22 lut 2018

'Córka Szklarki' A. Grzelak


Opis:

Córka Szklarki, dwunastoletnia Mori ma niezwykłe zdolności - wie rzeczy, których nigdy się nie uczyła, widzi emocje innych ludzi w postaci kolorowych poświat, może przenosić przedmioty siłą woli. Nie potrafi jednak nawiązać porozumienia ani ze swoimi rówieśnikami, ani z rodzicami. Niespodziewanie po przyjęciu u swojej ciotki Pepperii Mori znika, Okazuje się, że nie tylko ona. Czy mają w tym udział groźne instruktorki? Co zrobią Państwo Sedun i ich przyjaciele, by odnaleźć dziewczynki? Czy Mori wykorzysta swoje zdolności, aby się uwolnić, i czy spotka jeszcze swoich rodziców? 



Opinia:

Do końca książki nie wiedziałam, co wam o niej powiem. Nie lubię pisać takich recenzji ani oceniać takich powieści, bo z jednej sprawy zdaję sobie sprawę z tego, że mają wady, a z drugiej chciałabym, abyście taką pozycję przeczytali mimo wszystko. Ciekawa więc jestem, co powiecie na drugi tom Blasku Corredo.

Na początku książki nie mogłam uwierzyć, że napisała ją pani Agnieszka! Po wspaniałej Herbacie szczęścia pełnej emocji, niezwykłych rozmów i akcji, dostałam... Momentami tak sztuczne rozmowy, że aż oczy mnie bolały, irytujące rozmyślania dwunastolatki oraz nudne opisy. Potem na szczęście autorka wróciła do formy, dialogi i opisy zaczęły wywoływać emocje, a pod koniec ciężko, aby nie zaszkliły się oczy.

Pojawił się ktoś, kto całym swoim zachowaniem mówi "Nie martw się, ja się tym zajmę". I nie oczekuje ode mnie niczego. Po prostu cieszy się, że jestem.
Autorka miała cudowny pomysł, ale zupełnie nie wiedziała, jak nas w to wprowadzić - takie odnoszę wrażenie. Przez 1/3 książki niby coś się dzieje, ale szybko, bez większego napięcia, choć powinno się ono pojawić. Szczerze mówiąc, nie miałam ochoty wracać do czytania, gdy je przerwałam. Jak jednak wiecie, zawsze daję książce szansę do końca. I w tym wypadku okazało się to idealnym rozwiązaniem. Od momentu, gdy Mori musi poradzić sobie sama, a Szklarka ze Scruberem podejmują działania, znów poczułam tę atmosferę, za którą pokochałam Herbatę szczęścia. Ponownie pojawiają się Avenidzi, możemy także poznać inną rasę, z zupełnie obcego świata. Autorka zgrabnie wprowadziła wątek przepowiedni. Ostatni rozdział niezwykle trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać, a prolog wieńczy powieść słodkim happy endem, jakiego po tej powieści oczekiwałam.
Nie bądź głupia. Nie mówi się: A sio! do prehistorycznych jaszczurów.
Mori, tytułowa bohaterka, strasznie mnie na początku irytowała. Dwunastoletnie dziecko, które wszystko rozumie, wszystko potrafi, a z drugiej strony pozostaje tak denerwująco naiwne. Kiedy jednak musiała sama podjąć działania, skupiła się na problemie, od razu zyskała w moich oczach i polubiłam ją, zwłaszcza za determinację i odwagę. Szklarka za to zmieniła się w typową postać typu matka, ale z jej wrażliwą naturą opisaną w części pierwszej - było to do przewidzenia. Na szczęście ta kreacja udała się autorce i nie przesadziła. Chamomilla pokazuje za to nieco drapieżną, bardziej zaciętą stronę, choć w sumie trudno jej się dziwić. Pojawiają się także nowi bohaterowie - niektórzy wykreowani cudownie, a niektórzy stanowiący tło dla wydarzeń. Ciekawą postacią okazał się Arxt. Bawiła mnie jego snobistyczno-egoistyczno-wyniosła postawa wobec Mori, która idealnie sobie z nim radziła. 

Podsumowując, jeżeli podobała wam się Herbata szczęścia - kontynuujcie, zdecydowanie! Przy podobnych dylematach jak moje, radzę przebrnąć przez tę pierwszą część książki i kawałek drugiej (książka jest podzielona na 4 + epilog), aby poznać ponownie magiczną atmosferę majaczącego w oddali Corredo. Mam nadzieję, że w części trzeciej nie będę miała problemu z początkiem książki :)

15 komentarzy:

  1. Aktualnie relaksuje się przy książkach pewnego "mało znanego" [cudzysłów aby brać te słowa sarkastycznie], czeskiego pisarza a następnie biorę się za zaległe książki leżące w czytniku. Jednak nie mówię książce nie, może kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja go ostatnio polecałam w pracy :D
      Nie wiem czy to akurat książka w twoich klimatach :D

      Usuń
  2. Ojjj nie... tylko nie irytujące dziecko, jako główna bohaterka :/ no nie wiem... zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko na początku na szczęście irytuje :D

      Usuń
  3. Nie znam autorki, ale jakoś mnie nie przekonuje sama fabuła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, pierwszy tom polecam spróbować jednak :)

      Usuń
  4. Przyznam się, że nie znam autorki, ale i jakoś nie przekonuje mnie do siebie. Na razie odpuszczę ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak kiedyś spróbujesz? :)

      Usuń
  5. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale chyba to nie dla mnie :) Bardzo nie lubię jak główni bohaterowie są irytujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szklarka w pierwszym tomie nie jest :D

      Usuń
  6. Nie, nie, nie! Irytujące bachory to zło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahah, ale i tak mam nadzieję, że poznasz tom pierwszy :D

      Usuń
  7. Właśnie zdałam sobie sprawę jak mało pamiętam z fabuły tych książek. Może oprócz tego, że mi się podobały :D Ale wiem, że Mori też mnie irytowała, ale w następnych częściach już było lepiej. A przed Tobą teraz moja ulubiona część, więc mam nadzieję, że też Ci się spodoba i, że nie będziesz miała już problemów z początkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to dobrze, że ją najbardziej lubisz, to zdecydowanie przeczytam niedługo :)

      Usuń
  8. Agnieszka Grzelak - tak nazywała się moja opiekunka na praktykach w technikum w jednym z hoteli. ;D
    A co do książki - podziękuję. ;P

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻