20 mar 2019

'Onyx&Ivory' M. Arnett


Opis:
Wypędzona z szeregów szlachty Kate pracuje jako kurierka pocztowa. W tym fachu mogą przetrwać tylko najlepsi i najszybsi z jeźdźców, bo kiedy zapada noc, na świat wychodzą gadźce – mordercze bezskrzydłe smoki. Na szczęście Kate ma sekret, który zapewnia jej przewagę. Jest dzikunką, władającą zakazaną magią, która pozwala jej wpływać na umysły zwierząt. I właśnie ta magia doprowadza ją do miejsca, gdzie gadźce za dnia dokonały masakry całej karawany, z której ocalał tylko Corwin Tormane, syn króla. Jej pierwsza miłość, chłopak, którego poprzysięgła zapomnieć po tym, jak skazał jej ojca na śmierć.

Opinia:

Autorka ma bardzo lekki i zarazem opisowy styl. Książkę czyta się bardzo szybko, poznając tradycje i bohaterów oraz zasady rządzące magią. 

Historia jest jednocześnie ciekawa, ale opiera się na pewnych znanych już motywów, jak choćby romans z przeszłości i dodatkowo pomiędzy księciem, a zwykłą szlachcianką czy rywalizacja braci w walce o tron. Przez to niestety książka rzadko bywa nieprzewidywalna i zaskakująca, ale autorka nadrabia to kreacją bohaterów i świata. W politycznym świecie ścierają się dwie siły: Powstanie walczące o prawa dzikunów oraz Liga, tępiąca tych, którzy używają innej magii niż oni. I choć niektórych rzeczy naprawdę łatwo się domyślić, książka mimo wszystko wciąga i oczarowuje wymyślonym światem.
Nie możesz pozwolić, by inni określali, kim masz być.
Kate to bohaterka, do której łatwo zapałać sympatią. Piętnowana za czyny, których nie popełniła i kochająca konie. Zresztą widać, że autorka przelała do książki swoją miłość do tych czworonożnych zwierząt. Dziewczyna chciałaby tylko normalnego życia, gdy wszystko staje na głowie. Widać, że życie w ukryciu i poza szlachetnym dworem nauczyło ją doceniać rzeczy, których bogacze nie dostrzegają. Jej najlepsza przyjaciółka Signe to pełna życia i wyobraźni młoda kobieta, która nie do końca rozumie rządzące w Rime zasady - sama pochodzi z zupełnie innego kraju, gdzie nie ma magii. Corwin to bohater typowy dla swojego schematu, choć wykreowany równie dobrze, co pozostali. Książę nienawidzący dziuknów ze względu na wydarzenia z przeszłości, ale w trakcie lektury zmieniający się w prawdziwego przywódcę. Natomiast Dal, jego przyjaciel, to kwintesencja humoru oraz dowcipu, który wie, co powiedzieć w każdej sytuacji. Postaci drugoplanowe są równie dobrze wykreowane,  a na kartach powieści poznajemy ich bardzo dużo, co urozmaica lekturę.

Nie jest to arcydzieło, ale czyta się zdecydowanie przyjemnie. Co prawda autorka mogłaby trochę odejść od schematów. Mimo to wykreowany świat oraz bohaterowie urozmaicają powieść i nadają jej oryginalności. Polecam fanom high fantasy z wątkiem miłosnym, który w sumie nie wcinał się aż tak mocno w fabułę, aby zacząć mnie irytować. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

12 mar 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Zbrodnia i karaś' A. Rumin


Opis:

Na terenie kampusu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie dwie sprzątaczki znajdują ciało Ernesta Karasia, znienawidzonego przez współpracowników i studentów profesora. Gdy wykładowca wydawał ostatnie tchnienie, w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych przebywało tylko dziesięć osób: czy którejś z nich mogło zależeć na usunięciu Karasia? A może po prostu doszło do nieszczęśliwego wypadku? Tak byłoby lepiej dla wszystkich zainteresowanych i samej uczelni, bo skandal mógłby zniszczyć jej i tak nienajlepszą opinię...

Opinia:

Przyznam, że spodziewałam się zupełnie czegoś innego - może bardziej kryminału związanego z morderstwem. Dostajemy jednak lekko napisaną satyrę środowiska uniwersyteckiego z nieco przerysowanymi problemami XXI wieku (oczywiście jako zabieg celowy). Aleksandra Rumin w powieści umieściła mnóstwo humoru oraz absurdu, dzięki czemu czyta się ją błyskawicznie.

Akcja ma miejsce w Warszawie, a dokładnie na Młocinach, gdzie mieści się UKSW - Uksford. W 2006 roku dochodzi tam do morderstwa, choć za denatem nikt nie tęskni, a sprawa szybko zostaje zamieciona pod dywan. Nie o tym opowiada jednak książka. To historia bohaterów, którzy byli w tym momencie w budynku uczelni. Powieść jest o tyle zabawna, że opowiada także o wykładowcach księżach, przedstawiając ich jako zwykłych ludzi z wadami i problemami codziennego życia. Druga część książki to historie tych samych postaci, ale dwanaście lat później - dojrzalszych, z nowymi problemami oraz sukcesami. Dopiero na sam koniec powieści poznajemy mordercę z przeszłości i, choć dla mnie nie było to w pewnym momencie już tajemnicą, autorka stosuje bardzo ciekawy zabieg: nazywa tę postać właśnie mordercą, nie zdradzając do samego końca tożsamości ani nawet płci.
Nikt nie wiedział, co bada Pierożek, nikt nie wiedział, po co to bada ani kto mu zezwolił na te badania. Nie wiedział tego sam Pierożek.
Każdego z naszych bohaterów poznajemy bardzo dokładnie. Autorka przedstawia ich obecną sytuację, ale i przeszłość. Najbardziej polubiłam Jadwigę - energiczną starszą panią sprzątającą na Uksfordzie. Bezkompromisowa i niedająca sobie w kaszę dmuchać. Ciekawą postacią okazał się też denat - Karaś, a dokładnie profesor Ernest Karaś. Znienawidzony szantażysta, który pada ofiarą, a nie żałuje tego nawet jego własna matka. Bohaterowie są naprawdę różnorodni - od kleptomanów po ukrytych homoseksualistów.  Wzbudzają w czytelniku naprawdę żywe emocje.

Powieść to ukazanie problemów dzisiejszego świata w krzywym zwierciadle - księża zrzucający sułtany w imię miłości, homoseksualiści, studenci poszukujący pracy po latach spędzonych na uczelni... Aleksandra Rumin nie napisała kryminału, a komedię z morderstwem w tle, ale czyta się tę powieść świetnie! Zdecydowanie polecam, ponieważ to nie fantastyka, nie sensacja, a pokazanie życia - nieco przerysowane, ale jednak -  stolicy kraju, w Polsce. Z niektórymi rzeczami aż nie można się nie zgodzić :D