10 gru 2018

'Humaniści w kosmosie' M. Lallande


Opinia:

Za opis powinno wystarczyć, że to zbiór opowiadań science fiction. Jest to dość istotne, bo kiedy spytałam autorkę o to czy to fantasy, odpisała, że są to opowiadania z fantastyki. Pomińmy, że na okładce (której wtedy nie widziałam) jak wół stoi: Groteski science fiction. Fantastykę rozumiem jako miks s-f i fantasy, a nie samo s-f... Gdyby autorka napisała o tym od razu, po prostu nie podjęłabym się recenzji.

Ale skoro już dostałam tę nieco ponad 200-stronicową książkę, postanowiłam spróbować. I to był błąd. Po rozpoczęciu pierwszego opowiadania odłożyłam ją na tydzień. No ale skoro się czegoś podjęłam, to wypadałoby to doprowadzić do końca. Także zajrzałam ponownie, oczekując poprawy. Kolejny błąd.

Bajeczka science fiction to totalnie wyrwane z kontekstu strzępy historii. Najpierw mamy opowieść o wilku, który ma długi, następnie przeskakujemy do Czerwonego Kapturka w roli handlarki, a jej babci jako bizneswoman, aby przejść do Kota w Butach i odwróconej wersji Śpiącej Królewny. Dodajmy do tego sztywne dialogi, powrzucane na chybił trafił i co chwila wtrącenia o czymś zupełnie innym i wychodzi masakra.

Drugiego opowiadania nawet nie byłam w stanie dokończyć. Rozumiem, że ten gatunek rządzi się swoimi prawami, ale poza tym, że mamy do czynienia ze skutkami katastrofy klimatycznej na Ziemi, niewiele więcej się dowiedziałam. Przeskakujemy z kraju do kraju, od osób do osób i wszystkie wątki są urwane jak w poprzednim.

Deus ex machina to jedyna idea, która mi się spodobała, choć wykonanie także pozostawia wiele do życzenia. Mamy tutaj wizję świata ogarniętego sztuczną inteligencją - szafa podpowiada wam, w co się ubrać, drzwi są gburowate, aby nie przepuszczać złodziei, a metro krzyczy na faceta, że pije colę i zaraz upaćka mu podłogę. Wszystko wyszłoby nawet fajnie, gdyby nie te przeskoki. Tak, jakby autorka nie potrafiła się skupić na jednym z robieniem ładnych przejść, a chciała upchnąć jak najwięcej.

Opowiadanie o weterynarii potwierdziło zauważoną przeze mnie tendencję: tysiąc pięćset nowych określeń, które w większości nie są zupełnie wyjaśnione, więc czytamy i nie mamy pojęcia, o co chodzi. Poza tym znów urywanie wątków: dziewczyna nie zauważa, że ma na bluzce trzy kwiaty zamiast dwóch, dodany jest do tego komentarz zwiastujący coś złego, po czym... Nic w tym kierunku się już nie dzieje!

Humaniści w kosmosie to luźna dyskusja na temat tego, jak wyglądają i czym w ogóle są kosmici. Rozwleczona niczym flaki z olejem. Bez bicia przyznaję, że skakałam po tych dialogach, ponieważ nie byłam w stanie czytać tego co do słowa. Niby poruszone kwestie mogłyby być ciekawe, ale gdyby równie ciekawie je poprowadzono. A tutaj znów mamy skakanie z tematu na temat, niekończenie niektórych wątków...

Po ostatnim opowiadaniu obiecywałam sobie dużo - odwrócona Seksmisja. No cóż... Lepiej obejrzyjcie sobie jeszcze raz film, bo tutaj nie znajdziecie nic ciekawego. Dzidziuś opowiada chłopcom w mieście (wiosce?), jakie były kobiety, zaprzeczając historiom, jakie wpajają im ojcowie (np. o gadzich oczach). Oczywiście nie wyjaśniono nam skąd w ogóle biorą się chłopcy, skoro kobiety wyginęły, ani nawet w jaki sposób zniknęłyśmy ze świata. Co ciekawe, mężczyźni cofnęli się do epoki kamienia łupanego, czyli polowań, braku lodówek czy samochodów. Odwrotność Seksmisji czy lekki seksizm? W pewnym momencie opowiadania zmienia ono stronę ponownie i pokazuje dekrety dla mężczyzn w świecie rządzonym przez kobiety - znów bez żadnych wyjaśnień czy skutków przyczynowych.

Podsumowując, jestem rozczarowana tym zbiorem. Opowiadanie opowiadaniem, ale nawet ono powinno być spójne, a nie skaczące z tematu na temat. Dodatkowo zupełnie nie urzekł mnie styl autorki, więc czytanie było dodatkową męką. Nie polecam, zdecydowanie.

Za egzemplarz dziękuję autorce.

7 gru 2018

'Dynia i Jemioła' A. Jadowska


Opis:

Dora Wilk, Nikita, Witkacy, Karma, Malina, Roman, Baal i inni przybywają z nowymi historiami. Burzliwe przygody i ciepłe opowieści – wszystko, czego trzeba, by przegonić zimową chandrę.

Opinia:

Szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie, że fani książek pani Anety, nie przeczytają tej pozycji. Spodziewacie się rozczulających świątecznych opowieści? W takim razie przestańcie i dajcie się porwać magii świąt według naszych ukochanych bohaterów!

Opowiadania skupiają się w okresie Halloween (Samhain) do Sylwestra. Spotkacie w nich Dorę czy Nikitę, ale także Witkacego, Baala czy Asa. Pojawia się również nowa bohaterka, Malina. Przyznam jednak, że nie radziłabym od tej powieści zaczynać, ponieważ pojawia się pełno nawiązań do tego, co czytelnik obydwu serii już powinien wiedzieć i choć autorka niektóre rzeczy tłumaczy, to raczej pobieżnie, bo w końcu nie o to chodzi. Książka stanowi natomiast cudowne uzupełnienie niektórych wątków - na przykład dowiecie się, jak Nikita poznała Karmę czy kupiła dom, kto chciałby się mścić na Baalu, zakładając dość ciekawą stronę w internecie czy poznacie trochę lepiej sytuację w Radzie, gdzie Dora jest Namiestniczką. Jednocześnie chciałabym jakąś dłuższą książkę o Malinie i jej rodzinie, ponieważ ubawiłam się przy tym niesamowicie! Miło czytało mi się też historię o wilku i kocie, i chyba to pierwsza historia, która bardzo odpowiada mi w takiej formie, w jakiej ją widzimy - z otwartym zakończeniem.

Moja rodzina jest jak trufle. Rzadka, bezcenna i w dobrym stylu, ale w nadmiarze potrafi zabić smak nawet najbardziej wykwintnej potrawy. I ma zaskakująco wiele wspólnego ze świniami.
Bohaterowie są jak zwykle cudowni, urzekają, ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to dlatego, że tak dobrze ich już znam po lekturze prawie wszystkich poprzednich tomów, czy nowy czytelnik również tak by to odczuł. Malinę chętnie poznałabym lepiej, ponieważ ciekawa jestem większej ilości sytuacji typu pamiętne święto rodziny Koźlaków. 

W powieści cofamy się w przeszłość i wybiegamy w przyszłość. Możemy lepiej poznać postaci, które i tak znamy już całkiem nieźle, ale także poznać nowe i nie mniej zaskakujące. Zdecydowana, i obowiązkowa, gratka dla fanów książek o Dorze i Nikicie, a także Witkacym! :) Ostrzeżenie: wywołuje niekontrolowane wybuchy śmiechu :D

3 gru 2018

'Pocałunek Szpiega' E. Beaty


Opis:

Alex nie jest jednak zachwycony obecnością ukochanej na trudnej misji, zaś jej upór i jego skrytość tylko pogarszają sprawę. Jak poradzi sobie Sage, gdy zrządzeniem losu zostanie oddzielona od reszty oddziału i wbrew swojej woli zapuści się daleko na terytorium wrogiego kraju? Czy w nowym miejscu zdoła utrzymać – w sekrecie tożsamość własną i swojego podopiecznego? Tym razem nie tylko jej królestwo znajdzie się w niebezpieczeństwie…

Opinia:

Tytuł nieco mnie przeraził - spodziewałam się trójkąta miłosnego, ale na szczęście go tu nie ma. Natomiast nie wiem, jakim cudem Traitor's Ruin stało się Pocałunkiem Szpiega. Tym bardziej, że do treści też mi niezbyt ten tytuł pasuje... Ostrzegam też, że dalsza część recenzji może zawierać spoiler do treści tomu 1. Niestety nie dało się tego uniknąć, ponieważ na tym głównie skupia się akcja drugiej części.

Dedukcja Sage kojarzyła mi się z genialnym Sherlockiem Holmesem. Przed tą dziewczyną mało co się ukryje. Alex z góry nie miał szans. Jednocześnie właśnie przez ten konflikt interesów relacja tej dwójki w tym tomie jest bardzo burzliwa. Nie oszukujmy się - w dużej mierze ta powieść to romans, ale za to jaki! Zauważyłam też jednak, że autorka próbuje z nich zrobić bohaterów tragicznych, co spowodowało moją niższą ocenę. Wydają się być oni nieśmiertelni, ponieważ nieważne, ile by nie wycierpieli, zginąć im się nie udaje. Przez to powieść straciła nieco na realności.

Wszystko wydaje się zabawne, kiedy uda ci się oszukać śmierć.
W tym tomie możemy poznać kolejny naród, ale tym razem znacznie lepiej niż było nam dane Kimisarów. Zwiedzamy pustynny kraj, uczestniczymy w szkoleniu wojskowym oraz towarzyszymy Sage w roli szpiega. Autorka nie porzuca starszych bohaterów, jak Clare, ale dodaje także nowych - choćby księcia Nicholasa, którego bardzo polubiłam czy Lani, księżniczkę obcego kraju. Brakowało mi natomiast większej ilości dialogów między Alexem a jego oficerami, ponieważ poprzedni tom dobitnie pokazał, że są przyjaciółmi na dobre i na złe, a w tym tomie jakby istniał tylko Cass. 


Podsumowując, jestem tym tomem zachwycona trochę mniej niż pierwszym. Autorka za bardzo skupiła się na trudnej relacji bohaterów i kilka rzeczy jej umknęło. Powieść nadal opowiada cudowną historię, a Sage nie znika z mojej listy ukochanych bohaterek, ale jednak spodziewałam się czegoś więcej. Mam nadzieję, że tom trzeci wróci do poziomu z początku! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

1 gru 2018

Podsumowanie listopada



Listopad był dla mnie ciężkim miesiącem, nie tylko pod względem zapierdolu w pracy, ale i dwóch kolokwiów. Nie miałam siły na czytanie, natomiast zabrałam się za pisanie swojej książki opartej na mitologii nordyckiej i jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. 

Nie przedłużając, przedstawiam wam w sumie dość krótką listę trochę obszerniejszych książek :)

Przeczytane książki:

  • Mroczny talent (279) [IUVI] *10/10*
  • Zdradzieckie serce (524) [Initium] *9/10*
  • Pojedynek w Araulenie (376) [Jaguar]  *10/10*
  • Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży (463) *5/10*
  • Pocałunek Zdrajcy (469) [Jaguar] *9/10*
Ilość przeczytanych książek: 5
Ilość przeczytanych stron: 2111 (ok. 70 str. /dzień)
Najlepsza książka: -
Najgorsza książka: Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży

Nie da się spośród pozostałych czterech książek wybrać najlepszej, nawet mnie nie zmuszajcie. Wszystkie były cudowne. Chciałabym czytać tylko takie książki :)

A jak wam minął listopad? Czujecie już magię świąt? :D Ja to się zastanawiam, kiedy zacznie lecieć Last Christmas oraz All I want for Christmas :D Obstawiamy? :D

29 lis 2018

KONKURS MIKOŁAJKOWY

Dzięki wydawnictwu Uroboros mam dla was wspaniałe prezenty, które możecie wygrać w bardzo prostym konkursie - wystarczy się zgłosić, odpowiedzieć na krótkie pytanko i polubić mój fp i/lub zaobserwować bloga :) Prawda, że banalne?  Zgłoszenia możecie dokonać tutaj w komentarzu. Poniżej krótki regulamin :)

KONKURS MIKOŁAJKOWY Z ZABÓJCZYM PAKIETEM
PYTANIE: GDYBYŚ BYŁ/-A ZABÓJCZYNIĄ*, JAKA BYŁABY TWOJA ULUBIONA BROŃ?


*w domyśle wcielamy się w główną bohaterkę, ale oczywiście panowie mogą być zabójcą :D

KONKURS MIKOŁAJKOWY Z INTRYGUJĄCĄ PROZĄ POLSKĄ
PYTANIE: CZY CHCIAŁBYŚ/-ABYŚ PRACOWAĆ Z ANDROIDAMI I CYBORGAMI? UZASADNIJ.


REGULAMIN KONKURSU

  1. Organizatorem konkursu jest KittyAilla, właścicielka bloga Biblioteczka ciekawych książek. Organizator jest administratorem danych, a służą one jedynie w celach wyłonienia zwycięzcy spośród osób zgłoszonych i przekazania nagrody. Organizator pokrywa koszt wysyłki.
  2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Uroboros.
  3. Aby wziąć udział należy zaobserwować fanpage Biblioteczki lub zaobserwować blog Biblioteczka ciekawych książek (do wyboru), odpowiedzieć na pytanie (nawet jednym zdaniem) oraz mieć adres korespondencyjny na terenie RP.
  4. Jedna osoba może wziąć udział w dwóch konkursach, jeżeli zgłoszenia doda w dwóch osobnych komentarzach, nie może ona jednak wygrać obydwu konkursów.
  5. Konkurs trwa od 29-11-18 r. do 15-12-18 r. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni 16-12-18 r. na blogu oraz fanpage.
  6. Zwycięzcy są zobowiązani do podania adresu Organizatorce w ciągu 48h od momentu ogłoszenia wyników na Facebooku lub drogą mejlową.
  7. Nie jest to gra losowa. Zwycięzca zostanie wyłoniony na podstawie odpowiedzi.
  8. Wzór zgłoszenia:
Chcę wygrać: pakiet/Łzy Mai
Obserwuję: fp/blog jako
Akceptuję regulamin.
Odpowiedź konkursowa:

I co powiecie? :) Jesteście chętni? :) Mam nadzieję, że nagrody są kuszące :D POWODZENIA!!!

26 lis 2018

'Rozczarowani' (2018) - recenzja serialu

Hej! Mam nadzieję, że wybaczycie mi ostatnio moją chusteczkową aktywność, ale powiedzmy, że pewne rzeczy w moim życiu dość ostro zaczęły się walić, a przez to nie mam na nic najmniejszej ochoty. Dzisiaj zapraszam was na recenzję serialu, który obejrzałam jakiś czas temu. Zdecydowanie może poprawić humor :D


Nie jest to pierwsza recenzja serialu, ale pierwsza innego niż Pingwiny z Madagaskaru :D Proszę więc o wyrozumiałość, bo słowo recenzja użyte w tym przypadku to dość szumne określenie. 

Rozczarowani to amerykański serial animowany, według mnie raczej dla dorosłych. Może zaciekawi was to, że stworzył go autor Simpsonów oraz Futuramy. Jest to świeża produkcja, dostępna na Netflixie od sierpnia br. Na razie składa się z jednego dziesięcioodcinkowego sezonu, ale kolejny sezon został zapowiedziany na lato 2019 i nie mogę się już doczekać.

Każdy odcinek trwa około pół godzinki, co daje łącznie 5 godzin niepohamowanego śmiechu fanów tego typu humoru. Od razu zaznaczam, że serial to nie arcydzieło, nie odnajdziecie w nim bardzo zarysowanych wartościowych życiowych prawd. Ta produkcja ma wywoływać śmiech i, przynajmniej mój, zdecydowanie wywołuje. 


Czy bycie księżniczką może być do kitu? O tak, bohaterki powieści młodzieżowych zdecydowanie nas już o tym przekonały. Bean nie jest wyjątkiem, natomiast jej historia jest zdecydowanie oryginalniejsza! Czyż zmuszana do ślubu dziewczyna może odkryć lepszego sojusznika niż osobisty demon (brany przez wszystkich za kota)? A czy dla elfa żyjącego w lukrowej krainie i pragnącego zaznać rozpaczy może być coś lepszego od porwania w celu upuszczenia z niego krwi? 


Bean chciałaby być tylko zwyczajną dziewczyną, ale skoro każdy boi się jej ojca, postanowiła zostać alkoholiczką (i okazyjnie narkomanką). W niedoli towarzyszą jej Luci (nieważne, że ja cały czas myślałam, że to Lucy) - osobisty diabeł wysłany przez piekielnych wysłanników - oraz Elfo - przygłupi, ale bardzo lojalny elf. 


W pakiecie dostajemy polityczne rozgrywki (oczywiście ośmieszone), niewybredne żarty (prowokowane głównie przez Bean), litry alkoholu, niezadowolonego z życia króla, nekromantę, potajemne orgie w podziemiach zamku oraz najazd wikingów. Dodatkowo dziwko-wróżki, spaczona wersja Jasia i Małgosi, niezbyt zdrową relację ojca i córki, syreny w zupełnie innym wydaniu niż moglibyście na to wpaść i wiele, wiele innych! :)

Może jest to tylko 5 godzinek oglądania, ale mogę was zapewnić, że są to bardzo intensywne godziny, ponieważ w serialu bardzo wiele się dzieje. 


20 lis 2018

'Pocałunek Zdrajcy' E. Beaty


Opis:


Królestwo na krawędzi wojny.
Dziewczyna, która nie chce wyjść za mąż.
Żołnierz, który musi udowodnić swoją wartość.
Sage Fowler, w której ojciec rozbudził pasję do książek i której wpajał, że sama może decydować o sobie, jest inteligentna, odważna i nie zamierza wychodzić za mąż. Przyjmuje więc propozycję swatki i zaczyna szpiegować potencjalnych kandydatów na mężów dla wpływowych panien. Kiedy podczas jednej z tajnych misji spotyka księcia, sprawy się komplikują.

Opinia:

Styl Erin Beaty jest lekki niczym piórko, a przy tym bardzo emocjonalny. Potrafi ona rozbawić, aby w następnej chwili doprowadzić was do łez. Umiejętnie lawiruje między kłamstwem, a półprawdami. Przyznam szczerze, że przypominało mi to trochę Fałszywy pocałunek, ponieważ tak samo opiera się na motywie zdrady (i zaskoczenia dla czytelnika) przez osobę, której byśmy o to nie posądzili. 

Pierwszy dobry news jest taki, że Erin przeciwstawiła się popularnemu w literaturze młodzieżowej motywowi - trójkątowi miłosnemu. Tutaj go nie doświadczycie, i całe szczęście! Pocałunek Zdrajcy to historia o dziewczynie, której potrzeba niezależności nie zgadza się z ogólnie przyjętymi zasadami. Zostając asystentką swatki, w pewien sposób staje się szpiegiem. To jednocześnie historia mężczyzny, który wkracza w jej życie z siłą torpedy i zmienia je o 180 stopni. Dodatkowo wkracza aspekt polityczny, ale wyjaśniony tak łatwo, że nawet osoba nielubiąca polityki jest w stanie to ogarnąć. Mimo, że porównałam książkę do Fałszywego pocałunku, tutaj efekt wow nie był tak duży, ale to dlatego, że autorka nieco podpowiadała czytelnikowi. Był wręcz taki moment, gdy miałam niemal stuprocentową pewność. Niestety, opis może nieco zmylić. 
Sugeruję, żebyś włożył zbroję, zanim jej powiesz.
Sage to typ bohaterki, który ubóstwiam! Silna, wykształcona i nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Nawet załamana, potrafi zebrać się w sobie. Nie czeka na ratunek, niczym dama w opresji. Jednocześnie ma delikatniejszą stronę, którą poznaje Ash. Z bohaterek damskich na pewno zasłużyła na wspomnienie w recenzji także Clare, wyłamująca się ze snobistycznych znajomych, aby zaprzyjaźnić się z Sage. Ash to bohater niejednoznaczny, ale zrozumieją to osoby, które są już po lekturze. Nie mogę się rozpisać na jego temat (choć chciałabym!), ponieważ za dużo bym zdradziła. Mamy do czynienia także z dziecięcym bohaterem - Charliem. Chętnie bym go przygarnęła! Taki uroczy, rezolutny chłopiec!

Jeśli szukacie zaskakującej książki z wątkiem szpiegowskim oraz bohaterami z charakterem, zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę powieść. Wątek miłosny nie przysłania innych wydarzeń, choć de facto jest tym głównym. Nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za drugi tom!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

14 lis 2018

'Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży' P. Pullman


Opis:


Autorska wersja „Baśni” braci Grimm opracowana przez Philipa Pullmana. Książka zawiera 50 wybranych baśni niemieckich autorów, które zostały na nowo opowiedziane prostym, precyzyjnym językiem, pozbawionym czułostkowości, infantylizmu i pseudoliterackich ozdobników. Nabrały dzięki temu ogromnej siły. Po każdej baśni zamieszczono notę autora z uwagami na temat danego utworu oraz informacje o odpowiednikach danej baśni w folklorze rosyjskim, włoskim, francuskim i angielskim.

Opinia:

Przyznam wam, że się zawiodłam. Sądziłam, że autorskie baśni dla młodzieży i dorosłych będą, sama nie wiem, bardziej krwawe, będzie w nich więcej erotycznych momentów. Dostałam jednak w sumie typowe baśni, których co prawda w połowie nie przeczytałabym dziecku, ale z drugiej strony nie różniły się zbytnio od oryginału. Wiecie: biegające bez głowy korpusy to coś, o czym nie opowiemy sześciolatkowi, ale dziesięciolatek na pewno ogląda już tego typu horrory. Moim zdaniem nie jest to obliczone po prostu na współczesne czasy, gdzie dzieci potrafią grać w naprawdę brutalne gry i nie widzieć w tym nic nadzwyczajnego.

Większość bajek mnie znudziła. Ich geneza też niespecjalnie mnie interesowała, choć dla zainteresowanych tematem na pewno noty autora okażą się ciekawe. Dowiedziałam się ilu bajek nie znam, ale po prawdzie nie dziwię się, dlaczego niektóre są popularniejsze od innych. Bo czy ktoś z was zna np. Jałowiec? Ja tutaj czytałam go po raz pierwszy - baśń o tym, że macocha zabija swojego pasierba, potem podaje go w gulaszu jego ojcu, który zjada danie, a następnie przybrana siostra zakopuje jego kości. Daleko jej do bajkowości Czerwonego Kapturka czy Kopciuszka. Która matka chciałaby opowiadać to dziecku na dobranoc? Ostatecznie kończy się co prawda happy endem, ale nie ma tego czegoś, takiego klimatu, jakiego oczekujemy od tego typu opowieści.
Bariery są rzeczą pożyteczną, chyba że znajdujemy się po ich niewłaściwej stronie; jednak można je przekroczyć dzięki połączeniu dobroci natury i ludzkiej pomysłowości.
Książka nie jest sama w sobie zła, ale dla mnie to osobiste rozczarowanie, ponieważ spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Z drugiej strony nie mogłam jej nisko ocenić, bo autor naprawdę przyłożył się do roboty, zrobił odpowiedni research i to widać. Nie można nie docenić pracy Pullmana nawet, jeśli się zawiodłam.

Zbiór polecam osobom, które są ciekawe genezy baśni oraz tego, jak wyglądałyby bez wszystkich ozdobników typowo baśniowych. Książka okaże się też ciekawa, jeśli chcecie poznać baśni braci Grimm, których do tej pory nie znaliście. Nie polecam jednak osobom, które skupiłyby się na dla dorosłych, ponieważ rozczarujecie się jak ja.

__________

Zachęcona tematem (bo od zawsze ciekawiło mnie, jakie były oryginalne wersje bajek, które słyszałam jako dziecko) przeszukałam czeluście internetu. Odnalazłam zbiór po angielsku - The Original Folk and Fairy Tales of the Brothers Grimm. Żałuję jedynie, że na rynku dostępna jest tylko anglojęzyczna wersja, ale i tak, gdy znajdę chwilę, zabiorę się za nią. 

11 lis 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Pojedynek w Araluenie' J. Flanagan


Opis:


Król Duncan i jego córka, księżniczka Cassandra, są uwięzieni w południowej wieży zamku Araluen. Daleko na północy niewielki oddział Sir Horace’a oraz dowódca Korpusu Zwiadowców Gilan tkwią w starym forcie oblężonym przez Klan Czerwonego Lisa. Młoda zwiadowczyni Maddie musi dotrzeć do drużyny Czapli i przekonać jej przywódcę Hala, by ruszyli na pomoc Horace’owi i Gilanowi.

Opinia:

Zazwyczaj bohaterami u Johna Flanagan są mężczyźni bądź chłopcy - Hal i Will byli dwoma  głównymi postaciami na samym początku, a ważną rolę pełnili ich mentorzy - Thorn oraz Halt. Tym razem jednak towarzyszymy przez większość czasu dwóm kobietom, wspieranym przez męskie grono bohaterów. Pojedynek w Araluenie opowiada o Maddie i Evanlyn, o sile kobiet oraz o tym, jak mimo wszystko lekceważy się ich umiejętności, dopóki się nimi nie popiszą. 

Czternasty tom Zwiadowców to ścisła kontynuacja tomu trzynastego, który urwał się w najmniej spodziewanym momencie. Mamy okazję śledzić dalsze losy bohaterów, patrzeć na różne rodzaje przywództwa oraz opisy relacji między bohaterami. Autor znów łączy bohaterów Drużyny z bohaterami ze Zwiadowców, ale mam wrażenie, że Skandianie są nieco przygaszeni. Na przykład nie pojawia się ani jeden żart Wulfa i Ulfa. Tak naprawdę największe role pełnią Hal oraz Thorn, reszta została odsunięta na dalsze plany. Z drugiej strony to jednak Zwiadowcy, więc można wybaczyć autorowi, że skupia się jednak głównie na bohaterach tej serii.
Może to i dobrze. Pewnie dostałbym choroby morskiej. – Nigdy jeszcze nie płynąłeś łodzią. Dlatego, że pewnie dostałbym choroby morskiej.
Tekst wciąga od pierwszych stron i nie wypuszcza aż do końca. Autor przypomina nam niektóre rzeczy z poprzednich tomów lub wyjaśnia te związane z Drużyną (wychodząc ze słusznego założenia, że nie każdy czytał obydwie serie). Osobiście uważam, że na pewno większą frajdę będą miały osoby, które znają całą twórczość Flanagana przed przeczytaniem tego tomu, nie tylko inne części przygód Korpusu Zwiadowców. 

Powieść bawi, niezaprzeczalnie humor nadal pozostaje ten sam, choć w dramatycznych okolicznościach pojawia się jednak rzadziej. Autor przedstawia nam zdradzieckie intrygi oraz to, jak ważnym elementem obrony czy ataku jest znanie posunięć przeciwnika. Książkę czyta się błyskawicznie, a po lekturze ma się ochotę tylko i wyłącznie na więcej <3

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

8 lis 2018

'Zdradzieckie serce' M. E. Pearson


Opis:

Opinia:

Autorka zdecydowanie trzyma poziom poprzedniego tomu. Emocje będące osią tej książki rozerwą wam serce! Nie będziecie mogli się oderwać od lektury aż do zakończenia, które pozostawia z jeszcze większą ilością pytań.

Nie chcę tworzyć spoilerów, więc nie bardzo mogę wam wspomnieć o tym, co będzie się tutaj działo. Autorka stworzyła natomiast bardzo intrygujący czworokąt miłosny - do trójkąta z tomu pierwszego dodaje jeszcze jednego bohatera, któremu wcale nie zależy, aby z bohaterką być z miłości. Lia natomiast nie zadręcza nas niezdecydowaniem - wiemy, którego z mężczyzn kocha bardziej. Wydaje mi się, że tym bardziej bolą nas wątki pisane z perspektywy Kadena oraz Rafe'a, ponieważ nie mamy złudzeń. Mamy też okazję spojrzeć na wszystko oczami Pauline, która ze wszystkich sił stara się pomóc przyjaciółce.
Jest serdeczny, cierpliwy i niezłomny. Czci to, co stare, to, o czym inni zapomnieli, przysiągł lojalność ponad wszystko.
W tej powieści autorka pokazuje wagę nadziei oraz to, jak bezlitosna jest polityka - nie widzi jednostek, a narody jako całość. Przedstawia różnice kulturowe swoich królestw, wskazując, jak niesprawiedliwie została potraktowana Venda. Przedstawiając swój własny świat, odnosi się do problemów, z jakimi nasz mierzy się na co dzień - wojny, głód i walka o władzę.
Gdy chodzi o przetrwanie, nie obowiązują żadne zasady.
W Kadenie i Rafie nie da się nie zakochać. Żaden z nich nie jest typem drania, choć każdego cechuje inne podejście do życia. To wojownicy, którzy są gotowi w każdej chwili skoczyć sobie do gardeł. Pomiędzy nimi stoi jedynie Lia - nietypowa księżniczka bardziej interesująca się wiedzą niż wyglądem. W tym tomie doskonale pokazana jest waga dumy i godności właśnie na jej przykładzie. Nowym bohaterem jest Komizar, władca Vendy. To człowiek, które intencje autorka wykłada nam na tacy, ale drogi, jakimi dochodzi do celu potrafią zaskoczyć. To postać mroczna i bezwzględna, ale mająca jednak swego rodzaju urok.

Podsumowując, jeśli czytaliście tom pierwszy (który uznałam za najbardziej zaskakującą książkę 2017) i wam się podobał - nie miejcie wątpliwości co do kontynuacji! Jeżeli natomiast jeszcze nie znacie historii Lii - koniecznie musicie ją poznać!

6 lis 2018

'Mroczny talent' B. Sanderson


Opis:
(zawiera mega spoilery)


Alcatraz Smedry zdołał pokonać armię złych Bibliotekarzy i uratować królestwo Mokii. Szkoda, że przy okazji udało mu się zepsuć talenty Smedrych. Co gorsza, jego ojciec próbuje wprowadzić w życie sekretny plan, który może doprowadzić do zagłady świata, a Bastylia leży pogrążona w śpiączce. Aby się ocknęła, Alcatraz musi dokonać infiltracji Wielkoteki – zwanej przez Ciszlandczyków Biblioteką Kongresu – źródła groźnej bibliotekarskiej mocy. Czy pozbawiony możliwości korzystania ze swego talentu Alcatraz znajdzie sposób, by ocalić Bastylię i na dobre pokonać Bibliotekarzy?

Opinia:

Bardzo ciężko będzie napisać tę recenzję bez spoilerów lub okłamania was. Serio, Brandon Sanderson doprowadza tym tomem czytelnika do ślepej furii! Zresztą, może nie tyle samym tomem, co jego zakończeniem, ale o tym nie mogę powiedzieć wam więcej. Musicie spróbować sami!

Jeśli nie czytaliście opisu, to nie zamierzam zdradzać pewnych faktów z poprzednich tomów. Musicie mi wybaczyć dużą ogólność tej recenzji, ale naprawdę ciężko czegoś nie zdradzić. Zdecydowanie doszłam jednak do wniosku, że piąty tom jest najmroczniejszy ze wszystkich. Więcej tutaj ponurych autorefleksji, choć jednocześnie nadal Alcatraz potrafi rozbawić do łez. Mamy tutaj zdecydowane rozwinięcie wątku talentów i Incarny. Zakończenie natomiast sprawia, że trafi was szlag, jeśli lubicie Alcatraza. I nie chodzi o to, że jest złe. Po prostu nie wierzcie we wszystko co Alcatraz (i autor) mówi i obiecuje. 
- Jesteś taki nieznośny. / - Czy to zasada trzecia? /  - To uniwersalne prawo wszechświata.
Alcatraz będzie was również kusił, abyście zajrzeli na koniec książki. Absolutnie nie dajcie mu się zwieść! Serio, nie możecie zajrzeć w tej książce na koniec nawet, jeśli robicie to przy okazji każdej innej! Uwierzcie, żadne zakończenie nie popsuje wam tak lektury, jak to, jeśli poznacie je za wcześnie.

Cała książka ma raczej słodko-gorzki wydźwięk. Alcatraz dorasta, choć nadal jest dzieckiem. Dowiaduje się o swojej rodzinie rzeczy, które totalnie zmieniają jego światopogląd. Od początku do końca krąży ścieżkami niekonwencjonalnych rozwiązań, aby na samym końcu zafundować nam zawał serca. Koniecznie musicie poznać tę serię, niezależnie od wieku. A mi nie pozostaje nic innego, jak nadal rozmyślać nad zakończeniem i jego skutkami...

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI.

4 lis 2018

Podsumowanie października


Wiecie, przez wyjazd i to, ile ostatnio miałam na głowie, jakoś zupełnie zapomniałam o podsumowaniu :D Także dziś tak na szybko, a do soboty na pewno wrzucę jeszcze dwie recenzje! :) Jak będę miała chwilę, zajrzę też do was (a mam nadzieję, że jutro będę miała).

Przeczytane książki:

Okrutny książę (422) [Jaguar] *6/10*
Pierwsze słowo (317) [Uroboros] *7/10*
Drugi Legion  (526) [Initium] *9/10*
Bestie (282) [Alegoria] *7/10*
Królewski Zdrajca (508) [Jaguar] *10/10*

Ilość książek: 5
Ilość stron: 2055 (ok. 66 str/dzień)

Znów - nie czytałam złej książki w październiku, w ogóle uważam, że w tym roku jakoś nie trafiam na złe powieści (zdarzyło się ich tylko kilka). Natomiast wreszcie poznałam dalsze losy Owena! Jedynie co, to mam obawy czy nie lepiej, gdyby pozostało to trylogią, bo jakoś ciężko przychodzi mi wyobrażenie sobie ciągu dalszego.

Natomiast jestem już po lekturze ostatniej części Alcatraza i przyznam wam, że Brandon Sandreson to sadysta! Oczywiście, powieść 10/10 <3

W najbliższych dniach też o Zdradzieckim sercu, a także Baśniach Braci Grimm dla dorosłych.

A jak wam minął październik? :)

29 paź 2018

'Królewski zdrajca' J. Wheeler


Opis:

Owen Kiskaddon – lord Ceredigionu i diuk Marchii Zachodniej – z lękliwego chłopca stał się wysokim rangą oficerem na dworze króla-regenta, Severna Argentine’a. Nadal służy nieobliczalnemu, opętanemu żądzą władzy tyranowi, w duchu marzy jednak o pozbawieniu go tronu. Gdy nadarza się okazja, Owen bierze sprawy w swoje ręce, a u jego boku staje nieoczekiwanie piękna sojuszniczka... Czy wspólnie uda im się pokonać Severna Argentine’a i przywrócić pokój w Królewskim Źródle? A może chaos zwycięży miłość i ziemia spłynie krwią niewinnych ofiar?

Opinia:

Ta książka złamała mi serce, po czym posklejała je na nowo. Rozbiła mnie emocjonalnie na kawałeczki. Autor przesycił ją emocjami i uczuciami bohaterów! Nie będziecie mogli się jej oprzeć.

Oczywiście, Królewski zdrajca od razu kojarzy nam się z konkretną osobą po przeczytaniu. Mimo to zagadką może okazać się, jak do tego wszystkiego dojdzie. Historia to prawdziwy rollercoaster emocji oraz wydarzeń. Ciężko przewidzieć, co wydarzy się za chwilę, kto zdradzi, a kto okaże się sojusznikiem. W pewnym momencie zaczęłam podejrzewać naprawdę każdego - nawet bohaterów, którzy wydawali się (i często rzeczywiście byli) nieskazitelni. Pan Wheeler mąci w umyśle czytelnika, podsuwając fałszywe tropy, a jednocześnie łamie mu serce wprowadzając w życie Owena wielki emocjonalny zamęt.
Wybacz, nigdy wcześniej nie pisałem do nikogo listu miłosnego. Przepraszam, że w tym znajdują się niemal same intrygi. Jestem wdzięczny losowi, że postawił Cię na mojej drodze.[...]. Powiedz mi, że możemy zwyciężyć.
Owen naprawdę nie ma lekko w tym tomie, więc tym bardziej podziwiam go za siłę i determinację. Po wydarzeniach z Córki Złodzieja załamał się, ale nie upadł. Źródło poddaje go trudnym i często okrutnym wyborom, ale na szczęście udaje mu się pozostać sobą. Mało w tym tomie Evie, co nieco oddala nas od tej postaci (jednak po zakończeniu części drugiej było oczywiste). Jej miejsce ulubionej damskiej postaci zajmuje Sinia - delikatna, ale potężna kobieta, o której nie mogę wam zbyt wiele powiedzieć, aby nie zaspoilerować nic z akcji. Rozwijają się również postaci Drew i Kathryn, co przyspiesza w pewien sposób bieg wydarzeń.

Autor nie oszczędza bohaterów, z niektórymi nie dane nam będzie się spotkać w następnym tomie. Zastanawiam się również czy kolejny tom jest tak naprawdę potrzebny - czy autorowi uda się utrzymać tak wysoki poziom, jaki zaprezentował nam tutaj. Lektura zachwyciła mnie i zbiła z nóg, więc jeśli nie znacie jeszcze Królewskiego Źródła, koniecznie musicie to nadrobić!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

22 paź 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Bestie' B. Mikulska


Opis:

Kiedy boska miłość schodzi między istoty ułomne, wszystko się psuje. W zaburzonym porządku zło triumfuje nad dobrem. Najczarniejsza magia przeważa i rządzi przez pokolenia. Ratunek światu przynieść może dźwięk srebrnego gwizdka, którego wybrańcowi użyć wolno jeden, jedyny raz. I tylko w obliczu skrajnego zagrożenia. Jak potoczą się dalsze losy świata? Czy ktoś odniesie triumf w wielkim boju o nieśmiertelność i władzę? Tymczasem demony triumfują. A rządzą krwawo... Dla czytelników o mocniejszych nerwach polecam bardzo. Tadeusz Lewandowski (dziennikarz, krytyk literacki)

Opinia:

Horror dla ludzi o mocnych nerwach i żołądkach (zwłaszcza żołądkach). Autora nie przebiera w metodach i drastyczności. Nie stara się upiększyć strasznych scen - i bardzo dobrze, w końcu mamy do czynienia z horrorem!

Jedyną wadą książki jest tak naprawdę jej konstrukcja. Przeskakiwanie w czasie bez informacji o tym naprawdę mega dezorientuje, a dzieje się to nagminnie. Poza tym jednak to bardzo oryginalna, pełna śmierci i potworności historia, w której znalazło się również miejsce na miłość. Mamy do czynienia z czarną magią, ale także z okrucieństwem ludzi. Bohaterce pod nogi rzucane są same kłody i okropności. Ciekawa jest również konstrukcja mitu w powieści - Dobry i Zły brat oraz wpuszczony przez nich przypadkiem od świata Demon. W pewnym momencie zaczęłam się domyślać, jaki charakter będzie miało zakończenie, ale powieść i tak czytało się z zaciekawieniem i lekkim dreszczykiem wywołanym przez oczekiwanie, jakie jeszcze okropności autorka nam zaserwuje.
Świat nie zauważa pojedynczych osób. Pojawiają się i znikają, a los tych ludzi obchodzi jedynie ich samych i najbliższych. Bohaterów pamięta się przez dwa, trzy pokolenia.
Ciężko przywiązać się do postaci, ponieważ rzadko zostają z nam na dłużej. Wszystkie, poza główną bohaterką - Nem. To dziewczyna, której towarzyszymy w sumie od momentu narodzin. W pewnym sensie nawet ją polubiłam - zmagała się z wielkim brzemieniem, a mimo wszystko nie skupiała się wyłącznie na swojej osobie. Bohaterowie są dobrze wykreowani, choć niekoniecznie dane jest im długie życie. Sądzę jednak, że tym rządzi się gatunek, jakim jest horror.

Gdyby nie pewna dezorientacja wywołana tymi nagłymi przeskokami w czasie, powieść byłaby jeszcze lepsza, ale i tak czytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Zwłaszcza spodobał mi się sposób, w jaki pani Barbara połączyła wszystkie występujące w powieści wątki. Polecam zwłaszcza osobom, które lubią drastyczne i nieprzebierające w środkach horrory!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Alegoria.

19 paź 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Drugi Legion' R. Schwartz


Opis:


Opinia:

Drugi tom Tajemnic Askiru byłby idealny, gdyby nie powielona wada z tomu pierwszego - styl autora przypomina bardziej opisywanie kroniki niż powieści akcji. Mimo to książkę czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem, chłonąc zarówno intrygi, jak i rozbudowane opisy.

Początkowo wracamy do dobrze nam znanej gospody, gdzie utknęli nasi bohaterowie. Potem jednak udajemy się w podróż w nieznane, poszukując wraz z nimi legendarnego Askiru. Wszystko sprzysięgło się, aby tę misję udaremnić - napotykane po drodze przeszkody, tajemniczy, potężny wróg i zagraniczna polityka. W powieści bardzo dużo się dzieje, wiele rzeczy zaskakuje. Pierwszy tom skupiał się na małej grupce w zamkniętej przestrzeni. Tutaj ruszamy w świat, aby poznać dalsze rządzące nim zasady oraz innych bohaterów.
Dla mnie portale miały w sobie coś wyniosłego, mistycznego. A Leandra używała ich, żeby wywalić śmieci? Ta kobieta nie miała za grosz szacunku!
Autor bardzo rozwija osobowości bohaterów. Zwłaszcza podoba mi się poprowadzenie postaci Zokory. Nadal nie rozumie pewnych zasad rządzących światem ludzi, ale stara się je dopasować do tego, co wie i w co wierzy. Havald to bohater intrygujący - stary duszą, młodszy ciałem, ale podążający za głosem serca i moralności. Poznajemy również dwie nowe postaci - Poppet, która z czasem staje się ważnym członkiem zespołu oraz Armina - obcokrajowca znającego tamtejsze obyczaje. Bohaterowie nadal są bardzo prawdziwi, a dodatkowo tych z poprzedniego tomu możemy poznać dużo lepiej. Z drugiej strony nie odkrywają przed nami wszystkich swoich kart.

Podsumowując, powieść zaskakuje, bawi oraz napawa grozą (podzielam zdanie Leandry co do pająków...). Autor doskonale oddaje różnice obyczajowe, które poznają bohaterowie, a także konstruuje cudowną intrygę. Bardzo ciekawią mnie losy niektórych bohaterów związane z końcówką tej części! Zdecydowanie polecam wam tę serię, ponieważ nie traci poziomu i mam nadzieję, że kolejny tom także mnie nie zawiedzie.

15 paź 2018

SZKLANY TRON - kolorowanka antystresowa


Jak wiecie, lub nie, uwielbiam kolorowanki antystresowe dla dorosłych. To taka okazja do odprężenia się, skupienia na tym gdzie jaki kolor, a nie na problemach. Kiedy więc w moje łapki wpadła - dzięki uprzejmości wydawnictwa Uroboros - kolorowanka związana z jedną z moich ulubionych serii, od razu wzięłam się za kolorowanie! :)


Do każdej kolorowanki dopasowany został tekst z książki, który opisuje daną sytuację. Okazało się to nadto pomocne, ponieważ mi niektóre sceny kojarzyły się z nieco innymi. Cytaty dobierane są starannie, ale nie polecam osobom, które nie czytały jeszcze wszystkich pięciu części, bo można sobie zrobić niemiłą niespodziankę w postaci spoilera!


Przy każdym cytacie mamy także wskazaną konkretną część serii, w której scena ta się pojawia. Dodatkowo wszystko zostało uporządkowane chronologicznie.


Kolorowanki są bardzo skomplikowane i złożone. Na pewno nie polecam kolorowania zwykłymi flamastrami, które robią smugi (jak u mnie). Zdecydowanie muszę wyposażyć się w kredki! Na szczęście strony są na tyle grube, że nawet moje obecne narzędzia nie przebijają na drugą stronę. Jedyny minus i katorga to kolorowanie elementów przy łączeniu stron!


Na scenach nie pojawia się jedynie Aelin, ale także inne ważne dla fabuły postaci (lub miejsca). Osobiście uważam, że to bardzo ciekawe przypomnienie sobie wydarzeń z serii, ale także cudowny sposób na relaks!

11 paź 2018

PRZEDPREMIEROWO: 'Pierwsze słowo' M. Kisiel


Przed wami recenzja zbioru opowiadań jednej z moich ulubionych polskich autorek - Marty Kisiel.

Rozmowa dyskwalifikacyjna
Pełna humoru wizja rozmowy kwalifikacyjnej w świecie baśni. Cóż oryginalnego ma do zaproponowania rozbestwionej publice czytelników krasnal? Czy elf potrafi się dostosować do współczesnych trendów? I jak zdobyć Certyfikat Jakości Fantastycznej? 

Katabasis 
To opowiadanie było dość depresyjne i bardzo symboliczne. Przyda się znajomość symboliki mitów greckich oraz, dla wrażliwszych, chusteczki. Prawie do samego końca sądziłam, że znajdujemy się w świecie mitu, ale czy miałam rację? To opowiadanie zaskoczyło mnie, ponieważ to zupełnie inna Marta Kisiel, bez jej zwyczajowego humoru, bardziej refleksyjna.

Dożywocie
Nie dziwię się, że z opowiadania powstała powieść - za drugim razem czyta się to tak samo świetnie i parskając śmiechem <3

Nawiedziny
Wyobrażacie sobie zamtuz nawiedzony przez cnotkę, ortodoksyjną dziewicę? Już nie musicie, bo pani Marta zrobiła to za was! Co prawda jak dla mnie opowiadanie miało jednak ciut przydługie rozpoczęcie, ale samo w sobie nie było złe. Znów pełne humoru oraz wymyślnych, typowo kiślowskich zdań.

Przeżycie Stanisława Kozika
Kolejne dość smutne opowiadanie, może trochę zbyt przesadzone, ale jednak wskazujące na pewien problem społeczny. Skąd się biorą truposzczaki? Kim jest najbardziej efektywny pracownik w korporacji? Stanisław umarł, ale nie mógł odejść. Nietuzinkowe pokazanie oddalanie się od siebie ludzi i traktowanie ich bardzo przedmiotowo i przyzwyczajeniowo.

Jadeit
Macie ochotę na nieco makabryczności? Jadeit wam jej dostarczy. Opowiadanie zdecydowanie nie dla dzieci, a także ludzi o słabych żołądkach. Pomieszanie magii oraz kryminału. Ciekawi mnie jedynie, jak zakończyło się śledztwo!

Miasto Motyli i Mgły
Tu muszę przyznać, że się wynudziłam i miałam nadzieję, że szybko się skończy. Nawet nie potrafię wam do końca powiedzieć, o czym było to opowiadanie, ponieważ było w nim tak mało szczegółów.

W zamku tej nocy...
Padłam, serio! Pomijając genialną fabułę, zakończenie rozwala system! Co robią pełnoetatowe upiory w zamku cara? Jak można sparodiować wyniosłe idee romantyzmu? Tego opowiadania nie wyobrażam sobie w formie dłuższej - jest idealne takie, jakie jest i z całego zbioru podobało mi się najbardziej! <3

Szaławiła
Nie czytałam po raz drugi, bo jeszcze dość dobrze pamiętam. Link do recenzji: >KLIK<

Cały świat Dawida
Początkowo to opowiadanie niezbyt mi się podobało. Ukazywało szarą rzeczywistość, a nie lubię tego klimatu w powieściach. Natomiast sposób rozwiązania problemu jak zwykle niekonwencjonalny, zaskakujący i w sumie - w pewien sposób parodiujący rzeczywistość.

Pierwsze słowo
Natomiast to opowiadanie jest zdecydowanie makabryczne. Nie spodziewałabym się akurat takiego zakończenia. Krótka opowieść o matce, która musi znosić ból swojego dziecka.

Podsumowując, w zbiorze większość opowiadań mi się podobała, a W zamku tej nocy... w ogóle zostało moim ulubionym, ale nie wszystkie. Dwie historie znałam już wcześniej - Dożywocie oraz Szaławiłę (której ciąg dalszy chętnie bym poznała!). Uważam natomiast, że pani Marta w części ma rację - zdecydowanie lepiej wychodzą jej formy długie, ale niektóre krótkie też są warte uwagi.
Polecam więc fanom twórczości autorki, ale także osobom jeszcze niezaznajomionym - możecie zobaczyć, z czym autorka radzi sobie najlepiej :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Uroboros.

9 paź 2018

TOP 10: SZKOLNE CZASY

Rozpoczął się zarówno rok szkolny, jak i akademicki. W tym roku także ja dołączyłam do grona studentów i stąd moje TOP 10 Szkolnych Czasów. Chodzi o książki, w których przebywamy w szkole lub duża część akcji się w niej dzieje.Od razu mówię, że Harry'ego Potter pomijam - i tak wiecie, że go uwielbiam :D

10. Kuzynki


Książkę lubię, ale nie uwielbiam. Mimo tego uznałam, że powinna się tu znaleźć, ponieważ wątek szkolny jest mocno rozwinięty: Monika uczy się w szkole, kobiety są nauczycielkami. Poznajemy więc nie tylko ciekawą historię magiczną, ale też szkołę polską z dwóch stron barykady :)



Mamy do czynienia z Anną, kujonką, a cała powieść ma miejsce w trakcie roku szkolnego. Generalnie szkoły nie było tam może bardzo dużo, ale to YA, więc jednak bohaterka tam zaglądała.



Już z samego tytułu wiemy, że będziemy mieć do czynienia ze szkołą - tym razem baśniową, nierealną, wyśnioną, gdzie bajkowi przestępcy uczą się przestępczości, a księżniczki księżniczkowatości :D



Fletcher trafia do Akademii i spędza w niej cały czas powieści, więc szkoły mam mnóstwo. I to nie byle jakiej! Chcecie nauczyć się przyzywać demony? Oto idealna Akademia dla was! :)



Ostatecznie Sacha i Taylor poznają się dzięki nauczycielce, a szkoła przetacza się cały czas gdzieś w tle. Ostrzegam jedynie przed oklepanym wątkiem miłosnym, a co do reszty powieści - sam pomysł na historię totalnie mnie kupił! :)

5. Krąg


Morderstwo oraz relacje dziewczyn mają miejsce głównie w szkole. Mamy do czynienia zarówno z akcją, jak i problemami licealistek.



Tutaj wątek szkolny jest bardzo mocny, ale zapewniam was, że nie chcielibyście trafić do tej szkoły, gdzie można stracić nawet życie. 



Nastya oraz Josh poznają się w szkole, ona jest nowa, on to raczej typ samotnika. Problemy licealne graniczą tutaj z miłosnymi oraz tymi z przeszłości. Dlaczego YA w ścisłej TOP 3? Ponieważ jestem w niej bezgranicznie zakochana!



Choć w późniejszych częściach szkoły jest zdecydowanie mniej, to w pierwszej razem z Kamykiem uczęszczamy na zajęcia i poznajemy arkana magii.



Darrow trafia do Akademii dla Złotych, gdzie musi radzić sobie ze światem, którego nie znał. Nauka tutaj również jest okrutna i wielu przypłaca ją życiem. Tym bardziej, że to nie szkoła w ścisłym tego słowa znaczeniu.


I tak oto przedstawia się TOP 10 książek ze szkołą w tle. Mogłabym wymienić ich więcej, jak choćby Magiczny Krąg, ale postawiłam na te powieści, ponieważ uważam, że najlepiej pasują też do tematyki TOPki :)
A jakie byłoby wasze TOP 3 książek ze szkołą w tle? :)

7 paź 2018

Minie recenzje książek z czasów zamierzchłych: Literatura młodzieżowa

Ja trochę wracam do życia na waszych blogach, a was zapraszam na post o książkach, które czytałam już dawno :D
Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi - zapraszam tutaj :)

Melissa to zupełne przeciwieństwo Jessiki. Jest przebojowa i bardzo towarzyska. Przeprowadzka z Londynu na jakieś zadupie stanowi dla niej ogromny cios.
Konflikt pokoleń, próba przypodobania się koleżankom oraz wyjazdy taty do dużego miasta - życie Melissy zaczyna się powoli rozsypywać. Mimo to w książce zachowany został humor, a przebojowy rudzielec daje sobie jakoś radę.
Narracja jest wielotorowa, co uwielbiam już od początku <3 Możemy poznać historię z perspektywy rożnych członków rodziny Melissy.




Czytałam tomy 1-3 i do tej pory nie zrecenzowałam ich na blogu.
Zmierzch poza beznadziejnym przedstawieniem wampirów nie był znów taki zły. Co prawda w powstałym trójkącie jestem całym sercem za Jacobem i muszę przyznać, że to jedyny bohater, którego polubiłam. Księżyc w nowiu i Zaćmienie także nie były złe poza tym, że były nudne i przekombinowane.
Ponadto wątek miłosny Belli i Edwarda to jakieś nieporozumienie. Bella to taka łamaga, którą trzeba ratować nawet przed nią samą. Irytowała mnie całą serię.
Seria wcale nie była nieprzewidywalna, śmieszny humor pojawiał się szczątkowo. Przy serii trzymały mnie głównie momenty z Jacobem, ale nie wystarczyło mi cierpliwości na dokończenie serii.



Opowieści z Narnii - jedyna książka fantasy, której ekranizacja porwała mnie bardziej niż książka. Styl Lewisa jest nudny, opisy długie i nużące. Choć sama historia bardzo mi się podoba, wolę ja poznawać poprzez filmy, bo czytanie książki grozi w moim przypadku uśpieniem.









Po pierwsze książka jest za krótka, aby opowiedzieć w niej zaczętą historię.
Generalnie średnia pod każdym względem - bohaterów, pomysłu, akcji.
Kryminał powinien być zaskakujący, nawet ten młodzieżowy, a tutaj wszystkiego możemy się bardzo szybko domyślić.









Ta książka także wypada średnio, ale jedno muszę jej przyznać: kiedy czytałam to jako mała dziewczynka, jednego momentu się przeraziłam. Może nie na tyle, aby nie spać po nocach, ale zdecydowanie po plecach przeszły mi ciarki. Mowa o sytuacji na basenie, jeśli ktoś czytał.
Cały czas zapominam o tej bohaterce, a ona jest idealna do TAGów, jeśli chodzi o kategorię mól książkowy. Mel ma przy sobie książkę niemalże zawsze.
Imogen to postać bardzo tajemnicza, choć nie zaskakująca. Ona wprowadza tylko aurę tajemniczości, bo przebiegu wydarzeń możemy się łatwo domyślić. Starszego czytelnika raczej nie zachwyci mimo jej przeznaczenia dla młodzieży.


Ta książka to po prostu dno, jakiś rodzaj postapokalipsy z bardzo złym założeniem.
Momentami ta książka zupełnie nie ma sensu czy logiki, sam pomysł jest beznadziejny. Nie wiem, co w tym czymś widzą inni, ale jedynym plusem, jaki tam znalazłam był wyrazisty bohater opowiadający historię, bo poza tym - beznadzieja.







Ogółem książka mi się bardzo podobała, choć była strasznie zagmatwana.
Rozumiem jednak, że tego wymaga zbudowanie złożonej intrygi. Ponadto książka jest naprawdę zaskakująca! Czyta się ją jednym tchem dzięki stylowi autora.
Przy czym na LC dużo ludzi krytykuje autora za napisanie kiepskiej książki dla dorosłych. Serio? Czytając to ani przez chwilę nie pomyślałabym, że to nie literatura młodzieżowa i tak powinno się ją traktować :)






Tutaj zdecydowanie rozczarowanie. Ever widzi aury, nawiedza ją duch siostry, a ona ma do rozwiązania zagadkę. Lektura była jednak zupełnie przeciętna, główna bohaterka płaska i raczej irytująca. W ogóle to czytałam ją później niż większość wymienionych, a pamiętam bardzo mało.









Generalnie jeden z lepszych kryminałów, jakie przeczytałam będąc młodsza. Opowiada o elitarnej szkole, okrucieństwie, a samo śledztwo jest niezwykle ciekawe.
Zdecydowanie sama metoda zabicia nauczycielki już zasługiwała na plus, a cała reszta była intrygująca i nieprzewidywalna.








Na dziś już koniec :)
Jak widzicie, literatura młodzieżowa raczej mnie odpycha niż przyciąga, o ile nie ma dużej ilości fantasy czy ciekawego stylu autora :)

3 paź 2018

'Okrutny książę' H. Black


Opis:

Krwawa zbrodnia na zawsze odmienia los trzech sióstr. Zostają porwane do świata elfów, bajecznego Elysium. Upływa dziesięć lat; Jude pragnie za wszelką cenę odnaleźć swoje miejsce w krainie elfów – lecz dumni elfowie gardzą śmiertelniczką, a wzgardliwszy od innych jest książę Cardan, najmłodszy i najokrutniejszy z potomków Najwyższego Króla.
By zdobyć pozycję na Dworze, musi rzucić Cardanowi wyzwanie – a następnie ponieść konsekwencje.
Jude poznaje labirynt intryg i ułudy, odkrywa własną przebiegłość i to, że zdolna jest zadać ból, a nawet śmierć. Gdy za sprawą zdradzieckich knowań elfowym dworom zagraża niebezpieczeństwo pogrążenia się w chaosie krwawej wojny, Jude gotowa jest narazić życie, by ocalić siostry i Królestwo.

Opinia:

Zanim zaczęłam książkę, już pojawiło się dość sporo jej recenzji. Blogerzy nazywali ją największym rozczarowaniem tego roku. Teraz, po przeczytaniu powieści, zastanawiam się dlaczego...

Tym, co od początku mi się spodobało, był sposób poprowadzenia narracji pierwszoosobowej. Czułam się tak, jakbym siedziała z Jude przy kawie. Czasami co prawda konstrukcja zdań pozostawiała trochę do życzenia i zdarzały się błędy w korekcie, ale powieść czytało się niezwykle szybko! 

Sama historia zaczęła się natomiast od wrzucenia nas od razu w wir wydarzeń. Na początku niczego nie rozumiemy i dopiero w pierwszym rozdziale Jude wyjaśnia nam sytuację z prologu. Reszta powieści to walka o odnalezienie się w nieprzyjaznym świecie. Więcej tu nieprzyjemności niż sielanki, a elfy okazują się okrutnymi prześladowcami śmiertelników. Zresztą Jude sama do końca nie wie, komu powinna ufać w tym morzu intryg i niedopowiedzeń. Jedno jest pewne - elfy nie mogą kłamać, natomiast sztukę niedopowiedzeń opanowały do perfekcji. Książka nie zaskoczyła mnie niczym, ponieważ autorka dawała nam za dużo wskazówek. Z drugiej strony przeczytałam ją z wielkim zainteresowaniem. 
Jego nienawidzę bardziej niż pozostałych. Nienawidzę go tak strasznie, że czasem, gdy na niego patrzę, aż zapiera mi dech.
Jude to silna młoda dziewczyna, która po prostu chciałaby być bezpieczna w świecie elfów. Nie jest to proste, gdy prześladuje ją jeden z książąt, ale ona potrafi sobie poradzić. Nawet upokarzające sytuacje przekształca w siłę do dalszej walki o siebie i swój honor. Taryn to jej zupełne przeciwieństwo - dziewczyna chciałaby znaleźć miłość i w ten sposób otworzyć sobie drogę do elit i bezpieczeństwa. Na początku ją lubiłam, ale z czasem po prostu nie potrafiłam znieść tej bierności, a pod koniec chciałam ją wypatroszyć za to, co zrobiła własnej siostrze! Ich opiekunka, a zarazem najstarsza z rodzeństwa, Vivi pojawia się dość rzadko, choć to głównie za jej sprawą dziewczynki trafiły do krainy elfów. Pragnie ona przede wszystkim uciec do świata śmiertelników, gdzie czuje się zdecydowanie lepiej. Nie wiem, co powinnam myśleć o Cardanie. Autorka nie przedstawia nam rasowego ciacha, ale tytułowego okrutnego księcia. Późniejsze wydarzenia pokazują jednak jego inną stronę i jestem bardzo ciekawa, co z tego wyniknie. W powieści występuje także Loki - z reguły kocham bohaterów o tym imieniu, ale nie tym razem. Z daleka czuć go manipulantem i zdecydowanie spodziewałam się tego, co się wydarzyło...

Początek książki nie jest może ekscytujący czy zniewalający. Jednak pod sam koniec autorka jakby dostała niezwykłej weny i nie można się już oderwać. Całość powieści oceniam jako dobry początek, mam nadzieję, cudownej serii. Bardzo jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy dziewczyn, zwłaszcza Jude. Podczas czytania nie wolno na pewno zapomnieć o jednym - w krainie elfów nikomu nie powinniście ufać!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

2 paź 2018

Podsumowanie września


Cześć! Wiem, wiem, mało mnie ostatnio, ale sama się zastanawiam, kiedy ja teraz odpocznę tak szczerze - studia, praca, wesele, panieński koleżanki... Nawet w weekendy nie jest mi to dane :D Staram się nadrabiać, kiedy tylko mogę! :) Także spokojnie, nie porzuciłam bloga, tylko ostatnio niezbyt mam czas, ale powinno się to ustatkować do połowy miesiąca (mam nadzieję) xD

Przeczytane książki:

Runa (602) [Initium] *9/10*
Moja Jane Eyre (444) [SQN] *8/10*
Nosicielka (306) [Alegoria] *6/10*
Porwanie (288) [Alegoria] *8/10*
Czarny Mag. Pierwszy Rok (361) [Uroboros] *8/10*
Bestia się budzi (333) [Jaguar] *8/10*
Pęknięta korona (239) [Initium] *8/10*
Małe Licho i tajemnica Niebożątka (204) [Wilga} *10/10*

Ilość książek: 8
Ilość stron: 2777 (ok. 93 str/dzień)

Nie wiem, kiedy udało mi się to wszystko przeczytać, choć w umie tylko Runa ma konkretną ilość stronic. Powiem wam, że całą końcówkę września nie czytałam wcale i dopiero wczoraj skończyłam Okrutnego księcia, którego recenzja już jutro! :)

W planach na październik mam też na pewno Pierwsze słowo, Drugi Legion oraz Alcatraz część 5 <3 Ciekawa jestem, kiedy zacznę czytać swoje książki, bo na razie co zejdę z recenzenckich, to nagle kurier i listonosz przynoszą nowe :D

Co u was? Jak początek roku szkolnego? :)

21 wrz 2018

'Pęknięta korona' G. Wielgus


Opis:


Opinia:

Książka jest mocno stylizowana, pojawiają się wtrącenia z łaciny. Czasem musiałam nawet sprawdzać, co znaczy dane słowo, aby rozumieć sens zdania. Autor bardzo obrazowo opisuje Kraków i okolice, a ponadto ma cudowne poczucie humoru!

Osobiście spodziewałam się czegoś zupełnie innego niż dostałam, ale czuję się usatysfakcjonowana wszystkim poza zakończeniem (nienawidzę otwartych zakończeń!). Sama historia to kryminał rozgrywający się w Krakowie i okolicach w XIII wieku. Jaksa wyławiając ciało nie spodziewa się do jakich wydarzeń niedługo dojdzie. Razem z bratem Gotfrydem i Lambertem starają się dociec prawdy, która okaże się gorsza niż każdy z nich zakładał. W tle pojawią się mity i słowiańskie bestie, jak strzygoń czy wąpierz. Sama historia rozgrywa się dość szybko, bo w przeciągu kilku dni, ale zupełnie nie jest to wadą, ponieważ autor dobitnie pokazuje, że spisek był budowany przez dłuższy czas.
[...] ciebie gdziekolwiek puścić samego to gorzej niż plagi egipskie, Sodoma, Gomora i rozwolnienie na raz.
Brat Gotfryd przypominał mi nieco Sherlocka Holmesa - z całą swoją dedukcją i mądrością. Jednocześnie nie ma on dylematów politycznych, jedynie moralne, więc był idealną osobą do prowadzenia tego śledztwa. Jaksa natomiast to człowiek z nieprzyjemną przeszłością, wisielczym poczuciem humoru i pociągiem do alkoholu - od razu się w nim zakochałam jako postaci! W pewnym momencie nie mogłam przestać się śmiać, gdy opowiadał o udawaniu mitycznego upiora. Jego kompanem do bitki i flaszeczki stał się Lambert. Niestety, autor nie zdradza, w jaki sposób kompani się poznali, ale widać, że łączy ich przyjacielska więź. Lambert to człowiek zdecydowanie spokojniejszy od Jaksy, który próbuje stać się ówczesnym biznesmenem. Postaci są żywe i różne od siebie przez co nawet ich lekki tłok na lekko ponad dwustu stronach nie przeszkadza, bo możemy na spokojnie rozróżnić poszczególnych bohaterów.

Jedyną rzeczą, jaka mnie nie usatysfakcjonowała, okazało się zakończenie, ponieważ pozostało bardzo otwarte. Oczywiście, chętnie przeczytałabym kontynuację losów mnicha i dwóch rycerzy, ale wolałabym bardziej zamknięty koniec Pękniętej korony. Idealna powieść dla fanów średniowiecznych kryminałów. Dodatkowo podczas rozwiązywania sprawy mamy okazję zwiedzić Kraków i okolice oczami autora!

20 wrz 2018

'Bestia się budzi' J. Delaney


Opis:

Sprytek nie pamięta czasu przed Szolem – tajemniczą plamą mroku zbierającą przerażające żniwo. Ci, którzy zostali uwięzieni w jej wnętrzu, zginęli lub zostali odmienieni w łaknące krwi potwory – aberracje. Sprytek prawie od roku tkwi w piwnicy rodzinnego domu, jedynym bezpiecznym miejscu, gdzie towarzyszą mu tylko szepty zmarłych braci oraz przyjazna aberracja, Królowa Bagien. 
Życie Sprytka zmienia się, gdy ojciec postanawia zaprowadzić go do zamku i zgłosić na stanowisko pomocnika bramomantów, którzy przy pomocy specjalnych portali mogą zaglądać do wnętrza Szolu i prowadzić niezbędne badania. To bardzo niebezpieczna praca, podczas której zginęli bracia Sprytka. Żeby przetrwać, chłopiec będzie musiał w pełni wykorzystać swą przebiegłość, nie zważając na cenę, jaką przyjdzie mu za to zapłacić.

Opinia:

Styl autora nie przypominał mi tego z pierwszego tomu Kronik Wardstone. Zdecydowanie poprawił on swoje umiejętności. Powieść wciąga, bawi i sprawia, że nie można się od niej oderwać. Jednocześnie bywa brutalna, choć przeznaczona jest raczej dla młodszego czytelnika.

Sprytek żyje w świecie, gdzie każdy dzień to obawa, że Szol posunie się dalej. Wielka ciemność sprawdzająca śmierć lub mutację w tak zwane aberracje nie zna litości i nie sposób przewidzieć jej działania. Pracując jako czerw, chłopiec pomaga zrozumieć niebezpieczeństwo. Jednocześnie powieść pokazuje, jak pomiata się osobami od tak zwanej czarnej roboty, choć ich wpływ na wykonanie pracy jest naprawdę ważny, o ile nie najważniejszy. Autor skupia się na wyjaśnieniu nam zawiłości stworzonego przez siebie świata - opowiada o czarownicach, o aberracjach oraz samym Szolu. Zakończenie zapowiada emocjonujący ciąg dalszy, którego już nie mogę się doczekać.
To umieranie jest trudne. Może boleć. Ale śmierć zostawili już za sobą [...].
Tak naprawdę jedynym minusem, jaki dostrzegłam w tej powieści, są bohaterowie. Jedynym, którego mogłabym potraktować jako postać z krwi i kości jest Sprytek, nasz główny bohater. To chłopiec odważny i wierzący w sprawiedliwość. Przykro było patrzeć, jak z czasem jego poglądy musiały ewoluować. Poza nim niestety poznajemy jedynie główne cechy bohaterów, a nie charakter - i tak Donna to życzliwa przyjaciółka, Szczęściarz coś ukrywa, Gryźka bywa zołzą, ale jest bardzo mądra, a Żmij podły. Największą szarą eminencją pozostaje ojciec głównego bohatera - niby pojawia się dość często, ale nie jesteśmy w stanie go poznać. Z drugiej strony Sprytek też chyba nie do końca go zna, więc tutaj chociaż jest to usprawiedliwione.

Powieść zdecydowanie skierowana do czytelników młodszych, zahaczająca może nawet o lekki młodzieżowy horror (motyw sierocińca był bardzo dramatyczny). Książkę naprawdę czyta się błyskawicznie i byłaby ona idealną lekturą, gdyby nie skupienie się na kreacji świata kosztem bohaterów. Mimo to zdecydowanie polecam, ponieważ autor stosuje bardzo oryginalne pomysły!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.