13 cze 2018

'Ostatni Namsara' K. Ciccarelli


Opis:

Asha walczy ze smokami i przynosi ich głowy królowi, lecz żadne z tych trofeów nie jest w stanie jej uwolnić od więzów obowiązku: ślubu z okrutnym komendantem, człowiekiem, który zna prawdę o jej naturze. Gdy Asha dostaje szansę uwolnienia się w zamian za zabicie najpotężniejszego smoka w Firgaardzie, odkrywa, że stare opowieści mają w sobie więcej prawdy, niż mogła się spodziewać. Z pomocą przyjaciela – niewolnika służącego jej narzeczonemu – Asha musi zrzucić z siebie pancerz iskari i otworzyć serce na miłość, światło i prawdę, którą przed nią zawsze ukrywano.

Opinia:

Styl autorki jest niezwykle plastyczny i opisowy, możemy poczuć się tak, jakbyśmy razem z Ashą podróżowali po wymyślonym świecie starych opowieści pomieszanych z losem naszych bohaterów. Bardzo podobał mi się także sposób przedstawienia historii: przez większość czasu poznajemy wydarzenia z życia Ashy, ale przeplata się to z pradawnymi opowieściami, które są podstawą dawnej wiary. 

Życie Ashy natomiast pędzi na pełnych obrotach. Poznajemy całą niezwykłą powieść z jej perspektywy, więc jest ona także bardzo emocjonalna. Autorka w powieści fantasy ukazała również problem odrzucenia przez społeczeństwo. Cała historia kręci się dookoła smoków oraz pradawnych opowieści, ale także przedstawia współczesną sytuację polityczną i społeczną w Firgaardzie. Asha jako córka księcia i narzeczona komendanta nie ma łatwego życia. Tym bardziej więc komplikuje je fakt poznania krnąbrnego służącego swego przyszłego męża. Przyznam, że wątek miłosny w tej powieści zupełnie mi nie przeszkadzał, ponieważ zupełnie nie przyćmiewa głównej akcji, a wręcz idealnie ją uzupełnia. 
Pradawny zapewnił smoczej królowej zwycięstwo nad skralami [...]. Obronił ją przed atakami. A co ona zrobiła? Znieważyła go.
Ostatni Namsara to powieść o zdradzie, o manipulacji oraz sekretach. Nie raz i nie dwa zostałam kompletnie zaskoczona i zbita z tropu. Zwłaszcza zachowanie brata Ashy oraz jej przeszłość pozostawiały więcej pytań niż odpowiedzi. Nadal nie zostało wyjaśnione wszystko, więc coś czuję, że tom drugi też niejednym mnie zaskoczy.
Gdybym to ja całe życie wierzył w kłamstwa, nie byłbym pewien, czy umiem rozpoznać prawdę, mając ją przed sobą.
Asha to bohaterka silna i pragnąca niezależności, ale także akceptacji. Polubiłam ją z marszu za siłę oraz zachowanie wobec kuzynki - Szafiry. Ta druga natomiast z pozoru wydawała mi się kobietą bardzo delikatną, ale ostatecznie potwierdza tezę, aby nie oceniać po pierwszym wrażeniu. Bohaterem, którego polubiłam najmniej, był komendant Jarek. Tak wrednego i cynicznego faceta w książce nie spotkałam dawno. Nie dziwię się Ashy, że wcale nie chciała za niego wychodzić! Torwin natomiast - och, chciałabym zobaczyć ten jego łobuzerski uśmieszek! Generalnie postaci są bardzo dobrze i realnie zbudowane; z przyjemnością śledziłam ich losy (nawet, jeśli niektórym życzyłam zdecydowanie źle :D).

Pierwszy tom Iskarai to nie tylko książka o opowieściach. To także brutalny świat polityki, gdzie śmierć czy tortury są na porządku dziennym - zwłaszcza wobec niewolników czy zdrajców. Jeśli chodzi o samą ideę wątku miłosnego, pisząc recenzję, uświadomiłam się, do czego był podobny - do relacji Kestrel i Arina z Pojedynku. Także zdecydowanie polecam wam tę magiczną, niesamowitą powieść!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI.

9 cze 2018

'Mała baletnica' W. Mrok


Opis:
Akcja Małej baletnicy toczy się dwutorowo. Z jednej strony autor przedstawia pracę grupy śledczej, z drugiej – środowisko ludzi zamieszanych w pornograficzny biznes. Mrok w szczegółowy i ciekawy sposób opisuje mechanizmy, które doprowadziły do tego, że kilka osób, począwszy od 1997 roku, wyprodukowało na masową skalę dziecięcą pornografię z udziałem ponad półtora tysiąca dziewczynek w wieku od pięciu do szesnastu lat. Do 2004 roku, kiedy przerwano proceder, przestępcy wprowadzili do internetowej sprzedaży terabajty materiałów.

Opinia:

Bałam się, że książka będzie bardzo nasycona emocjonalnie. W końcu przy takich sprawach ciężko utrzymać dystans i nie wyrazić przy okazji swojej pogardy dla zwyrodnialców wykorzystujących dzieci. Nie czytałam jeszcze Czerwonego parasola, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Na szczęście pan Wiktor mimo trudnego tematu zdołał ten dystans zachować. Jego styl jest bezemocjonalny i niemoralizujący. Opisuje on przebieg procesu oraz drugą stronę medalu - działania osób zamieszanych w pornobiznes - z chłodną precyzją, bez zbędnych komentarzy czy własnych opinii. Moim zdaniem to bardzo dobrze, ponieważ literatura faktu powinna ukazywać pewne wydarzenia, a nie przekazywać nam na każdej stronie odczucia autora wobec nich.

Biznes opisany przez Wiktora Mroka zajmował się zagadnieniem, można powiedzieć, niszowym. Myśląc o pedofilii dziecięcej nasuwały mi się przed oczy raczej sceny z dorosłymi obleśnymi facetami i dziećmi. Sprawa małej baletnicy kręci się natomiast wokół lolitek (dziewczynki w wieku ok. 5-13 lat) zmuszanych do zachowań lesbijskich. Przyznam, że czytając, starałam sobie w ogóle nie wyobrażać opisanych sytuacji, ponieważ na samą myśl o macających się czy masturbujących dziewczynkach w tym wieku przechodzą mnie ciarki. Tym, co najbardziej mnie zaszokowało podczas czytania, był mechanizm psychologiczny. Jak zmusić dziecko, aby zrobiło to, czego się od niego oczekuje? Okazuje się, że niezwykle łatwo, o ile zna się kilka psychologicznych sztuczek. 
Najgorsze jest to, że zwykle wyobrażamy sobie pedofila jako faceta, który czai się pod szkołą z lizakami i porywa dzieci. A potem je bije, głodzi, poi wódką, szprycuje narkotykami i brutalnie wykorzystuje.[...] Więc spodziewamy się zobaczyć na zdjęciach umorusane, przerażone twarze [...]. Większość z nas nie jest w stanie pojąć, że dzieciakowi wystarczy obiecać nową komórkę i już tryska entuzjazmem.
Autor pokazał nie tylko mechanizmy działania rosyjskiej policji (w obrębie kraju i procedur międzynarodowych), ale także dziecięcego pornobiznesu. Musicie wiedzieć, że osobiście bardzo lubię dzieci i na myśl o tym, jak ludzie potrafią krzywdzić je dla własnego zysku czy wręcz przyjemności, aż we mnie wrzało! Nie pojmuję też, jak chorym trzeba być zwyrodnialcem, aby opisane w książce rzeczy kogokolwiek podniecały, a z drugiej strony wiem, że takich obleśnych typów jest bardzo dużo. Podobało mi się także to, że pomimo nie narzucania swojej opinii, autor wyraża jednak naganę dla takiego postępowania poprzez dialogi bohaterów, a także pokazuje konsekwencje prawne (lub ich brak).

Sprawa była bardzo ciężka, zagmatwana i wielowątkowa. Jednak to nie był typowy kryminał, gdzie musimy znaleźć mordercę. W końcu taka sprawa naprawdę miała miejsce. Zastanawia mnie natomiast, na ile postaci biorące udział w tej aferze zostały odwzorowane. Poznajemy bowiem cały wachlarz bohaterów - od policjantów prowadzących sprawę po osoby odpowiedzialne za całą aferę. Ostatecznie mamy też niejako przedstawioną postać Anastazji, choć jedynie w kilku fragmentach. Ona intrygowała mnie całą książkę najbardziej, ponieważ - jak głosi prolog - to od niej wszystko się zaczęło. 

Może zabrzmi to naprawdę źle, ale książka mnie zaintrygowała. Otworzyła oczy. Pomimo towarzyszącej non stop pogardy i lekkiego obrzydzenia na myśl o opisanych zbrodniach, nie mogłam się od niej oderwać. Na pewno sięgnę również po Czerwony parasol tego autora, aby dowiedzieć się więcej o innych aferach tego typu. Ta książka nie jest dla osób wrażliwych. Aby poznać tę historię, prawdziwą historię, trzeba jednak wyjść z pewnej strefy komfortu, którą oferuje nam niewiedza. Jednak, jeśli jesteście na to gotowi - zdecydowanie polecam wam Małą baletnicę