17 gru 2018

'Kłamca: Machinomachia" J. Ćwiek


Opis:

Loki wykorzystywany przez anioły do prostych, nieangażujących go zadań za marną wypłatę nareszcie ma okazję rozwinąć skrzydła. Co się jednak wydarzy, gdy naprzeciw Kłamcy stanie bóg, który jak nikt wcześniej wie, jak wykorzystać… technikę przyszłości? I to w skali makro!

Opinia:

Kłamcę ukończyłam w lutym 2016 (serio, jak zobaczyłam tę datę, aż sama padłam z wrażenia). W styczniu 2017 roku udało mi się przeczytać Papieża sztuk, a teraz przyszła pora na ostatni jak na razie dodatek do serii - Machinomachię. Potem już tylko tom piąty i na razie znów będę musiała pożegnać Lokiego (a jak dla mnie mógłby się on nie kończyć!)

Czytając pewną recenzję Machinomachii wydanej jeszcze w starej wersji, zdziwiłam się, że jej autor wspomina jedynie o trzech opowiadaniach. W wydaniu SQN mamy do czynienia z czterema: Handlarzem snów, Swatem, Machinomachią oraz Jestem Mike. Nie będę opisywała każdego z osobna, aby nie zdradzić wam szczegółów, ale wszystkie uzupełniają czas między 2 a 3 tomem i w sumie Sylwek słusznie zauważył pewną niespójność a propos tytułowego opowiadania. Mamy sytuację na skalę globalną, wydarzenia z Tokio nadają na cały świat, kręcą zdjęcia do filmów... A w częściach 3 i 4 nie ma do tego żadnych nawiązań. Fakt faktem, że ten tom powstał już po napisaniu serii, ale mimo wszystko rzuca się to nieco w oczy.

Pierwsza sztuczka prawdziwego Kłamcy: nie możesz powstrzymać emocji, możesz ją co najwyżej przekuć w inną.
Kłamca cechuje się pomieszaniem religii, kultur oraz popkultury. To, za co pokochaliśmy serię, daje o sobie znać również i w tym zbiorze opowiadań. Loki wyprowadza nas, oraz skrzydlatych, na manowce, zwodzi, oszukuje, ale za to przecież go kochamy. Jednocześnie możemy poznać inne jego strony - choćby w Swacie czy Jestem Mike. Jakub Ćwiek w tym tomie najbardziej zaciekawił mnie opowiadaniem tytułowym oraz ostatnim, choć paradoksalnie jedno gna na łeb na szyję, a drugie toczy się wolniej i z zupełnie innym zamysłem.
Trudno być bogiem. Kurwa mać!
Ale nie chcę nie być.
Od tej części nie da się jednak zacząć - w końcu nie bez powodu to 2,5. Autor nie przedstawia nam na nowo bohaterów, a po prostu wrzuca w wir zdarzeń i przebiegłych planów Lokiego. Jak zdobyć anielskie skrzydła? Który z greckich bogów zrobi wszystko, aby wcielić swój plan w życie? Co knuje Kojot, indiański odpowiednik Lokiego? I gdzie udają się zapomniani bogowie? 

Dla fanów serii to kolejna cudowna okazja do spotkania ulubionego bohatera. Jakub Ćwiek nie stracił ani trochę z ironii czy humoru, dzięki czemu to idealna książka na wieczór! Zdecydowanie polecam wam poznać Kłamcę, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, ponieważ to seria łącząca w sobie ogrom humoru, wierzeń i mitów, a także przebiegłości i podstępnych gierek Lokiego. Osobiście nie mogę się już doczekać tomu piątego, wydanego w tym roku pod tytułem Stróże.

14 gru 2018

'Porwanie na planecie Z' N. Kuntić


Opis:

Trzynaście osób zostaje zakładnikami bezwzględnych terrorystów z innego plemienia. Wśród uwięzionych są politycy, celebryci, turyści i zwariowane studentki. Wydarzenia relacjonują cyniczni do bólu dziennikarze, według wskazówek ze strony rządowej. Ale komu będziesz kibicować na końcu?

Opinia:

Styl autorki zdecydowanie pasował do tej powieści - ironiczny, pełen czarnego humoru i odniesień do popkultury. Książka to połączenie science fiction z powieścią sensacyjną, które wyszło naprawdę super. Zdecydowanie spodobało mi się nawiązywanie do marketingu i reklamy, ponieważ sama kończyłam ten kierunek w szkole, a tutaj pani Natalia wręcz wyśmiewa niektóre kwestie z tym związane i pokazuje, jak łatwo marketingowcom manipulować konsumentami.

Na początku poznajemy kilkoro naszych bohaterów - dwie zwariowane studentki oraz parę pracującą w kawiarni. Dzięki nim dowiadujemy się, kto jeszcze znajduje się w Mon Cheri. W momencie rozpoczęcia akcji terrorystycznej jesteśmy dość nieźle zorientowani w sytuacji zarówno wśród naszych bohaterów, jaki i ogólnej na planecie Z. Porwanie oglądamy z dwóch perspektyw - osób porwanych wraz z terrorystami oraz rządu i mediów. Pokazani w nieco krzywym zwierciadle dziennikarze relacjonują wydarzenia pod czujnym okiem perfekcyjnej Blondyny od rządowego PR.
Demokracja jest niedoskonała, a ludzie są chciwi, kłótliwi i przekupni. Ten system jest piękny, dobry, szlachetny i sprawiedliwy, ale nie ma szans z tyranią, po prostu nie ma.
Nie powiem, aby czuła do porywaczy niechęć. Działali impulsywnie, ale i mieli powody do zdenerwowania. Z drugiej strony szkoda mi było większości porwanych zakładników, którzy po prostu znaleźli się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Akcja skupia się na relacjach między stronami uwięzionymi w Mon Cheri. Jednocześnie dziennikarze ustawiają ramówki na podstawie skąpych danych, jakie dostarcza im rząd. Tak naprawdę odniosłam wrażenie, że to powieść nie o polityce czy nawet samym porwaniu i terroryzmie, a o manipulacji. Ten motyw pojawia się stale: w odniesieniu do konsumentów oraz odbiorców wiadomości, w relacjach między bohaterami. Dodatkowo poruszony został temat informacji, a także dostępu do niej - w końcu czwarta wojna międzyplanetarna będzie wojną na informacje. 
Ona jest jedną z nas, ale nie wie i nie rozumie, kim jesteśmy i dlaczego chcemy bronić kobiet z naszej planety. Kobiety mają honor, nie muszą sprzedawać się okupantowi tak jak ona.
Bohaterowie to multikulturowy miks: mamy lesbijską parę z planety Ee, turystów z planety A, mieszkańców z planety T i Z, a także dziewczynę z planety X. Mamy okazję poznać każdego z nich: nie tylko porywaczy czy zakładników, ale PR-owców i dziennikarzy. Osobiście najmniej polubiłam bohaterkę, którą pewnie duża ilość czytelników będzie uwielbiała: Naomi. Postać niezwykła - aż za nadto. Jej zmysł przenikliwości nie wprawiał mnie w zachwyt, a raczej w stan lekkiej irytacji, ponieważ przy jej wahaniach nastroju, nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Bardzo polubiłam natomiast Tamerlana, dowódcę terrorystów, choć może brzmieć to dziwnie. Na drugim miejscu ustawiłabym Saszę, a gdyby nie jego nałogi, mogłabym się nim nawet zainteresować. Co ciekawe - między tymi dwoma męskimi bohaterami wywiązuje się pewna ciekawa relacja, co dodatkowo urozmaica powieść.

Podsumowując tę nieco chaotyczną recenzję, jedynym elementem, który nieco mnie irytował, była Naomi. Pomijając jednak jej postać, w pewnym momencie tak wciągnęłam się w powieść, że nie dałam rady się oderwać, dopóki nie skończyłam... A zakończenie zaskakuje, wprawia czytelnika w lekką konsternację i nie pozwala nie myśleć o tym, co autorka zaprezentuje w kolejnym tomie! Zdecydowanie polecam, nawet osobom, które nie są pewne czy odnajdą się w takim klimacie - bo naprawdę warto! Poza ciekawą historią pani Natalia odkrywa przed czytelnikiem wiele uniwersalnych prawd ubranych w ironię i czarny humor.

Za egzemplarz dziękuję poczytne.pl

13 gru 2018

MÓJ DZIEŃ W KSIĄŻKACH

Lireael stworzył cudowną zabawę blogową (i poniższą grafikę), a że nie miałam ostatnio weny na posty okołoksiążkowe, nieco to zaniedbałam. Na szczęście ona stworzyła to cudo i dzisiaj przedstawiam wam swoją wersję :D Co prawda autorka zabawy mówiła o książkach z 2011, ale i post był z tamtego roku. Ja więc analogicznie wybiorę książki przeczytane do tej pory w 2018.



[tekst w kolorze czerwonym to moje wybory, cała reszta to szablon z bloga autorki]

Zaczęłam dzień z Okrutnym księciem
W drodze do pracy zobaczyłam Murder Park 
i przeszłam obok Wieży Świtu
żeby uniknąć Pocałunku Zdrajcy
ale oczywiście zatrzymałam się przy Domu Wschodzącego Słońca
W biurze szef powiedział: Trup na plaży
i zlecił mi zbadanie Bestii
W czasie obiadu z Sigrid 
zauważyłam Królewskiego Zdrajcę 
pod Wrotami
Potem wróciłam do swojego biurka Bez serca
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Białego Kruka
ponieważ mam Małą Baletnicę.
Przygotowując się do snu, wzięłam Pękniętą koronę
i uczyłam się Mrocznego Talentu
zanim powiedziałam dobranoc Zniewolonemu księciu.

A jak wasz dzień? Bo mój nie zapowiada się tak źle :D Książę był okrutny, więc go zniewoliłam i nabyłam Białego Kruka :D Ciekawe jakiego talentu nauczę się w pękniętej koronie, ale co tam :D

10 gru 2018

'Humaniści w kosmosie' M. Lallande


Opinia:

Za opis powinno wystarczyć, że to zbiór opowiadań science fiction. Jest to dość istotne, bo kiedy spytałam autorkę o to czy to fantasy, odpisała, że są to opowiadania z fantastyki. Pomińmy, że na okładce (której wtedy nie widziałam) jak wół stoi: Groteski science fiction. Fantastykę rozumiem jako miks s-f i fantasy, a nie samo s-f... Gdyby autorka napisała o tym od razu, po prostu nie podjęłabym się recenzji.

Ale skoro już dostałam tę nieco ponad 200-stronicową książkę, postanowiłam spróbować. I to był błąd. Po rozpoczęciu pierwszego opowiadania odłożyłam ją na tydzień. No ale skoro się czegoś podjęłam, to wypadałoby to doprowadzić do końca. Także zajrzałam ponownie, oczekując poprawy. Kolejny błąd.

Bajeczka science fiction to totalnie wyrwane z kontekstu strzępy historii. Najpierw mamy opowieść o wilku, który ma długi, następnie przeskakujemy do Czerwonego Kapturka w roli handlarki, a jej babci jako bizneswoman, aby przejść do Kota w Butach i odwróconej wersji Śpiącej Królewny. Dodajmy do tego sztywne dialogi, powrzucane na chybił trafił i co chwila wtrącenia o czymś zupełnie innym i wychodzi masakra.

Drugiego opowiadania nawet nie byłam w stanie dokończyć. Rozumiem, że ten gatunek rządzi się swoimi prawami, ale poza tym, że mamy do czynienia ze skutkami katastrofy klimatycznej na Ziemi, niewiele więcej się dowiedziałam. Przeskakujemy z kraju do kraju, od osób do osób i wszystkie wątki są urwane jak w poprzednim.

Deus ex machina to jedyna idea, która mi się spodobała, choć wykonanie także pozostawia wiele do życzenia. Mamy tutaj wizję świata ogarniętego sztuczną inteligencją - szafa podpowiada wam, w co się ubrać, drzwi są gburowate, aby nie przepuszczać złodziei, a metro krzyczy na faceta, że pije colę i zaraz upaćka mu podłogę. Wszystko wyszłoby nawet fajnie, gdyby nie te przeskoki. Tak, jakby autorka nie potrafiła się skupić na jednym z robieniem ładnych przejść, a chciała upchnąć jak najwięcej.

Opowiadanie o weterynarii potwierdziło zauważoną przeze mnie tendencję: tysiąc pięćset nowych określeń, które w większości nie są zupełnie wyjaśnione, więc czytamy i nie mamy pojęcia, o co chodzi. Poza tym znów urywanie wątków: dziewczyna nie zauważa, że ma na bluzce trzy kwiaty zamiast dwóch, dodany jest do tego komentarz zwiastujący coś złego, po czym... Nic w tym kierunku się już nie dzieje!

Humaniści w kosmosie to luźna dyskusja na temat tego, jak wyglądają i czym w ogóle są kosmici. Rozwleczona niczym flaki z olejem. Bez bicia przyznaję, że skakałam po tych dialogach, ponieważ nie byłam w stanie czytać tego co do słowa. Niby poruszone kwestie mogłyby być ciekawe, ale gdyby równie ciekawie je poprowadzono. A tutaj znów mamy skakanie z tematu na temat, niekończenie niektórych wątków...

Po ostatnim opowiadaniu obiecywałam sobie dużo - odwrócona Seksmisja. No cóż... Lepiej obejrzyjcie sobie jeszcze raz film, bo tutaj nie znajdziecie nic ciekawego. Dzia

7 gru 2018

'Dynia i Jemioła' A. Jadowska


Opis:

Dora Wilk, Nikita, Witkacy, Karma, Malina, Roman, Baal i inni przybywają z nowymi historiami. Burzliwe przygody i ciepłe opowieści – wszystko, czego trzeba, by przegonić zimową chandrę.

Opinia:

Szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie, że fani książek pani Anety, nie przeczytają tej pozycji. Spodziewacie się rozczulających świątecznych opowieści? W takim razie przestańcie i dajcie się porwać magii świąt według naszych ukochanych bohaterów!

Opowiadania skupiają się w okresie Halloween (Samhain) do Sylwestra. Spotkacie w nich Dorę czy Nikitę, ale także Witkacego, Baala czy Asa. Pojawia się również nowa bohaterka, Malina. Przyznam jednak, że nie radziłabym od tej powieści zaczynać, ponieważ pojawia się pełno nawiązań do tego, co czytelnik obydwu serii już powinien wiedzieć i choć autorka niektóre rzeczy tłumaczy, to raczej pobieżnie, bo w końcu nie o to chodzi. Książka stanowi natomiast cudowne uzupełnienie niektórych wątków - na przykład dowiecie się, jak Nikita poznała Karmę czy kupiła dom, kto chciałby się mścić na Baalu, zakładając dość ciekawą stronę w internecie czy poznacie trochę lepiej sytuację w Radzie, gdzie Dora jest Namiestniczką. Jednocześnie chciałabym jakąś dłuższą książkę o Malinie i jej rodzinie, ponieważ ubawiłam się przy tym niesamowicie! Miło czytało mi się też historię o wilku i kocie, i chyba to pierwsza historia, która bardzo odpowiada mi w takiej formie, w jakiej ją widzimy - z otwartym zakończeniem.

Moja rodzina jest jak trufle. Rzadka, bezcenna i w dobrym stylu, ale w nadmiarze potrafi zabić smak nawet najbardziej wykwintnej potrawy. I ma zaskakująco wiele wspólnego ze świniami.
Bohaterowie są jak zwykle cudowni, urzekają, ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to dlatego, że tak dobrze ich już znam po lekturze prawie wszystkich poprzednich tomów, czy nowy czytelnik również tak by to odczuł. Malinę chętnie poznałabym lepiej, ponieważ ciekawa jestem większej ilości sytuacji typu pamiętne święto rodziny Koźlaków. 

W powieści cofamy się w przeszłość i wybiegamy w przyszłość. Możemy lepiej poznać postaci, które i tak znamy już całkiem nieźle, ale także poznać nowe i nie mniej zaskakujące. Zdecydowana, i obowiązkowa, gratka dla fanów książek o Dorze i Nikicie, a także Witkacym! :) Ostrzeżenie: wywołuje niekontrolowane wybuchy śmiechu :D

3 gru 2018

'Pocałunek Szpiega' E. Beaty


Opis:

Alex nie jest jednak zachwycony obecnością ukochanej na trudnej misji, zaś jej upór i jego skrytość tylko pogarszają sprawę. Jak poradzi sobie Sage, gdy zrządzeniem losu zostanie oddzielona od reszty oddziału i wbrew swojej woli zapuści się daleko na terytorium wrogiego kraju? Czy w nowym miejscu zdoła utrzymać – w sekrecie tożsamość własną i swojego podopiecznego? Tym razem nie tylko jej królestwo znajdzie się w niebezpieczeństwie…

Opinia:

Tytuł nieco mnie przeraził - spodziewałam się trójkąta miłosnego, ale na szczęście go tu nie ma. Natomiast nie wiem, jakim cudem Traitor's Ruin stało się Pocałunkiem Szpiega. Tym bardziej, że do treści też mi niezbyt ten tytuł pasuje... Ostrzegam też, że dalsza część recenzji może zawierać spoiler do treści tomu 1. Niestety nie dało się tego uniknąć, ponieważ na tym głównie skupia się akcja drugiej części.

Dedukcja Sage kojarzyła mi się z genialnym Sherlockiem Holmesem. Przed tą dziewczyną mało co się ukryje. Alex z góry nie miał szans. Jednocześnie właśnie przez ten konflikt interesów relacja tej dwójki w tym tomie jest bardzo burzliwa. Nie oszukujmy się - w dużej mierze ta powieść to romans, ale za to jaki! Zauważyłam też jednak, że autorka próbuje z nich zrobić bohaterów tragicznych, co spowodowało moją niższą ocenę. Wydają się być oni nieśmiertelni, ponieważ nieważne, ile by nie wycierpieli, zginąć im się nie udaje. Przez to powieść straciła nieco na realności.

Wszystko wydaje się zabawne, kiedy uda ci się oszukać śmierć.
W tym tomie możemy poznać kolejny naród, ale tym razem znacznie lepiej niż było nam dane Kimisarów. Zwiedzamy pustynny kraj, uczestniczymy w szkoleniu wojskowym oraz towarzyszymy Sage w roli szpiega. Autorka nie porzuca starszych bohaterów, jak Clare, ale dodaje także nowych - choćby księcia Nicholasa, którego bardzo polubiłam czy Lani, księżniczkę obcego kraju. Brakowało mi natomiast większej ilości dialogów między Alexem a jego oficerami, ponieważ poprzedni tom dobitnie pokazał, że są przyjaciółmi na dobre i na złe, a w tym tomie jakby istniał tylko Cass. 


Podsumowując, jestem tym tomem zachwycona trochę mniej niż pierwszym. Autorka za bardzo skupiła się na trudnej relacji bohaterów i kilka rzeczy jej umknęło. Powieść nadal opowiada cudowną historię, a Sage nie znika z mojej listy ukochanych bohaterek, ale jednak spodziewałam się czegoś więcej. Mam nadzieję, że tom trzeci wróci do poziomu z początku! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

1 gru 2018

Podsumowanie listopada



Listopad był dla mnie ciężkim miesiącem, nie tylko pod względem zapierdolu w pracy, ale i dwóch kolokwiów. Nie miałam siły na czytanie, natomiast zabrałam się za pisanie swojej książki opartej na mitologii nordyckiej i jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. 

Nie przedłużając, przedstawiam wam w sumie dość krótką listę trochę obszerniejszych książek :)

Przeczytane książki:

  • Mroczny talent (279) [IUVI] *10/10*
  • Zdradzieckie serce (524) [Initium] *9/10*
  • Pojedynek w Araulenie (376) [Jaguar]  *10/10*
  • Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży (463) *5/10*
  • Pocałunek Zdrajcy (469) [Jaguar] *9/10*
Ilość przeczytanych książek: 5
Ilość przeczytanych stron: 2111 (ok. 70 str. /dzień)
Najlepsza książka: -
Najgorsza książka: Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży

Nie da się spośród pozostałych czterech książek wybrać najlepszej, nawet mnie nie zmuszajcie. Wszystkie były cudowne. Chciałabym czytać tylko takie książki :)

A jak wam minął listopad? Czujecie już magię świąt? :D Ja to się zastanawiam, kiedy zacznie lecieć Last Christmas oraz All I want for Christmas :D Obstawiamy? :D