19 cze 2018

Mini recenzje: 'Jesteś dla mnie wszystkich' E. Lee oraz 'Wybraniec' M. Marków


Opis:

Jak se dobrze pomyśleć, to wszystkie chłopy są po jednych piniądzach. Nie umiejo kochać, jeno chcieliby dupczyć. Nie kontrolujo sie, ciężki żywot z nimi. I Easter zdążyła się już o tym przekonać. Ale już wie, jak wyprostować sprawy między nią a mężem. A Noot już niebawem przekona się na własnej skórze, jak bardzo kocha go jego żona. Albowiem dziadek Easter miał swoje tajemnice. Antyczne już strony steranego notatnika, przekazanego ukochanej wnuczce, kryją w sobie sekret najmroczniejszej magii, jaką widział świat - magii, dzięki której Noot przekona się, że Easter zrobi wszystko, by ocalić ich miłość. Biedny, stary Noot... już niebawem zobaczy, co naprawdę ma na myśli jego żona mówiąc JESTEŚ DLA MNIE WSZYSTKIM.

Opinia:

Sukkub był co prawda chory, ale miał także jakąś konkretną, ciekawą fabułę. Tutaj tej fabuły mi brakowało, ale to chyba z racji mojego średniego zamiłowania do form krótkich.Generalnie książka jedynie dla ludzi o mocnych nerwach. Odrażające seksualne sceny, nieprzyzwoite słownictwo i kazirodztwo. To znaczy Edward Lee w formie, choć jak dla mnie mógłby bardziej rozwinąć wątek magiczny, a nie sprowadzić go do kilku manuskryptów. Jesteś dla mnie wszystkim to opowieść o zdradzie i psychopatycznej miłości do drugiej osoby. W Sukkubie było jednak więcej dobrego smaku, a tutaj zjawisko header po prostu zwaliło mnie z nóg.
Na początku ciężko było mi się także przyzwyczaić do sposobu mówienia Easter, ale po kilku stronach stało się to raczej swojskie. Jako główna bohaterka dała się nam poznać jako wiejska baba z wieloma sekretami i umiejętnością do manipulowania ludźmi. W sumie jest ona jedyną wykreowaną bohaterką, ponieważ cała pozostała czwórka - tj. pisarz, córka Easter, Nott oraz niedorozwinięty sąsiad Easter wydają się raczej określeni przez pewien wąski zakres cech, a nie osobowość.
Seks w Sukkubie został przedstawiony hardcorowo, ale nie odrażająco. Tutaj autor poszedł o krok dalej i zafundował nam szok. Chyba tylko - wybaczcie wyrażenie - pojebaniec byłby w stanie dokonać tego, co tutaj zdawało się normalnością. Poza tym w tej krótkiej powieści aspekt seksualny gra niejako rolę główną, przyćmiewając inne wydarzenia. Jesteś dla mnie wszystkim mogłaby być dopracowana lepiej i zdecydowanie daleko jej do Sukkuba, ale czyta się ją szybko, zmierzając do najbardziej chorego zakończenia, jakie kiedykolwiek czytałam.



Opis:

Drasan jest księciem i jedynym dziedzicem tronu królestwa Sheardon. Korzystając ze swojego tytułu i pozycji wiedzie beztroskie życie… jednak do czasu. Pewnej nocy zostaje schwytany w zasadzkę, przy okazji objawiona zostaje mu prawda o tym kim jest naprawdę. Okazuje się iż ci, którym ufał okłamywali go przez całe życie.

Opinia:

Książkę miałam okazję poznać dzięki cudownej Dominice, która zorganizowała >BOOK TOUR< :)
Szkoda tylko, że książka nie była już tak wspaniała, jak organizatorka tego wydarzenia.
Pomysł na Wybrańca  ma potencjał, którego autorka nie potrafiła zupełnie wykorzystać. Pomijając stronę fabularną, osoby czytające książkę po mnie, będą miały okazję zobaczyć mnie w roli korektora. Brak przecinków, dwie kropki zamiast jednej, powtórzenia (jednak było wręcz nadużywane), dziwne składnie, pozjadane zaimki i inne części zadania... O, myślałam, że coś mnie trafi! A w podziękowaniach... za pomoc we wstawianiu piekielnych przecinków. Radzę więc zmienić osobę, która w tym pomaga, bo ta się na tym ewidentnie nie zna (brak przecinka przed gdy przeżyłam najmocniej, a najlepsze, że nie zdarzyło się to aby raz, a kilkakrotnie). Co do rozdziału (bodajże) 10 to nawet nie mam słów komentarza - marnotrawstwo papieru, ponieważ rozdział został wydrukowany dwukrotnie z identyczną treścią...
O samej książce natomiast nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Dłużyła mi się, nie miałam ochoty wracać do tej przewidywalnej opowieści. Główny bohater przyprawiał mnie o ataki migreny swoją głupotą. Zupełnie nie potrafił słuchać rad innych, wszystko robił po swojemu... Jego zachowanie wobec Neili okazało się ostatecznym gwoździem do przysłowiowej trumny. Takiego dupka już dawno w książce nie spotkałam. Postaci w ogóle są raczej płaski i kreowane niekonsekwentnie.
Cała książka natomiast drwi z praw logiki! Mam wrażenie, że momentami autorka sama zapominała, jaką wiedzę posiadają jej bohaterowie, bo fakt, który Drasana nie zaskakuje na 39 stronie, kilkanaście kartek później wywołuje szok. A słyszy dokładnie tę samą informację! Dodatkowo niektóre wiadomości są powtarzane po co najmniej dwa razy i to w identycznej formie.
Mam nadzieję, że moje komentarze umilą czas osobie, która dostanie książkę w łapki po mnie. Jedynymi odczuciami, jakie wyniosłam z tej lektury było załamanie nerwowe na tle przecinków (i ogólnych błędów, które powinien wyłapać korektor) oraz irytacja na beznadziejnie wykreowanych bohaterów podejmujących dziwne, i w większości głupie, decyzje.

13 cze 2018

'Ostatni Namsara' K. Ciccarelli


Opis:

Asha walczy ze smokami i przynosi ich głowy królowi, lecz żadne z tych trofeów nie jest w stanie jej uwolnić od więzów obowiązku: ślubu z okrutnym komendantem, człowiekiem, który zna prawdę o jej naturze. Gdy Asha dostaje szansę uwolnienia się w zamian za zabicie najpotężniejszego smoka w Firgaardzie, odkrywa, że stare opowieści mają w sobie więcej prawdy, niż mogła się spodziewać. Z pomocą przyjaciela – niewolnika służącego jej narzeczonemu – Asha musi zrzucić z siebie pancerz iskari i otworzyć serce na miłość, światło i prawdę, którą przed nią zawsze ukrywano.

Opinia:

Styl autorki jest niezwykle plastyczny i opisowy, możemy poczuć się tak, jakbyśmy razem z Ashą podróżowali po wymyślonym świecie starych opowieści pomieszanych z losem naszych bohaterów. Bardzo podobał mi się także sposób przedstawienia historii: przez większość czasu poznajemy wydarzenia z życia Ashy, ale przeplata się to z pradawnymi opowieściami, które są podstawą dawnej wiary. 

Życie Ashy natomiast pędzi na pełnych obrotach. Poznajemy całą niezwykłą powieść z jej perspektywy, więc jest ona także bardzo emocjonalna. Autorka w powieści fantasy ukazała również problem odrzucenia przez społeczeństwo. Cała historia kręci się dookoła smoków oraz pradawnych opowieści, ale także przedstawia współczesną sytuację polityczną i społeczną w Firgaardzie. Asha jako córka księcia i narzeczona komendanta nie ma łatwego życia. Tym bardziej więc komplikuje je fakt poznania krnąbrnego służącego swego przyszłego męża. Przyznam, że wątek miłosny w tej powieści zupełnie mi nie przeszkadzał, ponieważ zupełnie nie przyćmiewa głównej akcji, a wręcz idealnie ją uzupełnia. 
Pradawny zapewnił smoczej królowej zwycięstwo nad skralami [...]. Obronił ją przed atakami. A co ona zrobiła? Znieważyła go.
Ostatni Namsara to powieść o zdradzie, o manipulacji oraz sekretach. Nie raz i nie dwa zostałam kompletnie zaskoczona i zbita z tropu. Zwłaszcza zachowanie brata Ashy oraz jej przeszłość pozostawiały więcej pytań niż odpowiedzi. Nadal nie zostało wyjaśnione wszystko, więc coś czuję, że tom drugi też niejednym mnie zaskoczy.
Gdybym to ja całe życie wierzył w kłamstwa, nie byłbym pewien, czy umiem rozpoznać prawdę, mając ją przed sobą.
Asha to bohaterka silna i pragnąca niezależności, ale także akceptacji. Polubiłam ją z marszu za siłę oraz zachowanie wobec kuzynki - Szafiry. Ta druga natomiast z pozoru wydawała mi się kobietą bardzo delikatną, ale ostatecznie potwierdza tezę, aby nie oceniać po pierwszym wrażeniu. Bohaterem, którego polubiłam najmniej, był komendant Jarek. Tak wrednego i cynicznego faceta w książce nie spotkałam dawno. Nie dziwię się Ashy, że wcale nie chciała za niego wychodzić! Torwin natomiast - och, chciałabym zobaczyć ten jego łobuzerski uśmieszek! Generalnie postaci są bardzo dobrze i realnie zbudowane; z przyjemnością śledziłam ich losy (nawet, jeśli niektórym życzyłam zdecydowanie źle :D).

Pierwszy tom Iskarai to nie tylko książka o opowieściach. To także brutalny świat polityki, gdzie śmierć czy tortury są na porządku dziennym - zwłaszcza wobec niewolników czy zdrajców. Jeśli chodzi o samą ideę wątku miłosnego, pisząc recenzję, uświadomiłam się, do czego był podobny - do relacji Kestrel i Arina z Pojedynku. Także zdecydowanie polecam wam tę magiczną, niesamowitą powieść!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI.

9 cze 2018

'Mała baletnica' W. Mrok


Opis:
Akcja Małej baletnicy toczy się dwutorowo. Z jednej strony autor przedstawia pracę grupy śledczej, z drugiej – środowisko ludzi zamieszanych w pornograficzny biznes. Mrok w szczegółowy i ciekawy sposób opisuje mechanizmy, które doprowadziły do tego, że kilka osób, począwszy od 1997 roku, wyprodukowało na masową skalę dziecięcą pornografię z udziałem ponad półtora tysiąca dziewczynek w wieku od pięciu do szesnastu lat. Do 2004 roku, kiedy przerwano proceder, przestępcy wprowadzili do internetowej sprzedaży terabajty materiałów.

Opinia:

Bałam się, że książka będzie bardzo nasycona emocjonalnie. W końcu przy takich sprawach ciężko utrzymać dystans i nie wyrazić przy okazji swojej pogardy dla zwyrodnialców wykorzystujących dzieci. Nie czytałam jeszcze Czerwonego parasola, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Na szczęście pan Wiktor mimo trudnego tematu zdołał ten dystans zachować. Jego styl jest bezemocjonalny i niemoralizujący. Opisuje on przebieg procesu oraz drugą stronę medalu - działania osób zamieszanych w pornobiznes - z chłodną precyzją, bez zbędnych komentarzy czy własnych opinii. Moim zdaniem to bardzo dobrze, ponieważ literatura faktu powinna ukazywać pewne wydarzenia, a nie przekazywać nam na każdej stronie odczucia autora wobec nich.

Biznes opisany przez Wiktora Mroka zajmował się zagadnieniem, można powiedzieć, niszowym. Myśląc o pedofilii dziecięcej nasuwały mi się przed oczy raczej sceny z dorosłymi obleśnymi facetami i dziećmi. Sprawa małej baletnicy kręci się natomiast wokół lolitek (dziewczynki w wieku ok. 5-13 lat) zmuszanych do zachowań lesbijskich. Przyznam, że czytając, starałam sobie w ogóle nie wyobrażać opisanych sytuacji, ponieważ na samą myśl o macających się czy masturbujących dziewczynkach w tym wieku przechodzą mnie ciarki. Tym, co najbardziej mnie zaszokowało podczas czytania, był mechanizm psychologiczny. Jak zmusić dziecko, aby zrobiło to, czego się od niego oczekuje? Okazuje się, że niezwykle łatwo, o ile zna się kilka psychologicznych sztuczek. 
Najgorsze jest to, że zwykle wyobrażamy sobie pedofila jako faceta, który czai się pod szkołą z lizakami i porywa dzieci. A potem je bije, głodzi, poi wódką, szprycuje narkotykami i brutalnie wykorzystuje.[...] Więc spodziewamy się zobaczyć na zdjęciach umorusane, przerażone twarze [...]. Większość z nas nie jest w stanie pojąć, że dzieciakowi wystarczy obiecać nową komórkę i już tryska entuzjazmem.
Autor pokazał nie tylko mechanizmy działania rosyjskiej policji (w obrębie kraju i procedur międzynarodowych), ale także dziecięcego pornobiznesu. Musicie wiedzieć, że osobiście bardzo lubię dzieci i na myśl o tym, jak ludzie potrafią krzywdzić je dla własnego zysku czy wręcz przyjemności, aż we mnie wrzało! Nie pojmuję też, jak chorym trzeba być zwyrodnialcem, aby opisane w książce rzeczy kogokolwiek podniecały, a z drugiej strony wiem, że takich obleśnych typów jest bardzo dużo. Podobało mi się także to, że pomimo nie narzucania swojej opinii, autor wyraża jednak naganę dla takiego postępowania poprzez dialogi bohaterów, a także pokazuje konsekwencje prawne (lub ich brak).

Sprawa była bardzo ciężka, zagmatwana i wielowątkowa. Jednak to nie był typowy kryminał, gdzie musimy znaleźć mordercę. W końcu taka sprawa naprawdę miała miejsce. Zastanawia mnie natomiast, na ile postaci biorące udział w tej aferze zostały odwzorowane. Poznajemy bowiem cały wachlarz bohaterów - od policjantów prowadzących sprawę po osoby odpowiedzialne za całą aferę. Ostatecznie mamy też niejako przedstawioną postać Anastazji, choć jedynie w kilku fragmentach. Ona intrygowała mnie całą książkę najbardziej, ponieważ - jak głosi prolog - to od niej wszystko się zaczęło. 

Może zabrzmi to naprawdę źle, ale książka mnie zaintrygowała. Otworzyła oczy. Pomimo towarzyszącej non stop pogardy i lekkiego obrzydzenia na myśl o opisanych zbrodniach, nie mogłam się od niej oderwać. Na pewno sięgnę również po Czerwony parasol tego autora, aby dowiedzieć się więcej o innych aferach tego typu. Ta książka nie jest dla osób wrażliwych. Aby poznać tę historię, prawdziwą historię, trzeba jednak wyjść z pewnej strefy komfortu, którą oferuje nam niewiedza. Jednak, jeśli jesteście na to gotowi - zdecydowanie polecam wam Małą baletnicę

7 cze 2018

'Kamień na szczycie' E. Białołęcka


Opis:


Po ucieczce od starych mistrzów, którzy próbowali nimi zawładnąć, grupa chłopców obdarzonych potężnymi zdolnościami magicznymi osiada na Jaszczurze, jednej z wysp Smoczego Archipelagu. Ukrywają się w krainie fantastycznych stworów, smoków, lamii i syren, tworząc Drugi Krąg, konfraternię magów związanych przyjaźnią i niechęcią do nauczycieli, którzy sprzeniewierzyli się powołaniu. Ich towarzyszką i młodzieńczą miłością staje się Jagoda, dziewczyna o równie dużym talencie magicznym, która jak oni musi ukrywać się przed wysłannikami Zamku Magów. Przyjaciele dorastają jednak i z czasem izolacja zaczyna im ciążyć, bezpieczeństwo zmienia się w nudę, pojawiają się zarzewia pierwszych konfliktów. Co gorsza, okazuje się, że świat też nie do końca o nich zapomniał i spokój baśniowej wyspy rychło może zostać zburzony.

Opinia:

Z tomu na tom Kroniki Drugiego Kręgu robią się coraz poważniejsze. Tempo akcji oraz wydarzenia są dostosowane do wieku bohaterów, więc można powiedzieć, że dorastamy razem z nimi. Widać to także po stylu, jakim pisany jest pamiętnik Kamyka - na niektóre sprawy patrzy inaczej, używa donioślejszych określeń.

Aby nie spoilerować, powiem tylko, że grupa przyjaciół ponownie rusza w podróż pełną niebezpieczeństw i niespodzianek (niekoniecznie miłych). Ten tom jest również brutalniejszy niż poprzednie, dochodzi nawet do rozlewu krwi czy śmierci (serio, przygotujcie się na kilka wstrząsów!). Przyznam szczerze, że wieloma rzeczami zostałam totalnie zaskoczona, a powieść pochłonęła mnie bez reszty. Zwłaszcza poznawanie innej kultury okazało się ciekawym doświadczeniem. Nie wyobrażam sobie jednak oczekiwania na kolejny tom! Ten zakończył się w taki sposób, że nie było mowy, abym go choć na chwilę odłożyła, a kiedy przeczytałam ostatnie zdanie... Uh! Koniecznie potrzebuję poznać dalsze losy bohaterów!


Smocza rasa, jak przekonał się młody mag, była w równym stopniu amoralna, gdy chodziło o problem własności, cielesne zbliżenie czy religię.
Podoba mi się to, że Kamyk nie został głównym bohaterem. Mamy okazję śledzić także innych członków Drugiego Kręgu w akcji, a także poznać odczucia Jagody względem chłopców i zaistniałej sytuacji. Z tomu na tom zmienia się mój ulubiony bohater - w tym został nim Myszka. Co ciekawe, autorka nie wprowadza wielu dodatkowych postaci, a skupia się na rozwoju już obecnych. Rzadko spotykam to w seriach i uważam, że podnosi to zdecydowanie poprzeczkę.


W drugim tomie cały czas coś się działo. W tym autorka nieco przystopowała, zostawiając trochę więcej miejsca na rozmyślania bohaterów - o rodzinie, o ich więziach, o przyszłości. Jednocześnie nie zgubiła tempa akcji, która nie rozwlekała się w czasie. Z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnego tomu, a jeśli jeszcze nie poznaliście Kronik Drugiego Kręgu, koniecznie musicie to nadrobić!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

4 cze 2018

Wystrzałowy miesiąc maj - podsumowanie

Hej, hej, heloł!
Tak, jak pisałam już na fanpage - maj był u mnie obfity w pochłaniające czas wydarzenia, więc dopiero od weekendu postaram się wrócić do życia blogowego pełną parą. Natomiast dziś szybkie podsumowanie miesiąca :) (które miało być 1 czerwca, ale blogger przerzucił mi je w wersje robocze...)

Przeczytane książki:
  • Ssij, mała, ssij (348) *8/10*
  • Perłowa Dama (456) [Czwarta Strona] *6/10*
  • Toń (316) [Uroboros] *9/10*
  • Post Scriptum (304) [Jaguar] *9/10*
  • Tancerze burzy (445) [Uroboros] *6/10*
  • Niedobry pasterz (485) [Czwarta Strona] *8/10*
  • Proroctwo cieni (288) [Kobiece] *6/10*
  • Mrok (399) [Alicja Wlazło] *7/10*
Ilość przeczytanych książek: 8
Ilość przeczytanych stron: 3041 (ok. 98 str/dzień)
Najlepsza książka: Toń/ Post Scriptum
Najgorsza książka: -

Jak widzicie, nie przeczytałam w maju złej książki, co bardzo mnie cieszy. Niektóre miały lekkie wady, ale i tak miło spędziłam przy nich czas! :) 

Maj był to miesiąc szybki i pełny wydarzeń. Niestety, skok na bungee musiał zostać przełożony na czerwiec i jeszcze nie wiem dokładnie kiedy :( Natomiast WTk 2018 wypaliły genialnie, co mogliście zobaczyć w ich podsumowaniu. Wróciły także booktourowe Kropla Życia oraz Szamanka od umarlaków, z których relacje jakoś w czerwcu :) Pod koniec maja przyjechała także Oluś i och, działo się! Nawet nie wiecie, ile facetów szuka księżniczek nad warszawskim bulwarem (wcaaale, nie byłyśmy w koronach, skądże). A na sam koniec news, który dzieje się, gdy czytacie ten post. Otóż - przeprowadzam się do Warszawy! :D Dlatego żyję na pełnych obrotach: pakowanie, kursy do Wawy i z powrotem, znów pakowanie :D Na szczęście wzięłam na dwa dni wolne :D

A jak wam minął maj? Macie jakieś plany na czerwiec? :)