8 sty 2019

'Czerwony szkwał' T. Hildebrandt


Opis:

Niespodziewany podmuch białego szkwału zakłóca wakacyjną atmosferę Węgorzewa. Do walki ze skutkami kataklizmu skierowany zostaje wydział kryminalny powiatowej policji pod kierownictwem nadkomisarza Andrzeja Bondara. Wśród ofiar zidentyfikowano kilkoro obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy w niewiadomym celu nurkowali nocą w wodach jeziora Mamry. Po złych doświadczeniach z Bieszczadów i Borów Tucholskich Andrzej liczył na Mazurach na spokój i relaks, musi się jednak zmierzyć z jednym z najtrudniejszych śledztw w swojej karierze. Męczony niegojącymi się ranami po doznanych kontuzjach i prześladującymi go upiorami z przeszłości, w coraz większym stopniu uzależnia się od środków przeciwbólowych.

Opinia:

Styl autora bywa brutalny, obnaża dużo niedoskonałości ludzkich, doszukuje się wad w charakterach. Potrafi też tworzyć klimat grozy, niebezpieczeństwa. Z drugiej strony odczuwałam dezorientację związaną z początkowymi przeskokami między narracją postaci.

Czerwony szkwał jest kontynuacją i w sumie powinnam chyba zacząć od początku, a nie od najnowszego tomu. Co prawda autor rzadko wracał do dawnych spraw, ale może wtedy lepiej zrozumiałabym rozbicie emocjonalne bohatera. Akcja jest poprowadzona nieco chaotycznie. Zupełnie nie tego się spodziewałam, jednak nie jest to do końca pozytywne zaskoczenie. Po pierwsze sam szkwał, a raczej reakcja ludzi na tę tragedię. Mam wrażenie, że po jednym dniu zupełnie o nim zapomniano - autor zupełnie nie przedstawił krajobrazu po tej małej apokalipsie. Co się stało z dachami, które zerwał wiatr? Gdzie pomoc dla ofiar? Pan Tomasz skupił się jedynie na topielcach.
Ludzie się boją. On się boi. Od tak dawna nie doświadczył uczucia strachu, że niemal zapomniał o jego istnieniu.
Po drugie sprawa. Wydaje mi się, że do niektórych jej elementów autor przyłożył się bardziej, do niektórych mniej. Brakowało mi także zaskakujących zwrotów akcji. Całość składa się na interesujący, ale nie porywający kryminał. Samo zakończenie natomiast pozostawia z mieszanką irytacji i nieusatysfakcjonowania.

Po trzecie romans Bondara. Wydawał mi się pmocno naciągany, również jego finał nie wywołał we mnei żadnych emocji. Ala pojawiała się w najmniej spodziewanych momentach i wydawała się bardziej urojeniem, niż realną postacią.

Natomiast tym, co podobało mi się w powieści, była bezkompromisowość. Jeśli bohater chciał coś osiągnąć, robił to choćby po trupach. Wątek Koterskiej, bizneswoman, którą przyciaga do siebie jezioro, również zdołał mnie wciągnąć, byłam doprawdy ciekawa, co stało się w jej życiu i doprowadziło do tego momentu i tej sytuacji.
Zło przeistacza się, zmienia formę. Niczym pasożyt infekuje kogoś innego.
Bohaterowie są niedoskonali, ludzcy. Rządzą nimi emocje oraz instynkty, żądze. Mamy do czynienia z uzależnionym od narkotyków gliniarzem (inna sprawa, która mnie nurtowała, to jakim cudem był jeszcze policjantem i to kryminlanym?). Bondar to wyniszczony człowiek, bardziej podziurawione bliznami ciało niż dusza, ale o bardzo przenikliwym, kojarzącym fakty umyśle. Jednocześnie to postać, której nie byłam w stanie szanować. Bohaterem zbiorowym jest również policja przedstawiona jako całość: brutalna, działająca impulsywnie oraz niebojąca się użyć przemocy wobec obywatela. Damskie bohaterki zostały przedstawione jako silne, niezależne - Jadwiga Koterska popadająca w obłęd, komendant Chłopska rozstawiająca tamtejszych policjantów po kątach.

Podsumowując, powieść nie jest zła, ale panuje w niej pewien chaos, który mnie osobiście raził. Mogła mieć też na to wpływ nieznajomość historii Bondara, która doporowadziła go do takiego stanu. Brakowało mi też zaskoczeń, powalających na kolana zwrotów akcji.  Nie jest to jednak powieść, którą zupełnie dyskwalifikuję, ponieważ uważam, że sama spawa, idea i poprowadzenie śledztwa wypadają dość dobrze. Polecam wam spróbowaą, ale zacznijcie lepiej od początku.

15 komentarzy:

  1. Sam bohater wydaje się zupełnie w typie, za którym przepadam. Ale odstręcza mnie ten chaos i to, że to seria. Na razie muszę pokonczyć zaczęte.

    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn może to ja się nie połapałam w tym chaosie, ale ja wolę książki, gdzie nie skaczemy z wątku do wątku :D

      Usuń
  2. Książka raczej nie dla mnie. Jakoś ciężko pałać mi optymizmem do tego typu tytułów. Jest to literatura zdecydowanie nie w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja lubię kryminały, ale jeśli są bardzo krwawe :D

      Usuń
  3. Czytałam w zeszłym roku trochę polskich akcyjniaków/kryminałów i powiem Ci, że trudno trafić w tej kategorii na "ideał". Zwykle coś tam jednak nie leży, a nawet jeśli siądzie wszystko to te książki szybko ulatują z głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham Childa <3 Jeśli chodzi akurat o ten gatunek :D

      Usuń
  4. Zupełnie mnie nie przekonuje ta książka. Chyba wolę inne typy kryminałów. Zresztą tyle ich już zjadłam, że rzadko co mnie zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ostatnio bardziej zaskakuje fantasy niż kryminały :D

      Usuń
  5. Raczej nie kusi mnie ta książka. Może jeśli wpadnie mi w ręce to przeczytam, ale teraz za dużo innych czeka na półce. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za recenzję ale podziękuję za lekturę tej książki :)

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻