2 sie 2018

'Klan Czerwonego Lisa' J. Flanagan


Opis:

(zawiera spoilery do poprzednich części)
Maddie większość swojego czasu poświęca szkoleniu się na zwiadowcę – pod okiem legendarnego Willa Treaty’ego uczy się łucznictwa, rzucania nożem, sztuki podchodów oraz walki wręcz.
Na jeden miesiąc w roku musi jednak wrócić do domu i stać się księżniczką Madelyn. Maddie, zmuszona zachować swoje powiązania ze zwiadowcami w tajemnicy, nudzi się w zamku, szczególnie kiedy dowódca zwiadowców, Gilan, oraz sir Horace wyjeżdżają, by zbadać sprawę niepokojów na północy kraju.
Gdy jednak Maddie odkrywa wskazówki świadczące o tym, że Zamkowi Araluen może zagrażać niebezpieczny spisek, wie, że jej rodzina znajduje się w niebezpieczeństwie. Czy uda się pokrzyżować plany zdrajców, zanim dostaną się do Zamku Araluen? Kim jest mężczyzna w lisiej masce?

Opinia:

Przyznam, że po Kalderze nieco bałam się sięgnąć znów po Flanagana. A co, jeśli znów się rozczaruję? Na szczęście obyło się bez niemiłej niespodzianki, a Klan Czerwonego Lisa trzyma poziom poprzednich tomów! Co prawda jest może nieco mniej humoru, ale to chyba głównie dlatego, że jest również mniej Halta.

W związku ze zmianą prawa w Araulenie (o dziedziczeniu tronu także przez kobietę) powstaje Klan Czerwonego Lisa. Jego członkowie chcieliby powrotu do starych zasad i wyłącznie męskiej sukcesji. Horace i Gilan wyruszają więc, aby rozproszyć tę zgraję buntowników. Jednocześnie Maddie jest zmuszona wrócić na miesiąc do domu, aby ze zwiadowczyni znów stać się księżniczką. Flanagan wplata też w obecne wydarzenia bohaterów z Drużyny, i choć w tym tomie wiedza na ich temat nie była niezbędna, podejrzewam, że w czternastym zdecydowanie się przyda! 
Wy, Skandianie, fascynujecie mnie. Bez większych problemów potrafcie spacerować po statku kołyszącym się na czterometrowych falach, wystarczy jednak, że koń kichnie, a już obawiacie się upadku.
W dwunastym tomie mieliśmy okazję śledzić szkolenie Maddie. W tym patrzymy już jak staje się prawie pełnoprawną zwiadowczynią, na czwartym roku szkolenia. Dodatkowo sama musi sobie poradzić z pewnymi trudnościami, ucząc się na własnych błędach. Poza Maddie znów możemy towarzyszyć Evanlyn, kiedy jest zmuszona podejmować decyzje wpływające na los wielu osób. Te dwie kobiety są silne, niezależne i idealnie pokazują, że nie tylko mężczyźni potrafią sobie radzić z rządzeniem. 
Will jak zwykle po prostu wrzucił ubrania na zmianę i potrzebny sprzęt do torby przy siodle, upychając wszystko, byle się zmieściło. Maddie bez słowa wypakowała jego torbę, poskłądała rzeczy i powkładała je z powrotem tak, że zajmowały o połowę mniej miejsca niż poprzednio.
Jednocześnie towarzyszymy Gilanowi oraz Horace'owi w wyprawie na północ, gdzie zdolność zwiadowcy do elastycznego myślenia może im się bardzo przydać. To w tych fragmentach humoru było najwięcej, ale raczej nie można powiedzieć, aby któraś część powieści wypadała lepiej - obydwie doskonale się uzupełniają!

John Flanagan w trzynastym już tomie kultowych Zwiadowców zabiera nas w podróż pełną zagadek, intryg oraz zdrady. Jednocześnie kończy powieść w taki sposób, że nie potrafię nie myśleć o tym, co wydarzy się dalej, ale na szczęście czternasty tom jeszcze w tym roku! Osobiście nie mogę się doczekać, a jeśli wy jeszcze nie zaczęliście tej przygody... to na co jeszcze czekacie?

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

25 komentarzy:

  1. Jeśli mam być szczery to z tych serii o Zwiadowcach czytałem cztery albo pięć. Ale tytuły to pamiętam niestety dwóch. Są to "Ruiny Gorlanu" oraz "Bitwa na wrzosowiskach". I jestem pewny iż kiedyś przeczytam wszystkie serie o zwiadowcach ponieważ jest to świetna lektura aby się przy niej zrelaksować. Tylko niestety nie mam pojęcia kiedy to będzie ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej książce. Kiedyś czytałam poprzednie części Zwiadowców być może siegnę po tę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do kontynuacji serii, skoro ci się podobała :)

      Usuń
  3. Pewnie się domyślasz, że to nie moje klimaty. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę mnie przeraża, jak bardzo ta seria się rozrasta. Trochę się obawiam sięgnąć po ten tom, już 12 nieco mnie rozczarował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie rozczarował. W Drużynie nieco się zawiodłam, ale Zwiadowców nadal kocham :)

      Usuń
  5. O tej serii słyszałam wiele dobrego. Mam ją w planach, ale tych część trochę jest i nie wiem kiedy uda mi się je przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta patrzę, że to już 13 księga trochę tego jest :)ale wydaje się, że warto sięgnąć. Musze tylko dorwać pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet zaciekawiła mnie ta seria ^^
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. wow... ale długa seria :) dużo mam do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. To ulubiona seria mojej przyjaciółki, do której ja nie mogę się przekonać :D Wiem wie, nie wiem co tracę, ale myślę, że w końcu przyjdzie czas, by sięgnąć po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  10. O nie, mniej Halta :( Ale super, że i tak ci się spodobało! Intryguje mnie to wprowadzenie bohaterów z Drużyny i ogólnie cała historia... Kurczę, jak ja bardzo chcę to przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh, tego nawet nie tknę, za dużo tomów jak dla mnie. Nie mam już czasu na nią, a próbowałam podsunąć bratu i tez nie chce się tknąć. ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiem ci, że żałuję, że nie zabrałam się za tę serię, jak byłam młodsza, bo, jak ostatnio rozmawiałyśmy, teraz by mi się już raczej nie spodobała.

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻