22 paź 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Bestie' B. Mikulska


Opis:

Kiedy boska miłość schodzi między istoty ułomne, wszystko się psuje. W zaburzonym porządku zło triumfuje nad dobrem. Najczarniejsza magia przeważa i rządzi przez pokolenia. Ratunek światu przynieść może dźwięk srebrnego gwizdka, którego wybrańcowi użyć wolno jeden, jedyny raz. I tylko w obliczu skrajnego zagrożenia. Jak potoczą się dalsze losy świata? Czy ktoś odniesie triumf w wielkim boju o nieśmiertelność i władzę? Tymczasem demony triumfują. A rządzą krwawo... Dla czytelników o mocniejszych nerwach polecam bardzo. Tadeusz Lewandowski (dziennikarz, krytyk literacki)

Opinia:

Horror dla ludzi o mocnych nerwach i żołądkach (zwłaszcza żołądkach). Autora nie przebiera w metodach i drastyczności. Nie stara się upiększyć strasznych scen - i bardzo dobrze, w końcu mamy do czynienia z horrorem!

Jedyną wadą książki jest tak naprawdę jej konstrukcja. Przeskakiwanie w czasie bez informacji o tym naprawdę mega dezorientuje, a dzieje się to nagminnie. Poza tym jednak to bardzo oryginalna, pełna śmierci i potworności historia, w której znalazło się również miejsce na miłość. Mamy do czynienia z czarną magią, ale także z okrucieństwem ludzi. Bohaterce pod nogi rzucane są same kłody i okropności. Ciekawa jest również konstrukcja mitu w powieści - Dobry i Zły brat oraz wpuszczony przez nich przypadkiem od świata Demon. W pewnym momencie zaczęłam się domyślać, jaki charakter będzie miało zakończenie, ale powieść i tak czytało się z zaciekawieniem i lekkim dreszczykiem wywołanym przez oczekiwanie, jakie jeszcze okropności autorka nam zaserwuje.
Świat nie zauważa pojedynczych osób. Pojawiają się i znikają, a los tych ludzi obchodzi jedynie ich samych i najbliższych. Bohaterów pamięta się przez dwa, trzy pokolenia.
Ciężko przywiązać się do postaci, ponieważ rzadko zostają z nam na dłużej. Wszystkie, poza główną bohaterką - Nem. To dziewczyna, której towarzyszymy w sumie od momentu narodzin. W pewnym sensie nawet ją polubiłam - zmagała się z wielkim brzemieniem, a mimo wszystko nie skupiała się wyłącznie na swojej osobie. Bohaterowie są dobrze wykreowani, choć niekoniecznie dane jest im długie życie. Sądzę jednak, że tym rządzi się gatunek, jakim jest horror.

Gdyby nie pewna dezorientacja wywołana tymi nagłymi przeskokami w czasie, powieść byłaby jeszcze lepsza, ale i tak czytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Zwłaszcza spodobał mi się sposób, w jaki pani Barbara połączyła wszystkie występujące w powieści wątki. Polecam zwłaszcza osobom, które lubią drastyczne i nieprzebierające w środkach horrory!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

19 paź 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Drugi Legion' R. Schwartz


Opis:


Opinia:

Drugi tom Tajemnic Askiru byłby idealny, gdyby nie powielona wada z tomu pierwszego - styl autora przypomina bardziej opisywanie kroniki niż powieści akcji. Mimo to książkę czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem, chłonąc zarówno intrygi, jak i rozbudowane opisy.

Początkowo wracamy do dobrze nam znanej gospody, gdzie utknęli nasi bohaterowie. Potem jednak udajemy się w podróż w nieznane, poszukując wraz z nimi legendarnego Askiru. Wszystko sprzysięgło się, aby tę misję udaremnić - napotykane po drodze przeszkody, tajemniczy, potężny wróg i zagraniczna polityka. W powieści bardzo dużo się dzieje, wiele rzeczy zaskakuje. Pierwszy tom skupiał się na małej grupce w zamkniętej przestrzeni. Tutaj ruszamy w świat, aby poznać dalsze rządzące nim zasady oraz innych bohaterów.
Dla mnie portale miały w sobie coś wyniosłego, mistycznego. A Leandra używała ich, żeby wywalić śmieci? Ta kobieta nie miała za grosz szacunku!
Autor bardzo rozwija osobowości bohaterów. Zwłaszcza podoba mi się poprowadzenie postaci Zokory. Nadal nie rozumie pewnych zasad rządzących światem ludzi, ale stara się je dopasować do tego, co wie i w co wierzy. Havald to bohater intrygujący - stary duszą, młodszy ciałem, ale podążający za głosem serca i moralności. Poznajemy również dwie nowe postaci - Poppet, która z czasem staje się ważnym członkiem zespołu oraz Armina - obcokrajowca znającego tamtejsze obyczaje. Bohaterowie nadal są bardzo prawdziwi, a dodatkowo tych z poprzedniego tomu możemy poznać dużo lepiej. Z drugiej strony nie odkrywają przed nami wszystkich swoich kart.

Podsumowując, powieść zaskakuje, bawi oraz napawa grozą (podzielam zdanie Leandry co do pająków...). Autor doskonale oddaje różnice obyczajowe, które poznają bohaterowie, a także konstruuje cudowną intrygę. Bardzo ciekawią mnie losy niektórych bohaterów związane z końcówką tej części! Zdecydowanie polecam wam tę serię, ponieważ nie traci poziomu i mam nadzieję, że kolejny tom także mnie nie zawiedzie.

15 paź 2018

SZKLANY TRON - kolorowanka antystresowa


Jak wiecie, lub nie, uwielbiam kolorowanki antystresowe dla dorosłych. To taka okazja do odprężenia się, skupienia na tym gdzie jaki kolor, a nie na problemach. Kiedy więc w moje łapki wpadła - dzięki uprzejmości wydawnictwa Uroboros - kolorowanka związana z jedną z moich ulubionych serii, od razu wzięłam się za kolorowanie! :)


Do każdej kolorowanki dopasowany został tekst z książki, który opisuje daną sytuację. Okazało się to nadto pomocne, ponieważ mi niektóre sceny kojarzyły się z nieco innymi. Cytaty dobierane są starannie, ale nie polecam osobom, które nie czytały jeszcze wszystkich pięciu części, bo można sobie zrobić niemiłą niespodziankę w postaci spoilera!


Przy każdym cytacie mamy także wskazaną konkretną część serii, w której scena ta się pojawia. Dodatkowo wszystko zostało uporządkowane chronologicznie.


Kolorowanki są bardzo skomplikowane i złożone. Na pewno nie polecam kolorowania zwykłymi flamastrami, które robią smugi (jak u mnie). Zdecydowanie muszę wyposażyć się w kredki! Na szczęście strony są na tyle grube, że nawet moje obecne narzędzia nie przebijają na drugą stronę. Jedyny minus i katorga to kolorowanie elementów przy łączeniu stron!


Na scenach nie pojawia się jedynie Aelin, ale także inne ważne dla fabuły postaci (lub miejsca). Osobiście uważam, że to bardzo ciekawe przypomnienie sobie wydarzeń z serii, ale także cudowny sposób na relaks!

11 paź 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Pierwsze słowo' M. Kisiel


Przed wami recenzja zbioru opowiadań jednej z moich ulubionych polskich autorek - Marty Kisiel.

Rozmowa dyskwalifikacyjna
Pełna humoru wizja rozmowy kwalifikacyjnej w świecie baśni. Cóż oryginalnego ma do zaproponowania rozbestwionej publice czytelników krasnal? Czy elf potrafi się dostosować do współczesnych trendów? I jak zdobyć Certyfikat Jakości Fantastycznej? 

Katabasis 
To opowiadanie było dość depresyjne i bardzo symboliczne. Przyda się znajomość symboliki mitów greckich oraz, dla wrażliwszych, chusteczki. Prawie do samego końca sądziłam, że znajdujemy się w świecie mitu, ale czy miałam rację? To opowiadanie zaskoczyło mnie, ponieważ to zupełnie inna Marta Kisiel, bez jej zwyczajowego humoru, bardziej refleksyjna.

Dożywocie
Nie dziwię się, że z opowiadania powstała powieść - za drugim razem czyta się to tak samo świetnie i parskając śmiechem <3

Nawiedziny
Wyobrażacie sobie zamtuz nawiedzony przez cnotkę, ortodoksyjną dziewicę? Już nie musicie, bo pani Marta zrobiła to za was! Co prawda jak dla mnie opowiadanie miało jednak ciut przydługie rozpoczęcie, ale samo w sobie nie było złe. Znów pełne humoru oraz wymyślnych, typowo kiślowskich zdań.

Przeżycie Stanisława Kozika
Kolejne dość smutne opowiadanie, może trochę zbyt przesadzone, ale jednak wskazujące na pewien problem społeczny. Skąd się biorą truposzczaki? Kim jest najbardziej efektywny pracownik w korporacji? Stanisław umarł, ale nie mógł odejść. Nietuzinkowe pokazanie oddalanie się od siebie ludzi i traktowanie ich bardzo przedmiotowo i przyzwyczajeniowo.

Jadeit
Macie ochotę na nieco makabryczności? Jadeit wam jej dostarczy. Opowiadanie zdecydowanie nie dla dzieci, a także ludzi o słabych żołądkach. Pomieszanie magii oraz kryminału. Ciekawi mnie jedynie, jak zakończyło się śledztwo!

Miasto Motyli i Mgły
Tu muszę przyznać, że się wynudziłam i miałam nadzieję, że szybko się skończy. Nawet nie potrafię wam do końca powiedzieć, o czym było to opowiadanie, ponieważ było w nim tak mało szczegółów.

W zamku tej nocy...
Padłam, serio! Pomijając genialną fabułę, zakończenie rozwala system! Co robią pełnoetatowe upiory w zamku cara? Jak można sparodiować wyniosłe idee romantyzmu? Tego opowiadania nie wyobrażam sobie w formie dłuższej - jest idealne takie, jakie jest i z całego zbioru podobało mi się najbardziej! <3

Szaławiła
Nie czytałam po raz drugi, bo jeszcze dość dobrze pamiętam. Link do recenzji: >KLIK<

Cały świat Dawida
Początkowo to opowiadanie niezbyt mi się podobało. Ukazywało szarą rzeczywistość, a nie lubię tego klimatu w powieściach. Natomiast sposób rozwiązania problemu jak zwykle niekonwencjonalny, zaskakujący i w sumie - w pewien sposób parodiujący rzeczywistość.

Pierwsze słowo
Natomiast to opowiadanie jest zdecydowanie makabryczne. Nie spodziewałabym się akurat takiego zakończenia. Krótka opowieść o matce, która musi znosić ból swojego dziecka.

Podsumowując, w zbiorze większość opowiadań mi się podobała, a W zamku tej nocy... w ogóle zostało moim ulubionym, ale nie wszystkie. Dwie historie znałam już wcześniej - Dożywocie oraz Szaławiłę (której ciąg dalszy chętnie bym poznała!). Uważam natomiast, że pani Marta w części ma rację - zdecydowanie lepiej wychodzą jej formy długie, ale niektóre krótkie też są warte uwagi.
Polecam więc fanom twórczości autorki, ale także osobom jeszcze niezaznajomionym - możecie zobaczyć, z czym autorka radzi sobie najlepiej :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

9 paź 2018

TOP 10: SZKOLNE CZASY

Rozpoczął się zarówno rok szkolny, jak i akademicki. W tym roku także ja dołączyłam do grona studentów i stąd moje TOP 10 Szkolnych Czasów. Chodzi o książki, w których przebywamy w szkole lub duża część akcji się w niej dzieje.Od razu mówię, że Harry'ego Potter pomijam - i tak wiecie, że go uwielbiam :D

10. Kuzynki


Książkę lubię, ale nie uwielbiam. Mimo tego uznałam, że powinna się tu znaleźć, ponieważ wątek szkolny jest mocno rozwinięty: Monika uczy się w szkole, kobiety są nauczycielkami. Poznajemy więc nie tylko ciekawą historię magiczną, ale też szkołę polską z dwóch stron barykady :)



Mamy do czynienia z Anną, kujonką, a cała powieść ma miejsce w trakcie roku szkolnego. Generalnie szkoły nie było tam może bardzo dużo, ale to YA, więc jednak bohaterka tam zaglądała.



Już z samego tytułu wiemy, że będziemy mieć do czynienia ze szkołą - tym razem baśniową, nierealną, wyśnioną, gdzie bajkowi przestępcy uczą się przestępczości, a księżniczki księżniczkowatości :D



Fletcher trafia do Akademii i spędza w niej cały czas powieści, więc szkoły mam mnóstwo. I to nie byle jakiej! Chcecie nauczyć się przyzywać demony? Oto idealna Akademia dla was! :)



Ostatecznie Sacha i Taylor poznają się dzięki nauczycielce, a szkoła przetacza się cały czas gdzieś w tle. Ostrzegam jedynie przed oklepanym wątkiem miłosnym, a co do reszty powieści - sam pomysł na historię totalnie mnie kupił! :)

5. Krąg


Morderstwo oraz relacje dziewczyn mają miejsce głównie w szkole. Mamy do czynienia zarówno z akcją, jak i problemami licealistek.



Tutaj wątek szkolny jest bardzo mocny, ale zapewniam was, że nie chcielibyście trafić do tej szkoły, gdzie można stracić nawet życie. 



Nastya oraz Josh poznają się w szkole, ona jest nowa, on to raczej typ samotnika. Problemy licealne graniczą tutaj z miłosnymi oraz tymi z przeszłości. Dlaczego YA w ścisłej TOP 3? Ponieważ jestem w niej bezgranicznie zakochana!



Choć w późniejszych częściach szkoły jest zdecydowanie mniej, to w pierwszej razem z Kamykiem uczęszczamy na zajęcia i poznajemy arkana magii.



Darrow trafia do Akademii dla Złotych, gdzie musi radzić sobie ze światem, którego nie znał. Nauka tutaj również jest okrutna i wielu przypłaca ją życiem. Tym bardziej, że to nie szkoła w ścisłym tego słowa znaczeniu.


I tak oto przedstawia się TOP 10 książek ze szkołą w tle. Mogłabym wymienić ich więcej, jak choćby Magiczny Krąg, ale postawiłam na te powieści, ponieważ uważam, że najlepiej pasują też do tematyki TOPki :)
A jakie byłoby wasze TOP 3 książek ze szkołą w tle? :)

7 paź 2018

Minie recenzje książek z czasów zamierzchłych: Literatura młodzieżowa

Ja trochę wracam do życia na waszych blogach, a was zapraszam na post o książkach, które czytałam już dawno :D
Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi - zapraszam tutaj :)

Melissa to zupełne przeciwieństwo Jessiki. Jest przebojowa i bardzo towarzyska. Przeprowadzka z Londynu na jakieś zadupie stanowi dla niej ogromny cios.
Konflikt pokoleń, próba przypodobania się koleżankom oraz wyjazdy taty do dużego miasta - życie Melissy zaczyna się powoli rozsypywać. Mimo to w książce zachowany został humor, a przebojowy rudzielec daje sobie jakoś radę.
Narracja jest wielotorowa, co uwielbiam już od początku <3 Możemy poznać historię z perspektywy rożnych członków rodziny Melissy.




Czytałam tomy 1-3 i do tej pory nie zrecenzowałam ich na blogu.
Zmierzch poza beznadziejnym przedstawieniem wampirów nie był znów taki zły. Co prawda w powstałym trójkącie jestem całym sercem za Jacobem i muszę przyznać, że to jedyny bohater, którego polubiłam. Księżyc w nowiu i Zaćmienie także nie były złe poza tym, że były nudne i przekombinowane.
Ponadto wątek miłosny Belli i Edwarda to jakieś nieporozumienie. Bella to taka łamaga, którą trzeba ratować nawet przed nią samą. Irytowała mnie całą serię.
Seria wcale nie była nieprzewidywalna, śmieszny humor pojawiał się szczątkowo. Przy serii trzymały mnie głównie momenty z Jacobem, ale nie wystarczyło mi cierpliwości na dokończenie serii.



Opowieści z Narnii - jedyna książka fantasy, której ekranizacja porwała mnie bardziej niż książka. Styl Lewisa jest nudny, opisy długie i nużące. Choć sama historia bardzo mi się podoba, wolę ja poznawać poprzez filmy, bo czytanie książki grozi w moim przypadku uśpieniem.









Po pierwsze książka jest za krótka, aby opowiedzieć w niej zaczętą historię.
Generalnie średnia pod każdym względem - bohaterów, pomysłu, akcji.
Kryminał powinien być zaskakujący, nawet ten młodzieżowy, a tutaj wszystkiego możemy się bardzo szybko domyślić.









Ta książka także wypada średnio, ale jedno muszę jej przyznać: kiedy czytałam to jako mała dziewczynka, jednego momentu się przeraziłam. Może nie na tyle, aby nie spać po nocach, ale zdecydowanie po plecach przeszły mi ciarki. Mowa o sytuacji na basenie, jeśli ktoś czytał.
Cały czas zapominam o tej bohaterce, a ona jest idealna do TAGów, jeśli chodzi o kategorię mól książkowy. Mel ma przy sobie książkę niemalże zawsze.
Imogen to postać bardzo tajemnicza, choć nie zaskakująca. Ona wprowadza tylko aurę tajemniczości, bo przebiegu wydarzeń możemy się łatwo domyślić. Starszego czytelnika raczej nie zachwyci mimo jej przeznaczenia dla młodzieży.


Ta książka to po prostu dno, jakiś rodzaj postapokalipsy z bardzo złym założeniem.
Momentami ta książka zupełnie nie ma sensu czy logiki, sam pomysł jest beznadziejny. Nie wiem, co w tym czymś widzą inni, ale jedynym plusem, jaki tam znalazłam był wyrazisty bohater opowiadający historię, bo poza tym - beznadzieja.







Ogółem książka mi się bardzo podobała, choć była strasznie zagmatwana.
Rozumiem jednak, że tego wymaga zbudowanie złożonej intrygi. Ponadto książka jest naprawdę zaskakująca! Czyta się ją jednym tchem dzięki stylowi autora.
Przy czym na LC dużo ludzi krytykuje autora za napisanie kiepskiej książki dla dorosłych. Serio? Czytając to ani przez chwilę nie pomyślałabym, że to nie literatura młodzieżowa i tak powinno się ją traktować :)






Tutaj zdecydowanie rozczarowanie. Ever widzi aury, nawiedza ją duch siostry, a ona ma do rozwiązania zagadkę. Lektura była jednak zupełnie przeciętna, główna bohaterka płaska i raczej irytująca. W ogóle to czytałam ją później niż większość wymienionych, a pamiętam bardzo mało.









Generalnie jeden z lepszych kryminałów, jakie przeczytałam będąc młodsza. Opowiada o elitarnej szkole, okrucieństwie, a samo śledztwo jest niezwykle ciekawe.
Zdecydowanie sama metoda zabicia nauczycielki już zasługiwała na plus, a cała reszta była intrygująca i nieprzewidywalna.








Na dziś już koniec :)
Jak widzicie, literatura młodzieżowa raczej mnie odpycha niż przyciąga, o ile nie ma dużej ilości fantasy czy ciekawego stylu autora :)

3 paź 2018

'Okrutny książę' H. Black


Opis:

Krwawa zbrodnia na zawsze odmienia los trzech sióstr. Zostają porwane do świata elfów, bajecznego Elysium. Upływa dziesięć lat; Jude pragnie za wszelką cenę odnaleźć swoje miejsce w krainie elfów – lecz dumni elfowie gardzą śmiertelniczką, a wzgardliwszy od innych jest książę Cardan, najmłodszy i najokrutniejszy z potomków Najwyższego Króla.
By zdobyć pozycję na Dworze, musi rzucić Cardanowi wyzwanie – a następnie ponieść konsekwencje.
Jude poznaje labirynt intryg i ułudy, odkrywa własną przebiegłość i to, że zdolna jest zadać ból, a nawet śmierć. Gdy za sprawą zdradzieckich knowań elfowym dworom zagraża niebezpieczeństwo pogrążenia się w chaosie krwawej wojny, Jude gotowa jest narazić życie, by ocalić siostry i Królestwo.

Opinia:

Zanim zaczęłam książkę, już pojawiło się dość sporo jej recenzji. Blogerzy nazywali ją największym rozczarowaniem tego roku. Teraz, po przeczytaniu powieści, zastanawiam się dlaczego...

Tym, co od początku mi się spodobało, był sposób poprowadzenia narracji pierwszoosobowej. Czułam się tak, jakbym siedziała z Jude przy kawie. Czasami co prawda konstrukcja zdań pozostawiała trochę do życzenia i zdarzały się błędy w korekcie, ale powieść czytało się niezwykle szybko! 

Sama historia zaczęła się natomiast od wrzucenia nas od razu w wir wydarzeń. Na początku niczego nie rozumiemy i dopiero w pierwszym rozdziale Jude wyjaśnia nam sytuację z prologu. Reszta powieści to walka o odnalezienie się w nieprzyjaznym świecie. Więcej tu nieprzyjemności niż sielanki, a elfy okazują się okrutnymi prześladowcami śmiertelników. Zresztą Jude sama do końca nie wie, komu powinna ufać w tym morzu intryg i niedopowiedzeń. Jedno jest pewne - elfy nie mogą kłamać, natomiast sztukę niedopowiedzeń opanowały do perfekcji. Książka nie zaskoczyła mnie niczym, ponieważ autorka dawała nam za dużo wskazówek. Z drugiej strony przeczytałam ją z wielkim zainteresowaniem. 
Jego nienawidzę bardziej niż pozostałych. Nienawidzę go tak strasznie, że czasem, gdy na niego patrzę, aż zapiera mi dech.
Jude to silna młoda dziewczyna, która po prostu chciałaby być bezpieczna w świecie elfów. Nie jest to proste, gdy prześladuje ją jeden z książąt, ale ona potrafi sobie poradzić. Nawet upokarzające sytuacje przekształca w siłę do dalszej walki o siebie i swój honor. Taryn to jej zupełne przeciwieństwo - dziewczyna chciałaby znaleźć miłość i w ten sposób otworzyć sobie drogę do elit i bezpieczeństwa. Na początku ją lubiłam, ale z czasem po prostu nie potrafiłam znieść tej bierności, a pod koniec chciałam ją wypatroszyć za to, co zrobiła własnej siostrze! Ich opiekunka, a zarazem najstarsza z rodzeństwa, Vivi pojawia się dość rzadko, choć to głównie za jej sprawą dziewczynki trafiły do krainy elfów. Pragnie ona przede wszystkim uciec do świata śmiertelników, gdzie czuje się zdecydowanie lepiej. Nie wiem, co powinnam myśleć o Cardanie. Autorka nie przedstawia nam rasowego ciacha, ale tytułowego okrutnego księcia. Późniejsze wydarzenia pokazują jednak jego inną stronę i jestem bardzo ciekawa, co z tego wyniknie. W powieści występuje także Loki - z reguły kocham bohaterów o tym imieniu, ale nie tym razem. Z daleka czuć go manipulantem i zdecydowanie spodziewałam się tego, co się wydarzyło...

Początek książki nie jest może ekscytujący czy zniewalający. Jednak pod sam koniec autorka jakby dostała niezwykłej weny i nie można się już oderwać. Całość powieści oceniam jako dobry początek, mam nadzieję, cudownej serii. Bardzo jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy dziewczyn, zwłaszcza Jude. Podczas czytania nie wolno na pewno zapomnieć o jednym - w krainie elfów nikomu nie powinniście ufać!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

2 paź 2018

Podsumowanie września


Cześć! Wiem, wiem, mało mnie ostatnio, ale sama się zastanawiam, kiedy ja teraz odpocznę tak szczerze - studia, praca, wesele, panieński koleżanki... Nawet w weekendy nie jest mi to dane :D Staram się nadrabiać, kiedy tylko mogę! :) Także spokojnie, nie porzuciłam bloga, tylko ostatnio niezbyt mam czas, ale powinno się to ustatkować do połowy miesiąca (mam nadzieję) xD

Przeczytane książki:

Runa (602) [Initium] *9/10*
Moja Jane Eyre (444) [SQN] *8/10*
Nosicielka (306) [Alegoria] *6/10*
Porwanie (288) [Alegoria] *8/10*
Czarny Mag. Pierwszy Rok (361) [Uroboros] *8/10*
Bestia się budzi (333) [Jaguar] *8/10*
Pęknięta korona (239) [Initium] *8/10*
Małe Licho i tajemnica Niebożątka (204) [Wilga} *10/10*

Ilość książek: 8
Ilość stron: 2777 (ok. 93 str/dzień)

Nie wiem, kiedy udało mi się to wszystko przeczytać, choć w umie tylko Runa ma konkretną ilość stronic. Powiem wam, że całą końcówkę września nie czytałam wcale i dopiero wczoraj skończyłam Okrutnego księcia, którego recenzja już jutro! :)

W planach na październik mam też na pewno Pierwsze słowo, Drugi Legion oraz Alcatraz część 5 <3 Ciekawa jestem, kiedy zacznę czytać swoje książki, bo na razie co zejdę z recenzenckich, to nagle kurier i listonosz przynoszą nowe :D

Co u was? Jak początek roku szkolnego? :)

21 wrz 2018

'Pęknięta korona' G. Wielgus


Opis:


Opinia:

Książka jest mocno stylizowana, pojawiają się wtrącenia z łaciny. Czasem musiałam nawet sprawdzać, co znaczy dane słowo, aby rozumieć sens zdania. Autor bardzo obrazowo opisuje Kraków i okolice, a ponadto ma cudowne poczucie humoru!

Osobiście spodziewałam się czegoś zupełnie innego niż dostałam, ale czuję się usatysfakcjonowana wszystkim poza zakończeniem (nienawidzę otwartych zakończeń!). Sama historia to kryminał rozgrywający się w Krakowie i okolicach w XIII wieku. Jaksa wyławiając ciało nie spodziewa się do jakich wydarzeń niedługo dojdzie. Razem z bratem Gotfrydem i Lambertem starają się dociec prawdy, która okaże się gorsza niż każdy z nich zakładał. W tle pojawią się mity i słowiańskie bestie, jak strzygoń czy wąpierz. Sama historia rozgrywa się dość szybko, bo w przeciągu kilku dni, ale zupełnie nie jest to wadą, ponieważ autor dobitnie pokazuje, że spisek był budowany przez dłuższy czas.
[...] ciebie gdziekolwiek puścić samego to gorzej niż plagi egipskie, Sodoma, Gomora i rozwolnienie na raz.
Brat Gotfryd przypominał mi nieco Sherlocka Holmesa - z całą swoją dedukcją i mądrością. Jednocześnie nie ma on dylematów politycznych, jedynie moralne, więc był idealną osobą do prowadzenia tego śledztwa. Jaksa natomiast to człowiek z nieprzyjemną przeszłością, wisielczym poczuciem humoru i pociągiem do alkoholu - od razu się w nim zakochałam jako postaci! W pewnym momencie nie mogłam przestać się śmiać, gdy opowiadał o udawaniu mitycznego upiora. Jego kompanem do bitki i flaszeczki stał się Lambert. Niestety, autor nie zdradza, w jaki sposób kompani się poznali, ale widać, że łączy ich przyjacielska więź. Lambert to człowiek zdecydowanie spokojniejszy od Jaksy, który próbuje stać się ówczesnym biznesmenem. Postaci są żywe i różne od siebie przez co nawet ich lekki tłok na lekko ponad dwustu stronach nie przeszkadza, bo możemy na spokojnie rozróżnić poszczególnych bohaterów.

Jedyną rzeczą, jaka mnie nie usatysfakcjonowała, okazało się zakończenie, ponieważ pozostało bardzo otwarte. Oczywiście, chętnie przeczytałabym kontynuację losów mnicha i dwóch rycerzy, ale wolałabym bardziej zamknięty koniec Pękniętej korony. Idealna powieść dla fanów średniowiecznych kryminałów. Dodatkowo podczas rozwiązywania sprawy mamy okazję zwiedzić Kraków i okolice oczami autora!

20 wrz 2018

'Bestia się budzi' J. Delaney


Opis:

Sprytek nie pamięta czasu przed Szolem – tajemniczą plamą mroku zbierającą przerażające żniwo. Ci, którzy zostali uwięzieni w jej wnętrzu, zginęli lub zostali odmienieni w łaknące krwi potwory – aberracje. Sprytek prawie od roku tkwi w piwnicy rodzinnego domu, jedynym bezpiecznym miejscu, gdzie towarzyszą mu tylko szepty zmarłych braci oraz przyjazna aberracja, Królowa Bagien. 
Życie Sprytka zmienia się, gdy ojciec postanawia zaprowadzić go do zamku i zgłosić na stanowisko pomocnika bramomantów, którzy przy pomocy specjalnych portali mogą zaglądać do wnętrza Szolu i prowadzić niezbędne badania. To bardzo niebezpieczna praca, podczas której zginęli bracia Sprytka. Żeby przetrwać, chłopiec będzie musiał w pełni wykorzystać swą przebiegłość, nie zważając na cenę, jaką przyjdzie mu za to zapłacić.

Opinia:

Styl autora nie przypominał mi tego z pierwszego tomu Kronik Wardstone. Zdecydowanie poprawił on swoje umiejętności. Powieść wciąga, bawi i sprawia, że nie można się od niej oderwać. Jednocześnie bywa brutalna, choć przeznaczona jest raczej dla młodszego czytelnika.

Sprytek żyje w świecie, gdzie każdy dzień to obawa, że Szol posunie się dalej. Wielka ciemność sprawdzająca śmierć lub mutację w tak zwane aberracje nie zna litości i nie sposób przewidzieć jej działania. Pracując jako czerw, chłopiec pomaga zrozumieć niebezpieczeństwo. Jednocześnie powieść pokazuje, jak pomiata się osobami od tak zwanej czarnej roboty, choć ich wpływ na wykonanie pracy jest naprawdę ważny, o ile nie najważniejszy. Autor skupia się na wyjaśnieniu nam zawiłości stworzonego przez siebie świata - opowiada o czarownicach, o aberracjach oraz samym Szolu. Zakończenie zapowiada emocjonujący ciąg dalszy, którego już nie mogę się doczekać.
To umieranie jest trudne. Może boleć. Ale śmierć zostawili już za sobą [...].
Tak naprawdę jedynym minusem, jaki dostrzegłam w tej powieści, są bohaterowie. Jedynym, którego mogłabym potraktować jako postać z krwi i kości jest Sprytek, nasz główny bohater. To chłopiec odważny i wierzący w sprawiedliwość. Przykro było patrzeć, jak z czasem jego poglądy musiały ewoluować. Poza nim niestety poznajemy jedynie główne cechy bohaterów, a nie charakter - i tak Donna to życzliwa przyjaciółka, Szczęściarz coś ukrywa, Gryźka bywa zołzą, ale jest bardzo mądra, a Żmij podły. Największą szarą eminencją pozostaje ojciec głównego bohatera - niby pojawia się dość często, ale nie jesteśmy w stanie go poznać. Z drugiej strony Sprytek też chyba nie do końca go zna, więc tutaj chociaż jest to usprawiedliwione.

Powieść zdecydowanie skierowana do czytelników młodszych, zahaczająca może nawet o lekki młodzieżowy horror (motyw sierocińca był bardzo dramatyczny). Książkę naprawdę czyta się błyskawicznie i byłaby ona idealną lekturą, gdyby nie skupienie się na kreacji świata kosztem bohaterów. Mimo to zdecydowanie polecam, ponieważ autor stosuje bardzo oryginalne pomysły!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

18 wrz 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Pierwszy Rok' R. E. Carter


Opis:


Rudowłosa piętnastolatka Ryiah (zwana Ry) i jej brat bliźniak Alexander mają jedno marzenie: zostać magami. Realizacja tego celu się przybliża, gdy zostają przyjęci do Akademii Magii. Okazuje się jednak, że kandydatów na adeptów jest wielu, zaś rodzeństwo wyróżnia się na tle rówieśników niskim pochodzeniem, brakami w wiedzy i niedostatkiem siły fizycznej. Wywodzący się z arystokratycznego rodu książę Darren i jego przyjaciółka Priscilla szczególnie dają odczuć rodzeństwu, gdzie jest ich miejsce.

Opinia:

Styl autorki okazał się prosty i przystępny, z nutką humoru. Niestety, nie potrafi oddać ona emocji bohaterów, więc powieść czyta się bardziej jak kronikę. Byłoby to nawet ciekawe, gdyby nie to, że narracja jest pierwszoosobowa.

Powieść zaczyna się dość nudno - niby cały czas coś się dzieje, ale dopiero moment rozpoczęcia nauki w Akademii rozpoczyna powieść. I od tej pory ciężko się oderwać. Autorka przedstawia nam, jak wyglądają lekcje oraz relacje między uczniami. Z ponad stu dwudziestu kandydatów jedynie piętnaściorgu uda się dostać na praktykę. Powiem wam, że ja z pewnością nie wytrzymałabym w Akademii. To ciągła harówa, rywalizacja, stres i nieprzespane noce. Jednocześnie to próba i umiejętności, i charakteru. Niektóre z prób są niezwykle okrutne! Z całej akcji nie podobały mi się jedynie dwie rzeczy: oklepany wątek miłosny oraz zakończenie. Tak, zakończenie mnie zawiodło. Spodziewałam się co prawda, że autorka w ten sposób to rozwiąże, ale mogła to zrobić inaczej, a tak poszła w ślad za inną popularną pisarką* (dla ciekawskich i niebojących się spoilera - wyjaśnienie na końcu). 
Po raz pierwszy byłam rozdarta. W mojej historii książę odgrywał rolę czarnego charakteru. Pod każdym względem.
Bohaterowie to realne postaci, za którymi możemy przepadać bądź nie. Ry zaimponowała mi od początku niezłomnością i zawziętością. To dziewczyna, z którą zdecydowanie mogłabym się zaprzyjaźnić. Alex to chłopak, który pewnie skradłby i moje serce, gdyby nie był takim bawidamkiem. Jego troska o siostrę kupiła mnie całkowicie! Z drugiej strony barykady mamy Darrena, księcia. Nie irytował, ale też nie odczuwałam względem niego jakichś większych uczuć (być może dlatego, że i tak wiedziałam, jak to się skończy). Autorka zbudowała postaci z krwi i kości, dbając nawet o te dalszoplanowe, co niezwykle urozmaiciło lekturę. Nie łudźcie się jednak, że wszystkich polubicie - w takiej powieści nie sposób nie trafić na zołzy czy dręczycieli.

Podsumowując, powieść to bardzo ciekawy pierwszy tom serii o szkole magii innej, niż wszystkie, o jakich do tej pory czytałam. Pierwszy rok to historia zarówno oryginalna jak i nieco przewidywalna. Po poznaniu pierwszego roku naprawdę chcę dowiedzieć się, jak wyglądają kolejne lata praktyki, więc ta seria na pewno zostanie ze mną na dłużej. Polecam ją osobom, które lubią klimaty typu Harry Potter w nieco mocniejszym wydaniu :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

*Zakończenie podobne do tego w Igrzyskach - zmiana reguł gry pod głównych bohaterów, czyli nagle 16, a nie 15 osób przechodzi dalej.

16 wrz 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Małe Licho i tajemnica Niebożątka' M. Kisiel


Opis:

W pewnym starym, niesamowitym domu na uboczu, za wysokim ogrodzeniem, mieszka chłopiec imieniem Bożek, zwany też Niebożątkiem, który nigdy nie jest sam. Bo oprócz starej skrzyni ze skarbami i najfajniejszej mamy pod słońcem ma też najprawdziwszego anioła stróża… a pod jego łóżkiem mieszka potwór, który ciągle podkrada mu kapcie.
Nadchodzi jednak dzień, kiedy Bożek musi wreszcie opuścić swój niezwykły dom i poznać lepiej świat po drugiej stronie ogrodzenia — świat bez szumu anielskich skrzydeł i uścisku potwornych macek. Tylko czy jest na to gotowy? I czy sam świat również jest gotowy na Bożka oraz wielką tajemnicę, jaką skrywa chłopiec?

Opinia:

Marta Kisiel w formie, a jej powieść ma tylko jedną wadę - zdecydowanie za mało jej objętościowo! Przy Małym Lichu nie będziecie w stanie się nie roześmiać!

Niebożątko dorasta i staje się Bożętym. W końcu ma już całe dziesięć lat! I jego sielankowe życie dobiega końca, ponieważ Konrad podejmuje Decyzję. To historia o dzieciństwie, o potrzebie dopasowania i akceptacji, o granicy między normalnością a dziwactwem. Bożek to dziecko i wszystko postrzega na swój sposób. Nie pragnie wcale poznać świata, ponieważ w małym świecie niezwykłości czuje się zupełnie dobrze. Szkoła okazuje się dla niego prawdziwą szkołą przetrwania, dżunglą, w której ciężko mu się odnaleźć. Dodatkowo to opowieść o relacjach międzyludzkich, o uwadze i tym, jak ważny w życiu dziecka jest spędzany z nim czas. Poruszając tematy ważne, autorka jednocześnie rozbawia nas do łez!
Ach, spójrz, oto i przybył, człowiek zza zamkniętych drzwi, wielki nieobecny, jakże zajęty, jakże zapracowany, bez serca do dziecka, bez głowy do błahostek, bez czasu, ach, zawsze bez czasu!
Zdecydowanie za mało było w tym tomie Camilli, co nieco mnie dziwi - w końcu jest ona mamą. Autorka postanowiła się jednak skupić na relacji Konrada z Bożętym. Każdy fan Dożywocia zna trudny charakter pisarza - raczej ponury, zamknięty w sobie. Niebożątko natomiast jest pełne życia i pomysłów, które realizuje razem z Lichem. Nie do końca też potrafi jeszcze panować nad emocjami, więc bywa porywcze. Ta relacja wyszła autorce mistrzowsko, a reszta postaci doskonale tworzy tło dla historii chłopca! Licho pozostaje uroczym Lichem, Tsadkiel - przemądrzałym Tsadkielem, a Turu niepoważnym wielkoludem.

To książeczka na jeden wieczór, ponieważ objętościowo zajmuje nieco ponad dwieście stron dużym drukiem. Jednocześnie dzięki temu doskonale nadaje się dla dzieci! Autorka stworzyła z tego wręcz nieco osobną powieść, gdzie na nowo przedstawia nam niezwykłą rodzinkę. Także polecam zarówno dzieciom, jak i dorosłym - musicie to przeczytać! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.

14 wrz 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Porwanie' B. Mikulska


Opis:

Minęło dwadzieścia lat. Bora, niegdyś Nosicielka magicznej Łzy Boga Deszczu (Łzy Boga Deszczu. Nosicielka – wydanie wiosną 2018 r.) i jej mąż Thomas wiodą szczęśliwe życie, wychowując dwie córki i syna.
Teraz Nosicielkami są bliźniaczki Maura i Vilia, obdarzone przez kamienie wyjątkowymi mocami. Ponieważ mogą one być niebezpieczne, a dodatkowo w królestwie Turang toczy się wojna, rodzina decyduje się na przeniesienie do klasztoru, dziewczyny zaś wyruszają do szkoły, w której mają się nauczyć kontrolować swoje umiejętności.
I wszystko potoczyłoby się gładko, gdyby nie to, że o dwóch Nosicielkach dowiaduje się dawny wróg Bory z odległej przyszłości – Mistrz Czarnych Mnichów. Wprawdzie podróże w czasie zostały powszechnie zakazane, ale mogą w nich uczestniczyć naukowcy, badacze. W nagrodę za najlepsze wyniki na studiach zgodę na taką podróż otrzymuje Julia. Jest oczywiste, że Mistrz okazji nie przepuści. Razem z Julią jako opiekun przenosi się Misztal, którego tak naprawdę jedynym zadaniem jest odebranie Nosicielkom magicznych Łez. Wszystkie chwyty są dla niego dozwolone. Po nieudanym pokonaniu bliźniaczek, porywa ich młodszego brata. A kiedy dziewczyny i ich przyjaciele wyruszą na ratunek, zacznie się podróż, której przebieg i zakończenie obfitować będzie w niebezpieczeństwa, dziwne spotkania i zaskakujące zwroty. Oczywiście nie zabraknie też gorących uczuć.

Opinia:

Od razu widać znaczną poprawę stylu autorki. Tym razem niesamowicie wciągnęłam się w wydarzenia i przeżywałam je z bohaterami. Dodatkowo bardziej możemy wczuć się w ich emocje!

Niby bohaterom nadal wszystko się udaje, ale jednak w tym tomie można odczuć większe napięcie. Tym bardziej, że towarzyszymy w sumie trzem głównym bohaterkom - bliźniaczkom oraz Julii. Jedyną rzeczą, jaka mnie męczyła było wciśnięcie aż trzech wątków miłosnych w jedną powieść (w tym jednego naprawdę słabo rozbudowanego, przez co zupełnie niewiarygodnego). Porwanie to powieść drogi, pokonywanie przeszkód i mierzenie się z trudnościami. Wciąga dużo bardziej niż poprzedniczka i dostarcza zdecydowanie więcej rozrywki! Przeszkody stawiane przed bohaterami wymagały jednak więcej myślenia i wyobraźni niż w przypadku Bory oraz Thomasa, co niezmiernie mnie cieszy, bo dodatkowo napędzało to akcję.
Kobiety muszą zachować cnotę, podczas gdy mężczyźni mogą używać do woli. Na żony też wolą dziewice... Tylko skąd ich tyle ma być, skoro z kimś ci mężczyźni sypiają przed ślubem?
Bohaterowie również ulegli znacznej poprawie. Nareszcie mogłam się z nimi utożsamić. Vilia i Maura są niczym ogień i woda, więc towarzyszenie im to wspaniała przygoda. Najbardziej polubiłam tę bardziej porywczą siostrę, zwłaszcza za jej przekomarzanie z Siergiejem. Ciekawą, choć naiwną bohaterką okazała się również Julia. Panowie natomiast nie skradli mego serca, ale chętnie potowarzyszyłabym im w podróży. Natomiast wisienką na torcie okazał się główny antagonista. W pierwszym tomie pan Torque był mdły i niezbyt groźny, w tym również taki pozostał. Pojawia się jednak Cyryl i och, takich złych bohaterów uwielbiam!

Podsumowując, warto sięgnąć po tom pierwszy, bo w drugim zdecydowanie widać poprawę warsztatu autorki! Nadal co prawda nie wyjaśnia pewnych kwestii, ale mam nadzieję, że zrobi to w kolejnych tomach. Przy tej części Łez Boga Deszczu bawiłam się znakomicie i czekam na więcej!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

12 wrz 2018

'Nosicielka' B. Mikulska


Opis:

Co jest największym skarbem na Ziemi? Woda. Bez niej nie ma życia. Na szczęście wieki temu Bóg Deszczu za pośrednictwem swojej wysłanniczki podarował czterem dziewczynkom cztery kamienie – swoje Łzy. I zawarł z ludźmi układ. Co kilkaset lat kolejne Nosicielki Łez muszą udać się w tajemne miejsce i odprawić magiczny rytuał, który sprawi, że wody na Ziemi nigdy nie zabraknie. Bora dowiaduje się o swoim posłannictwie w osiemnaste urodziny. Wraz z wyznaczonym jej przez Źródło mocy Opiekunem wyrusza w podróż, aby wypełnić misję. Nie wie, jak niebezpieczna będzie to droga. Na cudowny kamień czyhają Czarni Mnisi, których przywódca chce przejąć kontrolę nad wodą na całym świecie i w ten sposób zmusić wszystkich ludzi do poddaństwa. A pokonać bądź przechytrzyć zakonnych niełatwo, bowiem oprócz tego, że opanowali oni podróżowanie w czasie, to dysponują technologią, o której współcześni Borze mogą jedynie pomarzyć.

Opinia:

Autorka posługuje się bardzo opisowym stylem, a jednocześnie nie potrafiłam wczuć się w emocje bohaterów. Miałam wrażenie, że wszystko dzieje się gdzieś obok, że nie biorę w tym udziału bezpośrednio. Zdecydowanie wolę wczuwać się w powieść.

Pomysł na powieść był cudowny, ale wykonanie pozostawia trochę do życzenia. Zwłaszcza łatwość z jaką głównym bohaterom przychodzi praktycznie wszystko. Przez to odniosłam wrażenie, że książkę lepiej czytałoby się młodszemu ode mnie czytelnikowi, dla którego happy end jest najważniejszy. Jednocześnie, choć styl okazał się opisowy, nie wszystko zostało wyjaśnione. Dobrze natomiast wypada kreacja świata i różnych plemion czy kolejnych zasadzek i etapów podróży. Z zaciekawieniem czytałam legendy oraz opisy zwyczajów ludzi pustyni czy Porfirionów. Ciekawa jestem, co czeka mnie w tomie drugim, ponieważ zakończenie nie zdradza zbyt wiele. Sama historia bywała zaskakująca, choć momentami nie musiałam się nawet zastanawiać, aby coś odkryć przed bohaterami.
Sądzę, że sobie poradzisz, chociaż jesteś jak ja słabą kobietą i boisz się tego, czego boi się każda kobieta. [...] my, słabe kobiety, czasami musimy być silne!
Do bohaterów raczej ciężko się przywiązać, bo chociaż są wykreowani w miarę obrazowo, rzadko pokazują bardziej ludzką twarz. Przypominało mi to teatr, gdzie każdy aktor ma do odegrania rolę. Bora z początku okazuje sceptycyzm, ale z drugiej strony nie przeszkadza jej on wyruszyć w podróż z zupełnie obcym mężczyzną. Thomasa natomiast prawie nie znamy - możemy oceniać go jedynie na podstawie współczesnych wydarzeń, ponieważ o jego przeszłości nie wiemy prawe nic. Ciekawą bohaterką była dla mnie Maura, chociaż nie mamy okazji jej poznać. No i jeszcze Nasz, ale w końcu to zwierzęcy bohaterowie szybciej kradną serca! Jego mogłabym nawet przygarnąć.

Książka umila czytającemu czas ciekawą historią, choć widoczne są pewne niedociągnięcia. Osobiście uważam, że gdyby nieco utrudnić życie bohaterów, a nie nad kłodami przerzucać co chwila mosty, powieść nabrałaby szybszego tempa i wciągała bardziej. Sama idea rytuału, który musi być odprawiany, aby na Ziemi nie zabrakło wody przypadł mi do gustu. Na szczęście droga do Groty nie okazała się banalna, ale też nie została opisana, jakby bohaterowie mieli z nią wielkie trudności. Sądzę, że autorka ma wielki potencjał i mam nadzieję, że to, co mniej spodobało mi się w tomie pierwszym, zostało poprawione w tomie drugim.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

9 wrz 2018

'Moja Jane Eyre' C. Hand & B. Ashton & J. Meadows


Opis:

Może ci się wydawać, że znasz tę historię. Sierota Jane Eyre, bez grosza przy duszy, rozpoczyna nowe życie jako guwernantka w Thornfield Hall. Tam spotyka mrocznego i tajemniczego pana Rochester.
Pomimo dużej różnicy wieku i jego nieznośnego temperamentu, zakochują się w sobie i, o zgrozo, ONA wychodzi za niego za mąż.
Ale czy to na pewno Jane Eyre?
Przygotuj się na przygodę w której nic nie jest takie, jak się wydaje: pewien dżentelmen ukrywa się bardziej niż trup w szafie. A co jeżeli we wszystko wmieszają się początkująca pisarka Charlotte Brontë i badacz zjawisk nadprzyrodzonych Alexander Blackwood?

Opinia:

Po ostatniej cięższej lekturze potrzebowałam czegoś lżejszego, a Moja Jane Eyre nadała się w tym wypadku idealnie. Jednocześnie musicie wiedzieć, że nie czytałam Dziwnych losów Jane Eyre, więc nie będę porównywała tych dwóch historii.

Powieść ta to cudowna lektura na krótką chwilę - pełna humoru, zabawnych anegdotek i cudownie wykreowanych postaci. Autorki czasem zwracają się bezpośrednio do czytelnika, zamieściły też oryginalne fragmenty dziennika Charlotte Bronte. Powieść czyta się wspaniale dzięki lekkości i cudownemu podejściu pań do tematu.
Miłość wywracała życie kobiety na drugą stronę. Bardziej niż ambicja, szacunek, rozsądek.
Opowieść pełna magii i duchów, zbiegów okoliczności i tajemnic. W oryginalnej powieści na pewno nie spotkalibyście pana Blackwooda, który czaruje swym charakterem czy Charlotte Bronte, początkującej pisarki. Historia Jane, jaką opowiadają autorki to komedia pomyłek z duchami w tle. Nikt nie jest jednak tym, kim się wydaje, przez co historia staje się jeszcze bardziej ekscytująca. Zakończenie natomiast genialnie rozwiązuje wszystkie wątki i zagadki.
Człowiek obdarzony darem kreatywności nie zawsze nad nim panuje. Z czasem okazuje się, że niektóre z jego pomysłów żyją własnym życiem i podejmują niezależne decyzje.
Bohaterowie to barwna rewia charakterów - od czternastoletnich duchów przyjaciółek przez silne i charyzmatyczne bohaterki po ujmującego i nieprzewidywalnego pana Rochestera. Gwarantuję wam, że nie da się z nimi nudzić czy ich nie polubić. Autorki skupiły się zarówno na bohaterach pierwszo- jak i dalszoplanowych. 

Podsumowując, jestem zauroczona tą książką! Zdecydowanie sięgnę też po Moją Lady Jane, ponieważ autorskie trio spisało się na medal. Powieść typowo rozrywkowa, z ciekawą tajemnicą w tle, o której nie będę co prawda długo pamiętała, ale podczas czytania bawiłam się doskonale! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN.

7 wrz 2018

SPOTKANIE Z JUSTYNĄ DRZEWICKĄ



Cześć, dzisiaj mam dla was mega wiadomość! Otóż 15 września poprowadzę spotkanie autorskie z Justyną Drzewicką, autorką Niepowszednich. Świat Książki, Hala Koszyki, godzina 14! :) Zapraszam serdecznie! :)

5 wrz 2018

'Runa' V. Buck


Opis:


Opinia:

Runa to książka trudna, ale niezwykle klimatyczna. Vera Buck prowadzi nas mrocznymi uliczkami Paryża i korytarzami Salpêtrière, pokazując realia XIX wieku. Nie stara się rozbawić, pocieszyć czy doprowadzić do łez. Natomiast fascynuje metodami, które kiedy uważano za postępowe, a dziś myślimy o nich jak o barbarzyństwie i torturach. 

Książka opowiada o Runie, dziewczynce, która trafia do kliniki z silnymi zaburzeniami. Jednocześnie poznajemy historie wielu osób - młodego studenta Joriego i miłości jego życia, Pauline, byłego policjanta Lecoqa, syna sprzedawcy tytoniu Federica oraz niespełnionego artystę, Maxime. To opowieść o wielu osobach, których losy łączy jedna dziewczynka.Każdy z nich w inny sposób wplątuje się w tę sprawę i w inny sposób odnosi się do całości. To thriller, w którym nie zabraknie krwi. To powieść, nad którą musicie się skupić, aby zrozumieć wszystkie zawiłe nowinki medycyny -  końcu osią historii jest przygotowanie do operacji usunięcia obłędu z mózgu. Zakończenie natomiast zupełnie mnie zaskoczyło. Nastawiłam się na coś zupełnie innego, ale czuję się usatysfakcjonowana tym, co otrzymałam.
Tajemnicą jest strach. To on sprawia, że stajemy się mali i słabi w chwili, w której moglibyśmy być wielcy i waleczni"
Runa jako główna postać, paradoksalnie, pozostaje dla nas zagadką aż do końca. Z nieniknącą ciekawością spijałam każdy strzępek informacji o dziewczynce. Lepiej natomiast poznajemy Joriego, który opowiada nam o klinice oraz medycynie, o swojej przeszłości i życiowym celu. Chłopak bywał tak niesamowicie naiwny, że czasami było mi go szkoda. Jednocześnie możemy obserwować, jak pod wpływem wielu czynników zmienia się zarówno jego charakter, jak i poglądy. Najbardziej polubiłam Lecoqa - byłego policjanta, który żył zgodnie z teorią, że cechy fizyczne wyglądu odpowiadają za nasze cechy charakteru. Twierdzi, że zgodnie ze swoją fizjonomią powinien zostać przestępcą. To człowiek sarkastyczny, niezwykle przebiegły i zajmujący. To, w jakim momencie zastajemy go pod koniec powieści, zaskoczyło mnie chyba najbardziej. Bohaterami ważnymi dla fabuły są jeszcze dwaj młodzi chłopcy - Federic oraz Maxime. Jedyną kobietą poza Runą wśród głównych postaci pozostaje Isabelle, siostra Federica. Przeciwstawia się ona roli narzuconej kobiecie przez społeczeństwo i tym też zyskuje sympatię czytelnika. 
Pierwsze czyste cięcie zawsze było najciekawsze, metal, który po raz pierwszy wdzierał się w nienaruszoną skórę. Dzięki niemu można było odnaleźć narządy, które jeszcze nigdy nie widziały światła dziennego. Życie wewnętrzne, które leżało rozłożone przed lekarzem niczym skarb w popsutej skrzyni
To nie książka dla osób o słabych nerwach i żołądkach. Osobiście nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak pokazy Charcouta mogły być popularne jako naukowe! Większa część tej historii to brutalne eksperymenty - zarówno na kobietach, jak i na dzieciach. Wariatki traktowane były bardzo bezosobowo, dla personelu nie przedstawiały istoty ludzkiej, a dzikie zwierzęta, którymi trzeba się opiekować. Wśród mody na bycie pierwszym ludzkie życie nie było poważane.

Runa to książka niezwykle trudna, ale i niezwykle wartościowa. Wymaga skupienia i pewnego rodzaju zrozumienia, choć nie akceptacji. Autorka idealnie pokazuje przepaść, jeśli chodzi o naukę - cofamy się w końcu o prawie półtora wieku. Uważam, że osoby zainteresowane tematem, powinny zdecydowanie przeczytać tę pozycję.

1 wrz 2018

Podsumowanie sierpnia


Przeczytane książki:
  • Triskel (351) [Uroboros] *6/10*
  • Córka Złodzieja (440) [Jaguar] *9/10*
  • Żelazny Kruk (279) [Jaguar] *8/10*
  • Kamienne niebo (366) [SQN] *10/10*
  • Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu (361) [autorka] *5/10*
  • Smutna dziewczyna oraz inne opowiadania (284) [Alegoria] *7/10*
Ilość książek: 8
Ilość przeczytanych stron: 2081 (ok. 67 str/dzień)
Najlepsza książka: Kamienne niebo
Najgorsza książka: -

Sierpień minął mi bardzo szybko. Co ciekawe - przez większość czasu jakoś nie miałam ochoty na czytanie, a i tak udało mi się poznać 8 nowych powieści. SZOK, bo miałam wrażenie, że nie czytam prawie wcale. Nie, aby było mi z tym źle - od wszystkiego trzeba czasem odpocząć :)

Pod koniec sierpnia wybrałam się z siostrą do Energylandii i serio, jeśli macie okazję - koniecznie jedźcie! Ja odwiedzę ją na pewno jeszcze nie raz, a Hyperion to taki kozak. Bałyśmy się i musiałam ją wręcz wciągnąć do kolejki, bo chciała mi uciec w trakcie drogi, ale udało nam się i gdybyśmy miały więcej czasu, poszłybyśmy na ten rollercoaster jeszcze nie raz! W ogóle to takie super, że najwyższy i najszybszy rollercoaster w Europie znajduje się w Polsce :)

Po Energylandii spotkałyśmy się z Oluś i wróciłyśmy dopiero następnego dnia. Gdybyście szukali klimatycznego klubu w Krakowie, polecamy Społem :) Fajna muzyka i wystrój!

Powiem wam, że to takie dziwne już drugi rok myśleć o 1 września, jak o normalnym dniu pracy, a nie początku szkoły (pomijając, że to sobota i rozpoczęcie będzie dopiero w poniedziałek :D). Natomiast od ostatniego weekendu września czeka mnie studencka dola! :) 

A jak wam minął sierpień? Udały się wam wakacje? A może wyjeżdżacie dopiero we wrześniu lub październiku? :)

30 sie 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Smutna dziewczyna oraz inne opowiadania' B. Mikulska




Opis:


13 opowiadań, z których każde zabiera czytelnika w inny świat, inny klimat, inne emocje. Nie zabraknie więc strachu (oj, nie!), wzruszenia, ale też całkiem sporej dawki śmiechu. Jest magia, jest świat dalekiej przyszłości, demony z kosmosu, postapokaliptyczna wizja, bajka na opak, wilkołak, który straszy w pewnej podwarszawskiej miejscowości, gdzie indziej do akcji wkracza wiedźmin (i mądrzejszy od niego trubadur), a sepleniący wampmisiek ostrzega przed porzucaniem ukochanych pluszaków. Wystarczy? No pewnie! Ale jest jeszcze więcej. Gwarantujemy więc, że ani przez chwilę nie będzie nudno.

Opinia

Smutna dziewczyna, czyli tytułowe opowiadanie jest dość sugestywne i ma prosty przekaz: nie wsiadaj za kółko po alkoholu. Jednocześnie pokazuje znieczulicę ludzką na tę tematykę - na dyskotekach nikt nie pilnuje, aby pijani kierowcy pozostali poza kierownicą.

Tatuaż okazał się dłuższy niż jego poprzedniczka i bardziej skomplikowany. To lekki horror z elementami science fiction - wysoko rozwinięta genetyka pozwala na modyfikowanie ludzkiego ciała, przez co tworzeni są remandzi. Jagtam to zwykły chłopak wychowany przez jędzowatą ciotkę i wuja żyjącego pod pantoflem. Po osiągnięciu pełnoletności trafia do miasta, gdzie decyduje się na pewien niezwykły tatuaż. To pewnego rodzaju pokazanie, że nawet marzenia mają swoje granice i nieprzemyślane decyzje mogą doprowadzić do tragedii. 

Wampmiś kupił mnie natomiast od samego początku! Myślałam, że będzie to straszny horror, ale zostałam zupełnie zaskoczona. Moje ulubione opowiadanie w tym zbiorze! Pamiętajcie - nie porzucajcie misiów z dzieciństwa, bo zamienią się w wampmisie! Ogólnie mówiąc pomysł na pokazanie, dlaczego w dorosłym powinno jednak zostać trochę dziecka w kapitalny i bardzo humorystyczny sposób.

Cudowny świat Apeironów podobał mi się mniej, ale to pewnie ze względu na gatunek - science fiction. Mamy do czynienia z tunelami czasoprzestrzennymi, a zakończenie jest zbyt otwarte, jak na mój gust.

Lunitki urzekły mnie opowieścią o Księżycu, Ziemi i Słońcu, choć sama historia towarzysząca była raczej zwyczajna. Za to o tytułowych Lunitkach można by wręcz napisać całą powieść - tak zajmujący był to wątek!

Wolontariat to opowiadanie trudniejsze, dotyczące tematyki śmierci. Mimo wszystko podejrzewam, że bardziej wrażliwe osoby mogłoby wzruszyć.

Smutna Baba Jaga opowiada o zupełnie innej wersji znanej bajki. Pamiętajcie - nie oceniajcie ludzi po pozorach, ponieważ to rani. Zwykła ludzka dobroć może wiele zmienić.

Czyste kartki to coś na zasadzie Metra 2033. Życie w metrze, gdzie czysta woda jest na wagę złota. Opowiadanie jest prowadzone z dwóch perspektyw: dziewczyny oraz mężczyzny, który ją przygarnął. Przyznam szczerze, że pomimo tematyki bardziej s-f, spodobało mi się to, ponieważ opowiadało o tym, co ludzie potrafią zrobić i jak się przystosować, gdy warunki są ekstremalne.

Wilkołak zaciekawił mnie najbardziej dialogami pisanymi kursywą, ponieważ po zakończeniu, nadal nie wiem, z kim rozmawiał tytułowy wilkołak. Dodatkowo opowiadanie nie jest oczywiste - sądziłam, że to fantastyka, ale jednak zahacza bardziej o horror. Było bardzo humorystyczne, podobnie do Wampmisia.

Gejsza nie urzekła mnie zbytnio. Poruszała trudny temat samotności i wydała mi się zbyt melancholijna.

Wyjca podobała mi się najbardziej, ponieważ było to takie typowe fantasy z bardzo intrygującym tłem. W życiu nie odgadłabym rozwiązania zagadki, ale zdecydowanie uważam, że to tutaj autorka najbardziej pokazała kunszt.

Babunia pozostawia wszystko do naszej interpretacji. Niekoniecznie podobał mi się brak wyjaśnień, ale sama historia bardzo zaintrygowała.

Zatęczowa kraina jakoś w ogóle do mnie nie przemówiła. To znaczy sam pomysł wyjaśnienia dziecku śmierci był bardzo ciekawy i delikatny, ale końcówka zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Podsumowując, większość opowiadań bardzo mi się podobała i były wciągające. Autorka ma lekki styl i potrafi rozbawić oraz wprowadzić elementy grozy. Na szczęście pojawiło się tu mniej science fiction niż myślałam - w zbiorze przeważa raczej horror i fantasy.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

27 sie 2018

'Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu' K. Izbicka


Opis:

Lindsay to zwyczajna nastolatka, której pasją jest taniec, a sposobem na chandrę – pyszna kawa w ulubionej kawiarni. Dziewczyna wiedzie normalne, spokojne życie do czasu, gdy splot wielu pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń wstrząsa jej bezpiecznym światem. Jej ukochany kuzyn, Eric, nagle znika bez śladu, i to w dniu swoich urodzin, a niedługo później w szkole pojawia się nowy chłopak, który wywraca życie Lin do góry nogami. W dodatku okazuje się, że Wielka Wojna była czymś zupełnie innym, niż twierdzą wszyscy dookoła, i uczestniczyli w niej nie tylko ludzie...

Opinia:

Pani Kasia ma niezwykle przyjemny styl. Momentami nie mogłam nie parsknąć śmiechem (Jak się tym startuje? rozbawiło mnie tak bardzo, że aż chłopak zapytał, dlaczego się śmieję!). Ponadto podczas czytania czuć fascynację tańcem, a ich opisy głęboko zapadają w pamięci. Książkę czyta się niezwykle szybko - sama skończyłam ją tego samego dnia, którego zaczęłam.

Gorzej jest natomiast z akcją, ponieważ nastawiłam się na fantasy z dodatkiem romansu, a dostałam coś zupełnie odwrotnego. Sama idea wątku fantasy okazała się fantastyczna, ale nie mogę nic zdradzić, bo popsułabym wam zabawę. Żałuję jednak, że lekcje w Pałacu zostały sprowadzone w większości do wspomnienia o nich, a same sprawy magiczne - do krótkich epizodów, sytuacji i wyjaśnień. Gdybyście jednak mieli ochotę na romans - tutaj autorka rozwinęła skrzydła. Pomijając początkowy wątek miłosny, przechodzimy do czworokątu, i to dość skomplikowanego: pełnego sprzeczek, kłótni i dramatów. Zasmuciło mnie, że autorka trzymała się bezpiecznych schematów i powieść jakoś niczym nie była w stanie zaskoczyć. Zakończenie jednak sprawia, że chciałabym poznać dalsze losy bohaterów i nastawiam się na zdecydowanie więcej magii. 
W moich żyłach zawrzała krew. Kochałam ten taniec [tango]. Za agresję, za pasję i emocje w nim zawarte. 
Lin to postać żywa i bardzo emocjonalna! Uwielbia taniec, a jego opisy są po prostu magnetyzujące. Jednocześnie cechuje ją pewna niekonsekwencja, bo kiedy na początku mówi, że będzie silna - następnie łzy towarzyszą jej bardzo często. Liam to niegrzeczny chłopiec, który na pewno skrywa jakąś tajemnicę lub dwie, ale jakoś nie wzbudził we mnie ciepłych uczuć. Zdecydowanie wolałam Logana - ciepłego i potrafiącego pocieszyć Lin. Autorka wprowadziła też postać bardzo pozytywną - Agnes. Tę dziewczynę fascynuje chyba wszystko! Jej przeciwieństwem okazała się Ashley, zazdrosna ruda miotła. Ciężko mi jednak uwierzyć w to, że dziewczyny (i kuzyn Lin) tak szybko we wszystko uwierzyli i ŻADNE nie okazało sceptycyzmu. Naprawdę - nale zostajecie wrzuceni w wir magicznych stworzeń - elfy, smoki i te sprawy, a ktoś opowiada wam historię o Wielkiej Wojnie, a wy uznajecie to za genialne wyjaśnienie. 

Osobiście uważam, że gdyby autorka bardziej skupiła się na tym, że to powieść fantasy i rozwinęła wątek Dzieci Gwiazd oraz ich mocy, smoków i samej wojny - książka byłaby genialna. Niepotrzebnie został tu wtrącony tak rozległy wątek miłosny, który zwyczajnie przysłania inne aspekty fabuły. Do tego chciałabym, aby w drugim tomie pani Kasia trochę bardziej odeszła od utartych schematów, ponieważ naprawdę widzę potencjał w całym pomyśle! Książkę czyta się dobrze jako lekką lekturę na jeden wieczór, o ile nie spodziewacie się rozbudowanego fantasy.

Za egzemplarz dziękuję autorce.

25 sie 2018

'Kamienne niebo' N. K. Jemisin


Opis:

Essun przejęła moc Alabastra Dziesięciopierściennika. Dzięki niej zamierza odnaleźć swoją córkę Nassun i sprawić, by świat stał się przyjazny młodym górotworom. Dla Nassun jest już jednak za późno. Widziała zło świata i przyjmuje to, w co jej matka nigdy nie chciała uwierzyć: że pewnych rzeczy nie da się naprawić. Można je tylko ostatecznie zniszczyć.

Opinia:

Jak mogę napisać o powieści, o końcu genialnej trylogii, skoro nie ma słów, które mogłyby ją opisać? Jemisin stworzyła coś unikalnego na tylu poziomach, że aż trudno uwierzyć w tę oryginalność. Zaczyna się ona już od sposobu narracji. Ciekawił mnie zabieg narracji zwracania się narratora do bohatera powieści, a w tej części wreszcie wyjaśniło się jego zastosowanie!

Tym razem akcja toczy się po trzech różnych torach, które ostatecznie łączą się w skomplikowane, ale logiczne zakończenie całości. Kamienne niebo to powieść wymagająca myślenia i skupienia. Opowieści z pradawnego miasta skupiają się wokół tamtejszej technologii, którą narrator próbuje wyjaśnić w prosty sposób, ponieważ tłumaczy to nie tylko czytelnikowi. Z drugiej strony towarzyszymy Essun, którą autorka zmusza do podjęcia naprawdę trudnych decyzji. Jej droga splata się z drogą Hoi, wiernego towarzysza i jednocześnie zjadacza kamieni. Przyznaję bez bicia, że to mój ulubiony bohater i cieszy mnie jego wszechobecność w powieści. Trzecią drogą, którą podążamy, jest ta pokonywana przez Nassun, dziesięcioletnią córkę Essun. To droga szybkiego dorastania i przeżywania ogromnej ilości smutku. Zakończenie powieści nie okazało się może mega zaskakujące, ale to raczej dlatego, że autorka nas na nie przygotowała. Jedynie wybór Nassun do końca pozostawał wielka niewiadomą.
Myślę, że jeśli kogoś kochasz, nie decydujesz o tym, jak bardzo ten ktoś kocha ciebie.
Postaci się rozwijają, poznajemy także historię niektórych z nich i możemy lepiej zrozumieć ich działania. Jednocześnie poznajemy powód złości Ojca Ziemi, który w tym tomie staje się pełnoprawną postacią, a nie jedynie mitem. Ciężko napisać cokolwiek o bohaterach, ponieważ mógłby być to spoiler.

Zdecydowanie żałuję, że to już koniec trylogii, a jednocześnie wiem, że rozciągnięcie tego na większą ilość tomów nie miałoby sensu. Autorka dopracowała każdy szczegół nie tylko każdej powieści z osobna, ale także Pękniętej Ziemi jako całości. To seria tak unikalna, że zdecydowanie powinniście spróbować, ponieważ nigdy wcześniej nie czytałam czegoś podobnego, a pierwszy jej tom poznałam przecież dwa lata temu. Sądzę, że jeszcze kiedyś wrócę do tej trylogii, ponieważ może w tej skomplikowanej machinie powiązań odkryję coś, co umknęło mi za pierwszym razem. Osobiście uważam, że ta część także dostanie Hugo, ponieważ w niczym nie ustępuje poprzednim!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN.

20 sie 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Żelazny Kruk. Wyprawa' R. Dębski


Opis:

Czternastoletni Evah mieszka z rodzicami i siostrą w małej osadzie, położonej we włościach niezbyt zamożnego barona. Chłopiec wiedzie skromne, ale spokojne życie, urozmaicone utarczkami z wrednym synem miejscowego kowala. Emocji przysparzają też Evahowi pogawędki z Verillą, dobrą przyjaciółką i towarzyszką przygód.
Pewnej nocy na wioskę napadają pancerni z bandy Żelaznego Kruka. Młodzieniec zostaje na świecie sam 
z maleńką siostrzyczką ‒ z całej wioski ocaleli tylko oni.
Evah pragnie dokonać zemsty na krwawej bestii, dlatego wyrusza w długą i niebezpieczną podróż, 
aby zgładzić Żelaznego Kruka i uwolnić bliskich. Po drodze mierzy się z wieloma niebezpieczeństwami, spotyka okrutnego Władcę piorunów i całą hordę niebezpiecznych stworów. W trakcie wyprawy do gniazda Kruka do Evaha dołączają kolejno nowi wędrowcy. W kilkuosobowej drużynie zawiązują się trwałe przyjaźnie. A jak wiadomo, tylko wtedy, gdy ludzie mogą na sobie polegać, mogą osiągnąć cel.

Opinia:

Rafała Dębskiego planowałam poznać już od jakiegoś czasu ze względu na jego serię Wilkozacy. Po lekturze Żelaznego Kruka nabrałam pewności, że zdecydowanie nie było to ostatnie moje spotkanie z autorem! Ma on lekki i swobodny styl, a dodatkowo potrafi oddać emocje towarzyszące postaciom.

Historia Evaha to opowieść drogi, ukazująca kolejne etapy podróży. Po tragedii chłopiec wyrusza po zemstę, a my towarzyszymy mu i razem poznajemy świat poza wioską, w której mieszkał. Autor ciekawie wplótł w czasy a la średniowieczne fakty, które w czasach współczesnych są powszechnie znane (choćby to, że ziemia jest kulą, a nie płaska). Postać Żelaznego Kruka  pozostaje raczej w sferze mitów i tajemnic, niedopowiedzeń i ogólnego strachu. Ta powieść stanowiła dobre wprowadzenie w zasady panujące w świecie stworzonym przez pana Rafała. Nie wrzuca nas on z marszu w wir wydarzeń, a w dynamicznej opowieści o stracie i podróży do celu opowiada o ludziach, miastach, polityce, nauce oraz grozie padającej na wioski.
- Zapomni o mnie szybko, a tęsknić można tylko za kimś, o kim się pamięta.- Może i tak - zgodził się Kellan. - Ale ty o niej pamiętasz i jeśli wrócisz, przypomnisz jej o sobie.
Evah to czternastoletni chłopak, który w związku z tragicznymi wydarzeniami musiał szybko wydorośleć. Uważam, że ta postać została bardzo dobrze zbudowana - nie stał się nagle dorosłym mężczyzną, który poradzi sobie z każdą trudnością. Jako wioskowy chłopak nieswojo czuł się w mieście, ale potrafił obserwować. Evaha nie da się nie polubić - to otwarty i pełen życzliwości młody człowiek doświadczony przez los. Grzywa natomiast bywa nieco szorstki w obyciu, ale i tak zdobył moją sympatię, choć nie zaufanie. Bywał bohaterem porywczym, choć patrząc na jego wiek - to nic dziwnego. Reszta postaci również jest dobrze przedstawiona, ale nie zostają z nami na dłużej. Evah już na początku swojej wędrówki poznaje ludzi zarówno życzliwych, jak i chciwych i odkrywa, że miejskie życie zupełnie różni się od tego na wsi.

Powieść Żelazny Kruk przeznaczona jest dla młodzieży - nie użyczycie tu scen brutalnych, przekleństw czy erotyki. Nasi bohaterowie mają po czternaście lat i niektóre rzeczy, które mi zdały się oczywiste, dla nich jednak pozostawały zagadką. Być może dlatego książkę oceniłam nieco niżej, ponieważ nie zaskoczyła mnie, choć bardzo mi się podobała. Polecam ją młodzieży oraz osobom, które - jak ja - lubię powieści przeznaczone dla młodszej grupy wiekowej.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.