20 wrz 2017

'Shantaram' G. D. Roberts

Tytuł:  Shantaram  (oryginalnie: Shantaram)
Autor: G. D. Roberts (tłumacz: Maciejka M.)
Cykl: Shantaram
Liczba stron: 796
Wydawnictwo: Marginesy (w roku: 2016)

Bierze udział w wyzwaniach:  Czytam nie tylko Amerykanów

Opis:

Porzucony przez żonę, znalazł pocieszenie w heroinie. Zaczął napadać na banki (ubrany zawsze w garnitur okradał tylko ubezpieczone firmy, przez co media zwały go rabusiem-dżentelmenem). Schwytany, został skazany na 20 lat w 1978 roku. W lipcu 1980 roku biały dzień uciekł z więzienia Pentridge Victoria's, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Australii. Przedostał się do Indii. To miał być krótki przystanek w podróży z Nowej Zelandii do Niemiec. Został na dłużej. Ukrywał się w slumsach, gdzie leczył biedaków, był żołnierzem bombajskiej mafii, walczył z Armią Czerwoną w Afganistanie. Poznał Karlę – tajemniczą femme fatale, Amerykankę szwajcarskiego pochodzenia, która długo nie potrafiła odwzajemnić jego uczucia.


Opinia:
Ciężko mi się zabrać do tej recenzji. Powody są dwa: to nie jest gatunek, jaki zazwyczaj czytam oraz to autobiografia. Momentami przypominała mi Milion małych kawałków, które kocham. Była to jednak zupełnie inna opowieść. Nie zgodzę się z pierwszym akapitem opisu, jaki widnieje na tylnej okładce. Dodatkowo irytuje mnie fakt, że o tym rabusiu-dżentelemnie dowiadujemy się jedynie z okładki.

Styl autora jest ciężki do oceny. Shantaram to coś w rodzaju pamiętnika. Czasami Roberts pisze luźno, niezobowiązująco, a niekiedy porywa się na zawiłe metafory czy wymagające skupienia opisy. Rozległe dyskusje filozoficzne i rozmyślania bohatera czynią lekturę trudną. Były to najmniej lubiane przeze mnie fragmenty - np. rozmowy Lina z Kadirem o Bogu. Nic dziwnego więc, że te 800 stron czytałam aż 11 dni!
Nie znoszę polityków. Polityk to ktoś, kto obiecuje ci most tam, gdzie nie ma rzeki.
Do sięgnięcia po książkę najbardziej skłonił mnie świat mafii i zbiegły Australijski przestępca szukający w Indiach schronienia. Shantaram to nie tylko wspomnienia o przyjaciołach, śmierci, bombajskiej mafii, brudnych interesach i miłości. To także coś w rodzaju spowiedzi. Często pojawiają się sformułowania typu Nie czułem się z tym dobrze lub formy wyrzutów sumienia. Ponadto autor nie stara się wywołać w nas współczucia. Ba! Czasem mam wrażenie, że opisuje coś specjalnie w taki sposób, abyśmy nim gardzili za to, co zrobił. Shataram to opowieść o życiu i śmierci, o Indiach, o niesprawiedliwości społecznej, o wojnie w Afganistanie i o moralności. 

Lin przyjeżdżając do Bombaju, nie spodziewał się tego, co miało go spotkać. Często wspomina o przeznaczeniu. Podobno życie jest nieprzewidywalne, ale Shantaram zaskoczyło mnie tylko kilka razy. Bardziej wciągało mnie opowiadanie o zacieśniających się stosunkach Linbaby z różnymi ludźmi, z różnych kręgów. Od hotelu, poprzez slumsy, wioskę i afganistańską wojnę, do luksusowego mieszkania i mafijnej kariery - tak poznajemy Linbabę, Shantarama. Jego dzieje same w sobie są niesamowicie wciągające, a jedyną rzeczą, jaka irytowała mnie niezmiennie przez całą książkę, była miłość do Karli.
Lin, mężczyzna musi znaleźć dobrą kobietę, a kiedy ją znajdzie, musi zdobyć jej miłość. A potem szacunek. Potem musi zyskać jej zaufanie. A jeszcze potem musi, no wiesz, robić to do końca życia. Aż do śmierci.
Lin to... Chciałabym napisać głupiec, ale nie do końca. Momentami potrafiłam zrozumieć jego poświęcenie i oddanie pewnym sprawom. To jednak tylko momenty. Moja wrodzona ciekawość już od pierwszych chwil gardziła nim za niezadawanie pytań i uznawanie wielu rzeczy za pewniki, choć wcale nimi nie były. Paradoksalnie, choć nie polubiłam głównej postaci, która opowiadała swoje życie, nie mogłam się od tej historii na dłuższy czas oderwać. Dodatkowo nie potrafiłam zrozumieć i nadal nie rozumiem jego miłości do Karli, do tej egoistki, którą znienawidziłam już od pierwszych chwil. Ta kobieta wywoływała we mnie same negatywne emocje i cieszyłam się, gdy długi czas Lin o niej nie wspominał.

Przez książkę przewija się masa bohaterów z krwi i kości. To trzeba autorowi przyznać na pewno - potrafi oddać zarówno atmosferę miejsc, jak i charaktery postaci. Może to właśnie realność bohaterów sprawiła, że potrafiłam pokochać jedynie trójkę z nich. Pierwszą miłością był Prabu. Urzekła mnie prostota jego myślenia, lekka naiwność zachowania oraz historia. Drugim bohaterem był Abdullah, typ trochę spod ciemnej gwiazdy, ale niesamowicie lojalny i zaradny. I pomysł z niedźwiedziem <3 Na koniec Lisa, którą w momencie poznania, uznałam za straconą, ale wraz z jej przemianą powoli zakochiwałam się w jej silnym charakterze. Uwielbiam takie postaci damskie!
Jeśli przeznaczenie cię nie śmieszy, to znaczy, że nie chwytasz dowcipu.
Shantaram to skarbnica cytatów. Niektórych mądrych, niektórych irytujących i takich, które zupełnie kłócą się z moim światopoglądem. Ta książka to konfrontacja - z samym sobą i swoimi poglądami. To książka, która jednocześnie nuży filozofią i porywa wartką akcją. Książka, która nudzi i nie pozwala się od siebie oderwać. W ostatecznym rozrachunku nie potrafię ocenić jej źle tylko za to, że jest inna niż wszystko, co do tej pory czytałam. Nie zgodzę się jednak z tym, że to literacki Święty Graal. To straszna, przejmująca opowieść o losach człowieka, który w pewnym momencie wybrał wolność ponad wszystko, którą - jeśli tylko macie ochotę - powinniście poznać, ale to nie arcydzieło.

31 komentarzy:

  1. Wygląda na ciężką cegłę, nie tylko objętościowo :D Nie mówię nie, ale raczej nie jest to książka z listy moich priorytetów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałaś to 11 dni... wowwowwowwow, to ja nie wiem, ile ja bym to czytała xD Może nie mam na nią nastroju, a może po prostu nie czuję, by ta książka mi się spodobała (800 stron!!! to za dużo dla mnie xD gdyby to była fantastyka, to ok, ale tak... xD)... Miałam do niej podejście, ale nie dałam rady xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahahhahaha, wiem, że nie dałaś rady :D Domyśliłam się :D

      Usuń
  3. Pewnie nie czytałoby mi się jej zbyt trudno, ale... mi się po prostu nie chce czytać czegoś takiego w tym momencie. Gdybym dostała - spoko, ale jednak mam ciekawsze plany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ja gdyby mi nie wpadło w ręce, też na pewno bym nie sięgnęła :D

      Usuń
  4. Bardzo mnie ciekawi ta książka. Myślę, że ta jej inność sprawi, że będzie to dla mnie interesująca czytelnicza przygoda. Niedługo się przekonam, czy aby moje przypuszczenia się sprawdzą.
    Jedyne co mnie przeraża to ilość stron... Dla mnie max to 600, ale zrobię wyjątek :D

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam maksa, ale na taką tematykę to dużo, a to ma kontynuację! :P

      Usuń
  5. Właśnie do mnie przybyła, jednak nie jestem pewna czy dam radę przez to przebrnąć ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie byłaby chyba zbyt ciężka i trudna :/ Nie mam na coś takiego najmniejszej ochoty i nie sądzę, żeby mi się spodobało, no i te 800 stron... Nie, nie dałabym rady xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No 800 stron jednak nieco przeraża :D

      Usuń
  7. Nie spodziewałam się, że w ogóle będziesz po nią sięgać, a tym bardziej, że ci się spodoba. Tego typu książki bardziej pasują do mnie, a sama jakoś nie bardzo miałam na nią ochotę, ale może kiedyś sięgnę i przekonam się, co w trawie piszczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mi się podobała, to tobie musi :D

      Usuń
  8. Nie, nie ja podziękuje ;d
    Ciekawiła mnie , i ta okładka ♥ , ale autobiografie i inne cuda się ze mną nie lubią xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną też nie, ale patrz udało się jakoś :D

      Usuń
  9. Mega, mega grubasek! Jestem ciekawa, jak mnie by się spodobało1

    OdpowiedzUsuń
  10. Liczba stron i typ (biografia) trochę odstraszają, choć przynajmniej jedną biografię przeczytałam (i być może tylko jedną xD), więc raczej nie sięgnę. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahha ja też raczej omijam ten gatunek :D

      Usuń
  11. O nie ma opcji bym to przeczytała! Mam wstręt do książek, które mają więcej niż 450 stron, a ta znacząco przewyższa mój obecny limit :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhahahaha, no tak prawie dwukrotnie :D

      Usuń
  12. No cóż :] nawet jak nie arcydzieło to tak dobrze o niej piszą i mówią, że warto się z nią poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nawet ja dobrze o niej piszę :D

      Usuń
  13. Książek o takiej tematyce jeszcze nie czytałam - lubię wrzucić czasem coś innego, szczególnie jeśli przewijają się różne osobowości i odległe kultury. Ale książka potężna - długo bym ją czytała z moim czytaniem wielu książek równocześnie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją też czytałam z innymi to w międzyczasie dwie zdążyłam przeczytać :D

      Usuń
  14. Nie wiem... Momentami mam ochotę na biografie ciekawych osób i pewnie gdyby ta książka wpadła mi w ręce, przeczytałabym ją. Ale sama z siebie raczej nie będę jej poszukiwać.

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻