15 lut 2020

'Ritus' M. Heitz


Opis:

Południowa Francja, rok 1764.
Ludzie żyją w wielkim strachu. W łapach przerażającej bestii, której nie może dopaść żaden myśliwy, giną dzieci i dziewice. Wśród wielu mężczyzn wyruszających na polowanie jest również Jean Chastel i jego dwaj synowie: Pierre i Antoine. Wszyscy trzej skrywają mroczną tajemnicę…
Tymczasem nikt nie domyśla się, że bezlitosna bestia jeszcze dwa wieki później będzie żądała ofiar…, a do walki z nią stanie Eryk von Kastell.

Opinia:

Tak naprawdę tym, co najbardziej urzeka w powieści to jej szata graficzna, którą pokazywałam wam na instagramie. Czytanie pod tym względem to czysta przyjemność! Jeśli chodzi o treść, to początek nieco męczyłam. Niby od razu coś zaczyna się dziać, ale zostało to tak szybko opisane, że po prostu... się stało. Styl autora chwilami mnie nudził, zwłaszcza opisy aktów - miałam wrażenie, że każdy jest taki sam, jakby ludzkie upodobania się nie różniły.

Jednak największą wadą tej powieści jest to, że ma ona drugi tom, którego nigdy nie poznam, bo nie znam na tyle niemieckiego, aby przeczytać ją w oryginale! Niestety, dowiedziałam się o tym dość brutalnie, przewracając ostatnią stronę i nie znajdując ciągu dalszego. I to dopiero z anglojęzycznej Wikipedii ;/ 

Sama historia wciągnęła mnie mniej więcej od połowy - przy czym i tak bardziej interesowały mnie losy Jeana Chastela i jego synów niż Eryka. Ta część osadzona w latach 1764 i późniejszych intryguje bardziej. Może dlatego, że im wszystko nie przychodziło tak łatwo, jak w przypadku czasów współcześniejszych? Dodatkowo sam wątek pomiędzy Pierre a Florence bardzo mnie urzekł, a raczej wychodzące na jaw tajemnice z nim związane. W przypadku von Kastella (który na pewno jest przodkiem poprzednich bohaterów, tego nie trudno się domyślić choćby po nazwisku) wszystko się po prostu działo. 

Bardzo podobało mi się natomiast podejście do wilkołaków czy też innych przemieńców. Bardzo intrygującym okazała się przepaść pomiędzy Jeanem a Erykiem, choć obydwaj chcieli także ocalić osobę zarażoną z tego samego powodu - z miłości. Wilkołak został pokazany jako istota okrutna oraz bardzo rozumna, choć.. niepowiązana z człowieczą częścią zarażonego. Heitz opierał się na legendzie wilkołaka z Gevaudan, na podaniach z tamtych okresów, więc np. sam Jean to postać bardziej prawdziwa niż się nam wydaje.

Bohaterowie są ukazani w szarościach - sami Chastelowie, choć chcą zniszczyć bestię, skrywają swój mroczny sekret. Bardzo dużą rolę odgrywa także religia chrześcijańska, która przewija się w tle pokazując swoje jasne i ciemne strony. Bohaterem najbardziej irytującym okazał się Antoine, którego doprawdy nie trudno posądzić o skłonności do okrucieństwa. Zaraz za nim w moim osobistym rankingu plasowała się Lena, której chora fascynacja powoli mnie znużyła.

Ritus to książka dobra, chociaż momentami nieco nudnawa. Najbardziej rozkręca się tak naprawdę, gdy pozornie nic się nie dzieje. Dodatkowo chętnie obyłabym się bez części współczesnej, ponieważ to rok 1764 naprawdę urzeka - zwłaszcza poprzez pokazanie w tamtejszej społeczności bestii. Bardzo dużym minusem jest jednak brak kontynuacji, a powieść urywa się w takim momencie, że naprawdę aż trudno tego nie odczuć. Nieco żałuję, że nie została pokazana tylko osiemnastowieczna historia w jednym tomie. 

12 lut 2020

'Zagubione siostry' H. Black

 

Opis:

Historia zawiłych relacji pomiędzy bliźniaczkami, Taryn i Jude, uzupełniona o opis rozgrywek, toczonych pomiędzy Lokim, Nicassią a Cardanem.

Opinia:

Niezwykle ciekawym doświadczeniem było przeczytać coś z perspektywy Taryn, za którą aż tak nie przepadam. To w pewnym sensie nawet nie opowiadanie, a list - próba wyjaśnienia Jude, dlaczego podjęła takie decyzje, a nie inne. W pewnym sensie to także uzupełnienie motywów Lokiego, pewnych reakcji Cardana. I może rzeczywiście Jude nie doceniała swojej siostry, ponieważ w tym opowiadaniu widać trochę inną naturę Taryn.

Podobała mi się forma - Taryn zwraca się bezpośrednio do siostry, przytacza historię ich matki oraz pewną baśń. Mówi o śmiałości, o swoich obawach i marzeniach. To swego rodzaju spowiedź, ale wiecie co - w moim przypadku nie sprawiła, że zrozumiałam lub polubiłam tę bohaterkę. To w pewnym sensie usprawiedliwianie samej siebie z błędów, które popełniła. 
W każdym razie dzieje naszej mamy to lekcja. Wszystkie historie są lekcjami.
Możemy spojrzeć na początkowe wydarzenia z innej perspektywy, ale to nie wymazuje w moich oczach zdrady, jakiej dopuściła się Taryn. To nadal bohaterka, która skrywa drugą twarz, która szuka zupełnie innego sposobu, aby odnaleźć się w świecie elfów. To również zupełnie inne spojrzenie na odejście Vivi do świata śmiertelników i jej związek z Heather. Chociaż Taryn i Jude są bliźniaczkami, nie mogłyby się bardziej od siebie różnić, co bardzo dobitnie pokazuje ta opowieść.

Zdecydowanie godne uwagi uzupełnienie do trylogii Okrutnego księcia. Prawdziwa gratka dla każdego fana - zwłaszcza, jeśli ktoś lubi Taryn w przeciwieństwie do mnie. Z chęcią przeczytałabym jeszcze coś podobnego z perspektywy Cardana! <3

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.