20 wrz 2018

'Bestia się budzi' J. Delaney


Opis:

Sprytek nie pamięta czasu przed Szolem – tajemniczą plamą mroku zbierającą przerażające żniwo. Ci, którzy zostali uwięzieni w jej wnętrzu, zginęli lub zostali odmienieni w łaknące krwi potwory – aberracje. Sprytek prawie od roku tkwi w piwnicy rodzinnego domu, jedynym bezpiecznym miejscu, gdzie towarzyszą mu tylko szepty zmarłych braci oraz przyjazna aberracja, Królowa Bagien. 
Życie Sprytka zmienia się, gdy ojciec postanawia zaprowadzić go do zamku i zgłosić na stanowisko pomocnika bramomantów, którzy przy pomocy specjalnych portali mogą zaglądać do wnętrza Szolu i prowadzić niezbędne badania. To bardzo niebezpieczna praca, podczas której zginęli bracia Sprytka. Żeby przetrwać, chłopiec będzie musiał w pełni wykorzystać swą przebiegłość, nie zważając na cenę, jaką przyjdzie mu za to zapłacić.

Opinia:

Styl autora nie przypominał mi tego z pierwszego tomu Kronik Wardstone. Zdecydowanie poprawił on swoje umiejętności. Powieść wciąga, bawi i sprawia, że nie można się od niej oderwać. Jednocześnie bywa brutalna, choć przeznaczona jest raczej dla młodszego czytelnika.

Sprytek żyje w świecie, gdzie każdy dzień to obawa, że Szol posunie się dalej. Wielka ciemność sprawdzająca śmierć lub mutację w tak zwane aberracje nie zna litości i nie sposób przewidzieć jej działania. Pracując jako czerw, chłopiec pomaga zrozumieć niebezpieczeństwo. Jednocześnie powieść pokazuje, jak pomiata się osobami od tak zwanej czarnej roboty, choć ich wpływ na wykonanie pracy jest naprawdę ważny, o ile nie najważniejszy. Autor skupia się na wyjaśnieniu nam zawiłości stworzonego przez siebie świata - opowiada o czarownicach, o aberracjach oraz samym Szolu. Zakończenie zapowiada emocjonujący ciąg dalszy, którego już nie mogę się doczekać.
To umieranie jest trudne. Może boleć. Ale śmierć zostawili już za sobą [...].
Tak naprawdę jedynym minusem, jaki dostrzegłam w tej powieści, są bohaterowie. Jedynym, którego mogłabym potraktować jako postać z krwi i kości jest Sprytek, nasz główny bohater. To chłopiec odważny i wierzący w sprawiedliwość. Przykro było patrzeć, jak z czasem jego poglądy musiały ewoluować. Poza nim niestety poznajemy jedynie główne cechy bohaterów, a nie charakter - i tak Donna to życzliwa przyjaciółka, Szczęściarz coś ukrywa, Gryźka bywa zołzą, ale jest bardzo mądra, a Żmij podły. Największą szarą eminencją pozostaje ojciec głównego bohatera - niby pojawia się dość często, ale nie jesteśmy w stanie go poznać. Z drugiej strony Sprytek też chyba nie do końca go zna, więc tutaj chociaż jest to usprawiedliwione.

Powieść zdecydowanie skierowana do czytelników młodszych, zahaczająca może nawet o lekki młodzieżowy horror (motyw sierocińca był bardzo dramatyczny). Książkę naprawdę czyta się błyskawicznie i byłaby ona idealną lekturą, gdyby nie skupienie się na kreacji świata kosztem bohaterów. Mimo to zdecydowanie polecam, ponieważ autor stosuje bardzo oryginalne pomysły!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

18 wrz 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Pierwszy Rok' R. E. Carter


Opis:

Rudowłosa piętnastolatka Ryiah (zwana Ry) i jej brat bliźniak Alexander mają jedno marzenie: zostać magami. Realizacja tego celu się przybliża, gdy zostają przyjęci do Akademii Magii. Okazuje się jednak, że kandydatów na adeptów jest wielu, zaś rodzeństwo wyróżnia się na tle rówieśników niskim pochodzeniem, brakami w wiedzy i niedostatkiem siły fizycznej. Wywodzący się z arystokratycznego rodu książę Darren i jego przyjaciółka Priscilla szczególnie dają odczuć rodzeństwu, gdzie jest ich miejsce.

Opinia:

Styl autorki okazał się prosty i przystępny, z nutką humoru. Niestety, nie potrafi oddać ona emocji bohaterów, więc powieść czyta się bardziej jak kronikę. Byłoby to nawet ciekawe, gdyby nie to, że narracja jest pierwszoosobowa.

Powieść zaczyna się dość nudno - niby cały czas coś się dzieje, ale dopiero moment rozpoczęcia nauki w Akademii rozpoczyna powieść. I od tej pory ciężko się oderwać. Autorka przedstawia nam, jak wyglądają lekcje oraz relacje między uczniami. Z ponad stu dwudziestu kandydatów jedynie piętnaściorgu uda się dostać na praktykę. Powiem wam, że ja z pewnością nie wytrzymałabym w Akademii. To ciągła harówa, rywalizacja, stres i nieprzespane noce. Jednocześnie to próba i umiejętności, i charakteru. Niektóre z prób są niezwykle okrutne! Z całej akcji nie podobały mi się jedynie dwie rzeczy: oklepany wątek miłosny oraz zakończenie. Tak, zakończenie mnie zawiodło. Spodziewałam się co prawda, że autorka w ten sposób to rozwiąże, ale mogła to zrobić inaczej, a tak poszła w ślad za inną popularną pisarką* (dla ciekawskich i niebojących się spoilera - wyjaśnienie na końcu). 
Po raz pierwszy byłam rozdarta. W mojej historii książę odgrywał rolę czarnego charakteru. Pod każdym względem.
Bohaterowie to realne postaci, za którymi możemy przepadać bądź nie. Ry zaimponowała mi od początku niezłomnością i zawziętością. To dziewczyna, z którą zdecydowanie mogłabym się zaprzyjaźnić. Alex to chłopak, który pewnie skradłby i moje serce, gdyby nie był takim bawidamkiem. Jego troska o siostrę kupiła mnie całkowicie! Z drugiej strony barykady mamy Darrena, księcia. Nie irytował, ale też nie odczuwałam względem niego jakichś większych uczuć (być może dlatego, że i tak wiedziałam, jak to się skończy). Autorka zbudowała postaci z krwi i kości, dbając nawet o te dalszoplanowe, co niezwykle urozmaiciło lekturę. Nie łudźcie się jednak, że wszystkich polubicie - w takiej powieści nie sposób nie trafić na zołzy czy dręczycieli.

Podsumowując, powieść to bardzo ciekawy pierwszy tom serii o szkole magii innej, niż wszystkie, o jakich do tej pory czytałam. Pierwszy rok to historia zarówno oryginalna jak i nieco przewidywalna. Po poznaniu pierwszego roku naprawdę chcę dowiedzieć się, jak wyglądają kolejne lata praktyki, więc ta seria na pewno zostanie ze mną na dłużej. Polecam ją osobom, które lubią klimaty typu Harry Potter w nieco mocniejszym wydaniu :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

16 wrz 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Małe Licho i tajemnica Niebożątka' M. Kisiel


Opis:

W pewnym starym, niesamowitym domu na uboczu, za wysokim ogrodzeniem, mieszka chłopiec imieniem Bożek, zwany też Niebożątkiem, który nigdy nie jest sam. Bo oprócz starej skrzyni ze skarbami i najfajniejszej mamy pod słońcem ma też najprawdziwszego anioła stróża… a pod jego łóżkiem mieszka potwór, który ciągle podkrada mu kapcie.
Nadchodzi jednak dzień, kiedy Bożek musi wreszcie opuścić swój niezwykły dom i poznać lepiej świat po drugiej stronie ogrodzenia — świat bez szumu anielskich skrzydeł i uścisku potwornych macek. Tylko czy jest na to gotowy? I czy sam świat również jest gotowy na Bożka oraz wielką tajemnicę, jaką skrywa chłopiec?

Opinia:

Marta Kisiel w formie, a jej powieść ma tylko jedną wadę - zdecydowanie za mało jej objętościowo! Przy Małym Lichu nie będziecie w stanie się nie roześmiać!

Niebożątko dorasta i staje się Bożętym. W końcu ma już całe dziesięć lat! I jego sielankowe życie dobiega końca, ponieważ Konrad podejmuje Decyzję. To historia o dzieciństwie, o potrzebie dopasowania i akceptacji, o granicy między normalnością a dziwactwem. Bożek to dziecko i wszystko postrzega na swój sposób. Nie pragnie wcale poznać świata, ponieważ w małym świecie niezwykłości czuje się zupełnie dobrze. Szkoła okazuje się dla niego prawdziwą szkołą przetrwania, dżunglą, w której ciężko mu się odnaleźć. Dodatkowo to opowieść o relacjach międzyludzkich, o uwadze i tym, jak ważny w życiu dziecka jest spędzany z nim czas. Poruszając tematy ważne, autorka jednocześnie rozbawia nas do łez!
Ach, spójrz, oto i przybył, człowiek zza zamkniętych drzwi, wielki nieobecny, jakże zajęty, jakże zapracowany, bez serca do dziecka, bez głowy do błahostek, bez czasu, ach, zawsze bez czasu!
Zdecydowanie za mało było w tym tomie Camilli, co nieco mnie dziwi - w końcu jest ona mamą. Autorka postanowiła się jednak skupić na relacji Konrada z Bożętym. Każdy fan Dożywocia zna trudny charakter pisarza - raczej ponury, zamknięty w sobie. Niebożątko natomiast jest pełne życia i pomysłów, które realizuje razem z Lichem. Nie do końca też potrafi jeszcze panować nad emocjami, więc bywa porywcze. Ta relacja wyszła autorce mistrzowsko, a reszta postaci doskonale tworzy tło dla historii chłopca! Licho pozostaje uroczym Lichem, Tsadkiel - przemądrzałym Tsadkielem, a Turu niepoważnym wielkoludem.

To książeczka na jeden wieczór, ponieważ objętościowo zajmuje nieco ponad dwieście stron dużym drukiem. Jednocześnie dzięki temu doskonale nadaje się dla dzieci! Autorka stworzyła z tego wręcz nieco osobną powieść, gdzie na nowo przedstawia nam niezwykłą rodzinkę. Także polecam zarówno dzieciom, jak i dorosłym - musicie to przeczytać! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

14 wrz 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Porwanie' B. Mikulska


Opis:

Minęło dwadzieścia lat. Bora, niegdyś Nosicielka magicznej Łzy Boga Deszczu (Łzy Boga Deszczu. Nosicielka – wydanie wiosną 2018 r.) i jej mąż Thomas wiodą szczęśliwe życie, wychowując dwie córki i syna.
Teraz Nosicielkami są bliźniaczki Maura i Vilia, obdarzone przez kamienie wyjątkowymi mocami. Ponieważ mogą one być niebezpieczne, a dodatkowo w królestwie Turang toczy się wojna, rodzina decyduje się na przeniesienie do klasztoru, dziewczyny zaś wyruszają do szkoły, w której mają się nauczyć kontrolować swoje umiejętności.
I wszystko potoczyłoby się gładko, gdyby nie to, że o dwóch Nosicielkach dowiaduje się dawny wróg Bory z odległej przyszłości – Mistrz Czarnych Mnichów. Wprawdzie podróże w czasie zostały powszechnie zakazane, ale mogą w nich uczestniczyć naukowcy, badacze. W nagrodę za najlepsze wyniki na studiach zgodę na taką podróż otrzymuje Julia. Jest oczywiste, że Mistrz okazji nie przepuści. Razem z Julią jako opiekun przenosi się Misztal, którego tak naprawdę jedynym zadaniem jest odebranie Nosicielkom magicznych Łez. Wszystkie chwyty są dla niego dozwolone. Po nieudanym pokonaniu bliźniaczek, porywa ich młodszego brata. A kiedy dziewczyny i ich przyjaciele wyruszą na ratunek, zacznie się podróż, której przebieg i zakończenie obfitować będzie w niebezpieczeństwa, dziwne spotkania i zaskakujące zwroty. Oczywiście nie zabraknie też gorących uczuć.

Opinia:

Od razu widać znaczną poprawę stylu autorki. Tym razem niesamowicie wciągnęłam się w wydarzenia i przeżywałam je z bohaterami. Dodatkowo bardziej możemy wczuć się w ich emocje!

Niby bohaterom nadal wszystko się udaje, ale jednak w tym tomie można odczuć większe napięcie. Tym bardziej, że towarzyszymy w sumie trzem głównym bohaterkom - bliźniaczkom oraz Julii. Jedyną rzeczą, jaka mnie męczyła było wciśnięcie aż trzech wątków miłosnych w jedną powieść (w tym jednego naprawdę słabo rozbudowanego, przez co zupełnie niewiarygodnego). Porwanie to powieść drogi, pokonywanie przeszkód i mierzenie się z trudnościami. Wciąga dużo bardziej niż poprzedniczka i dostarcza zdecydowanie więcej rozrywki! Przeszkody stawiane przed bohaterami wymagały jednak więcej myślenia i wyobraźni niż w przypadku Bory oraz Thomasa, co niezmiernie mnie cieszy, bo dodatkowo napędzało to akcję.
Kobiety muszą zachować cnotę, podczas gdy mężczyźni mogą używać do woli. Na żony też wolą dziewice... Tylko skąd ich tyle ma być, skoro z kimś ci mężczyźni sypiają przed ślubem?
Bohaterowie również ulegli znacznej poprawie. Nareszcie mogłam się z nimi utożsamić. Vilia i Maura są niczym ogień i woda, więc towarzyszenie im to wspaniała przygoda. Najbardziej polubiłam tę bardziej porywczą siostrę, zwłaszcza za jej przekomarzanie z Siergiejem. Ciekawą, choć naiwną bohaterką okazała się również Julia. Panowie natomiast nie skradli mego serca, ale chętnie potowarzyszyłabym im w podróży. Natomiast wisienką na torcie okazał się główny antagonista. W pierwszym tomie pan Torque był mdły i niezbyt groźny, w tym również taki pozostał. Pojawia się jednak Cyryl i och, takich złych bohaterów uwielbiam!

Podsumowując, warto sięgnąć po tom pierwszy, bo w drugim zdecydowanie widać poprawę warsztatu autorki! Nadal co prawda nie wyjaśnia pewnych kwestii, ale mam nadzieję, że zrobi to w kolejnych tomach. Przy tej części Łez Boga Deszczu bawiłam się znakomicie i czekam na więcej!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

12 wrz 2018

'Nosicielka' B. Mikulska


Opis:

Co jest największym skarbem na Ziemi? Woda. Bez niej nie ma życia. Na szczęście wieki temu Bóg Deszczu za pośrednictwem swojej wysłanniczki podarował czterem dziewczynkom cztery kamienie – swoje Łzy. I zawarł z ludźmi układ. Co kilkaset lat kolejne Nosicielki Łez muszą udać się w tajemne miejsce i odprawić magiczny rytuał, który sprawi, że wody na Ziemi nigdy nie zabraknie. Bora dowiaduje się o swoim posłannictwie w osiemnaste urodziny. Wraz z wyznaczonym jej przez Źródło mocy Opiekunem wyrusza w podróż, aby wypełnić misję. Nie wie, jak niebezpieczna będzie to droga. Na cudowny kamień czyhają Czarni Mnisi, których przywódca chce przejąć kontrolę nad wodą na całym świecie i w ten sposób zmusić wszystkich ludzi do poddaństwa. A pokonać bądź przechytrzyć zakonnych niełatwo, bowiem oprócz tego, że opanowali oni podróżowanie w czasie, to dysponują technologią, o której współcześni Borze mogą jedynie pomarzyć.

Opinia:

Autorka posługuje się bardzo opisowym stylem, a jednocześnie nie potrafiłam wczuć się w emocje bohaterów. Miałam wrażenie, że wszystko dzieje się gdzieś obok, że nie biorę w tym udziału bezpośrednio. Zdecydowanie wolę wczuwać się w powieść.

Pomysł na powieść był cudowny, ale wykonanie pozostawia trochę do życzenia. Zwłaszcza łatwość z jaką głównym bohaterom przychodzi praktycznie wszystko. Przez to odniosłam wrażenie, że książkę lepiej czytałoby się młodszemu ode mnie czytelnikowi, dla którego happy end jest najważniejszy. Jednocześnie, choć styl okazał się opisowy, nie wszystko zostało wyjaśnione. Dobrze natomiast wypada kreacja świata i różnych plemion czy kolejnych zasadzek i etapów podróży. Z zaciekawieniem czytałam legendy oraz opisy zwyczajów ludzi pustyni czy Porfirionów. Ciekawa jestem, co czeka mnie w tomie drugim, ponieważ zakończenie nie zdradza zbyt wiele. Sama historia bywała zaskakująca, choć momentami nie musiałam się nawet zastanawiać, aby coś odkryć przed bohaterami.
Sądzę, że sobie poradzisz, chociaż jesteś jak ja słabą kobietą i boisz się tego, czego boi się każda kobieta. [...] my, słabe kobiety, czasami musimy być silne!
Do bohaterów raczej ciężko się przywiązać, bo chociaż są wykreowani w miarę obrazowo, rzadko pokazują bardziej ludzką twarz. Przypominało mi to teatr, gdzie każdy aktor ma do odegrania rolę. Bora z początku okazuje sceptycyzm, ale z drugiej strony nie przeszkadza jej on wyruszyć w podróż z zupełnie obcym mężczyzną. Thomasa natomiast prawie nie znamy - możemy oceniać go jedynie na podstawie współczesnych wydarzeń, ponieważ o jego przeszłości nie wiemy prawe nic. Ciekawą bohaterką była dla mnie Maura, chociaż nie mamy okazji jej poznać. No i jeszcze Nasz, ale w końcu to zwierzęcy bohaterowie szybciej kradną serca! Jego mogłabym nawet przygarnąć.

Książka umila czytającemu czas ciekawą historią, choć widoczne są pewne niedociągnięcia. Osobiście uważam, że gdyby nieco utrudnić życie bohaterów, a nie nad kłodami przerzucać co chwila mosty, powieść nabrałaby szybszego tempa i wciągała bardziej. Sama idea rytuału, który musi być odprawiany, aby na Ziemi nie zabrakło wody przypadł mi do gustu. Na szczęście droga do Groty nie okazała się banalna, ale też nie została opisana, jakby bohaterowie mieli z nią wielkie trudności. Sądzę, że autorka ma wielki potencjał i mam nadzieję, że to, co mniej spodobało mi się w tomie pierwszym, zostało poprawione w tomie drugim.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

9 wrz 2018

'Moja Jane Eyre' C. Hand & B. Ashton & J. Meadows


Opis:

Może ci się wydawać, że znasz tę historię. Sierota Jane Eyre, bez grosza przy duszy, rozpoczyna nowe życie jako guwernantka w Thornfield Hall. Tam spotyka mrocznego i tajemniczego pana Rochester.
Pomimo dużej różnicy wieku i jego nieznośnego temperamentu, zakochują się w sobie i, o zgrozo, ONA wychodzi za niego za mąż.
Ale czy to na pewno Jane Eyre?
Przygotuj się na przygodę w której nic nie jest takie, jak się wydaje: pewien dżentelmen ukrywa się bardziej niż trup w szafie. A co jeżeli we wszystko wmieszają się początkująca pisarka Charlotte Brontë i badacz zjawisk nadprzyrodzonych Alexander Blackwood?

Opinia:

Po ostatniej cięższej lekturze potrzebowałam czegoś lżejszego, a Moja Jane Eyre nadała się w tym wypadku idealnie. Jednocześnie musicie wiedzieć, że nie czytałam Dziwnych losów Jane Eyre, więc nie będę porównywała tych dwóch historii.

Powieść ta to cudowna lektura na krótką chwilę - pełna humoru, zabawnych anegdotek i cudownie wykreowanych postaci. Autorki czasem zwracają się bezpośrednio do czytelnika, zamieściły też oryginalne fragmenty dziennika Charlotte Bronte. Powieść czyta się wspaniale dzięki lekkości i cudownemu podejściu pań do tematu.
Miłość wywracała życie kobiety na drugą stronę. Bardziej niż ambicja, szacunek, rozsądek.
Opowieść pełna magii i duchów, zbiegów okoliczności i tajemnic. W oryginalnej powieści na pewno nie spotkalibyście pana Blackwooda, który czaruje swym charakterem czy Charlotte Bronte, początkującej pisarki. Historia Jane, jaką opowiadają autorki to komedia pomyłek z duchami w tle. Nikt nie jest jednak tym, kim się wydaje, przez co historia staje się jeszcze bardziej ekscytująca. Zakończenie natomiast genialnie rozwiązuje wszystkie wątki i zagadki.
Człowiek obdarzony darem kreatywności nie zawsze nad nim panuje. Z czasem okazuje się, że niektóre z jego pomysłów żyją własnym życiem i podejmują niezależne decyzje.
Bohaterowie to barwna rewia charakterów - od czternastoletnich duchów przyjaciółek przez silne i charyzmatyczne bohaterki po ujmującego i nieprzewidywalnego pana Rochestera. Gwarantuję wam, że nie da się z nimi nudzić czy ich nie polubić. Autorki skupiły się zarówno na bohaterach pierwszo- jak i dalszoplanowych. 

Podsumowując, jestem zauroczona tą książką! Zdecydowanie sięgnę też po Moją Lady Jane, ponieważ autorskie trio spisało się na medal. Powieść typowo rozrywkowa, z ciekawą tajemnicą w tle, o której nie będę co prawda długo pamiętała, ale podczas czytania bawiłam się doskonale! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN.

7 wrz 2018

SPOTKANIE Z JUSTYNĄ DRZEWICKĄ



Cześć, dzisiaj mam dla was mega wiadomość! Otóż 15 września poprowadzę spotkanie autorskie z Justyną Drzewicką, autorką Niepowszednich. Świat Książki, Hala Koszyki, godzina 14! :) Zapraszam serdecznie! :)

5 wrz 2018

'Runa' V. Buck


Opis:


Opinia:

Runa to książka trudna, ale niezwykle klimatyczna. Vera Buck prowadzi nas mrocznymi uliczkami Paryża i korytarzami Salpêtrière, pokazując realia XIX wieku. Nie stara się rozbawić, pocieszyć czy doprowadzić do łez. Natomiast fascynuje metodami, które kiedy uważano za postępowe, a dziś myślimy o nich jak o barbarzyństwie i torturach. 

Książka opowiada o Runie, dziewczynce, która trafia do kliniki z silnymi zaburzeniami. Jednocześnie poznajemy historie wielu osób - młodego studenta Joriego i miłości jego życia, Pauline, byłego policjanta Lecoqa, syna sprzedawcy tytoniu Federica oraz niespełnionego artystę, Maxime. To opowieść o wielu osobach, których losy łączy jedna dziewczynka.Każdy z nich w inny sposób wplątuje się w tę sprawę i w inny sposób odnosi się do całości. To thriller, w którym nie zabraknie krwi. To powieść, nad którą musicie się skupić, aby zrozumieć wszystkie zawiłe nowinki medycyny -  końcu osią historii jest przygotowanie do operacji usunięcia obłędu z mózgu. Zakończenie natomiast zupełnie mnie zaskoczyło. Nastawiłam się na coś zupełnie innego, ale czuję się usatysfakcjonowana tym, co otrzymałam.
Tajemnicą jest strach. To on sprawia, że stajemy się mali i słabi w chwili, w której moglibyśmy być wielcy i waleczni"
Runa jako główna postać, paradoksalnie, pozostaje dla nas zagadką aż do końca. Z nieniknącą ciekawością spijałam każdy strzępek informacji o dziewczynce. Lepiej natomiast poznajemy Joriego, który opowiada nam o klinice oraz medycynie, o swojej przeszłości i życiowym celu. Chłopak bywał tak niesamowicie naiwny, że czasami było mi go szkoda. Jednocześnie możemy obserwować, jak pod wpływem wielu czynników zmienia się zarówno jego charakter, jak i poglądy. Najbardziej polubiłam Lecoqa - byłego policjanta, który żył zgodnie z teorią, że cechy fizyczne wyglądu odpowiadają za nasze cechy charakteru. Twierdzi, że zgodnie ze swoją fizjonomią powinien zostać przestępcą. To człowiek sarkastyczny, niezwykle przebiegły i zajmujący. To, w jakim momencie zastajemy go pod koniec powieści, zaskoczyło mnie chyba najbardziej. Bohaterami ważnymi dla fabuły są jeszcze dwaj młodzi chłopcy - Federic oraz Maxime. Jedyną kobietą poza Runą wśród głównych postaci pozostaje Isabelle, siostra Federica. Przeciwstawia się ona roli narzuconej kobiecie przez społeczeństwo i tym też zyskuje sympatię czytelnika. 
Pierwsze czyste cięcie zawsze było najciekawsze, metal, który po raz pierwszy wdzierał się w nienaruszoną skórę. Dzięki niemu można było odnaleźć narządy, które jeszcze nigdy nie widziały światła dziennego. Życie wewnętrzne, które leżało rozłożone przed lekarzem niczym skarb w popsutej skrzyni
To nie książka dla osób o słabych nerwach i żołądkach. Osobiście nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak pokazy Charcouta mogły być popularne jako naukowe! Większa część tej historii to brutalne eksperymenty - zarówno na kobietach, jak i na dzieciach. Wariatki traktowane były bardzo bezosobowo, dla personelu nie przedstawiały istoty ludzkiej, a dzikie zwierzęta, którymi trzeba się opiekować. Wśród mody na bycie pierwszym ludzkie życie nie było poważane.

Runa to książka niezwykle trudna, ale i niezwykle wartościowa. Wymaga skupienia i pewnego rodzaju zrozumienia, choć nie akceptacji. Autorka idealnie pokazuje przepaść, jeśli chodzi o naukę - cofamy się w końcu o prawie półtora wieku. Uważam, że osoby zainteresowane tematem, powinny zdecydowanie przeczytać tę pozycję.

1 wrz 2018

Podsumowanie sierpnia


Przeczytane książki:
  • Triskel (351) [Uroboros] *6/10*
  • Córka Złodzieja (440) [Jaguar] *9/10*
  • Żelazny Kruk (279) [Jaguar] *8/10*
  • Kamienne niebo (366) [SQN] *10/10*
  • Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu (361) [autorka] *5/10*
  • Smutna dziewczyna oraz inne opowiadania (284) [Alegoria] *7/10*
Ilość książek: 8
Ilość przeczytanych stron: 2081 (ok. 67 str/dzień)
Najlepsza książka: Kamienne niebo
Najgorsza książka: -

Sierpień minął mi bardzo szybko. Co ciekawe - przez większość czasu jakoś nie miałam ochoty na czytanie, a i tak udało mi się poznać 8 nowych powieści. SZOK, bo miałam wrażenie, że nie czytam prawie wcale. Nie, aby było mi z tym źle - od wszystkiego trzeba czasem odpocząć :)

Pod koniec sierpnia wybrałam się z siostrą do Energylandii i serio, jeśli macie okazję - koniecznie jedźcie! Ja odwiedzę ją na pewno jeszcze nie raz, a Hyperion to taki kozak. Bałyśmy się i musiałam ją wręcz wciągnąć do kolejki, bo chciała mi uciec w trakcie drogi, ale udało nam się i gdybyśmy miały więcej czasu, poszłybyśmy na ten rollercoaster jeszcze nie raz! W ogóle to takie super, że najwyższy i najszybszy rollercoaster w Europie znajduje się w Polsce :)

Po Energylandii spotkałyśmy się z Oluś i wróciłyśmy dopiero następnego dnia. Gdybyście szukali klimatycznego klubu w Krakowie, polecamy Społem :) Fajna muzyka i wystrój!

Powiem wam, że to takie dziwne już drugi rok myśleć o 1 września, jak o normalnym dniu pracy, a nie początku szkoły (pomijając, że to sobota i rozpoczęcie będzie dopiero w poniedziałek :D). Natomiast od ostatniego weekendu września czeka mnie studencka dola! :) 

A jak wam minął sierpień? Udały się wam wakacje? A może wyjeżdżacie dopiero we wrześniu lub październiku? :)