chcę więcej!

Postać książkowa, która powinna związać się z kimś innym


Wiecie, mam kilka takich par, ale jest też taka, przez którą nie dokończyłam serii. Po pierwszym tomie Igrzysk śmierci napisałam do Suomi, z kim będzie główna bohaterka. Normalnie nie znoszę spoilerów, ale jeden z uczestników trójkąta irytował mnie w takim stopniu (pomijając, że dla mnie to w ogóle średnia książka), że stwierdziłam, że nie zdzierżę, jeśli ona z nim będzie. Szczegółów zdradzać nie będę, aby nie zepsuć komuś niespodzianki, ale dla mnie powinno się to skończyć innym związkiem!

1 lis 2019

Podsumowanie października



Dziesięć miesięcy rok 2019 za nami. W literackim świecie w październiku wrzało, a w księgarni słyszałam non stop jedno pytanie: Macie coś Olgi Tokarczuk? Pierw otrzymała Bookera, teraz autorka została uhonorowana Noblem z dziedziny literatury za rok 2018. Empik w ciągu 10 godzin sprzedał 12 tysięcy egzemplarzy papierowych, e-booków oraz audiobooków jej autorstwa! Pracując w księgarni również mogłam zauważyć ten boom, ale także przykrą prawdę, że niektórzy kupowali te książki jedynie po to, aby je mieć, niekoniecznie przeczytać. Najbardziej zapamiętaną przeze mnie sytuacją była klientka, która widząc na książce nadruk Nobel Prize 2018 stwierdziła, że wydawca się pomylił... 
Jednak nie tylko Olga Tokarczuk zdobyła w październiku znaczącą nagrodę. Literacka Nagroda Nike trafiła w ręce Marcina Szczygła za Nie ma - drugi pod względem popularności poszukiwania przez klientów tytuł. Ponadto Aleksander Kaczorowski otrzymał nagrodę Juliusz 2019 (nagroda za najlepszą biografię roku) za książkę Ota Pavel. Pod powierzchnią. 

Czy czytałam jakąś powieść noblistki? Nie. I nie zamierzam, bo i nigdy nie zamierzałam, to nie mój gatunek i nie mój krąg zainteresowań. Bardzo się cieszę, że tak prestiżowa nagroda zmobilizowała ludzi do czytania, że chcą się zapoznać z tak wartościową literaturą. Przykro mi tylko, że niektórzy pragną to zrobić tylko dla szpanu, a nie z czystej radości czytania. A choć sama nie zamierzam zapoznawać się z jej powieściami, to jestem niesamowicie dumna, że polska autorka zdobyła Nobla z dziedziny literatury!


Jak widzicie, mi daleko do tak ambitnej literatury. Październik upłynął mi raczej pod znakiem książek dla młodzieży i dzieci, z tego grona na pewno wybija się Fałszywy Pieśniarz i Szczęście dla zuchwałych. Bardzo cieszy mnie, że na tyle znam siebie, że rzadko zdarza mi się wybrać książkę, która nie odpowiadałaby moim gustom. Jedyną niewiadomą było Szczęście, ale choć ja byłam umiarkowanie zadowolona, sądzę, że fanom gatunku powinno się podobać.


8 książek? Szczerze mówiąc, nawet nie wiem kiedy! Oczywiście Flanagan, Justyna Drzewicka i Marta Kisiel czytają się na raz, więc nic w tym dziwnego, ale nie przykład Zaginione Miasta czy Szczęście dla zuchwałych chwilami mi się ciągnęły. 

W październiku miałam też urodziny, które świętowałam w babskim gronie w Hula Kula, a kiedy wy czytacie ten post, spędzam długi weekend u babci. Nie udało mi się dotrzeć na spotkanie z Brandonem Mullem, natomiast uczestniczyłam w premierze książki Jakuba Żulczyka w Kinie Atlantic.


Podpisałam nie tylko książkę, ale także koszulkę, w której kiedyś na pewno zrobię zdjęcie :D Ciekawe tylko, ile prań wytrzyma ten podpis... :D

A jak minął wam październik? Obchodziliście wczoraj Halloween? :D

31 paź 2019

'Zaginione Miasta: Strażniczka' S. Messenger


Opis:

Sophie ma pewien sekret – umie czytać myśli innych ludzi. I nie ma pojęcia dlaczego. Zawsze jednak uważała, że te zdolności na pewno da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Do czasu gdy poznaje Fitza, tajemniczego chłopaka, który pojawia się nie wiadomo skąd i również czyta ludzkie myśli.
Wkrótce Sophia dowiaduje się szokującej prawdy: świat ludzi nie jest jej prawdziwym domem. W mgnieniu oka musi zostawić za sobą wszystko, co do tej pory znała i kochała – w tym swoją rodzinę – i nauczyć się zasad panujących w świecie Zaginionych Miast (a nie wszyscy są tam zachwyceni jej powrotem do „domu”). Musi także dotrzeć do tajemnic tkwiących głęboko w jej pamięci – kim jest naprawdę, dlaczego przez tyle lat ukrywano ją w świecie ludzi i dlaczego jest tak ważna dla swojego nowego starego świata – zanim te informacje wpadną w niepowołane ręce osób, które są gotowe dla nich zabić…

Opinia:

Przyznam szczerze, że na samym początku książka była dla mnie absurdalna. Sophie zdaje się z marszu we wszytko wierzyć i nie poddaje tego zbytniej ocenie. Za pewnik przyjmuje to, że nie jest człowiekiem oraz dość łatwo godzi się z pewnymi faktami (no, może nie emocjonalnie, ale nie kłóci się, nie podważa ich). Nieco mnie to zniechęciło i na kilka dni odłożyłam lekturę.

Jednak, kiedy do niej wróciłam po kilku stronach coś się zaczęło dziać! Świat elfów stworzony przez Messenger można z pewnością uznać za nieco absurdalny, ale przy tym bardzo intrygujący i zbudowany z rozmachem. Co prawda nie zdradza nam ona zbyt wielu szczegółów i wiemy tyle, ile Sophie - dla niej też to wszystko okazuje się nowe. Czy aby na pewno? Powieść skrywa wiele sekretów. Niektórych domyśliłam się z łatwością, ale nie zapominajmy, że to książka skierowana do młodszych ode mnie - główna bohaterka ma zaledwie dwanaście lat, gdy jej świat wywraca się do góry nogami.
Pieniądze to coś, co mamy, a nie coś, czego potrzebujemy. Nikomu ich nie brakuje.
Sophie to bardzo inteligentna dziewczynka, geniusz w świecie ludzi. Z jednej strony kiepsko przyjmuje zmianę środowiska, ale z drugiej nie ma aż takiego problemu z aklimatyzacją w świecie elfów, jak można by sądzić. Wszystko ze względu na nowopoznanych przyjaciół. To dziewczynka, którą łatwo polubić: dba o innych, ale nie jest idealna, popełnia błędy. Z bohaterów drugoplanowych najbardziej zafascynowała mnie postać Dexa, elfa niższej klasy (w ogóle sposób przedstawienia społeczeństwa przez Messenger jest bardzo utopijny i nierealny, co tylko nadaje klimatu!). To wierny przyjaciel, którego jednak łatwo zranić. Ma też bardzo ciekawe dary, które mam nadzieję zostaną rozwinięte w kolejnym tomie! Intrygującymi bohaterami okazali się również Gardy i Edaline - pokazanie tragedii w świecie długowiecznych potrafi wywołać łzy!

Pomijając nieco zniechęcający początek, Strażniczka to bardzo emocjonująca historia - wywołująca gniew, płacz oraz śmiech. Kibicujemy Sophie, która musi odnaleźć się w nieznanym świecie. Poza tym ze strony na stronę powieść wciąga coraz bardziej, aby dotrzeć do zaskakującego finału! Co prawda porównywanie tej książki do Harry'ego Pottera to nieco przesadny optymizm, ale kto wie - może kolejne tomy okażą się dużo lepsze!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI.

25 paź 2019

'Powrót Temudżeinów' J. Flanagan


Opis:

Załoga ,,Czapli’’ przebywa w rodzimej Skandii, ale nad ich zazwyczaj spokojną ojczyzną zbierają się ciemne chmury. Temudżeini, bezwzględni wojownicy ze stepów Wschodu, nie zrezygnowali ze swoich ambitnych planów ataku na Skandię. Teraz właśnie postanowili wyruszyć na wyprawę i podbić niepokorny kraj. Hal wraz ze swoją załogą stają do walki. Na pokładzie „Czapli” muszą pokonać zdradziecki nurt lodowatej rzeki, aby powstrzymać wroga – bez względu na cenę.

Opinia:

Największą (i jedyną) wadą ósmego tomu Drużyny jest jego długość - zdecydowanie za mało do czytania! John Flanagan z właściwym sobie rozmachem i humorem opisuje kolejne przygody czaplej drużyny, aby na koniec złamać nam serce i doprowadzić do łez. Tym razem także tłumaczenie nie kuleje, więc lektura to prawdziwa przyjemność!

Kto czytał Zwiadowców, ten pamięta okrutny temudżeiński naród. W tym tomie Skandianie ponownie muszą zmierzyć się z wrogiem, który szuka innej drogi ku ich ojczyźnie. Z misją zwiadowczą zostaje wysłana drużyna Hala na niezawodnej Czapli. Trzeba przyznać, że w tym tomie autor funduje im prawdziwą harówkę, zmuszając ludzi morza do przemierzania bezkresnych trawiastych stepów. Całość jak zwykle zaskakuje, a zakończenie wyciska z oczu łzy - jednak czy szczęścia, czy smutku, o tym musicie przekonać się sami!
- Doskonale sobie poradziłeś, Halu - powiedział. - I wiem, jak wiele cię to kosztowało.
Drużyna Czapli to chyba najbardziej zgrana paczka przyjaciół, o jakiej czytałam. W załodze każdy zna swoje miejsce oraz wyróżnia się innymi umiejętnościami. Poza tym autor pozwala nam poznawać myśli większości bohaterów, więc tym lepiej możemy się do nich przywiązywać. Sam statek także zdaje się być członkiem załogi! Naród temudźeiński natomiast przedstawiony został jako bardzo brutalny, bezwzględny. Niektóre ich zachowania mrożą krew w żyłach!

To opowieść o podejmowaniu ryzyka, o stawianiu wszystkiego na jedną kartę i wiarę w umiejętności członków załogi. Determinacja bohaterów to naprawdę niezwykła siła, zdolna przenosić góry, by chronić Skandię. Nie mogę wybaczyć autorowi jednego - złamania mi serca w końcowych rozdziałach, gdy na kolejny tom pewnie będę musiała jeszcze poczekać (bo nie wyobrażam sobie, aby kolejnych nie było!)
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

21 paź 2019

'Charlie Hernandez i Liga Cieni' R. Calejo


Opis:

Charlie zawsze był dumny za swojego latynoskiego pochodzenia. Uwielbia latynoską kulturę, sztukę, a zwłaszcza baśnie i legendy – opowieściom babci zawdzięcza niemal encyklopedyczną wiedzę na temat potworów i upiorów, które od pięciuset lat rozpalają wyobraźnię dzieci z Półwyspu Iberyjskiego i Ameryki Łacińskiej. I chociaż babcia czasem dawała mu do zrozumienia, że w tych historiach może tkwić ziarno prawdy, Charlie podchodził do nich sceptycznie i brał za wytwór wyobraźni.
Kiedy jednak zaczęły mu rosnąć rogi i pióra – objawy niepokojąco pasujące do legendy, którą często opowiadała mu babcia – Charlie nagle został wciągnięty w świat, w którym mityczne istoty będące żywym wcieleniem latynoskich legend wkraczają w jego życie. Co więcej – wydają się widzieć o nim więcej, niż on sam.

Opinia:

Największym plusem tej powieści okazała się latynoska mitologia - przeze mnie osobiście spotkana po raz pierwszy w literaturze. Autor barwnie opisuje mity oraz legendy hiszpańskojęzycznego świata - aż chciałoby się zapoznać bliżej z tym folklorem! Szlag może jednak trafić ze słowniczkiem - umieszczono go jedynie na końcu, nawet za pierwszy razem przy obcojęzycznych słowach nie pojawiają się przypisy, a naprawdę irytowało mnie ciągłe przekręcanie na ostatnie strony w celu sprawdzenia ich znaczenia.

Sama historia to akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Średnio zaskakująca (poza elementami mitologicznymi, ponieważ nie znam akurat tej), umiarkowanie wciągająca i na pewno szybka w czytaniu. Nie powaliła mnie mimo wszystko na kolana. Zakończenie jednak intryguje i mam nadzieję, że kolejny tom okaże się lepszy. I liczę na więcej zabawnych scen typu ostateczne stracie!
- Dlaczego ja ci wierzę?- Nie mam pojęcia... Może dlatego, że mówię prawdę!
Charlie to strasznie zagubiony bohater, próbujący odnaleźć się zarówno w nowej sytuacji, jak i na polu szkolnym oraz uczuciowym. Szczerze powiedziawszy odniosłam niejakie wrażenie, że autorowi zależało na takiej metamorfozie od przysłowiowej ciapy do superbohatera. Bardzo polubiłam natomiast Violet! Czego ta dziewczyna nie potrafi! Po prostu urodzona dziennikarka z wielką pasją i energią. To ona napędza większość akcji! 

Sama historia nie wydała mi się zbyt odkrywcza czy wartościowa, ale bardzo barwne i pełne akcji przedstawienie mitologii latynoskiej niejako to rekompensuje. Mogłam poznać dzięki tej powieści coś nowego i bardzo ciekawego, a sama historia to lekka i przyjemna historia o dzieciach, dla których legendy okazały się prawdą.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI.

16 paź 2019

PREMIEROWO: 'Ratownicy czasu' J. Drzewicka


Opis:

Bohaterowie serii to dwójka współczesnych trzynastolatków, Sara i Daniel, którzy zostają zabrani w podróż do przeszłości przez sympatycznego nicponia z 2118 roku. Można by go nazwać humanoidem, gdyby nie to, że ma postać kota o osobowości na pół kociej, na pół „nastoletniej”. To nie działanie czarów – podróż w czasie jest możliwa dzięki technologii z czasów kota.

Opinia:

Po Niepowszednich spodziewałam się po Ratownikach czasu dużo. Są co prawda przeznaczeni do młodszej grupy wiekowej, ale dyskusje przy kawie z Justyną zaostrzyły mój apetyt. Język autorki jest bardzo plastyczny, przenosi nas do czasów Mikołaja Kopernika i z właściwym rozmachem zmienia losy świata.

Przenieście się do piętnastowiecznej Bolonii - piękne suknie, panoszące się choroby oraz Mikołaj Kopernik, który właśnie pragnie zacząć studia u swego mentora, dzięki któremu dokonał swojego najważniejszego odkrycia. Powieść poza bardzo ciekawie zbudowaną akcją przemyca mnóstwo historycznej wiedzy (jest także bogata w przypisy dla dociekliwych, które pomagają lepiej zrozumieć wydarzenia). Nasi bohaterowie mierzą się z kłodami rzucanymi im pod nogi z dużą częstotliwością, jednocześnie zacieśniając swoje relacje.  Warto też wspomnieć o genialnych humorystycznych ilustracjach zdobiących powieść!
- Twój entuzjazm zwalił mnie z nóg. Chyba dam ci tabletki na uspokojenie.
Sara to spragniona przygody przyszła pisarka. Posiada bogatą wyobraźnię i potrafi na bieżąco wymyślać wspaniałe wymówki. Daniel natomiast jest bardziej introwertyczny, zakochany w muzyce oraz nienadużywający słów po próżnicy. Razem stanowią nieprzewidywalną parę, mogącą zmienić losy świata! Najbardziej jednak napsocić może Mutek - animaloid przybyły z przyszłości. W tym kocie nie można się nie zakochać! Zwłaszcza, gdy poznajemy także jego drugą naturę.

Justyna pokazała piękny historyczny obraz Bolonii w przystępnej formie dla młodszego czytelnika. Przedstawiła także wiedzę o jednym z najważniejszych polskich odkrywców - Mikołaju Koperniku. Ubrała to wszystko w niezwykle ciekawą i barwną opowieść o przyjaźni oraz losie. Zdecydowanie polecam i nie mogę doczekać się tomu kolejnego!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

11 paź 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Małe Licho i anioł z kamienia' M. Kisiel


Opis:

Wydaje się, że zwyczajność na dobre zagościła w życiu Bożka. Nie na długo. Po tym, jak nad wyraz udana impreza, taka z planszówkami, popcornem i francuskimi tostami na słodko, kończy się zbiorową kwarantanną, Bożek wraz z Tsadkielem i Guciem muszą spędzić ferie u ciotki w samym sercu przedziwnego lasu. Wkrótce odkrywają, że z pozoru nudne, zaśnieżone odludzie kryje wiele niespodzianek...

Opinia:

Małe Licho teoretycznie stanowi lekturę dla dzieci, natomiast nie wyobrażam sobie, że miałabym tylko z tego powodu nie sięgać po historię z perspektywy Bożka. Bardzo cieszy mnie fakt, że młodsze pokolenie również może poznać uniwersum Dożywocia!

Tym razem przybywamy w miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. W związku ze zbiorową kwarantanną, Bożek, Gucio oraz Tsadkiel zostają wysłani na ferie do cioci, która kupiła teren po dawnej Lichotce. Głównym wątkiem w tym tomie nie są jednak magiczne wątki, a relacja między Tsadkielem a Niebożątkiem. Tak jak poprzednio, pani Marta w tak krótkiej książeczce przemyca maksimum wartości - akceptację mimo wad, rolę sumienia w życiu oraz umiejętność przyznania się do winy. Wszystko to okraszone oczywiście solidną dawką przygody i magii!
[...] przerażający, obezwładniający strach, wciąż świeży, bo sprzed ledwie paru dni, kiedy czarna, szponiasta łapa już-już wyciągała się po dziecko, które Tsadkiel w głębi ducha tak bardzo, bardzo kochał, chociaż ono wcale nie kochało jego, bo nie był dla niego dość dobry, dość radosny, dość anielski...
Dla tych którzy czytali Oczy uroczne - połączcie sobie Bożka oraz Bazyla. Też wyczuwacie mnóstwo śmiechu i istną mieszankę wybuchową przygód? Jeśli nie czytaliście, spieszę z wyjaśnieniem! Dodajcie sobie chłopca-półwidmo oraz czorta, któremu przydałoby się założyć aparat ortodontyczny. Chłopcy co rusz wymyślają nowe zabawy podczas ferii zimowych! Natomiast Tsadkiel przechodzi w tej książce zadziwiającą przemianę.

Książka dla dzieci? Nie! Książka dla wszystkich, zwłaszcza fanów powieści Marty Kisiel. Pełna humoru, miłości oraz ukazująca ważne życiowe wartości. Ponownie ma tylko jedną wadę - jest zdecydowanie za krótka, człowiek już się wkręcił, a tu koniec i trzeba czekać na kolejne przygody Bożka!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

7 paź 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Fałszywy Pieśniarz' M. Raduchowska


Opis:

Ekipa śledcza Wydziału Opętań i Nawiedzeń wkracza do ogrodu Kusiciela, aby odkryć ostatni element układanki. Ekshumacja zwłok nieznanego mężczyzny daje początek serii tragicznych wydarzeń. We Wrocławiu dochodzi do przerażających samobójstw, mroczna przeszłość Kruchego powraca, by upomnieć się o jego duszę, Ida zaś przekonuje się, że dar szamanki od umarlaków w niepowołanych rękach grozi katastrofą, a życzenia potrafią być niebezpieczne szczególnie wtedy, gdy się spełniają…

Opinia:

Koniec przygód Idy to chyba najbardziej brutalna część. Chociaż w drugim tomie bohaterka mierzyła się z ewentualnym niebytem, tutaj problem jest dużo poważniejszy. Poznajemy także przeszłość Kruchego, która nadaje powieści jeszcze bardziej demonicznego wymiaru.

Uwielbiam autorkę zwłaszcza za wątek miłosny, który niby jest, ale tak generalnie to raczej go nie ma, w ogóle nie zakłóca akcji, a najmocniejszy akcent ma miejsce pod koniec powieści. Życie Idy natomiast nauczyło się robić salta i bardzo często z tej umiejętności korzysta, wywracając wszystko do góry nogami. Kiedy myślimy, że niedługo padnie rozwiązanie, pani Martyna pokazuje, że w zanadrzu chowa jeszcze kilka asów.
[...] potem w razie konieczności skoczymy na zakupy... Albo na polowanie. Tudzież szaber na cmentarzu. Zależy, jak bardzo obrzydliwych ingrediencji będziesz potrzebować.
Ze wszystkich trzech to na pewno najsmutniejsza część. Towarzyszymy Idzie i Kruchemu, a każde z nich musi zmierzyć się ze straszną prawdą - na temat swojej przeszłości oraz przyszłości. Towarzyszą im wierni przyjaciele - Gryzak, Skittles oraz na swój sposób Ruda. Poznajemy także nowych bohaterów, jak bliski szaleństwa Smok czy senna Aisling. 

Bardzo żałuję, że to koniec tej sprawy, ale mam nadzieję, że nie będzie to jednak koniec przygód Idy, ponieważ bardzo ją polubiłam! Poza tym autorka na zakończenie pozostawia tyle pytań, na które chciałabym uzyskać odpowiedź! Zdecydowanie polecam fanom dobrze dopracowanej fantastyki, zwłaszcza, że zawód szamanki od umarlaków to pewien powiew świeżości w tym fantastycznym świecie - a przynajmniej ten w wydaniu Raduchowskiej!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

5 paź 2019

'Biała Wieża' G. Gajek


Opis:

Kiedy na Stary Las spada przeklęta mgła, pod wpływem której umierają rośliny, a zwierzęta zaczynają chorować, strażnicy kniei – leszy – obwiniają o to przybywających coraz liczniej ze wschodu ludzi. Jeden tylko Lelek, młody samotnik żyjący z dala od siedziby swojego plemienia, wierzy, że przyczyna kłopotów leży gdzie indziej, gdyż nadejście mgły poprzedził upadek siedmiu gwiazd. Młodzieniec postanawia je odnaleźć i zbadać.

Opinia:

Dopiero dodając etykiety do posta kapnęłam się, że czytałam już inną książkę autora, mianowicie Powrót Królów. Od razu mogę zaznaczyć, że nie zauważyłam tego, jeśli chodzi o sam styl. W Powrocie bardzo przeszkadzał mi natłok informacji, tak tutaj - może z racji grupy docelowej - wszystko jest proste, barwne i magiczne. Książkę czyta się szybko i z przyjemnością.

Natomiast - pewnie też z racji wieku grupy docelowej - powieść nie obfituje w zaskoczenia, przynajmniej nie dla mnie. To bardzo przyjemna lektura o magii w nieco innej formie niż zazwyczaj, o ludziach oraz stworzeniach lasu. Zwłaszcza podobały mi się kreacje istot takich jak leszy czy skrzaty. Trochę dziwi mnie wątek miłosny, który postępuje bardzo szybko, ale w taki słodki, niewinny sposób. Autor w ciekawy sposób wplótł w fabułę wierzenia Słowian, więc powieść ma także pewną wartość merytoryczną, chociaż oczywiście nie wiem, na ile zgodną z podaniami.
Imiona w ogóle mają niewielki sens, gdyż służą ujednorodnieniu tego, co wielorodne. [...] twoi znajomi i przyjaciele myślą sobie zapewne, że Lelek jest taki, taki i taki. [...] Ale w rzeczywistości Lelek nie jest tylko taki, jest też śmaki i owaki.
Lelek to samotnik żyjący z sówką na terenie, którym ma się opiekować. Posiada wiele umiejętności oraz bystry umysł, szybko kojarzy pewne fakty. Bardzo ciekawie czytało się powieść z jego perspektywy. Autor oddaje też jednak głos innym postaciom, choć sporadycznie. Dzięki temu możemy chociażby poznać lepiej Fafkela, skrzata, który wyłamuje się ze stereotypu tchórza. Ten maluch goni za przygodą oraz z łatwością nawiązuje kontakty. Modraszka to nieco krnąbrna lesza, która ma nieco inne zdanie niż jej ojciec. Jako jedyna postać kobieca, nie została potraktowana po macoszemu. Odniosłam jednak wrażenie, że Mjomir został wykreowany na takiego superbohatera, który nie ma sobie równych, ale w końcu to powieść dla młodzieży, więc w sumie jakiś superman pewnie jest mile widziany :) Poza tym stanowi to ciekawy kontrast dla Lelka.

Powieść wciąga i prowadzi przez opanowany mgłą las. Autor często rzuca bohaterom kłody pod nogi, napędzając akcję. Zdecydowanie ciekawa jestem, jaki sposób wymyśli na rozwiązanie problemu z zakończenia powieści! Opowieść dla osób lubiących ciekawe historie z mitologią w tle oraz intrygującymi bohaterami - można podrzucić młodszemu rodzeństwu :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

3 paź 2019

'Szczęście dla zuchwałych' P. Hulsmann


Opis:

Stoisz po szyję w wodzie? Głowa do góry! Imprezy, wolność, beztroska − dla Marie nie ma nic ważniejszego. Wszystko zmienia się, kiedy jej siostra Christine zapada na ciężką chorobę i prosi, by na czas terapii zaopiekować się jej dziećmi. Jakby tego było mało, Marie ma przejąć jej posadę w rodzinnej stoczni jachtowej. Zupełnie nie ma ochoty na nowe wyzwanie, a tym bardziej na nowego szefa, sztywnego nudziarza o imieniu Daniel. Podczas gdy jedna katastrofa goni drugą, a życie staje się chaosem, Marie powoli zaczyna pojmować, że są na świecie rzeczy, o które warto walczyć. I że pewne sytuacje – na przykład nowa miłość − dopadają człowieka wtedy, gdy się tego najmniej spodziewa.

Opinia:

Jak wiecie, nie przepadam za romansami, a tutaj ten wątek odgrywa dość istotną rolę. Ponadto mam wrażenie, że tragedia w tej powieści goni tragedię, a katastrofa katastrofę. Przeszłość Marie była niejako gwoździem do trumny.

Mimo to powieść nie jest zła. Biorąc poprawkę na to, że to nie mój gatunek, dla jego fanów powinna być naprawdę dobra. Po pierwsze bardzo odpowiadał mi humor autorki, zresztą w ogóle dzięki lekkiemu, emocjonalnemu stylowi powieść czyta się bardzo przyjemnie. Tak, język to największa zaleta tej powieści. Poza tym nie ma tutaj zbyt wiele refleksyjnych momentów, których się obawiałam, ponieważ Marie raczej woli działać. 

Sama fabuła była dla mnie drugorzędna - od początku wiedziałam, w którym kierunku zmierza zarówno relacja z przyszłym romansem oraz z Christine, spodziewałam się również rozwiązania sytuacji z Robertem. Powieść w ogóle nie okazała się dla mnie zaskakująca. Szczerze mówiąc, dla tych, co czytali, nawet ten ginekolog mnie nie zdziwił!
[...] jak mógłbym się nie zakochać w kobiecie, która odwiedza głowę nieżyjącego pirata, kiedy jest jej źle?
Daniel to typ faceta, który lubię - potrafi uwodzić, nie kryje emocji, bywa złośliwie uroczy. Najważniejsze jednak, że nie był taki, jak początkowo przedstawiła go Marie swoimi oczami! Dzięki jego postaci powieść czyta się o wiele przyjemniej. Natomiast nagrodę najbardziej irytującej bohaterki roku zdobywa Christine! Jak to babsko działało mi na nerwy, nie potrafiłam jej współczuć. I jeszcze to, co powiedziała w szpitalu, tam to autorka dosłownie poleciała po całości. Marie natomiast jest zagubiona, przytłoczona i zbyt zakamuflowana w swojej ochronnej bańce. Nie potrafiłam wczuć się w jej sytuację, chociaż mam w najbliższej rodzinie do czynienia z chorobą, niestety nieuleczalną, ale miałam wrażenie, że to w książce jest bardzo patologiczne. 

Książkę oceniłam wysoko, starając się patrzeć obiektywnie - to nie mój gatunek, a mimo to czytało mi się ją całkiem przyjemnie. Wtrącenia o piratach zdecydowanie zrobiły swoje! Uważam więc, że komuś, kto czyta tego typu powieści, powinna bardzo się spodobać. Jednak dużym minusem pozostaje brak zaskoczeń.

1 paź 2019

Podsumowanie września



Z racji mojego muzycznego nastroju, przez dzisiejsze podsumowanie ścieżka dźwiękowa, z którą pisałam ten post (dwa razy dłużej, nucąc pod nosem :D)


Jak widzicie, w tym miesiącu udało mi się przeczytać nawet jedną moją książkę. Tylko dlatego, że przed wyjazdem do Bułgarii miałam, aby Klucze do przeczytania od wydawnictw i dopiero jak wróciłam, w pracy czekały na mnie kolejne :D No i niestety, był to miesiąc kończący na ten moment moją przygodę z Baśnioborem. Jednak, DLA FANÓW, Mull będzie w Polsce! >WIĘCEJ INFO< Ja się wybieram <3



Jezioro Ciszy zachwyciło mnie zarówno fabułą, jak i niesamowitą główną bohaterką. Natomiast Vicious pozostawiło niesmak, do tej pory... Prawdę powiedziawszy, po czasie oceniłabym to pewnie gorzej, jak tak myślę o wszystkim, co tam się działo...


Wrzesień był dla mnie miesiącem pełnym wrażeń! Jak wiecie, ostatniego sierpnia poleciłam na tydzień do Bułgarii, na Słoneczny Brzeg. Zmusiłam nawet chłopaka, aby wziął ostatnią część Metra i wieczory często spędzaliśmy nad basenem z drinkiem i książką <3 Spędziłam cudowny czas, wyszalałam się w Aquaparku w Nessebarze (robiąc na jednej ze zjeżdżalni przymusowe salto do tyłu :D), zwiedziłam przepiękny półwysep Kaliakra oraz ogród botaniczny w Bałcziku, zobaczyłam Kamienny Las (polecam wypożyczyć samochód na jeden dzień, my w ogóle nie żałowaliśmy!). No i z ważniejszych informacji: mój chłopak nie jest już moim chłopakiem. Wśród fal uderzających o skałę, na której siedziałam, powiedziałam tak. Może nie sakramentalne (bo takiego się nikt po mnie nie spodziewa :D), ale od tej pory nasz związek zyskał bardziej oficjalną nazwę narzeczeństwa. 


Dodatkowo w środku miesiąca byliśmy ze znajomymi w Energylandii i pomimo gorszej pogody, szczerze polecam taki termin - maksymalna kolejka to 10 minut :D Przeżyłam zarówno Zadrę, jak i Hyperiona po raz drugi, i jestem pewna, że jeszcze odwiedzę to miejsce <3 Czekam też na polski Disneyland, z niecierpliwością :D 

Niestety, zaczęłam też studia już w trzeci weekend września, co odebrało mi znów co drugi weekend i w dniu dzisiejszym jestem już po drugim zjeździe :D 

A co w październiku? Na pewno możecie spodziewać się recenzji Szczęścia dla zuchwałych (i to już niedługo!) oraz Strażników Starego Lasu. Wpadnie też pewnie kilka nowości od Foksala, jeśli dobrze pamiętam Wilga planuje kolejne Małe Licho <3

Zastanawiam się też czy robić jakiś post z okazji urodzin, ale nie bardzo mam pomysł - może pomożecie? :D Chcielibyście o czymś konkretnie poczytać w ten dzień? :D

A jak minął wasz wrzesień, jak zapowiada się październik? :)


29 wrz 2019

'Moc' A. Lewicka


Opis:

Złowieszczy cień zapada nad rodziną sióstr Olszańskich. Po tajemniczym zniknięciu Igi, jej najstarsza siostra, Sówka, postanawia wziąć sprawy we własne ręce i dowiedzieć się, jakie siły stoją za ostatnimi wydarzeniami. W tych poszukiwaniach pomaga jej Gustav, którego poczucie odpowiedzialności również nakazuje mu zadbać o bezpieczeństwo swoich najbliższych. Nie wiedzą jednak, że w tym samym czasie wiedźma szykuje swoją pułapkę… Idąc śladami wiedźmy, Sówka i Gustav przebywają drogę przez jesienne Bieszczady po zimną, pełną wichrów Islandię, i niezauważenie zbliżają się do siebie, połączeni wspólnym celem. Czy na tej wulkanicznej wyspie znajdą odpowiedzi na swoje pytania? Czy zdążą ocalić rodzinę, zanim okaże się za późno? Moc to opowieść o zemście i klątwie, która sięga setek lat w przeszłość, a także nienawiści silniejszej niż czas i niż śmierć. To historia uczucia, które potrafi zrodzić się między dwojgiem ludzi, którzy nigdy nie zbliżyliby się do siebie, gdyby nie konieczność połączenia sił na rzecz wyższego dobra. W ostatnim tomie Trylogii Mocy i Szału wszystko się wyjaśni – kim jest wiedźma z jeziora? Co stało się z Igą? Co wspólnego z tym wszystkim ma pochodzenie Wiktora?

Opinia:

Przyznam szczerze, że czuję się nieco oszukana. Dwa poprzednie tomy były lekko cukierkowe, sądziłam więc, że ta tendencja się utrzyma, a autorka zaserwowała mi niekoniecznie miłe zakończenie. Z drugiej strony szanuję - nie każdy autor potrafi tak zakończyć, bojąc się reakcji fanów.

W pierwszym tomie śledziliśmy losy najmłodszej z sióstr - Alicji, w drugim przyszła pora na Igę, a teraz mogliśmy poznać najstarszą i najbardziej skomplikowaną z sióstr Olszańskich. Sówka patrzy na wszystko inaczej i chociaż to ona została moją ulubioną siostrą, jej historię czytałam z lekkim znudzeniem. Oczywiście, magiczne rytuały, płomienny romans z odwiecznym wrogiem (nawet, jeśli tylko urojonym przez lata) były ciekawe, ale po dwóch poprzednich tomach już mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Dodatkowo w tomie drugim została nam zdradzona informacja, którą bohaterowie odkrywają dopiero pod sam koniec trzeciego i czułam się tym strasznie zirytowana, ponieważ z góry wiedziałam, że pewne działania są bezcelowe. Zakończenie jakoś nie pasuje mi do reszty, wydaje się oderwane. Już w momencie śmierci jednego z bohaterów domyśliłam się, że nie będzie ono tym, czego oczekiwałam.
Właśnie sprowadziłam na świat nowe życie, a sama któregoś dnia będę musiała oddać swoje. Jak każdy król. Jak każdy żebrak.
Jednak, na razie wymieniłam same minusy, a książka mi się podobała! Po pierwsze perspektywa Tunridy i retrospekcje. Były ciekawym uzupełnieniem i wyjaśnieniem niektórych wydarzeń z poprzednich tomów. Po drugie Sówka to najrozważniejsza z sióstr Olszańskich, tak samo jak Gustav to najrozważniejszy z ekipy Wiktora. Ich perspektywę czytało się bez irytacji na niepoważne decyzje, co zdarzało mi się w przypadku Alicji i Igi. Dodatkowo teoretycznie wszystkie siostry są dorosłe, ale dopiero w zachowaniu Sówki naprawdę to odczułam od samego początku. Po trzecie połączenie różnych typów magii wypadło bardzo interesująco, zwłaszcza magia nordycka przykuła moją uwagę.

Podsumowując, nie jestem może w pełni usatysfakcjonowana zakończeniem, ale książka mi się podobała. To ciekawe, choć trochę niepasujące do reszty rozwiązanie wszystkich wątków i chyba wolałabym, aby  cukierkowa tendencja się utrzymała. Natomiast, jeśli podobały wam się poprzednie tomy, koniecznie musicie sięgnąć po Moc, aby dowiedzieć się, jak wygląda perspektywa Sówki, która urzekła mnie najbardziej!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

25 wrz 2019

'Jezioro Ciszy' A. Bishop


Opis:

W ramach ugody rozwodowej Vicki DeVine przejmuje stary ośrodek nad Jeziorem Ciszy w miasteczku, które nie jest kontrolowane przez ludzi. Miejsca takie jak Sprężynowo nie są oddzielone od terenów Innych − dominujących drapieżników, które rządzą większością lądu i wszystkimi akwenami na świecie. A kiedy nie ma granic, nigdy nie wiadomo, co cię obserwuje…

Opinia:

Przyznam, że oczekiwałam czegoś innego. Przede wszystkim dzisiejszą recenzję zacznę od bohaterki - Vicki DeVine, ponieważ to ona była największym zaskoczeniem tej powieści. Macie dość silnych, niezależnych bohaterek, którym wszystko się udaje, a faceci ustawiają się do nich w kolejkach? A może potrzebujecie powiewu świeżości w tym temacie? Anne Bishop zdecydowanie wam go zapewni! Otóż Vicki to zakompleksiona kobieta z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, która po rozwodzie chce zacząć na nowo. Bardzo wrażliwa, otwarta na problemy innych, miewa ataki paniki i obwinia się o wiele rzeczy, które w ogóle nie zależały od niej. Brzmi, jak przepis na drażniącą bohaterkę, prawda? Otóż nie! Polubiłam Victorię od samego początku, bo to postać, której po prostu chce się kibicować! To nie jakaś wonder women czy czarna wdowa, a kobieta, która jak każdy potrzebuje wsparcia i stara sobie radzić najlepiej, jak potrafi. Już za samą jej postać byłabym w stanie dać powieści 10/10, a przecież jest jeszcze fabuła....

Od której nie można się oderwać! Bishop miesza fantastykę z elementami grozy. Bez bicia przyznaję, że nie czytałam Innych i bardzo żałuję, jeśli będę miała okazję, na pewno nadrobię! Natomiast wykreowany świat wciąga, Inni są bardzo tajemniczy, ale jednocześnie skłonni do integracji. Ciekawie zostały też wykreowane postawy wobec ich istnienia. Ponadto historia Victorii toczy się niczym powieści kryminalne, w które tak bardzo lubi się zagłębiać! 
Jeśli żyjący w jeziorze Starsi byli inspiracją do powstania opowieści o syrenach [...] ona była tą syreną, która wabi żeglarzy na niebezpieczne wody i zabiera ich do mrocznego, zimnego grobu.
Inne postaci to także bardzo mocna strona książki, chociaż zdecydowanie dominują wśród nich postaci męskie. Z damskich na pewno warto wspomnieć o Ineke, której nie chcielibyście zdecydowanie podpaść oraz o Aggie, przeuroczej Wronie uczącej się ludzkich zachować. Z męskiego grona najchętniej przygarnęłabym dwóch panów - pana Smakowitego (Ilya) oraz Juliana Farrowa. Obydwaj mogliby być łamaczami kobiecych serc! Autorka przedstawia nam pełen wachlarz barwnych i mocno wykreowanych postaci, z którymi wspólnie poznajemy niebezpieczny rejon Kłębowiska. Moje serce skradły też Sprężyniaki, ale o nich musicie poczytać sami!

Mam wrażenie, że powieść niesie ze sobą także pewne przesłanie - nawet, jeśli sami sobie nie radzimy, zawsze możemy polegać na swoich przyjaciołach i nie musimy być najlepsi, wystarczy, że będziemy sobą. Vicki jest tego idealnym przykładem i jako bohaterkę uwielbiam ją z całego serca. Nie spotkałam jeszcze tak intrygująco skonstruowanej postaci kobiecej, żadna nie zachwyciła mnie aż tak, abym miała ochotę napisać recenzję jedynie o niej samej.

20 wrz 2019

Book Tour: 'Vicious: Nikczemni' V. Schwab


Opis:

Victor i Eli poznali się na studiach. Genialni, aroganccy i zdolni, od początku zauważyli w sobie tę samą wielką ambicję. W ciągu ostatniego roku zajęć wspólnie zainteresowali się badaniami nad adrenaliną, doświadczeniami bliskimi śmierci i pozornie nadprzyrodzonymi zdarzeniami, które ujawniły, że w odpowiednich warunkach można rozwinąć w sobie nadzwyczajne zdolności. Kiedy ich prosta teoria naukowa zamienia się w poważny eksperyment, sprawy zaczynają się komplikować…
Dziesięć lat później Victor ucieka z więzienia, a jego celem jest znalezienie byłego przyjaciela. W podróży towarzyszy mu znajomy z celi – Mitch, a na ich drodze staje Sydney – ranna dziewczyna, której powściągliwa natura skrywa niejedną tajemnicę.

Opinia:

Pomysł na książkę bardzo mnie zaintrygował, ale samo wykonanie pozostawia wiele do życzenia (przynajmniej dla mnie, widziałam, że innym uczestniczkom BT się podobało). Już sam styl średnio do mnie przemawiał i rozśmieszyły mnie może 2-3 sytuacje. 

Z akcją było jeszcze gorzej, choćby z tak prozaicznego powodu, że nic mnie nie zaskoczyło. Null. Zero. Dodatkowo sama idea wplecenia wiary w powieść bardzo mnie frustrowała, to religijne zaślepienie Eliego, jego wiara, że Bóg go wybrał. Sam pomysł z osobami PP miał swój potencjał, zabijanie w powieściach w ilościach masowych także mi nie przeszkadza, ale tutaj czytałam to i moją jedyną reakcją na wydarzenia było: Aha, okej, yhym. Jedynym ciekawym aspektem był tak naprawdę dobór umiejętności PP do konkretnej osoby.
(...) ofiary zawsze miały oczy naokoło głowy i nigdy nie traciły czujności, natomiast drapieżcy zawsze patrzyli przed siebie, bez lęku.
Bohaterowie nieco ratują tę powieść, jednak nie ci główni. Eli to fanatyk, Victor to mocno stąpający po ziemi facet z obsesją na punkcie zamazywania flamastrem książek swoich rodziców, ale jedno ich łączy - obydwaj są psycholami. Czytając ich wnioski, przemyślenia, ambicje i marzenia miałam ochotę rzucić tę powieść o ścianę - poziom irytacji rósł z każdą chwilą. Trochę inaczej sprawa ma się z Mitchem oraz Sydney. Ci bohaterowie są niejako przypadkowo wplątani w wypadki i nieco inaczej do tego podchodzą. Ciekawą postacią była również Serena, chociaż jej rola opierała się na uwodzeniu i byciu pod ręką.

Podsumowując, Vicious mnie rozczarowało. To powieść o psycholach, którzy za nic mają ludzkie życie, a jeden sądzi, że to siła wyższa zezwala mu na jego odbieranie. Pomysł z bardzo dużym potencjałem, czyli osoby PP został ciekawie przemyślany, ale cała historia poszła w nieciekawą stronę. Oczywiście, to moje zdanie. Innym uczestniczkom się podobało i pisały, że czekają na tom kolejny. Dla mnie przygoda z tą serią kończy się zdecydowanie na tym.

Książkę czytałam w ramach Book Touru u Demonicznych Książek >KLIK<.

15 wrz 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Kandydatka' R. Carter


Opis:
Dwudziestoletnia Ryiah jest czarną maginią frakcji bojowej, ale nie jest Czarnym Magiem. Jeszcze. Niemal od zawsze pragnęła zdobyć legendarną szatę, jednak tylko tego jednego roku będzie mogła wziąć udział w prestiżowym – i jedynym w swoim rodzaju – turnieju dla magów… Szkoda, że będzie musiała wystąpić przeciwko pewnemu księciu – temu, którego dotąd jeszcze nigdy nie pokonała. Nabór kandydatów wreszcie nadchodzi. Zwycięzca otrzymuje szaty, ale w królestwie czyha coś mrocznego. Wrogie królestwa otaczają ojczyznę Ryiah. Pora zawrzeć sojusz. Niestety dla Ryiah to dopiero początek. Bo największy wróg mieszka w samym pałacu.

Opinia:

W drugim tomie strasznie przeszkadzał mi wątek miłosny, który na szczęście w tym został nieco przytłumiony. Nie zrozumcie mnie źle, Darren stał się niezwykle porywający, ale przy nim Ryiah nadal ma gorsze chwile jako bohaterka. Natomiast autorka w tym tomie strasznie wszystko skomplikowała! 

Kandydatkę cechują dwie rzeczy - ilość akcji oraz ilość nagromadzonych problemów. Autorka zbudowała bardzo ciekawą intrygę, która jednak kojarzyła mi się z inną książką, którą czytałam i mam obawy, że wiem, jak to się skończy. Dodatkowo przy tej części czułam się średnio zaskoczona, chociaż bywały i takie momenty. Książka okazała się jednak zachwycająca pod względem samej akcji. Pod koniec zdecydowanie nie mogłam się oderwać, dopóki nie skończyłam.
Powiedział mi, że jeśli nie ożeni się ze mną tego dnia, umrze tysiącem śmierci.
Ryiah to bardzo trudna bohaterka, która chyba sama nie wie, czego chce. Momentami poziom irytacji jej zachowaniem sięgał zenitu. Z drugiej strony zyskał na tym Darren - mogłabym wybaczyć mu wszystko, co zrobił, gdyby taki pozostał.  Dużo też w tym tomie Derricka, ale nie powiem, aby jego postać została wykreowana w sposób nieprzewidywalny, tak samo Alex. 

Ta część wciąga i chociaż nie jest pozbawiona wad, to czytało mi się ją bardzo dobrze i nie mogę się doczekać kontynuacji! Ryiah jako bohaterka bywa irytująca i podejmuje wiele, wiele złych decyzji, ale z drugiej strony napędza to akcję. Ta historia ma wielki potencjał na oszałamiające zakończenie, jeśli autorka nie postawi na schematy.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

10 wrz 2019

'Wielkie rozpustnice w historii' A. Grossmann


Opis:

Historia naznaczona jest kobietami wolnymi, które składały i rozkładały historię, tak jak składa i rozkłada się łóżko.
Agnès Grossmann portretuje najsławniejsze z nich. Pochodziły z wyżyn i nizin społecznych, ale to, co je łączyło, to uroda, zuchwałość, odwaga, a często nadzwyczajna inteligencja, cechy które pozwalały im uwodzić najpotężniejszych i najbardziej ambitnych.

Opinia:

Oczekiwałam czegoś innego. Historia Kleopatry okazał się najlepsza, otwiera tę - wydawałoby się porywającą - książkę z biografiami kobiet wyzwolonych i szukających rozwiązań poprzez łóżko. Im dalej, tym jednak coraz mniej ciekawie...

Po pierwsze oczekiwałam historii właśnie tych kobiet, a nie rewii mody - opisy strojów z ich epok pomijałam, zupełnie nimi niezainteresowana. Po drugie trochę drażnił mnie sposób narracji: Grossmann zdecydowała się na przedstawienie wydarzeń tak, jakby miały miejsce w teraźniejszości. Książka jest ciekawa, ale nie porywająca. Nie podejmę się oceny autentyczności czy wiarygodności przedstawionych historii, chociaż na pewno fragmenty dzienników niektórych osób sprawiają wrażenie dokładnego zapoznania się z tematem przez autorkę. 
Do seksu nie wmieszali się jeszcze ani Bóg, ani Freud; seks jest na swoim miejscu - między nogami - i można używać go na wszelkie możliwe sposoby i nikogo to nie szokuje.
Przedstawia nam ona kobiety wyzwolone, choć nie święte. Od Kleopatry mierzącej wysoko po uciekającą przed rzeczywistością Matę Hari. Podobało mi się jeszcze przedstawienie madame Tallien oraz Józefiny de Beauharnais, które były przyjaciółkami, a ich losy ciekawie się przeplatały. Przyznam jednak szczerze, że sposób  ich przedstawienia sprawiał, że każdą z nich można by opisać jednym słowem - dziwka. Zaznawały miłości, ale podsumowując, były raczej pozbawionymi skrupułów nimfomankami. 

Czy polecam? W sumie nie wiem. Przeczytałam, dowiedziałam się kilku ciekawostek, nawet pośmiałam, ale czy będę do niej wracać? Nie. Czasem ciekawie przeczytać coś innego niż na co dzień, ale raczej nie przeczytam innych książek autorki, a o tej szybko zapomnę.

8 wrz 2019

'Klucze do więzienia demonów' B. Mull + Podsumowanie serii Baśniobór


Opis:

Dzięki Zzyzxowi, więzieniu demonów, w którym zamknięto niezliczone hordy najpotężniejszych istot ciemności, świat od tysiącleci był bezpieczny. Teraz jednak Sfinks, przywódca Stowarzyszenia Gwiazdy Wieczornej, jest od krok od zebrania wszystkich pięciu kluczy-artefaktów. Jeśli wiezienie zostanie otwarte, cała ziemia pogrąży się w chaosie. Kendra, Seth oraz Rycerze Świtu podejmują ostatnią, desperacką próbę pokrzyżowania planów wroga. Tym razem muszą podróżować po całym świecie, by uprzedzić Sfinksa, zdobyć brakujące artefakty i uratować kilkoro Wiecznych, których śmierć to warunek oswobodzenia demonów. Jeśli im się nie powiedzie, pozostanie już tylko rozpaczliwa konfrontacja z uwolnionymi bestiami na Bezbrzeżnej Wyspie. Jakich sprzymierzeńców znajdą Rycerze Świtu w decydującej walce o losy świata?

Opinia:

Oto koniec mojej przygody ze światem Baśnioboru, a ja nadal nie mogę przestać o tym myśleć i chyba, aby ponownie spotkać się z tym uniwersum, przeczytam jeszcze raz Smoczą Straż. Już od dawna nie należę do docelowej grupy wiekowej, ale Mull porwał mnie i nadal nie chce wypuścić z tej emocjonalnej i pełnej magii historii!

Powieść czyta się z zapartym tchem - czy teraz uda się zapobiec otwarciu więzienia demonów? Komu możemy zaufać? Czy miłość ma szansę, gdy świat może czekać zagłada? Brandon Mull stworzył energiczną i pełną akcji powieść, która zaskakuje oraz niesamowicie wciąga. W ostatnim tomie nic nie jest oczywiste, a sojusznicy pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie.
- Cześć, celo. Jak się masz? Wciąż jesteś okropna i zatęchła? Przykro mi to słyszeć. Ja? Zdecydowałem się na nowe hobby: rozmawianie ze swoim pokojem. To coś jak gadanie do siebie, tylko trochę bardziej żałosne.
W tym tomie nie poznajemy już zbyt wielu nowych bohaterów, chociaż jednym z nich jest Paprot - urzekający i tajemniczy. Większość jednak znamy i z przyjemnością możemy obserwować ich rozwój.

Emocje, emocje i jeszcze raz emocje! Baśniobór to seria dla młodzieży, którą z powodzeniem mogą czytać dorośli lubiący nieoczywiste i dobrze zbudowane historie fantasy. Sądzę, że to idealna lektura, aby zachęcić dziecko do czytania książek - pełna wartości, emocji oraz akcji, która nie pozwala się nudzić oraz angażuje (na końcu każdej książki są pytania od autora do dyskusji). Nie macie pomysłu, co kupić nastolatkowi? Chcielibyście, aby to była mądra i zaskakująca książka? Postawcie na Baśniobór! :) Ja długo nie zapomnę i na pewno będę przechowywać te powieści dla swoich dzieci jako czytanki na dobranoc!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

1 wrz 2019

Podsumowanie sierpnia


W momencie, gdy wy czytacie ten post, ja pewnie wyleguję się na bułgarskiej plaży lub szaleję na zjeżdżalniach w aquaparku. Oczywiście ogarnę wszystko po powrocie ^^ Nie mam niestety postów na zapas, więc pewnie do mojego powrotu nic nowego się nie pojawi. 

A jak wam mijają/minęły wakacje? Ja już 14/15 września mam pierwszy zjazd na uczelni :D Dodatkowo od września zwiększa się ilość moich obowiązków w pracy w związku z awansem. Zamierzam także wrócić intensywnie na siłownię, więc nie wiem, kiedy będę miała czas na czytanie :D


Ponownie nie przeczytałam złej książki, a Baśniobór skradł moje serce i został mi jedynie ostatni tom :( Jak widzicie króluje fantastyka, wkradł się jedynie jeden kryminał, a dokładnie komedia kryminalna :D


Ciężko wybrać najlepszą książkę, ponieważ poza Baśnioborem, także Szare Płaszcze przypadły mi do gustu. Natomiast w tym miesiącu książki okazały się lekkie, szybko się je czytało i poskutkowało to lepszymi wynikami, co mnie cieszy - dużo dobrych historii <3

Na pewno dam znać, jak bawiłam się na wakacjach, może wrzucę jakieś story na fp, we wrześniu planuję też ponowny, trzeci już wyjazd do Energylandii <3 A wasze plany? :)

30 sie 2019

PREMIEROWO: 'Pamięć lasu' A. Osikowicz-Chwaja


Opis:


Krwawa wojna domowa pogrąża Sahinrę w chaosie. Ukryty w Smutnym Lesie oddział rebeliantów przemienia się w nękającą okolicę bandę krwawych rzezimieszków. Kapitan Asger Sidort i jego trzecia kompania lekkiej jazdy dostają rozkaz spacyfikowania niedawnych sprzymierzeńców. Gdy docierają na miejsce, okazuje się, że burmistrz Soli, miasteczka położonego niedaleko starej puszczy, nie żyje. Wydaje się, że został rozszarpany przez dzikie zwierzęta, lecz porucznik Kerk Tor, wojskowy lekarz, ma wątpliwości co do prawdziwej przyczyny jego śmierci. Asger pozostaje jednak głuchy na plotki o odradzającej się magii i zamieszkujących wśród drzew bestiach.

Opinia:


Powieść to krótki, ale niezwykle zachęcający początek serii Opowieści Starych Drzew. Autorka plastycznie opisuje wydarzenia oraz postaci, chociaż brakuje nieco humoru, który rozluźniałby niektóre sytuacje.

W historii panuje też pewien chaos, autorka zaskakuje nas na zasadzie nie informowania o planach Asgera, a bywają one naprawdę impulsywne. Bardzo spodobał mi się natomiast wykreowany świat, gdzie uważa się, że magia zniknęła, a chociaż dużo mówi się o polityce, pozostaje raczej tłem dla wydarzeń. Akcja ma odpowiednie tempo, raczej rzadko zwalnia, dając moment na refleksje, ale też nie pędzi na złamanie karku. Sądzę jednak, że gdyby powieść była dłuższa, lepiej można by rozbudować wątki poboczne.
Ten mundur był jego drugą skórą, tą pewniejszą i bardziej odporną. Czasem go desperacko nienawidził, jak nienawidzi się nałogu, który z czasem zamienia życie w udrękę; jak nałogu, bez którego mimo wszystko nie da się już funkcjonować i który sprawia, że życie ma jeszcze jakiś cel.
Bohaterowie to mieszanka zarówno dziwna, jak i pozornie do siebie nie pasująca. W sytuacjach kryzysowych stanowią jednak spójną całość. Najbardziej zaintrygowała mnie postać Daliny, być może dlatego, że to jedyna mocno wykreowana postać kobieca, do tego z trudną przeszłością. Asgera ciężko ocenić, poznając demony jego dzieciństwa oraz obecną sytuację, mam natomiast nadzieję, że zostanie on rozwinięty w kolejnym tomie bądź tomach. Reszcie bohaterów przypisane są pewne zestawy cech, z którymi łatwo ich skojarzyć, chociaż mogłyby być lepiej rozwinięte.

Podsumowując, to dobry wstęp z wielkim potencjałem na genialną serię, chociaż kilka rzeczy można by dopracować. Zabrakło mi zwłaszcza postaci kobiecych, które są wspominane, ale nie rozwijane. Samo uniwersum natomiast wciąga, a las wzywa nieostrożnych i nieuważnych, podnosząc włoski na karku. Ciekawa jestem ciągu dalszego.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

29 sie 2019

'Tajemnice Smoczego Azylu' B. Mull


Opis:

Stowarzyszenie Gwiazdy Wieczornej nie ustaje w poszukiwaniu talizmanów. Kendra, pragnąca ze wszystkich sił powstrzymać Stowarzyszenie, dowiaduje się, gdzie jest klucz do skarbca, w którym ukryto jeden z nich. Aby go zdobyć, Rycerze Świtu muszą narazić się na śmiertelne niebezpieczeństwo - przekroczyć próg smoczej świątyni. Misja się nie powiedzie, jeśli nikt nie zdobędzie się na kradzież świętego przedmiotu, zazdrośnie strzeżonego przez centaury. Chwileczkę, ale czy ktoś widział Setha?

Opinia:

Baśniobór to seria, która z pewnością zaskakuje oraz wzbudza wiele emocji. Autor potrafi tak pokierować akcją, że w powieści dla młodzieży nawet dorosły czytelnik poczuje się ogłupiony ostatecznym rozwiązaniem. Dodatkowo kończy w takim miejscu, że od razu chciałoby się połknąć tom piąty i zarazem ostatni oraz powtórzyć Smoczą Straż, chociaż czytałam ją niedawno. 

Kendra i Seth, chociaż są tylko dziećmi, udowodnili już, że potrafią wiele poświęcić, aby uratować tych, na którym im zależy. Obydwoje zyskali również umiejętności pozwalające sprawniej poruszać się po świecie magicznych istot. Kontynuacja ich przygód to pełna wrażeń akcja, od której nie sposób się oderwać. 
- Jakie jest hasło?- Hasła są dla mięczaków - zabrzmiał stłumiony głos Warrena.- Jak dla mnie może być.
Największym zaskoczeniem są jednak bohaterowie oraz ich kreacja, metamorfoza. Na swój sposób autor bywa brutalny, nie oszczędza postaci, do których nas przywiązuje i chociaż to Kendra i Seth grają główne role, to z niecierpliwością śledziłam także losy innych. Pojawia się również nowy bohater, którego zdążyłam już poznać w Smoczej Straży, a którego wyczekiwałam z utęsknieniem. 

W Baśnioborze czyhały na was masy pułapek i reguł, natomiast w Smoczym Azylu możecie zostać obiadem, gdy tylko przekroczycie bramę. To niebezpieczne miejsce, gdzie nawet opiekun niekoniecznie zapewni wam bezpieczeństwo. Podróż w to miejsce z naszymi ulubionymi bohaterami przepełniona jest grozą oraz żądzą przygody. I pamiętajcie - wśród smoków stąpaj ostrożnie.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

22 sie 2019

'Rubież' M. A. Guzek


Opis:

Minęło pięć lat od upadku Komandorii 54. Pogranicze pogrąża się w narastającym chaosie. Zakon wysyła na Rubież zaprawionych w bojach weteranów pod wodzą Nathaniela Eversona z nadzieją, że uda się im powstrzymać wrogów Imperium.

Opinia:

Zakochałam się. Pierwszy tom mi się podobał, ale miał swoje wady. Nie mówię, że ten ich nie ma, ale pochłonęłam go w dwa dni (i to tylko przez pracę) i bardzo, bardzo żałuję, że nie mam pod ręką trzeciego tomu, a najlepiej jeszcze ze dwóch kolejnych! 

Po pierwsze tutaj od początku skupiamy się dookoła konkretnych celów, a chociaż magii nie ma tak wiele, to odniosłam wrażenie, że była bardziej obecna w historii niż poprzednio. Po drugie możemy obserwować, jaką rolę przyjęli bohaterowie po nie do końca optymistycznym zakończeniu Komandorii 54. Nathaniel to genialny motor napędowy dla akcji - przebiegły, wyciągający zaskakujące asy z rękawa w najmniej spodziewanych momentach. Zakończenie natomiast tylko potęguje chęć odkrycia dalszych losów zarówno bohaterów, jak i Rubieży. Ciekawym pomysłem było też ukazanie Słowian jako barbarzyńców, dzikusów, najeżdżających ziemie Imperium.
Wszyscy ludzie chcą więcej. Dlatego mieszkamy w domach, a nie w jaskiniach. Wszyscy również narzekają, gdy dostają mniej, niż są przyzwyczajeni. To również jedna z rzeczy, które czynią nas ludźmi.
Starzy bohaterowie bardzo dojrzeli, zwłaszcza widać to po Luciusie oraz Cassandrze (jej relacja z Rią to moja ulubiona w całej powieści!). Poznajemy również nowe postaci i znów odniosłam wrażenie, że niektóre po prostu są. Natomiast inne... Na pewno wymiata Olga, o tak, tej małej intrygantki jestem ciekawa, jak nikogo. Poznajemy również Wilhelma, rycerza-najemnika, do którego ciężko nie zapałać sympatią. Brakowało mi czasem bohaterów, do których zdążyłam się przyzwyczaić w tomie pierwszym, ale nie zdradzę którzy to, aby nie robić spoilerów.

Ja się pytam, gdzie kolejne tomy?! Koniecznie muszę poznać dalsze losy Rubieży oraz zobaczyć, co jeszcze nabroi Olga! Jeśli wahaliście się po mojej recenzji pierwszego tomu - teraz się nie wahajcie, drugi tom porwie was dynamiczną akcją oraz masą zaskoczeń!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Genius Creations.

20 sie 2019

'Komandoria 54' M. A. Guzek


Opis:

Na rubieżach upadającego Imperium, w dowodzonej przez Olafa Komandorii 54, stacjonuje grupa nowicjuszy Zakonu Szarej Straży. Ten mały i niedoświadczony oddział ma za zadanie egzekwować prawo i zapewnić osadnikom bezpieczeństwo. Nie będzie to jednak proste.

Opinia:

Po ostatnich lekturach fantasy dla dzieci i młodzieży, Komandoria 54 była miłą odmianą. To osadzona w realiach ala średniowiecznych wymyślonego świata opowieść o rekrutach, których różne pobudki pchnęły do przystąpienia do Szarych Płaszczy. Autor ma prosty, plastyczny styl, który nawet podczas opisu bitwy trzyma w napięciu.

Komandoria 54 to miejsce szkoleniowe dla rekrutów. Nie każdy z nich ma szansę otrzymać płaszcz, ale też nie każdy tego pragnie. Podobał mi się pomysł oparty na ostatniej szansie, jaką dawała części z tych osób komandoria. Dodatkowo motyw magii nie jest w tej powieści z początku zbyt oczywisty, rozwija się dopiero w trakcie. Akcję możemy śledzić z perspektywy różnych rekrutów, co nadaje historii wielowymiarowości. 
[...] tylko czterech na dziesięciu rekrutów faktycznie dostaje płaszcz. Z pozostałych sześciu dwóch zwykle rezygnuje, dwóch po prostu się nie nadaje i dwóch ginie.
Autor prezentuje nam cały wachlarz postaci, do których łatwo się przywiązać, ale są też niestety takie, które... no właśnie, są. Najbardziej polubiłam postać Duncana, dowódcy rekrutów, który naprawdę pragnął otrzymać Szary Płaszcz. Podobała mi się jego siłą i gotowość do poświęceń. Wbrew pozorom bardzo przywiązałam się do zadufanego w sobie Księcia, chociaż nie nazwałabym tego uczucia pozytywnym. Byłam po prostu bardzo ciekawa, co z tego wyniknie. Natomiast w tle ginęły postacie Wikinga czy Olafa.

To dość krwawa i brutalna powieść, gdzie siły zła są w stanie posunąć się naprawdę daleko. Autor nie oszczędza też bohaterów, do których się przywiązujemy. Ciekawa jestem, co czeka na rekrutów, którzy otrzymali Szare Płaszcze w następnym tomie! Zdecydowanie polecam fanom uniwersum Wiedźmina czy Tajemnic Askiru, bo chociaż tematycznie nie są podobne, to na pewno panu Marcinowi udało się uchwycić tamtejsze klimaty.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Genius Creations.

13 sie 2019

PRZEDREMIEROWO: 'Kryształowe serce' M. Bergel


Opis:

Nastoletnia Iris rusza tropem Oliwii, która znikła nagle i tajemniczo. Rudowłosa dziewczyna zagłębia się w wirującym tunelu i trafia do magicznej rzeczywistości, która jednocześnie przeraża i fascynuje. Iris zostaje zmniejszona do rozmiarów polnej myszy, a to zaledwie początek jej problemów. Z pomocą nieco szalonego konstruktora Ortona poznaje miejsce, do którego dotarła. By odzyskać siostrę, Iris musi odnaleźć ostatniego i zarazem najbardziej kłopotliwego z czarowładców, Leonarda. Wielki mag zaginął w tajemniczych okolicznościach, a pod jego nieobecność świat pogrąża się w destruktywnym chaosie. Dziewczyna rusza w daleką wyprawę, podążając tropem czarodzieja.

Opinia:

Jak wiecie, uwielbiam książki dla młodszych czytelników, więc przygoda nastoletniej Iris bardzo mnie zaciekawiła. Natomiast zabrakło mi w niej większych zaskoczeń, czytało się przyjemnie, jednak wszystkie byłam w stanie się domyślić. Autor trzyma się pewnych schematów i rzadko wychodzi poza nie. 

Biorąc pod uwagę grupę docelową dla jakiej przeznaczona jest ta powieść, uważam, że to wartościowa historia - o poświęceniu, egoizmie oraz przyjaźni. Śledzimy losy dwunastoletniej Iris, która trafia do obcego świata i za wszelką cenę chce uratować swoją siostrę. Podejmuje nie zawsze trafne decyzje, jednak uczy się na swoich błędach. Powieść jest pełna magii, zawiłych zwyczajów poznawanych stworzeń oraz zasad Czajniczka (w których nadal nie do końca się połapałam). Zakończenie zdecydowanie zapowiada ciąg dalszy. Rozbawiła mnie jednak kreacja Chestermind, jako współczesnego miasteczka, w którym wszyscy chłopcy chodzą za przepiękną Oliwią - bardziej kojarzyłoby mi się to z jakimiś dawnymi czasami.
Jestem leniem, sprzątam marnie, Niech ten syf się sam ogarnie.
Iris to bardzo porywcza bohaterka, ale dużym plusem jej kreacji było niewydoroślanie na siłę. Ma dwanaście lat, nie rozumie pewnych spraw, zbyt łatwo ufa i pochopnie podejmuje decyzje, narzekając na niesprawiedliwość losu. W swojej dziecięcej naiwności ma nadzieję, że wszyscy będą chcieli pomóc jej i siostrze wrócić do domu, więc Czajniczek ma dla niej kilka przykrych rozczarowań. Raczej nie mamy okazji zbyt dobrze poznać Oliwii, chociaż nie polubiłam jej zbytnio - próżna i polegająca na swojej urodzie, nie liczy się z uczuciami adoratorów. Z postaci, które poznajemy, jedynie kilka wyróżnia się mocniej zarysowanym charakterem, ale moim ulubieńcem zdecydowanie został Ari. Bardzo złożoną postacią okazał się też Maestro, ale nie będę zdradzać w tym temacie więcej.

To bardzo intrygujący pierwszy tom serii młodzieżowej, któremu jednak brakuje zaskoczeń, jeśli ktoś dużo czyta i zna pewne schematy. Autor ma jednak potencjał i jestem bardzo ciekawa, cóż wydarzy się w kolejnym tomie! Ponadto Iris to idealna młoda bohaterka - uparta, działająca po swojemu, która musi uczyć się na własnych błędach.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.