22 gru 2017

'Smok z Nigdylandii' A. Downer

NA POCZĄTEK ANKIETKA DO PROJEKT POLSKA! :)

Tytuł: Smok z Nigdylandii (oryginalnie: The Dragon Of Never-Was)
Autor: A. Downer (tłumacz: J. Kabat)
Cykl: Hatching Magic*
Ilość stron: 238
Wydawnictwo: ISA (w roku: 2006)

*Generalnie nie wiem czy w Polsce ta nazwa jest przetłumaczona, więc wolę nie kombinować sama i zostawiłam oryginalną

Opis:
Teodora Oglethorpe, która została porwana przez magiczny wir pełen smoków, zaklęć i czarnoksiężników, stara się za wszelką cenę zostawić za sobą Wydarzenia Minionego Lata i powrócić do życia normalnej dwunastolatki. Bez względu jednak na to, jak bardzo pragnie zapomnieć o magii, ta zaraz ją odnajduje - nawet w czasie wakacji! Gdy ojciec Teodory, biolog, zostaje wezwany na szkocką wyspę Scornsay, gdzie ma zbadać łuskę nieznanego dotąd gatunku, Teodora jest podekscytowana perspektywą podróży. Wierzy, że wakacje pomogą jej zapomnieć o wyvernach, demonach i magicznych tunelach w czasie.
Ujrzawszy łuskę, od razu pojmuje jednak, że nie pochodzi ona od ryby, gada czy jakiegokolwiek stworzenia znanego nauce. To łuska smoka, a jak Teodora wie aż za dobrze, tam gdzie są smoki, są także czarnoksiężnicy, co dla niej oznacza kłopoty. Nim rozwiąże tajemnicę znaleziska, będzie musiała się zmierzyć z własnym magicznym dziedzictwem i odbyć niebezpieczną podróż do czarnoksięskiej otchłani, znanej jako Nigdylandia.

Opinia:

Książkę oceniam wysoko, ale to dlatego, że już podchodząc do niej traktowałam ją nie inaczej, jak powieść dla dzieci. Szkoda tylko, że na LC nie ma przypisanego, że to drugi tom serii, ale ja mam takie szczęście zaczynać nie po kolei...

Styl autorki jest idealnie przystosowany do potrzeb młodego czytelnika - krótkie i zwięzłe opisy, ciekawe dialogi oraz brak chwili na nudę. Autorka, nawet jeśli używa trudnych słów, stara się je wyjaśniać. W książce nie ma także przekleństw czy brzydkich słów, więc bez obawy można wręczyć ją dziecku.
Cała siła należy do Teodory. Musieliśmy jej tylko uświadomić, że ją posiada.
Przyznam, że o fakcie drugiego tomu dowiedziałam się tak ostatecznie około połowy książki. Wcześniej coś podejrzewałam, ale autorka wraca do wydarzeń z pierwsze tomu tak, aby czytelnik wszystko zrozumiał. Sądzę, że dla dzieci to dobry zabieg, bo na pewno o niczym nie zapomną (ja i w książkach dla dorosłych doceniam to przypominanie :D). Akcja nie ślimaczy się, ale też nie pędzi na złamanie karku. Tempo zostało wyśrodkowane, aby nie znudzić, ale także nie zarzucić nas gradem wydarzeń i informacji. Przyznam, że pod koniec także ja dałam się porwać powieści, choć nie była dla mnie zbyt nieprzewidywalna (co nie znaczy, że dla dziecka nie będzie).
- Co się stało z tym duchem?- No cóż, ty się urodziłaś - odparł ojciec. - Żartowaliśmy, że przeniósł się [poltergeist] do jakiejś rodziny, gdzie mógłby skupić na sobie całą uwagę.
Jak na powieść dziecięcą, bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani, ale oczywiście prym wiedzie Teodora. To dwunastoletnia, zagubiona dziewczynka, która bardzo nie chciałaby wiedzieć tego, co wie. Ta kreacja bardzo mi się spodobała - zazwyczaj dzieci cieszą się z darów, super mocy i innych takich bajerów, a ta bohaterka podeszła do sprawy poważnie - boi się, bo to coś obcego, a dodatkowo nie może o tym prawie z nikim porozmawiać. Colin za to okazał się uroczy, ale nie w sensie przyszłego męża, bo wyszłabym na pedofilkę. Po prostu rozczulało mnie jego podejście do zostania naukowcem i serdeczność, jaką okazał Teodorze. Uwaga, uwaga - mamy też trójkę bohaterów... zwierzątek. Przed Państwem *ta-da-da-dam* widmo pies William, wywerna Wirna oraz oswojony Ogień imieniem Elektra. Jestem pewna, że dzieci pokochają te postaci!

Podsumowując, nie ma sensu na tę powieść patrzeć inaczej, jak na książkę dla młodej grupy odbiorców - powiedziałabym od 8 do... 14 lat, chyba. Osobiście lubię czasem cofnąć się do takich książek, ale jeśli do was one nie trafiają - odpuście sobie, ponieważ lektura może wydawać wam się naiwna. Teodora to jednak jedynie 12-letnia dziewczynka, więc nie należy oczekiwać od niej samych dorosłych decyzji. Gdybyście mieli młodsze rodzeństwo lubiące fantasy - jak najbardziej polecam podrzucić, ale może zacznijcie od tomu pierwszego? :D

12 komentarzy:

  1. Ha przeczytałabym coś o smoczkach :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubimy w domu smoki. Chętnie sięgniemy po tę serię w nadchodzącym roku. Pozdrawiam. Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Sięgam i po książki dla młodszych czytelników, więc może przeczytam tę pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby moja Joanna lubiła fantastykę, to bym jej podrzuciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety wątpię, aby się polubiła z tą książką :D

      Usuń
  5. Powiem bratu!Na pewno będzie chciał przeczytać. ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja lubię książki dla dzieci, ale tylko Magiczne Drzewo xD I ja bym nie powiedziała, że do 14 lat, ale sama nie czytałam, więc nie wiem, ale po twojej recenzji wnioskuję, że nie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn moim zdaniem, gdybym miała 4 lat, nadal byłbym nią zachwycona :P

      Usuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻