22 sty 2018

'Diablo III: Zakon' N. Kenyon

Tytuł: Diablo III: Zakon (oryginalnie:  Diablo III: The Order)
Autor: N. Kenyon (tłumacz: D. Repeczko)
Cykl: Diablo
Ilość stron: 488
Wydawnictwo: Fabryka Słów (w roku: 2012)

Opis:
Tristram padło pod naporem demonów z Płonących Piekieł, zwaliły się zbocza Góry Arreat i Kamień Świata został zniszczony. Lecz Sanktuarium ocalało.
A wielkie czyny bohaterów przeszły do legendy. I popadły w zapomnienie.

Nawet ostatni z tych, którzy pamiętają tamte czasy, odrzucił swoje dziedzictwo. Deckard Cain, potomek przywódcy Horadrimów, będzie musiał przebyć długą drogę, nim przekona się, że przepowiednie zagłady właśnie zaczęły się spełniać. Albowiem zło nie umiera nigdy.

Opinia:

Książkę dorwałam za 12 złotych w Kauflandzie. Nie spodziewałam się nie wiadomo czego, nigdy nie grałam w Diablo, ale kojarzyło mi się to z dobrym kawałkiem fantastyki. Przed czytaniem coś mnie tknęło. Sprawdziłam. Kupiłam przedostatnią książkę o Diablo... Ale co tam - czytamy :D

Nie podejrzewałam, że książka będzie napisana tak wciągającym stylem! Dodatkowo autor przytacza mnóstwo wydarzeń z przeszłości, aby czytelnik mógł zrozumieć, co się działo wcześniej, więc można przeczytać ją bez znajomości poprzednich tomów.
Jestem Deckard Cain [...]. Ostatni żywy w tym przeklętym miejscu.
Akcja utrzymuje się w stosownym tempie - momentami przyspiesza, momentami zwalnia, ale nie nuży. Historia inwazji z Płonących Piekieł oraz indywidualne wspomnienia Deckarda z tego okresu wprowadzają do książki atmosferę grozy, potęgowaną teraźniejszymi wydarzeniami. Opisany świat jest mroczny, nieprzyjazny dla człowieka, a gdzieś czai się zło, które do tego doprowadziło. Deckard próbuje powstrzymać Beliala, chroniąc przy okazji Leę, ale jednocześnie musi zmierzyć się z demonami przeszłości. Bardzo spodobał mi się motyw ksiąg - ich poszukiwania, miłości Caina do czytania i wiedzy. Generalnie zakończenie nie zaskakuje, ale wpasowuje się w klimat książki.
Szepczą. Cały czas słyszę je w głowie. Nie pozwalają mi odpocząć. Mówią straszliwe rzeczy.
Poznajemy historię z czterech perspektyw - Caina, Mrocznego, Lei oraz Mikułowa. Są oni postaciami z krwi i kości. Cain to człowiek nauki, który sceptycznie podchodzi do roli, jaką wyznaczyło mu przeznaczenie, a jednocześnie usiłuje jej sprostać. Lea to mała dziewczynka - widzi wszystko na swój sposób i niekoniecznie rozumie, co się dookoła niej dzieje. Mikułow to mnich, głęboko wierzący, który mimo wszystko sprzeciwił się zakonowi. Najciekawszą postacią jest jednak Mroczny - przez długi czas nie wiemy, kim jest, choć zdradza nam strzępy swojego dzieciństwa. Resztę postaci możemy poznać, ale stanowią raczej tło.

Podsumowując, uważam, że Diablo III: Zakon to genialna opowieść o złu, przeznaczeniu oraz pokonywaniu swoich demonów, a dodatkowo nie trzeba znać ani gry, ani poprzednich tomów, aby się wciągnąć :D

Wyzwania: ABC CzytaniaOlimpiada CzytelniczaKitty's Reading Challenge

20 sty 2018

Filmowo: 'Coco', 'Thor. Mroczny świat', 'Gra o władzę'




Przyznam, że po obejrzeniu zwiastuna, nie chcieliśmy iść na tę animację. Ot, taka bajeczka dla dzieci. Potem jednak Misio zobaczył, że jest dużo pozytywnych opinii, bajka została nominowana do Złotych Globów. Mieliśmy wolny wieczór, więc wybraliśmy się do kina.

I zupełnie tego nie żałujemy! Zniechęca was zwiastun? Cóż, on jest akurat beznadziejny. Za to film... Dziewczyny, makijaż tylko wodoodporny!

Coco to historia rodziny, która z powodu wydarzeń z przeszłości nienawidzi muzyki. Jednak najmłodsze dziecko, chłopiec o imieniu Coco, pragnie zostać muzykiem. Kiedy poznaje rodzinny sekret, podejmuje przełomową decyzję, ale nie wszystko idzie po jego myśli. Przypadkiem trafia do krainy zmarłych, gdzie poznaje swoją nieżyjącą rodzinę. Wszystko to utrzymane w niezwykle żywiołowym klimacie muzycznego Meksyku.

Na pochwałę zasługuje kreacja świata zmarłych i jego zasady - wszystko zostało niezwykle dopracowane. Mojemu chłopakowi najbardziej podobała się kwestia zdjęć na ołtarzykach. Ciekawie zostało także przedstawione zapominanie o zmarłych. 

To nie tylko opowieść o rodzinie, a także o zdradzonej przyjaźni, o sukcesie kosztem wszystkiego oraz wybaczaniu. Przekazując ważne wartości, bawi oraz smuci. W pewnym momencie nie sposób się nie rozpłakać! Zdecydowanie polecam wszystkim, bo Coco to bajka, którą mogą obejrzeć zarówno dzieci, jak i dorośli (choć dla nich nie będzie aż tak nieprzewidywalna, jak dla młodszych).



Marvela ciąg dalszy, a tym razem obejrzeliśmy Thor: Mroczny Świat. Zdecydowanie warto było zagłębić się w inne filmy twórców Iron Mana i Avengersów!

Tym razem Thor zostaje wystawiony na próbę - niebezpieczeństwo zagraża Jane Foster. Zbliża się koniunkcja światów, gdy będą mogły się przenikać, co zostało ciekawie wykonane pod względem efektów specjalnych. Film w ogóle pełen jest niespodziewanych zwrotów akcji, a wszystko za sprawą Lokiego, po którym nie wiadomo, czego się spodziewać.

Uwielbiam Darcy, choć nie jest ona główną postacią. Jednak aktorka gra tak wspaniale, że po prostu nie mogłam się doczekać scen z nią! No i Miau Miau zamiast Mjölnira <3

W tej części zdecydowanie było więcej akcji i więcej humoru niż w poprzedniej. Odnoszę jednak wrażenie, że warto obejrzeć pierw Avengersów, ponieważ inaczej nie zrozumiemy np. zachowania Erica lub powodów uwięzienia Lokiego.

Zdecydowanie polecam <3 <3


 Kiedy tylko zobaczyłam trailer, powiedziałam Misiowi, że to film na który koniecznie musimy iść. Mianowałam go Wilkiem z Wall Street w spódnicy. Spodziewałam się czegoś podobnego, ale dostałam coś zupełnie innego.

Po pierwsze muszę powiedzieć, że bardzo podobała mi się gra głównej bohaterki. Stworzyła ona tak wyrazistą postać, że nawet pomijając, że to film o Molly, to przyćmiła ona wszystkich. Generalnie kreacja Księżniczki Hazardu mnie zaskoczyła. Myślałam, że będzie to bezwzględna suka. Molly okazała się jednak bardzo sprytną, stanowczą, ale także ciepłą kobietą. Najbardziej polubiłam jej tekst o antyżonie! Na wyróżnienie zasługuje też aktor grający adwokata.

Kiedy film się zaczął, nie byłam pewna czy weszliśmy do dobrej sali. Narciarstwo? Ale wait, miał być hazard! W trakcie filmu zrozumiałam jednak ten zabieg. Molly opowiada nam dwie historie: swojej przeszłości za pomocą książki oraz teraźniejszości, w której musi zmierzyć się z konsekwencjami decyzji, które kiedyś podjęła.

Czy kobieta może poradzić sobie w biznesie sama? Zwłaszcza w tak ekskluzywnym biznesie, jakim jest prowadzenie gier hazardowych dla bogaczy. Molly udowadnia, że owszem. Tylko czy jest to warte zachodu?

Gra o wszystko to piękna, brutalna historia o świecie mężczyzn, w którym kobieta może się wybić, ale także bardzo szybko upaść. To także historia o sumieniu i mierzeniu się z konsekwencjami. Jedyne, co można by tutaj poprawić to zakończenie. Nie pasowało mi ono do dynamicznej całości filmu. Mimo to uważam, że to wartościowa historia, podczas której będziecie się śmiać, odczuwać grozę oraz (osoby wrażliwsze) płakać.