10 gru 2018

'Humaniści w kosmosie' M. Lallande


Opinia:

Za opis powinno wystarczyć, że to zbiór opowiadań science fiction. Jest to dość istotne, bo kiedy spytałam autorkę o to czy to fantasy, odpisała, że są to opowiadania z fantastyki. Pomińmy, że na okładce (której wtedy nie widziałam) jak wół stoi: Groteski science fiction. Fantastykę rozumiem jako miks s-f i fantasy, a nie samo s-f... Gdyby autorka napisała o tym od razu, po prostu nie podjęłabym się recenzji.

Ale skoro już dostałam tę nieco ponad 200-stronicową książkę, postanowiłam spróbować. I to był błąd. Po rozpoczęciu pierwszego opowiadania odłożyłam ją na tydzień. No ale skoro się czegoś podjęłam, to wypadałoby to doprowadzić do końca. Także zajrzałam ponownie, oczekując poprawy. Kolejny błąd.

Bajeczka science fiction to totalnie wyrwane z kontekstu strzępy historii. Najpierw mamy opowieść o wilku, który ma długi, następnie przeskakujemy do Czerwonego Kapturka w roli handlarki, a jej babci jako bizneswoman, aby przejść do Kota w Butach i odwróconej wersji Śpiącej Królewny. Dodajmy do tego sztywne dialogi, powrzucane na chybił trafił i co chwila wtrącenia o czymś zupełnie innym i wychodzi masakra.

Drugiego opowiadania nawet nie byłam w stanie dokończyć. Rozumiem, że ten gatunek rządzi się swoimi prawami, ale poza tym, że mamy do czynienia ze skutkami katastrofy klimatycznej na Ziemi, niewiele więcej się dowiedziałam. Przeskakujemy z kraju do kraju, od osób do osób i wszystkie wątki są urwane jak w poprzednim.

Deus ex machina to jedyna idea, która mi się spodobała, choć wykonanie także pozostawia wiele do życzenia. Mamy tutaj wizję świata ogarniętego sztuczną inteligencją - szafa podpowiada wam, w co się ubrać, drzwi są gburowate, aby nie przepuszczać złodziei, a metro krzyczy na faceta, że pije colę i zaraz upaćka mu podłogę. Wszystko wyszłoby nawet fajnie, gdyby nie te przeskoki. Tak, jakby autorka nie potrafiła się skupić na jednym z robieniem ładnych przejść, a chciała upchnąć jak najwięcej.

Opowiadanie o weterynarii potwierdziło zauważoną przeze mnie tendencję: tysiąc pięćset nowych określeń, które w większości nie są zupełnie wyjaśnione, więc czytamy i nie mamy pojęcia, o co chodzi. Poza tym znów urywanie wątków: dziewczyna nie zauważa, że ma na bluzce trzy kwiaty zamiast dwóch, dodany jest do tego komentarz zwiastujący coś złego, po czym... Nic w tym kierunku się już nie dzieje!

Humaniści w kosmosie to luźna dyskusja na temat tego, jak wyglądają i czym w ogóle są kosmici. Rozwleczona niczym flaki z olejem. Bez bicia przyznaję, że skakałam po tych dialogach, ponieważ nie byłam w stanie czytać tego co do słowa. Niby poruszone kwestie mogłyby być ciekawe, ale gdyby równie ciekawie je poprowadzono. A tutaj znów mamy skakanie z tematu na temat, niekończenie niektórych wątków...

Po ostatnim opowiadaniu obiecywałam sobie dużo - odwrócona Seksmisja. No cóż... Lepiej obejrzyjcie sobie jeszcze raz film, bo tutaj nie znajdziecie nic ciekawego. Dzia
dziuś opowiada chłopcom w mieście (wiosce?), jakie były kobiety, zaprzeczając historiom, jakie wpajają im ojcowie (np. o gadzich oczach). Oczywiście nie wyjaśniono nam skąd w ogóle biorą się chłopcy, skoro kobiety wyginęły, ani nawet w jaki sposób zniknęłyśmy ze świata. Co ciekawe, mężczyźni cofnęli się do epoki kamienia łupanego, czyli polowań, braku lodówek czy samochodów. Odwrotność Seksmisji czy lekki seksizm? W pewnym momencie opowiadania zmienia ono stronę ponownie i pokazuje dekrety dla mężczyzn w świecie rządzonym przez kobiety - znów bez żadnych wyjaśnień czy skutków przyczynowych.

Podsumowując, jestem rozczarowana tym zbiorem. Opowiadanie opowiadaniem, ale nawet ono powinno być spójne, a nie skaczące z tematu na temat. Dodatkowo zupełnie nie urzekł mnie styl autorki, więc czytanie było dodatkową męką. Nie polecam, zdecydowanie.

Za egzemplarz dziękuję autorce.

15 komentarzy:

  1. Oj, nie słyszałam o tym wcześniej, ale też jakoś mnie nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, szkoda, a już myślałam, że to coś fajnego patrząc po tytule. Ale z tego co piszesz to totalny misz masz, a szkoda, bo science fiction lubię. W takim razie pozostanę przy docenieniu tytułu haha.

    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. To raczej nie dla mnie. Więc odpuszczam.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. W gruncie rzeczy autorka nie minęła się z prawdą: fantastyka w końcu zawiera w sobie SF. Ale skoro pisałaś bezpośrednio to faktycznie powinna odpowiedzieć po prostu "tak" albo "nie" i tyle. Może sama się na tym nie zna i nie chciała wyjść źle? xD W każdym razie SF jest bardzo trudne do napisania tak, by miało ręce i nogi, dlatego tego po prostu nie można brać, jeśli autorem jest raczej nieznany self/osoba wydająca przez vanity. Nie, to po prostu absolutnie nie działa. Oczywiście, gdyby Lem wstał z martwych i uznał, że coś napisze, po czym sam to wydał - to inna para kaloszy. Ale z tego, co widzę to ta pani niczego innego nie wydała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tam nie ma elementów fantasy, więc teoretycznie nie jest to fantastyka (czyli miks tych gatunków), a samo sf.

      Usuń
  5. Szkoda, że te opowiadania nie są ciekawsze i mam wrażenie, że sporo tutaj chaosu. No nie wiem, nie kusi mnie szczególnie ta pozycja, ale pewnie w gdyby wpadła mi w ręce to bym przeczytała. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda że się nie podobało zapowiadało się lepiej ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. NIe słyszałam i w sumie nie żałuję :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle chaosu to nawet się za to nie zabieram bo pewnie też się nie połapie o co w tym wszystkim chodzi ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Może jestem okropna, ale już patrząc na wydawnictwo nie spodziewałabym się wiele xD Ale trochę szkoda, bo opisie opowiadań można dojść do wniosku, że jakiś pomysł tam był, niestety nie zrealizowany dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Science fiction to podgatunek fantastyki, po polsku brzmi to po prostu fantastyka naukowa :) Ale po książkę na pewno nie zamierzam sięgać, bo o ile ja w przeciwieństwie do ciebie naprawdę lubię ten gatunek to wymienione wady totalnie mnie do tego zniechęcają. SF musi być dobrze napisane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ale jeśli pytam wprost o fantasy, to jednak odpowiedź autorki była myląca :D A z gatunków nie musisz mnie pouczać, doskonale znam ten podział :D

      Usuń
  11. Dziękuje za cudowną opinie i zapraszam na swoją stronę, gdzie odpowiedziałam na wszelkie zarzuty: https://www.facebook.com/Mel-Lallande-pisarka-328260294654019/?modal=admin_todo_tour

    OdpowiedzUsuń
  12. I tak na pewno bym nie przeczytała, jednak zachowanie autorki trochę słabe było...

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻