22 lip 2019

'Tropiciel' M. Lisińska

Na początek - wybaczcie te przestoje, ale mam bardzo intensywne wakacje. Oczywiście, postaram się wszystko ponadrabiać :) A teraz zapraszam na recenzję :)


Opis:


Sodi Yudherthardere, dla przyjaciół i ludzi z problemami wymowy po prostu Sodi, to krasnoludzki Tropiciel ze słabością do kobiet, alkoholu, złota, bijatyk i magii (dosłowną). U boku Yasy (najpotężniejszego żyjącego maga) i Likal (seksownej, potężnej i kompletnie nim niezainteresowanej uczennicy maga) wyrusza w podróż po Krainie, a w drodze przeważnie cierpi na migrenę. Niczym bohaterowie bajek, tylko zupełnie inaczej, ta trójka stawia czoła wyzwaniom godnym herosów.

Opinia:

Co do książki mam bardzo mieszane odczucia. Przez pierwszą połowę męczyłam się strasznie. Po pierwsze język - wulgaryzmy i przekleństwa w książkach mi nie przeszkadzają, jeśli są dobrze używane. Tutaj wystąpił ich nadmiar, aż do przesady. Po drugie początkowo do niczego nie zmierzamy. Sodi wędruje z Yasą i coś tam robią, ale nie ma to konkretniejszego punktu zaczepienia. Autorka uwielbia też niedopowiedzenia, za czym osobiście nie przepadam. Także męczyłam się strasznie, przez mniej więcej pół książki, ALE...

Ale później coś się zmieniło. Przy ignorowaniu nadmiaru łaciny podwórkowej i zbereźnych myśli Sodiego, miałam wrażenie, że w trakcie książki poprawił się zarówno warsztat, jak i zyskaliśmy jakąś oś fabuły. Mniej więcej od rozdziału Lustereczko naprawdę zaczęłam się wciągać w opowiadaną historię. Co prawda nadal było w tym mnóstwo niedopowiedzeń, ale zrobiło się ciekawie. Na koniec nawet żałowałam, że to koniec, ale i cieszyłam się, że pod ręką mam tom kolejny. Jedyne czego żałuję, to że miało to miejsce dopiero od połowy powieści. 
Uniosła dłonie w bezsensownej próbie dotknięcia gwiazd. Może, tylko może, gdyby udało się sięgnąć odległych klejnotów, gdyby zdołała choćby musnąć je palcami, potrafiłaby wszystko naprawić.
Bohaterowie są bardzo charakterystyczni. Sodi, krasnoludzki Tropiciel, uwielbiający kobiety oraz nadużywający łaciny podwórkowej z jakiegoś powodu (który bardzo chętnie bym poznała) wędruje z Pierwotnym czarodziejem, którego moc rani drugą naturę krasnoluda. Yasa to jeden wielki znak zapytania - tajemniczy, potężny i prawie wszystkowiedzący. Likal natomiast polubiłam najbardziej - pyskatą dziewczynę, która potrafiła zawalczyć o swoje. Bohaterowie drugoplanowi są raczej jednowymiarowi, jak np. Uri - piękna, potężna i niebezpieczna, ale poznajemy ją jedynie z tej strony.

Podsumowując, jestem bardzo ciekawa czy tom drugi utrzyma poziom drugiej połowy tej książki. Mam zresztą taką nadzieję. Jeśli macie ochotę na tę powieść - uważam, że warto przebrnąć przez kiepski początek, aby dotrzeć do spójniejszej i ciekawszej fabuły. Autorka ma naprawdę ciekawe pomysły i raczej rzadko ociera się o schematy, za co również ją doceniam. Nie rozumiem jedynie nadmiaru łaciny podwórkowej, który naprawdę jest zbędny.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Genius Creations.

11 lip 2019

'Baśniobór' B. Mull


Opis:

Kendra i Seth zostają wysłani na dwa tygodnie do dziadka. I wcale nie są zadowoleni. Na przywitanie dostają mnóstwo przestróg. Dzieci nie mają pojęcia, że ten dziwny staruszek jest strażnikiem tajemniczego Baśnioboru. W pilnowanym przez niego lesie żyją ze sobą w zgodzie zachłanne trolle, figlarne satyry, zgryźliwe czarownice, psotne chochliki i zazdrosne wróżki. Rodzeństwo, zlekceważywszy zakazy dziadka, uwalnia groźne siły zła, którym teraz trzeba stawić czoło. By uratować rodzinę, Baśniobór, a może nawet cały świat, Kendra będzie musiała zdobyć się na to, czego obawia się najbardziej...

Opinia:

Po fascynującej lekturze Smoczej Straży, jak najszybciej zdobyłam Baśniobór i chociaż frajdę miałam mniejszą, ponieważ znałam już zasady rządzące Baśnioborem, to i tak uważam, że to bardzo wartościowa seria dla dzieci.

Wakacje u dziadków, których prawie nie znamy, a na sam początek same zakazy? Kto by nie chciał ich złamać? Seth na pewno! W wyniku kilku wypadków dzieci dowiadują się o otaczającym ich drugim świecie, o rezerwacie zagrożonych gatunków magicznych. Parę razy dałam się nawet zaskoczyć - na przykład tym, gdzie przebywała babcia. Sama historia pełna jest akcji, trudnych decyzji oraz magii. Dzieci ani przez chwilę się nie nudzą i czytelnik też nie będzie! 
Zaspokajanie potrzeb to brzemię biedaków. Bogaci i potężni mogą sobie pozwolić na uleganie pragnieniom i zachciankom.
Nareszcie miałam okazję poznać Setha i Kendrę od początku, zobaczyć, jak wkraczają w świat Baśnioboru. Seth to krnąbrne dziecko, które pierw robi, dopiero potem myśli. Kendra natomiast unika ryzyka, czasem wykorzystując brata, ale cóż - jakie rodzeństwo tak nie robi? Ich dziadek to bardzo ważna osobistość w świecie rezerwatu, ale z dziećmi radzi sobie średnio, co urozmaica lekturę. Postacią, którą polubiłam, była także Lena - również jej tajemnica. 

Baśniobór to idealna lektura dla młodszych czytelników, gdzie non stop coś się dzieje. Bohaterowie to również dzieci, więc czytelnik będzie mógł się z nimi utożsamić. Z tego co wiem, jest to chyba w tej chwili lektura szkolna - uważam, że to bardzo dobry wybór! Zachęcam, abyście podrzucili dzieciom lub, jeśli lubicie taką literaturę, sami sięgnęli po tę pełną magii serię.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu W.A.B.